czwartek, 4 lipca 2019

Prezent od GoldenSubmarine Sp. z o.o.

Oczywiście tytuł wpisu ma charakter ironiczny, bo któż by się cieszył pismem z kancelarii adwokackiej, zawierającym między innymi groźby wystąpienia na drogę sądową. Ja chętnie bym napisał do kogoś ważnego w NIVEI ... tylko jak? Przez formularz kontaktowy? ... Tak to już jest, że wielkie korporacje kryją się za tarczą agencji reklamowych np. GoldenSubmarine Sp. z o.o. 
Bardzo możliwe, że jakaś ważna osoba w NIVEI dostrzegła rysy na wizerunku firmy, który oczywiście powinien być nieskazitelny i zwróciła się z prośbą o interwencję. W końcu płacą za wizerunek, to mogą wymagać. 
Pamiętam, że gdy miałem podobną przygodę ze Śnieżką w "Kolorowych Boiskach" (wezwanie do usunięcia wpisów z bloga), to udało mi się napisać do prezesa. Nie otrzymałem odpowiedzi, ale zapewne nastąpiła analiza sytuacji. W każdym razie ja nie usunąłem wpisów, ale też nie otrzymałem wezwania do sądu. Niestety ... kolejnej edycji konkursu nie było i skończyła się szansa na boisko. Rozmawiałem już kiedyś na ten temat z jedną z moich koleżanek i  ... ja mam zdolności do "kończenia"/ "wykańczania" :) Na dobry początek zrzut z mojej wizyty na stronie NIVEI
Proszę spojrzeć na pomarańczowe pole ... aż ciśnie się do głowy kultowy tekst z filmu Barei: "Tych klientów nie obsługujemy". Ja jeszcze planowałem napisać podsumowanie konkursu "Podwórka Talentów Nivea", ale już mi się odechciało. A tu ciach ... GoldenSubmarine postanowiło się zemścić za moją krytykę. Niestety nie mogę opublikować treści tego wezwania z kancelarii adwokackiej, bo to by dopiero było "wodą na młyn" w całej sprawie. Dziwię się nawet firmie GoldenSubmarine, że wydaje pieniądze na prawników, bo za te pieniądze (przeznaczone na prawników), to ja bym nawet usunął ten kontrowersyjny blog "podworkoniveasprawdzam". Oczywiście nie pieniądze dla mnie, ale przeznaczone na plac zabaw w Wapnie. 
-
Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jeden "incydent" z niedawnego zjazdu absolwentów. Gdy raz rozmowa zeszła na temat konkursu, to jeden z rozmówców ... zaczął deklarować, że on wszystkie kosmetyki Nivei z łazienki wyrzucił ... itd. :) Ja się tylko uśmiechnąłem. Powtórzę jeszcze raz - ja nie mam nic przeciw Nivei, nie mam nic przeciw konkursowi i idei fundowania placów zabaw (podwórek). Natomiast mam zastrzeżenia do regulaminu i samej formuły zdobywania nagród przez głosowania internetowe. 
Zastanawiam się jeszcze, czy GoldenSubmarine odważy się na założenie mi sprawy w sądzie? Czy gra warta jest świeczki?
Właściwie, to domyślam się gdzie jest ukryty "kruczek" ... oczywiście powinienem pozamieniać we wszystkich swoich wpisach słowo "NIVEA" na słowa "organizator konkursu Nivei". Tylko, że we wszelkich wpisach na FB, na stronie mamy odpowiedzi od "NIVEI", chociaż w tym wypadku GoldenSubmarine tylko reprezentuje NIVEĘ.
-
Następnego dnia pozwoliłem sobie napisać ... takie podsumowanie konkursu.

środa, 3 lipca 2019

Jacek-placek na oleju!

Matka krzyczy: "Stój złodzieju!" Prawie każdy Polak zna ten wierszyk. Natomiast nie każdy wie - skąd się wziął? Najłatwiej sobie wyobrazić scenkę w kuchni, w której kobieta robi naleśniki, a jakieś dziecko (Jacek) podkrada sobie naleśnika i ucieka. Okazuje się, że to pomieszanie z poplątaniem. Otóż Św. Jacek w średniowieczu rozdawał biednym pierogi nazywane również plackami, często ratując im życie. Zresztą, najlepiej poczytać sobie na Portalu Świętego Jacka Odrowąża.
-
Pisząc powyższy tekst, właśnie otrzymałem "Wezwanie" do ... przedłożenia informacji o nieruchomościach i obiektach budowlanych oraz informacji o gruntach do podatku rolnego dla potrzeb wymiaru łącznego zobowiązania podatkowego na 2019 rok.
(w terminie 7 dni od doręczenia!) Na końcu jeszcze formułka o odpowiedzialności karnej skarbowej ...
Ciekawe, że jak urzędy chcą coś od obywatela, to terminy krótkie i jeszcze straszenie konsekwencjami. Natomiast, gdy obywatel coś chce, to ... wszystko musi się uprawomocnić i proszę czekać. Wraz z informacją otrzymałem formularze przypominające druki PIT-ów. Już widzę oczami wyobraźnie, jak porozsyłali te kilkadziesiąt poleconych, wszystkim innym spadkobiercom (nieruchomości po Teodorze), również tym mającym 1/192 udziału. Przecież to są koszty. Ponadto "domagają się" tego podatku, a podatek już został zapłacony. *) W uzasadnieniu wspominają jeszcze o powstaniu zobowiązania w podatku rolnym już w 2018 r. (ciekawe na jakiej podstawie? przecież wtedy nie było jeszcze postanowienia sądu! a podatek też był opłacony!)
____
*) Jednak podatek nie był zapłacony. Przed samym urzędem, tuż po zaparkowaniu spotkałem właśnie tego (co trzeba) kuzyna, który niby płacił i się okazało, że on chciał zapłacić, ale nie mógł, bo nie było właściciela. Gdy doszliśmy już pod same biuro, to spotkałem tam moją siostrę, która przybyła w tym samym celu tj. wyjaśnienia otrzymanego pisma.
______

poniedziałek, 1 lipca 2019

sobota, 29 czerwca 2019

Spotkanie absolwentów, moich wychowanków (i przemówienie, którego nie było)

