niedziela, 29 listopada 2020

Czasami człowiek policzy lepiej niż komputer



 Takie zdanie, jak tytuł tego wpisu i filmu, byłoby nie lada wyzwaniem dla osoby nieznającej języka polskiego. Pozycja omawiana w filmie pochodzi z zadania GM Jamesa Plasketta. Ja znalazłem to opisane w artykule Michała Kołkowskiego o Michale (Michaile) Talu (ósmym MŚ).

Tak naprawdę chodzi mi o to, że ... chociaż komputery wyścignęły obecnie człowieka, jeśli idzie o grę w szachy i człowiek nie ma żadnych szans w starciu z komputerem, to ... jednak ... może się zdarzyć, że człowiek "policzy dalej". Niewykluczone, że wkrótce komputery ... policzą jeszcze dalej i akurat takie zadanie zostanie rozwiązane. Jednak ... trzeba się cieszyć, że my ludzie mamy jakiś boski pierwiastek w sobie i czasami on może się ujawniać.

niedziela, 22 listopada 2020

Niedzielny wieczór nauczyciela

 

Dla tych, którzy myślą, że ... nauczyciele nic nie robią :) Żeby nie było ... normalnie to odpisuję, ale czasami człowiekowi "nerwy puszczają" i ... już się nie chce sprawdzać, odpisywać, tłumaczyć ... etc. etc.

Czasami trzeba jednak odpocząć ... pomyśleć o swoim życiu. Nawet jeśli w quizie wychodzi ... , że najbliżej mi do Platona :)



piątek, 20 listopada 2020

Bernard Mandelbrot

 

Google wstawiło Doodle ... i stąd wpis. Gdyby nie komputery, który potrafiły przedstawić graficznie wyniki ..., to pewnie ta teoria przeszła by bez echa. Natomiast fakt istnienia fraktali, to ... jest coś naprawdę fascynującego. Wystarczy prosty, banalny wzór i ... możemy przesłać (w tak małej "objętości") tak niesamowite grafiki ...

środa, 18 listopada 2020

Laurka

 

Zostawiam sobie na pamiątkę zrzut z pracy jednego z uczniów w ZS2 w Wągrowcu, gdzie w tym roku szkolnym zacząłem "wykładać" eksploatację lokalnych sieci komputerowych. Oczywiście muszę wspomnieć, że praca była naprawdę bardzo dobra, a co najważniejsze była ... samodzielna. Nie zawsze można zrobić ciekawą lekcję, ale trzeba się starać i jeśli po tylu latach jeszcze mi się udaje, to ... nie jest najgorzej.

poniedziałek, 16 listopada 2020

Propaganda, a fakty

 




W dzisiejszych Wiadomościach TVP oglądałem materiał, w którym sugerowano, że szwedzki model walki z pandemią nie sprawdził się. Nie mam w tej chwili materiałów (może jeszcze poszukam), ale wymowa tego materiału była następująca: w Szwecji dramatycznie wzrosła liczba zachorowań i zgonów, dzienne rekordy rosną z dnia na dzień ... czyli niby szwedzki model "be" i mają tam ogromny problem. Jednak nie były podawane żadne (!) liczby. Cóż gdyby się przyjrzeć wynikom procentowym, to rzeczywiście długo poziom zgonów w Szwecji był na poziomie liczb jednocyfrowych, a teraz ... są to liczby dwucyfrowe ... wręcz dochodzą już do 20, ... czyli kilkuset procentowy wzrost? Jednak gdyby te liczby pomnożyć przez 4, to nadal daleko Szwecji do Polski. Ba, Szwecja naprawdę się przejęła tymi wynikami i z zaleceń unikania zgromadzeń, rzeczywiście w niektórych rejonach wprowadziła prawne ograniczenia i poważnie myślą nad zakazem sprzedaży alkoholu po godzinie 22. Natomiast po obejrzeniu tego materiału w TVP można było dojść do wniosku, że szwedzki model nie sprawdził się i teraz też przechodzą na model stosowany w innych krajach, czyli że te wszelkie ograniczenia, to są jednak dobre, bo nawet Szwedzi uznali, że ograniczenia są potrzebne ...
Już miałem sobie darować, a jednak zdecydowałem sobie napisać o tym propagandowym naginaniu faktów do rzeczywistości.

niedziela, 15 listopada 2020

Precyzja czasem przeszkadza

 Mam w domu dwie łazienki. W tych łazienkach (między innymi) są dwie spłuczki. Jedna z tych łazienek wkrótce przejdzie gruntowną przemianę. Miało to być już w wakacje, a nie wiadomo, czy fachowcy dotrą w tym roku. W każdym razie przy spłuczce wyskoczył ten kapsel, który naciskamy, aby uruchomić spłukiwanie. Na początku tylko ponownie wciskałem, ale sprężyna była na tyle mocna, że kapsel wyskakiwał i tyle. Wpadłem na "genialny" pomysł, aby zastosować "kropelkę". Zatem wlałem kropelkę "Kropelki" do rurki kapsla. Na wszelki wypadek położyłem odwrotnie na podłodze i przycisnąłem ceramiczną płytką.Po kilku minutach wróciłem i chciałem zamontować mechanizm. Klej trzymał świetnie, ... za świetnie. Ze zdziwieniem odkryłem, że kapsla nie można wcisnąć, tzn. kapsel skleiłem z "paluchem" z tworzywa, a ten "paluch" chodził w takiej prowadnicy też z tworzywa, tylko teraz przestał chodzić, przestał się przesuwać w tej prowadnicy. Żadna siła nie pomagała, nie szło wcisnąć i już. Prawdopodobnie opary "Kropelki" weszły w reakcję z tworzywem "palucha" i prowadnicy i je "zespawał". Jestem przekonany, że cały czas mechanizm trzymałem w takiej pozycji, że niemożliwe było, aby kropelka "Kropelki" skapnęła na to połączenie palucha i prowadnicy. Ponieważ był wieczór, to poczekałem do dnia następnego, aby udać się do warsztatu teścia i spróbować wykorzystać imadło i młotek. Wcale nie było łatwo, ale ostatecznie udało się przesunąć paluch w prowadnicy. Jednak teraz sprężyna jest za słaba, aby odpychać kapsel do góry po wciśnięciu. Próbowałem wkropić olej rzepakowy, później znalazłem olej silikonowy, jednak mechanizm nadal nie chodzi tak jak powinien. Sprężyna, która dawniej wystrzeliwała kapsel teraz nie daje rady przesunąć paluch do góry. Z ciekawości wyjąłem taki analogiczny mechanizm z drugiej spłuczki i ... zasada działania jest taka sama tzn. naciskasz kapsel, uruchamiasz spłukiwanie, a sprężyna cofa kapsel do góry. Niestety nie mogę wymienić tych mechanizmów, bo ten bardziej precyzyjny ma trochę inną długość i jest jeszcze dodatkowo skręcany gwintem z pozostałą częścią spłuczki. Ja sobie przypomniałem, że kiedyś w tamtym mechanizmie było podobnie (kapsel wyskakiwał i też przykleiłem kropelką i było ok). Pewnie dlatego tutaj wpadłem na podobny pomysł. Jednak tam paluch i prowadnica mają owalne przekroje i jest tyle luzu, że nie ma absolutnie szans na zatarcie. Natomiast w tym "precyzyjnym" mechanizmie przekrój palucha z jednej strony jest owalny, a z drugiej strony ma przekrój krzyża. Po co takie udziwnienia? I tu wszystko było bardzo precyzyjne, idealnie wszystko przylega. No i "zemściła się" ta precyzja. Właśnie przy takiej precyzji, gdy coś się wydarzyło (te opary z "Kropelki"), to przesuwanie nie odbywa się już płynnie. W każdym razie sprężyna nie jest w stanie przesunąć palucha. Teraz sobie opisałem ... a wkrótce trzeba będzie wrócić do walki ze spłuczką.