Nie dotarli wszyscy ... ale było wielu :) Było miło, dostałem najpiękniejsze kwiaty w mojej karierze :) i ... nie było przemówień ... a kto nie był niech żałuje, a na pocieszenie trochę fotek :)
_

czwartek, 27 czerwca 2019

Dzień odwołań

W Damasławku mała sensacja, po ponad 20 latach pracy, została odwołana dyrektor GOK. Nie podejmuję się komentowania, a komentarzy na lokalnych portalach i FB bez liku. Kilka dni temu została odwołana dyrektor GOK w Łeknie. Na obrazku widać informację o odwołaniu wiceprzewodniczącego RM w Wągrowcu. Tak dziwnie kończy się ta oktawa Bożego Ciała, na której ksiądz widział tłumy, a ja tylko "przyzwoitą liczbę" wiernych.
-
Droczę się z NIVEĄ na FB ... i jeszcze mnie nie zablokowali. Wiele osób zauważyło moją aktywność w komentowaniu ich postów. Myślę, że napisałem ich ... więcej niż 10 :)
-
Byłem dzisiaj w Inowrocławiu na pierwszym przeglądzie gwarancyjnym i20. Tylko (aż) 558 zł. Pracownik uprzedził mnie, że za rok pewnie będzie więcej, bo ... będzie więcej rzeczy do wymiany. Nawet przymierzałem się do szerszego opisu załogi dealera, ale czas nie pozwala. Zatem ogólnie - przyglądając się pojedynczym pracownikom, to każdy ... mnie trochę zaskakiwał (że tu pracuje), ale po głębszej analizie ... to wszystko miało "ręce i nogi" i widocznie musi taki układ dobrze funkcjonować. Podam tylko jeden przykład. Nie wiem czy ten pan jest udziałowcem, czy pracownikiem, czy członkiem rodziny, ale wygląda na emeryta i to z objawami jakiegoś porażenia nerwowego (tiki). Taki niepozorny staruszek, mogący robić wrażenie potencjalnego klienta, dla kogoś wchodzącego do salonu. Jednak ma znakomitą orientację w aktualnej sytuacji. Niczym zawodowy ochroniarz wyłapuje "niespodziewanych" gości i ... kieruje do właściwej osoby, generalnie ... kontroluje sytuację.
-
28.06
Dzisiaj MZ opublikowała oświadczenie. Tak jak się spodziewałem - obie strony mają swoje argumenty. Nasunęła mi się jednak taka myśl - ... dlaczego my Polacy musimy sobie udowadniać - kto ma rację? Dlaczego nie potrafimy wznieść się ponad animozje i polubownie załatwić sprawę? Ileż energii i czasu pójdzie "w komin"? (tzn. zostanie bezproduktywnie zmarnowane na udowadnianie swoich racji)

niedziela, 23 czerwca 2019

Ludzie latają mi nad głową

Jest już lato. Pogoda jest piękna (upały dopiero nadciągają). Na błękitnym niebie bardzo ładnie widać samoloty. Co chwilę samolot. Raz w jedną raz w drugą stronę. Okazuje się, że łatwo jest sprawdzić - skąd i dokąd, a nawet jak wygląda. Takich czasów się doczekałem. Nad Polską dużo lata samolotów, ale nad Europą zachodnią, to dopiero jest ruch :)
A ja tworzę analizy na wtorkową radę pedagogiczną. Jak ja nie lubię biurokracji. Tyle godzin zmarnowanych i jeszcze ten stres.

sobota, 22 czerwca 2019

Mufa do Dysona :)

Tyle lat już mamy ten odkurzacz i wszystko działa, a tu dzisiaj Ewa postawiła gorące żelazko przy wężu. Gdy odkryła co się stało, to nie potrafiła sobie wyobrazić jak wąż mógł się stopić? Tzn. musiałem jej wytłumaczyć, że tworzywo pod wpływem gorąca topi się. Oczywiście kazała mi natychmiast szukać w Internecie nowego węża. Nawet nie zaglądając spodziewam się, że taki wąż będzie kosztował minimum sto złotych. Cóż, ... wyciąłem stopiony fragment. Poszedłem do skrytki na rowery, wziąłem starą przebitą dętkę. Wyciąłem ok. 10 cm fragment i zrobiłem z niej mufę. Przy zakładaniu wykorzystałem klamkę do drzwi i dwa kciuki Jakuba. Wąż "wrócił do życia". Nie wiem jak trwałe będzie to połączenie, ale tymczasowo na pewno zda egzamin.  
Wczoraj natomiast miałem problem ze spustem do spłuczki. Pękł plastikowy element i odleciał ten kapsel, który naciskamy. Pierwotnie próbowałem klejem (z takiej małej tubki, który skleja w 10 sekund). Teoretycznie skleiłem i niby trzymało. Gdy ja naciskałem, to działało, ale ... gdy Ewa spłukiwała, to klej nie wytrzymał. Oczywiście miałem kupić nowe "urządzenie", podejrzewam że jak bym powiedział, że trzeba całą spłuczkę, to nie usłyszałbym sprzeciwu. Przyjrzałem się jeszcze raz spustowi. Poszedłem na strych, przyniosłem mały, a właściwie miniaturowy wkręt. Był za długi, więc uciąłem z dwa milimetry. Wkręciłem, z zewnątrz absolutnie nic nie widać. Spust działa jak nowy.
-
Nie zrobiłem filmu o zakładaniu mufy, ale kiedyś zrobiłem film o czyszczeniu filtra :)