Natomiast natychmiast przypomniały mi się przy okazji anegdoty/przypowieści z czasów studium wojskowego na czwartym roku studiów. O tym jak podczas wojny w Wietnamie Amerykanie w czasie walk wyrzucali swoje precyzyjne karabiny automatyczne, które były znakomite, ale tylko w laboratoryjnych warunkach, natomiast w warunkach bojowych, gdy dostało się ziarnko piasku, zaraz się zacinały i gdy tylko zobaczyli prymitywnego Kałasznikowa, to właśnie wybierali ten teoretycznie gorszy. Bo z Kałasznikowa podobno trudno trafić do celu nawet z małej odległości, tzn. ma małą celność, ale może wpaść do kałuży, może być utarzany w piasku, ale ... się nie zatnie.

Tak to jest z tą precyzją. Nawet w zdalnym nauczaniu jest wiele zaawansowanych narzędzi, które świetnie się sprawdzą, gdy będzie z nich korzystać nauczyciel mający biegłość w technologiach. Natomiast, gdy te same narzędzia dostaną się do nauczyciela, który dopiero zaczyna przygodę z komputerem mogą powodować tylko zamieszanie i frustrację tego nieprzygotowanego nauczyciela.

sobota, 14 listopada 2020

O co loto?

 

W czasie kolejnego tygodnia nauki zdalnej miałem ciekawe zdarzenie. W tym dniu ktoś dodał przy moim filmie (Wirtualne tło ...) miły komentarz, że jeszcze nie widział filmu, który by nie miał łapek w dół (a ten do tej pory nie miał). Oczywiście takie słowa, to "miód ...". W tym dniu miałem lekcje z klasą, w której uczy się pewien gracz/streamer. Sprawdzając aktywność na lekcji (bo wszyscy uczniowie pracują na wyłączonych kamerkach, przynajmniej w szkole ponadpodstawowej) zagadnąłem do tego ucznia, że ... pewnie gra teraz (w sensie - na lekcji) o dziwo odezwał się i potwierdził, że gra ... Skoro się odezwał, to (dumny z siebie) zagadnąłem, czy ma film bez łapek  w dół? Uczeń wręcz się zainteresował pytaniem i ... szybko zaczął sobie przypominać, który jego film miał jak długo "czyste konto"? Z tego co powiedział wynikało, że miał filmy o dużo lepszych wynikach, niż mój. 

Wróciłem zatem do prowadzenia lekcji. Po lekcji zajrzałem na konto YT i ... ostatni mój film - niesamowity skok wyświetlalności ... ponad 800, ot tak. Taki skok totalnie zakłócił wykresy statystyk oglądalności moich filmów. Prawdopodobnie uczeń na swoim streamie rzucił hasło swoim fanom, aby weszli na mój kanał. Trudno dokładnie ocenić, ile dokładnie było tych wejść, ale blisko 800, do tego prawie 200 komentarzy. Normalnie ... władca dusz. A wszystko za sprawą pewnie jednego krótkiego wpisu. 

Dla porównania na wczorajszym piątkowym turnieju szachowym zagrało 6 zawodników (przez chwilę 7), gdy w ubiegłym tygodniu było 10. Frekwencja spadła, bo ... "słabszym" zapewne nie podobało się, że przegrywają. Zatem rozwijać życie szachowe, to ... nie jest lekki chleb. Do tego ... przez niesprzyjające okoliczności, a także zmęczenie, wylądowałem na trzecim miejscu.

W takim razie ... "przebranżowić się"? Zacząć grać w popularne gry? I w taki sposób budować autorytet? Nie wiem na ile, by to pomogło w nauczaniu mało ciekawych zagadnień? Z drugiej strony te zagadnienia (których uczę) są naprawdę mało ciekawe i ... sam nie jestem przekonany, na ile się przydadzą w życiu tych młodych ludzi. Gdyby się dało uczyć za pomocą gier, to ... wszyscy byliby zadowoleni i efekty byłyby też dużo większe. Sęk w tym, że starsze pokolenie ... w to nie wierzy. (że można uczyć grając). Jednak niewątpliwie ... wszystko idzie w tym kierunku.

sobota, 7 listopada 2020

Zdalna pomoc -remotedesktop Chrome

 