środa, 19 czerwca 2019

Muchy w szkole :)

Wakacje? Teoretycznie tak. W praktyce wiele spraw do dokończenia. Uroczystość zakończenia na hali, przy takich temperaturach była rozsądnym rozwiązaniem. Stroje były różne, ale zwróciło moją uwagę, że pojawia się coraz więcej much :)

wtorek, 18 czerwca 2019

Kortez ki czort

Od tamtych czasów minęło już ok. 500 lat. To naprawdę dużo. Postać na pewno nieprzeciętna. Śmiały i zuchwały ... zatem moje totalne przeciwieństwo. Jednak przeciwieństwa ... muszą być, bo ... wtedy jest ciekawiej. Nawet jeśli coś jest złe, ... to jest wspaniałym tłem dla dobrego. Zaciekawiło mnie dlaczego Łukasz Federkiewicz przybrał taki pseudonim? Pozwalał biednym ... kraść w dyskoncie, ... to daje dużo do myślenia.

piątek, 14 czerwca 2019

Mały błąd, duży problem

Upały nie odpuszczają. W szkole pierwszy raz (od kiedy pamiętam) z powodu gorączki, lekcje zostały skrócone o 10 minut, a i tak było ciężko. Trudno się dziwić, że w takich warunkach łatwo o pomyłkę. Gdy na radzie pedagogicznej omawiałem detale, na które szczególnie trzeba zwrócić uwagę przy drukowaniu świadectw i arkuszy ocen, kilku osób nie było, a i tak większość towarzystwa zaczęła sobie rozmawiać, więc skończyłem moją prezentację. Już następnego dnia trzy osoby zgłosiły się z problemem, który było omawiany. Dzisiaj było drukowanych wiele świadectw, w czasie mojego wystąpienia, zwracałem uwagę, że szczególnie trzeba uważać na wpisy, na świadectwach ukończenia szkoły, ponieważ mamy jeszcze dwie klasy gimnazjalne. Domyślnie było ustawienie właśnie dla kończących gimnazjum. Koleżanka poprosiła mnie o przestawienie w DE na potrzeby klasy ósmej. Przestawiam, sprawdzam, zaczynamy pobierać pliki. Pojawia się koleżanka ze świadectwami gimnazjum na pendrivie i chęcią drukowania. Nie wpadłem jednak na to, iż ... pobrała te świadectwa przed chwilą. Za jakiś czas pojawiam się przy drukarce i ... słyszę informację o popsutych świadectwach (sp zamiast gim). Trudno mi wziąć winę za ten błąd, zwłaszcza iż na radzie zacząłem swoje wystąpienie właśnie od zwrócenia uwagi na ten detal przy drukowaniu. Akurat ta koleżanka była wtedy.

środa, 12 czerwca 2019

Konkurs na dyrektora szkoły

Dzisiaj odbył się konkurs na stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej w Wapnie. Byłem w komisji konkursowej. Był upał, a sala ma dużo okien i nie ma klimatyzacji. Osiem godzin emocji, w fatalnych warunkach, ale warto było. W naszej szkole był problem z wyborem reprezentantów do komisji. Nikt się nie kwapił. Ja się zgodziłem. Jeśli ktoś chciałby kiedyś startować na takie stanowisko, to ... powinien się zgłosić do takiej komisji :) Miałem szansę zobaczyć prezentacje czterech kandydatów. Nawet przedstawiciele kuratorium byli zaskoczeni tak dużą liczbą. Do tej pory ich rekordem były 3 kandydatury. A mogło być nawet siedem. Jeśli ktoś chciałby startować w takim konkursie, to chętnie udzielę konsultacji (odpłatnych). Teraz mam już naprawdę duże pojęcie. Ja sam natomiast nigdy nie wystartuję, ... bo "dyrektorowanie" mnie nie bawi ... i już. 
Pewnie bym musiał zrezygnować z pisania bloga :) a przynajmniej nie mógłbym sobie pisać, co myślę. No i pewnie musiałbym się podporządkować biurokratycznym procedurom, a to by było dla mnie ... naprawdę trudne. Wyobraźmy sobie, że ktoś dzwoni, że podłożył bombę. (w tekście wpisu pojawiło się słowo "bomba", zatem podejrzewam, że wszystkie automaty "wielkiego brata Google" natychmiast to wychwycą i zaraz będzie wyświetleń więcej, niż zwykle) Gdybym ja był osobą "decyzyjną", to (w naszych realiach) nie uwierzę w taką informację i nie podejmę decyzji o np. ewakuacji, no chyba że ewakuacja byłaby w czasie nudnego posiedzenia i pozwoliłaby rozprostować kości i się przewietrzyć. Natomiast "niewolnik biurokracji" "włączy procedury" i będzie postępował, w imię bezpieczeństwa a nie logiki. 
Zmusiłem się do napisania swojej relacji z IRENIADY, no bo ile można odkładać? 
Przyszedł dyplom "za Leonarda", na pamiątkę sobie zrzut wstawiam:)
Taki laureat to ... "skarb". Podejrzewam, że wielu opiekunów (podobnych laureatów) już "ustawia się w kolejce" po nagrody ... kuratora? ... ministra?