Nie odpuszczam, ... kolejny film zrobiony. Trudno się spodziewać wielkiej popularności, bo to kolejny film niszowy. Alternatywne rozwiązanie do TeamViewer. Przypomniało mi się o tym jak moje GOPSy zaczęły szukać rozwiązania do pracy zdalnej. TeamViewer jest darmowy dla użytku osobistego, ale dla użytku komercyjnego kosztuje już słono. Za jedno stanowisko ok. 1,5 tys. zł na rok, za 15 stanowisk ok. 6,5 tys. za rok. Co ciekawe słyszałem, że gminy pokupowały jakieś programy do zdalnej pracy. Nie wiem dokładnie jakie, bo słyszałem o ponad 2 tys. zł (czyli może nie TeamViewer). Jednak wydawanie pieniędzy i to sporych, gdy jest rozwiązanie darmowe ...? Gdy brakuje pieniędzy na inne ważne sprawy? 

Nie zawsze najlepszy musi wygrać :)

 

W końcu udało się zorganizować turniej dla młodzieży z powiatu wągrowieckiego (no powiedzmy ja i Kapitan, to już taka przyszywana młodzież). Poziom był całkiem, całkiem ... tylko jedną partię wygrałem łatwo. Natomiast moja ostatnia partia skończyła się po czasie i nie była liczona do ostatecznych wyników. W ten sposób mając 100% wynik ... zająłem tylko drugie miejsce. Jednak nie jestem zły, wręcz ... te reguły "areny" ... bardziej oddają realne życie. Właśnie tak bywa w życiu: starasz się, starasz ... a trafisz na takie warunki (przeciwników), że mimo starań nie osiągasz ostatecznego sukcesu. Może trafiłeś na trudniejszych przeciwników, może grałeś za wolno, może ...?

Przed turniejem zrobiłem jeszcze zajęcia dla początkujących i ... ta "zdalność" może mieć swoje zalety. Znikają te drobne "przeszkody" w postaci mimowolnego rozpraszania itp. Można spokojnie prowadzić zajęcia, pokazywać przykłady etc. etc.



wtorek, 3 listopada 2020

Kolory jesieni

 

Byłem dzisiaj na cmentarzach ... smutno. Liście masowo spadają, prawdziwy listopad. Lubię tę porę roku. Do tego jeszcze natknąłem się na ten utwór, ciut tylko młodszy, niż ja. Akurat w tej wersji dedykowany Veronice Lake (rocznik 1922), która rzeczywiście była piękna, a żyła tylko 50 lat. Wstawiłem sobie, bo jak kiedyś będę przeglądał, to miło będzie posłuchać. Praca nie pozwala się rozpisywać.

niedziela, 1 listopada 2020

"Zgniłe jabłka"

 

Tak określił jeden z nauczycieli ostatnie białe komputery iMac w wapieńskiej szkole. Przełknąłem ten zwrot i głośno nie wyraziłem sprzeciwu, chociaż w duszy odezwał się bunt. Nie ukrywam, że mam sentyment do tych komputerów, chociaż już od kilku lat na nich nie pracuję. Tylko incydentalnie, gdy znajdę się w sali lekcyjnej, w której stoją. Do samego dziennika elektronicznego w zupełności wystarczą, ale niektórych stron już nie obsłużą, ... technologia uciekła.
W tym tygodniu dotarła do mnie przesyłka z USA. W środku był: plakat po angielsku, mniejsza wersja plakatu po polsku i koszulka. Próbowałem na metce koszulki doszukać się zwrotu "Made in China", ale nie znalazłem. Karton był tak wielki, że spokojnie zmieściłby jeszcze karton z MacBookiem, ale ... nawet iPada nie było. Tylko koszulka i plakat z "wierszykiem" ... Trudno mieć do mnie pretensje, że nie robię już filmów o programach dla Apple, ... skoro nie mam ich sprzętu, a pracuję na poleasingowym laptopie z Win 7 za kilkaset zł. Natomiast za cenę MacBooka mógłbym kupić dwa laptopy z Win o podobnych parametrach. MacBooka to musiałem kupić Jakubowi, bo z jakiś względów nie chciał laptopa z Win (za połowę ceny). Jednak Jakub studiuje i potrzebuje do swoich celów. 
Apple w tej chwili, to jedna z najbogatszych firm na świecie, gdy wchodzili na polski rynek, to znalazły się środki na iBooki dla edukatorów, później znalazły się nawet środki na kolejną edycję (nową partię). Gdy dostawałem sprzęt czułem się zobowiązany do tworzenia i do reklamowania. Wydawałem nawet własne pieniądze na wyjazdy, na różne "zjazdy". Dzisiaj nawet z ciekawości kliknąłem i wyszukałem, że mój program autorski "Dzikie koty w szkole" jest nadal wykorzystywany w szkołach :)