środa, 5 czerwca 2019

Bohaterska śmierć we śnie


Na ogół szybko zapominam sny, nawet jeśli chcę zapamiętać. Dzisiaj znów chciałem zapamiętać i właściwie już zapomniałem i ... na szczęście mi się przypomniało. Bardzo dziwny to był sen, bo jakby na kilku poziomach. Tzn. w czasie snu ... zdawałem sobie sprawę, że śnię i ... postanowiłem, to wykorzystać eksperymentalnie. Eksperyment miał polegać na tym, aby poczuć, ... jak się umiera ... i to zapamiętać :) Zatem w tym śnie, o którym wiedziałem, że jest snem ... była wojna i najeźdźcy zbliżali się, otaczali, atakowali, ... sytuacja stawała się beznadziejna. Z perspektywy tego "wyższego" snu, "zdecydowałem się" na eksperyment z granatami :).  Tzn. czując, że śnię i wiedząc, że to tylko sen (ale wciąż śniąc) zrobić eksperyment z własną śmiercią. Postanowiłem wrzucić do dużej torby, dużo granatów, poczekać aż napastnicy zbliżą się już bardzo i wtedy wrzucić jeden granat do tej torby, aby wszystko wybuchło, ale nawet  nie tyle mi chodziło o zabijanie tych agresorów, co chodziło mi o zapamiętanie tego momentu, gdy będę rozrywany przez te granaty. Jakie jest to uczucie znikania? Czy jest przejście do innego stanu, czy w jakiś cudowny sposób zobaczę to co się stanie po wybuchu, czy będzie mnie bolało, czy...? To wszystko "obserwowałem" z poziomu tego innego snu i "zmuszałem się", żeby zapamiętać w tym śnie jak to będzie w tamtym śnie i żeby ewentualnie przenieść te wspomnienia właśnie do realnego życia, czyli właśnie tu tzn. tu gdzie teraz piszę. W tym najgłębszym śnie nastąpiła zmiana planów i zamiast wrzucać granat do torby z granatami, postanowiłem strzelać do dej torby (jako pewniejszy sposób). Zatem agresorzy są już blisko, ja jestem skupiony, żeby zapamiętać uczucia z wybuchu, naciśnięcie spustu ... błysk, i ... tak szybko nastąpiła "śmierć", że jej nie poczułem. Znalazłem się w zupełnie innym miejscu, w jakiejś sali wykładowej, jako słuchacz, ale ze świadomością, że ten wybuch już nastąpił, tylko że właśnie nie czułem żadnego bólu, żadnego rozrywania, ot przeskok w czasoprzestrzeni. W taki przypadku w tym płytszym śnie postanowiłem sobie jednak zapamiętać ten właśnie stan. Żeby go później opisać. Znów tak niewiele brakowało, żebym zapomniał o tym śnie. Gdy sobie teraz w życiu realnym znów przypomniałem, to natychmiast rzuciłem się do pisania, żeby znów nie zapomnieć. Kończę pisanie i widzę, że opis nie do końca odpowiada moim przeżyciom, ale na szczęście ... daje sygnał mojemu mózgowi, aby spróbował sobie odtworzyć, zatem jakiś rezultat jednak jest. W realnym życiu pewnie bardzo trudno byłoby mi się zdobyć na taki akt poświęcenia (wysadzenie siebie w powietrze), natomiast w tym śnie miałem nadzieję zapamiętać uczucie ... bardzo możliwe, że ... rzeczywiście ... nic się nie poczuje.

wtorek, 4 czerwca 2019

30 lat po wyborach 4. czerwca ...

Nie potrafię sobie przypomnieć ... na kogo dokładnie głosowałem (wątpię, aby JKM był na tej mojej liście), ale prawdopodobnie był to ktoś, ani z partyjnej, ani z solidarnościowej listy. Natomiast do senatu głosowałem (chyba) na Stokłosę - jedynego (na 100) senatora "niezależnego". Natomiast pamiętam, że było dla mnie zaskoczeniem, iż Solidarność zgarnęła wtedy wszystko co było do zgarnięcia (oprócz jednego mandatu senatorskiego). Oczywiście wiele się zmieniło od tamtych czasów. Jednak okazało się również, że nie wszystko, co wydawało się złem, było nim i nie wszystko, co było, zdawało się być dobrem, było nim. Tak to już jest, że ... nie ma ideałów.

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Burza o przedszkole, pustki pod i w ...


Jeszcze jest tyle wolności w naszym kraju, że mogę sobie napisać o moim zdaniu na pewne sprawy. Cały czas trwa zrzutka na plac zabaw, bo nie ma środków, aby go zbudować w "normalny sposób". Cały czas są pustki w kasie gminy (przynajmniej taki jest mój stan wiedzy). Pieniądze które są, są często wydawane na to co wcale nie powinno się znaleźć na liście wydatków (ekspertyzy prawne, odszkodowania, audyty itp.) Od pewnego czasu głośno jest w Wapnie o konieczności przeniesienia przedszkola. W różnych projektach zostało "wpompowane" tam dużo pieniędzy, a teraz budynek ze względów bezpieczeństwa miałby zostać opuszczony. Różne padają pomysły: przenieść (przedszkole) do szkoły, przenieść do Warsztatów Terapii zajęciowej, wybudować nowe. Każdy z tych pomysłów wiąże się z protestami (szkoła, WTZ), każdy z tych pomysłów wiąże się z wydatkami (adaptacja nowego miejsca). Jasne jest, że nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności na wypadek, gdyby miało się przedszkole zawalić. Oglądałem relacje z sesji Rady Gminy. Nie całość, wystarczyło mi, że trochę "poskakałem" i popatrzyłem na oblicza radnych.
-
5 lutego 2014 r. miała miejsce publiczna prezentacja wyników badań - pisałem o tym na tym blogu. Nie wytrzymałem wtedy na całej prezentacji (taka była naukowa), ale ... nie usłyszałem wtedy nic szczególnie "zdecydowanego". W skrócie ująłbym ... nic się nie dzieje, ale trzeba uważać, lepiej nic nie budować itp.
Na badania poszło ... kilka milionów zł (10?), zostały postawione specjalne punkty/urządzenia do monitorowania ewentualnych ruchów. Nic mi nie wiadomo o zmianach np. opadaniu gruntu. Dla porównania w niemieckim Luneburgu też była wydobywana sól, co jakiś czas występują tam różne osuwiska, budynki też pękają, ale ... paniki nie ma. Życie się toczy. Skoro nie odbywa się obecnie (od ponad 40 lat) wydobycie, to ... gwałtownych zjawisk nie powinno być. Zatem moim zdaniem można mieć przygotowany plan awaryjny na okoliczność nadzwyczajnych wydarzeń np. dużych pęknięć murów. Jednak, jeśli nic nadzwyczajnego się nie dzieje, a pieniędzy nie ma, to ... żyjmy normalnie, bez sztucznego szukania problemów.

niedziela, 2 czerwca 2019

Bez poprawy szybkości, ... bez szans

Pojechałem na turniej do Wągrowca, chociaż zdawałem sobie sprawę, że szachy błyskawiczne to nie moja bajka. Jedną partię świadomie zremisowałem z Zuzanną (moja uczennica). We wszystkich pozostałych stałem ...lepiej. Połowę z nich wygrałem (bez problemu), a drugą połowę ... przegrałem na czas. Cóż, ... kolejny turniej, o którym trzeba szybko zapomnieć :)

środa, 29 maja 2019

XXI PITS - Tournament Details

Tyle się dzieje, że ... już zapomniałem o XXI PITS, a przecież zgłoszenie do FIDE kosztowało trochę pieniążków :) Poprzedni PITS też był zgłoszony, ale nie "na mnie" :) Prawdopodobnie XXI PITS jest pierwszym turniejem sędziowanym przez wągrowieckiego sędziego, na wągrowieckiej ziemi w rejestrach Światowej Federacji Szachowej.
-
IM Elizabeth Paetz zrezygnowała z reprezentowania Niemiec ... wkurzyło ją nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn. Federacja patrzyła podobno tylko na ranking ... a ten kobiety mają niższy.

poniedziałek, 27 maja 2019

Jak tu nie pić?

W tym roku Browar Krajan nie partycypował w XXI PITS. Może trzeba szukać sponsorów wśród ... gorzelni? ... zostawiam sobie do przemyślenia.
Na zrzutce wynik 3450 ... naprawdę nieźle.

sobota, 25 maja 2019

Ach te wywiady

Jedną z ciekawych funkcji konta Google są alerty. Własnie dzisiaj otrzymałem wiadomość o artykule, w którym pojawiła się fraza "Jacek Haja". Po około półgodzinnej rozmowie telefonicznej, w dzień po ogłoszeniu zrzutki, pojawił się reportaż "Kim jest Jacek Haja ...?". Myślałem, że to koniec. Dziennikarz poszedł jednak dalej. Nie podesłał tekstu do autoryzacji. Zatem ... poszła jego wizja, z akcentami na sprawy, które jego zdaniem były ważne, a dla mnie były tylko ciekawostkami. Punktem wyjścia była zrzutka, ale ... linka do zrzutki, to nie zauważyłem. Nadal nie zdecydowałem się na wykupienie "łatwego adresu" i "wyszukiwania", czyli zrzutka jest tylko dla znających link, ale przy tej kwocie już chyba powinienem się zdecydować. 

czwartek, 23 maja 2019

Wyprawa do miejskiej dżungli

Pierwszy raz wjeżdżałem do Poznania od zachodniej strony. Na pewno bez nawigacji dojechanie do celu byłoby wyzwaniem. Byłem 10 minut przed czasem. Ostatecznie oględziny się odbyły bez mojej obecności, ale procedura dalsza ruszy dopiero jutro, bo nie zabrałem ze sobą dowodu rejestracyjnego i polisy ubezpieczeniowej. (po co moja polisa, skoro nie ja byłem sprawcą, a w systemie i tak jest?) Akurat samo zgłoszenie odbywało się na piętrze salonu Jaguara i wychodząc, Ewa poszła do toalety, a ja zostałem przy aucie za ponad 0,5 mln. Wygalantowany sprzedawca wdał się w rozmowę mimo, że na wstępie zaznaczyłem, iż tylko czekam za żoną. Widocznie z nudów musi trenować konwersację o zaletach sprzedawanych aut.

środa, 22 maja 2019

Szukanie rozwiązania

Staram się być pragmatycznym i to wcale nie kosztem innych. Chciałbym, aby skorzystali wszyscy. Jutro wybieram się do ASO Hyundai Karlik w Poznaniu. Muszę jechać ponad 80 km w jedną stronę, aby poddać oględzinom P0 MYSL, który ucierpiał w stłuczce 25 kwietnia br. (czyli już prawie miesiąc). Stłuczka nie była z mojej winy, inny samochód wjechał w mój stojący. Chciałem pierwotnie dokonać naprawy u dealera, u którego samochód był kupowany. Już prawie wszystko było ustalone i nawet miało się to odbyć tak, że ja przyjadę, gdy nadejdzie czas, zostawię mój samochód i wrócę autem zastępczym. Oni już będą mieli wszystko przygotowane, zatem natychmiast przystąpią do naprawy. Jednak okazuje się, że tamten dealer nie ma podpisanej umowy z moim leasingodawcą, co wiąże się z tym, że mimo mojej niewinności (!) musiałbym pokryć VAT od trzech faktur (naprawy, pełnomocnictwa i auta zastępczego). Jeśli wybiorę punkt w Poznaniu zostanie mi zapłacenie VATu od jednej faktury tzn. auta zastępczego. Niestety w Poznaniu nie mogli wyobrazić sobie (nie chcieli się zgodzić na taką propozycję), aby połączyć oględziny z pozostawieniem auta. Zatem oszczędzę na VAT od faktur ale będę musiał dwa razy (a właściwie trzy) jechać do Poznania. A kto za to zapłaci? A kto odda mój czas? Ktoś pomyśli, że jestem "upierdliwy". Ale skoro jestem ubezpieczony, skoro nie mam winy, to ... dlaczego mam ponosić koszty? Absolutnie mi się to nie podoba.
-
Ja wiem, duże firmy mają swoje procedury. Jednak te firmy na ogół czekają na sygnały od klientów ... "co by mogły jeszcze poprawić?". Zatem to jest głos klienta. Wystarczy sobie przeczytać i pomyśleć.