Cóż, ... kto nie zasieje, ten nie zbierze. Ja nie będę dopłacał dla idei i budował siłę marki Apple za własne pieniądze. Bodaj wczoraj widziałem jak inny nauczyciel-youtuber prezentował na swoim kanale zalety pewnego urządzenia Samsunga. Nawet jeśli nie dostał tego urządzenia, to zapewne dostał coś za prezentację tego urządzenia i taki układ jest zdrowy. Ja ostatnio robię filmy o narzędziach od Google. Samo Google nie płaci mi za to bezpośrednio nic, ale chociaż pozwala zarabiać na tych filmach. Nie są to kokosy, ale gdybym się bardziej przyłożył, to ... pewnie mogłoby być całkiem nieźle.

sobota, 31 października 2020

Umiera nawet Bond

 

Podobno zaczął łysieć już w młodości, ale dożył dziewięćdziesiątki. Sean Connery nie żyje. Jakie miał życie? Ciekawe? Lekkie, ciężkie? ... Jaki jutro będzie program telewizyjny? Cmentarze zamknięte, zatem będą pokazywać puste cmentarze? Wiele stacji telewizyjnych prezentuje w tym dniu przegląd osób, które odeszły w danym roku. Niewątpliwie, z roku na rok, takie przeglądy będą coraz dłuższe. 
Teraz te filmy o Bondzie mogą wręcz śmieszyć, ale w swoim czasie były niewątpliwie ekstraligą filmową.

piątek, 30 października 2020

Tytaniczna praca

 

Mógłbym zrobić ogromny kolaż z takich zrzutów z moich porad dla dziesiątek (a może już setek?) uczniów i rodziców i ... nauczycieli. Jednak jak zacząłem, to ... stwierdziłem, że nie ma sensu tego robić. Bo ... po co? Jednak z kronikarskiego obowiązku zostawiam sobie chociaż namiastkę planu. To oczywiście nie było tylko na Messengerze. Były SMS-y, były rozmowy telefoniczne, e-maile, komentarze, spotkania w realu, działania w realu. Oprócz tego były własne wpisy na różnych stronach. Do tego oczywiście filmy instruktażowe.



Do tego oczywiście starałem się wypełniać swoje służbowe obowiązki. A ile się działo w życiu publicznym? Napięcie jest naprawdę wielkie i nie komentowałem ... Wolałem rzucić się w wir pracy. Zapewne duży wpływ miał na to pewien wpis, który można było odebrać, że był adresowany do mnie i można było odebrać, iż sugerował, że ... to ja nie przygotowałem szkoły do ponownego przejścia na naukę zdalną. Na szczęście był to pojedynczy, odosobniony przypadek.

poniedziałek, 26 października 2020

Classroom - druga odsłona



 Nie zdążyłem w sobotę, nie zdążyłem w niedzielę. Musiałem nagrywać w poniedziałek rano. Zaraz po nagraniu pędziłem do szkoły, aby pomagać innym nauczycielom, konfigurować nowe laptopy itd. itp. Od piątku cały czas na bardzo wysokich obrotach ... kilkadziesiąt "interwencji". Po drodze wstawianie materiałów na strony, na BIP itp. Tylko dorywczo miałem szansę przyglądać się niesamowitemu "rajdowi" JKD. Rozjechał ich ... z rundy na rundę szło mu lepiej. Właśnie na początku miał duże kłopoty, ale widocznie kondycyjnie znosił tę walkę znakomicie, w każdym razie lepiej od konkurentów. BRAWO!