wtorek, 21 maja 2019

Majowe zawirowania

W pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć. Ten "gość" wpłacił 1000? Ale na tym polega życie. Jest bardziej zaskakujące, niż książki. W przypływie euforii wstawiłem ten zrzut z widocznym imieniem i nazwiskiem na FB. Po chwili, przyszła myśl - a może nie chciał się ujawniać? Sprawdzam na stronie zrzutki - rzeczywiście kwota "ukryta". Zatem chciał pokazać, że wpłacił, ale nie chciał się chwalić "ile". Szybko usunąłem obrazek z danymi. Jeśli ktoś widział, to proszę dalej nie udostępniać. Ja mam nauczkę, żeby nie postępować pochopnie. Chociaż właściwie nie ma się czego wstydzić. (ten co wpłacił) Trzeba jednak uszanować wolę wpłacającego. Gdyby był jedynym z ukrytą kwotą, to ... by szło go zdemaskować, ale nie jest. Po tych kilku dniach zbiórki ... muszę być zadowolony!
-
GM Radosław Wojtaszek wygrał dzisiaj z GM Peterem Svindlerem i awansował (jako pierwszy) do półfinały Grand Prix FIDE w Moskwie. W pozycji na obrazku komputer, jako lepsze wskazywał bicie piona na a6 a Radosław zagrał wieżą na f3, ale to całkiem zrozumiałe. Nie chciał wypuścić czarnego skoczka z pola h5 (moim zdaniem). GRATULACJE! To już jest wielki sukces (półfinał), a co będzie dalej?

niedziela, 19 maja 2019

Niespodziewani mistrzowie

Wątpię, aby ktoś tak wytypował (przed) złotych medalistów Mistrzostw Polski w Szachach 2019'.
GM Kamil Dragun, to chyba nawet pierwszej polskiej dziesiątce rankingowej nie jest. IM Iweta Rajlich w dzisiątce pewnie jest, ale też mało było o niej słychać. Kojarzy mi się, że Kamil trochę ostatnio przebywał w USA. Iweta z racji małżonka, też mogła być za granicą, ale to tylko moje domysły. Zmierzam jednak do tego, że oboje byli ... mało rozpoznani przez "lokalne" środowisko, tzn. mogli być zaskoczeniem i chyba wykorzystali tę szansę. W każdym razie GRATULACJE! Wygrali ... pewnie.
-
Zastanawia mnie, że gdy pisałem ten tekst, to jeszcze nie było chociaż zajawek na stronach PZSzach.
Za to bardzo długo na stronach chess24 była, przed rundą wyświetlona wynikowa pozycja na ostatniej desce. Rzeczywiście GM Monika Soćko wygrała, ale ...
-
W typowaniu mężczyzn, nie brałem udziału w dwóch rundach, bo gdy zaglądałem, to jeszcze nie było możliwości, a później było za późno. Jednak wynik jest jeszcze nie najgorszy. W ostatniej rundzie tylko jeden błąd. Publikuję tabelę, ale nie wiem po której to rundzie. To małe niedociągnięcie organizatorów, chyba, że ja nie wiem gdzie to sprawdzić.
-
Sprawdziła się moja prognoza w sprawie Państwa Soćków :) Tzn. srebro u pań i brąz u panów :) Państwu Gajewskim poszło gorzej a ... zabrakło Państwa Wojtaszków :)
Cóż ... w rodzinie SIŁA!

JKD przegrał pierwszą partię dogrywki, chociaż nie było źle. W drugiej zagrał to co poprzednio przeciwnik, ale ... tylko remis. W rezultacie odpadł. Dla odmiany GM Radosław Wojtaszek miał tę pierwszą partię słabszą ... a ostatecznie jest w ćwierćfinale. Do ćwierćfinału awansowali obaj Amerykanie (o azjatyckich korzeniach) i ... nie jest wykluczone, że obaj przejdą dalej. Bo Amerykanie maja wolę wygrywania. Tego nie można im odmówić i chyba zawsze są dobrze przygotowani mentalnie. Mają mocne nerwy, a to jest ważne w sporcie. 

Nie ciesz się ... za szybko

W piątek WSZYSTKO szło ... rewelacyjnie GM Jan Krzysztof Duda pierwszy ograł swojego przeciwnika i do w znakomitym stylu, praktycznie w miniaturze. GM Radosław Wojtaszek miał trudne zadanie, bo miał trochę gorszą pozycję, ale ostatecznie też wygrał. No to poszaleli Polacy. Zrzutka szła znakomicie, ludzie wpłacali. Jeszcze w GOPSie dostałem informację, że jest szansa na pozyskanie ławek na boisko. Po powrocie do domu dostałem dwie niezależne informacje o dwóch dużych, bogatych firmach zainteresowanych wspieraniem inicjatyw takich jak plac zabaw dla szkoły. Zacząłem od napisania krótkiej prostej informacji dla szefa pobliskiej firmy. Oczywiście okaże się dopiero za jakiś czas i pewności nie ma żadnej. Później zabrałem się za robienie prezentacji dla ... firmy farmaceutycznej. Miałem "coś" przygotować, ale nie bardzo wiedziałem ... "o co" piszę? Tzn. czy o jakiś datek, rzędu 100 zł na zrzutkę? A może o kompletny plac zabaw wart kilkadziesiąt tysięcy zł.? Spiąłem się jednak i zabrałem do roboty. Postanowiłem zrobić krótki materiał, aby nie zanudzać zarządu (?). Krótki, to jednak ... subiektywny, bo zdaję sobie sprawę, że robiłem według siebie. Nie chciałem szczególnie eksponować własnej roli i własnych sukcesów, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że moi "wrogowie" pewnie na to by zwrócili uwagę, że nie opisałem TEGO, TAMTEGO i jeszcze CZEGOŚ. A to nie jest tak. Musiałem przygotować to szybko i po prostu łatwiej mi pisać o tym o czym wiem doskonale. Tylko i wyłącznie ta prezentacja wygląda właśnie tak. Jest tak naprawdę zbiorem losowych, wyrwanych, epizodów z życia szkoły. Gdybym robił to dłużej i znał dokładnie cel (!) w jakim ma powstać ta prezentacja, to bym mógł się jeszcze konsultować, poprawiać, szukać innych materiałów. Tę prezentację też przecież przygotowałem bezinteresownie. Nikt mi nie zapłaci za ten czas. Najlepsze dopiero nadchodzi. Gdy skończyłem tę prezentację, postanowiłem poszukać informacji na temat tej firmy. Okazuje się, że to ... duża korporacja i ... typowa korporacja. Natknąłem się na stronę z opiniami na jej temat, jej byłych pracowników. Gdybym trafił na tę stronę przed robieniem prezentacji, to pewnie bym jej nie robił - naprawdę. Czy czuję żal? (zmarnowany czas?) Nie. Ponieważ jestem ... bezinteresownym optymistą. 
-

czwartek, 16 maja 2019

Kim jest Jacek Haja ...?

Dobre pytanie. Taki dzisiaj zauważyłem tytuł na naszemiasto. Dziennikarz rozmawiał ze mną telefonicznie z pół godziny. Trochę mi się to nie podoba, bo jeżeli już to mieli się zająć akcją a nie mną. Ja już sobie poradzę bez (zwłaszcza ich) reklamy.
ZRZUTKA ruszyła naprawdę godnie i o dziwo jest relatywnie dobrze udostępniana. Właściwie - skoro się zdecydowałem, na takie mocne promowanie akcji, to powinienem być przygotowany na różne niespodziewane zwroty akcji. Zastanawiałem się nawet, czy nie poinformować samej NIVEI o mojej akcji? Teoretycznie jeśli tak wspierają talenty dzieci, to powinni wesprzeć akcję. Jednak znając życie, to ... prędzej mógłbym się spodziewać kontaktu z ich adwokatem, który będzie żądał usunięcia wszelkich tekstów godzących w dobre imię marki.

czwartek, 9 maja 2019

Cena lojalności

O obrazku będzie na końcu. Zaraz po kolizji skontaktowałem się z dealerem, u którego kupiłem auto. W końcu tam ubezpieczyłem. Ubezpieczyłem tam, bo było najtaniej. Nie wziąłem jednak leasingu tam, bo PKO oferowało lepsze warunki. Kontakt w sprawie naprawy był jednak bardzo dobry, więc już prawie miałem naprawiać tam, czyli w Inowrocławiu. Skoro tak się "opiekowali" doradzali, a ja wiedziałem gdzie jechać ... Teraz wracamy jednak do dnia wczorajszego. Inowrocław nie ma podpisanej umowy z PKO, zatem musiałbym płacić VAT od trzech faktur. Karlik ma umowę z PKO i wszystko ma się odbywać bezgotówkowo. W Inowrocławiu moglibyśmy zacząć już od poniedziałku. W Poznaniu dopiero 23. będą oględziny. Teraz do sedna - pisałem przed PITS do szefa z Inowrocławia i ... nic nie uzyskałem. Gdyby Inowrocław wsparł PITS, to ... bym się poczuwał, żeby skorzystać z oferty (bo w końcu i tak gdzieś ten VAT utopię), ale Inowrocław nie wsparł PITS. Lojalnie zadzwoniłem rano do Inowrocławia, aby odwołać poniedziałkową wizytę. Odebrał "inny" pracownik, przyjął do wiadomości i podziękował za informację. Po kilku minutach, (gdy już pewnie przekazał informację szefowi), dzwoni szef i się pyta - dlaczego? Tłumaczę zatem, iż nie mam zamiaru płacić VAT od trzech faktur. Trochę marudził, ale przyjął do wiadomości, a nawet zastanowił się nad możliwością podjęcia współpracy z PKO. Obsługa w Poznaniu była bardzo kompetentna i widać, że ... stłuczki są im na rękę. Zaprosili na (podobno) świetną kawę. Między wierszami zrozumiałem, że "poradzą" sobie z VAT-em zawyżając ceny, ale to już nie mój problem. Cóż mi szkodzi pojechać do Poznania i ... szukać nowych sponsorów dla PITS (skoro Inowrocław nie chciał wspierać PITS)? Mając oczy szeroko otwarte, zauważyłem ciekawą akcję Hundai dotyczącą jazd próbnych. Można wygrać ciekawe nagrody - np. samochód na rok za darmo. Wystarczy zapisać się na jazdę. No to się zapisałem właśnie tam, gdzie mam jechać. W ciągu 24 godzin powinni się ze mną skontaktować celem uzgodnienia terminu i godziny. Gdy się skontaktują, to ja będę próbował ustalić termin właśnie wtedy, gdy będę miał te odwiedziny. Oczywiście nie mam żadnej gwarancji wygrania nagrody, ale ... mam szansę. Natomiast biznesmeni mają okazję przeczytać, że ... czasami warto coś dać coś klientowi, bo ... klient wybiera i ... pamięta.

środa, 8 maja 2019

Brzydki trik

Tego się nie spodziewałem, a ... zawsze trzeba się spodziewać najgorszego. Będąc w pełni ubezpieczonym, nie będąc winnym kolizji, mając oświadczenie sprawcy, który ma ważną polisę OC i tak będę musiał ... zapłacić VAT a właściwie jego połowę. Przy czym robiąc to w punkcie, który nie współpracuje z PKO, będę miał 3 faktury (VAT od trzech faktur). Natomiast jeśli wybiorę warsztat współpracujący, to będę miał VAT od najmu auta zastępczego. Ale to i tak jest koszt, którego nie uniknę. Do tego strata czasu i nerwów. Nie ma lekko.

wtorek, 7 maja 2019

Z galopu w cwał

W poprzedni wtorek ... miałem mnóstwo pracy przy przygotowaniu sali na PITS. Powoli zapominam już o turnieju, ale tempo nie spada. Cały czas w głowie rzeczy do zrobienia. Zrobić to, zrobić tamto, pamiętać o tym, pamiętać o tamtym ...
Podsumowałem w końcu bilans PITS. Jeszcze w piątek, na pytania zainteresowanych, a kilkoro było, odpowiadałem około 4000 zł. Po podliczeniu okazało się, że ponad 5000, gdyby doliczyć Pepsi to 5500, gdyby doliczyć różne drobiazgi, końcówki i paliwo, to by się 6000 zł nazbierało. To wszystko bez wkładu wolontariuszy, kosztu pucharów i użyczenia sali. Nazbierało się. Sam się nie spodziewałem. Te półtora tysiąca ze zrzutki (a nawet mniej, bo odciągnęli za parę spraw prawie setkę) to okazuje się tylko ... ćwierć.

sobota, 4 maja 2019

PITS a juniorzy :)

No to się doczekałem ... reklamy. Nie udało mi się znaleźć żadnego celebryty, polityka, ... który by pomógł przy zrzutce. Ale czy na pewno? Okazuje się, że jeden ze sponsorów XXI PITS - Mateusz Różański właśnie dzisiaj został Mistrzem Polski do lat 8! Gratulacje! Brawo! Z własnej skarbonki przekazał 20 zł, chociaż wiedział, że nie będzie mógł zagrać w Wapnie. Właśnie ze względu na Mistrzostwa Polski. 
Pod relacją z XXI PITS pojawił się komentarz od mamy młodej szachistki. To bardzo budujące. 
Przy montażu filmu z turnieju, sprawdziłem, któż to grał z GM Adrejem Maksimenko i okazało się, że był to zwycięzca w kat. juniorów - Jan Klimkowski, a w tej konkretnej partii zremisował z arcymistrzem! Bywały momenty, gdy zastanawiałem się nad podziałem na grupy wiekowe, ale życie pokazuje, że ... trzeba dać szansę młodym, niech uczą się od najlepszych. Cóż to za przyjemność, pokonać równolatka, który ma słabszy poziom? Wyzwaniem jest walka z arcymistrzami! Już od najmłodszych lat. Gdyby tak przejrzeć wszystkie edycje PITS, to znalazłoby się tam kilkoro (a może nawet więcej) medalistów Mistrzostw Polski. Nie szukając daleko - grał przecież w Wapnie GM Jacek Tomczak, krótko po zdobyciu tytułu Mistrza Świata do lat 18.

środa, 1 maja 2019

15 lat w Unii

W głównych kanałach informacyjnych od samego rana płyną peany na okazję 15. rocznicy przystąpienia Polski do UE. Cieszy się Prezydent, cieszy się rząd, cieszy się nawet opozycja tzn. cała ta koalicja i Wiosna się cieszy. Tylko Konfederacja się nie cieszy. Argumenty zwolenników, to ... przede wszystkim, te pieniądze, który napłynęły do Polski. Gdy się powie, że przecież te pieniądze płynęły również z Polski, to natychmiast riposta, że więcej wpłynęło, niż wypłynęło. Nie przemawiają do nich argumenty, ile z tych pieniędzy zostało zmarnowanych, utopionych, wydanych na ... bezcelową promocję i biurokrację. Ile ta biurokracja narobiła przeszkód? Akurat 30 kwietnia przypada rocznica śmierci p. Wilczka, tego który  wprowadził "krótką" ustawę sprowadzającą się do "co nie jest zabronione, to jest dozwolone". Przecież ta ustawa dała prawdziwego "kopa" Polsce. Przecież, gdyby w Polsce była wolność i nie przystępowalibyśmy do tej UE, ale tylko z tą Unią byśmy współpracowali tzn. handlowali i prowadzili inne interesy, a przecież mogło tak być, przecież nie przystąpienie do UE nie było równoznaczne z budowaniem muru ...
-
Moje dwa dni strajku kosztowały mnie ok. 360 zł (dostaliśmy specjalne pisma). Domyślam się, że osoby strajkujące od początku do zawieszenia zapłaciły za strajk kilkukrotnie więcej. Widziałem jak wypełniały wnioski o rozłożenie tej kwoty na raty. Ja miałem w pamięci ten epizod strajkowy z początku mojej pracy w Wapnie, gdzie nic nie wywalczyliśmy a wypłaty były niższe.