Ja nie mogę więcej pisać, bo ... tak mnie komputery wymęczyły ... i ludzie też.

wtorek, 20 października 2020

Nie wierz Google, nie wierz Apple, nie wierz Windows, nie wierz ...

 To, że ktoś jest "gigantem" nic nie znaczy. Sprawdzać można wszystkich i ... można się zdziwić. Wczoraj ostatecznie udało mi się na tyle ustawić serwer Google oraz ustawienia nazwa.pl, że poczta na wapno.edu.pl stała się w pełni funkcjonalna. Przynajmniej tak się wydaje, przynajmniej wczoraj maile wychodziły, przychodziły z różnych serwerów, a narzędzia walidacyjne pokazywały tylko dwa ostrzeżenia, ale wszystko działało. Jednak ile ja wykonałem pracy, ile poświęciłem czasu? ... Wczoraj dodawałem kolejny raz rekordy do konfiguracji i Google uczulało na kropkę na końcu adresu, ale ... postanowiłem zrobić eksperyment i ... dodałem bez tej kropki i ... teoretycznie miałem czekać, ale spróbowałem a tu ciach zadziałało ... maile zaczęły chodzić we wszystkie strony. Jakub miał duże problemy z zainstalowaniem MySQL na Mac'u. Przeczytał tysiące instrukcji i obejrzał setki filmów i ani rusz. Ja już zacząłem mu "organizować" laptopa z Windowsem, żeby mógł zrobić zadania. Jednak zszedł z tym MacBookiem i razem zaczęliśmy konfigurować i ... tak kazałem wpisywać niektóre ustawienia mimo ich dziwności. Jakież było zdziwienie, gdy MySQL ostatecznie ruszył. Pojechałem do Podolina i ... na firmowym komputerze w Thunderbirdzie zniknęła korespondencja z trzech lat ... no "przerwa w życiorysie". Były maile, nie ma maili. Zacząłem tworzyć teorie, że może są na serwerze i zacząłem się dopytywać, czy to ważne maile były. Tknęło mnie jednak, aby spróbować z menu kontekstowego "odbudować" indeks i ... zaczęło mielić i ... maile wróciły do skrzynki odbiorczej. Teraz mógłbym jeszcze opisać kilka innych dziwnych ... historii, ale czasu nie ma. W każdym razie ... nie można nikomu wierzyć. Niedawno miałem przypadek, gdy YouTube zablokowała jeden film. Napisałem odwołanie i po kilku dniach zostało rozpatrzone pozytywnie, film wrócił. Jakież było moje zdziwienie, gdy dzisiaj znów zobaczyłem, że film jest zablokowany ... chwilowo dałem sobie spokój.

sobota, 17 października 2020

Uczeń obciął głowę nauczycielowi

 

Ten blog staje się ... przerażający :) Same straszne rzeczy. Na Netflixie oglądałem dzisiaj film, w którym w finale trup siał się gęsto. Ojciec chciał zabić żonę i jej młodego kochanka, jednak wpadł na pomysł, aby zrobił to jego syn, on nie chciał, to chciał jego zastrzelić, ale nie zdążył bo go kolega syna zastrzelił, a tamtego babcia zastrzeliła i stwierdziła, że resztę też zastrzeli i tego kochanka nawet jej się udało, ale przy wnuku się zawahała i liczyła, że wnuk się nie odważy babci, ale się odważył ... Co za świat?

W piątek pewien mieszkaniec Wągrowca chciał popełnić samobójstwo. Odkręcił dwie butle gazu i ... podpalił. Wybuch był, ... mieszkanie totalnie zniszczone, ale potencjalny samobójca przeżył.

Ludzie umierają, bo szpitale odmawiają ich przyjęcia ...

czwartek, 15 października 2020

Kolega Radosław Ciemięga

 

Przez kilka lat studiów byliśmy kolegami, później drogi się rozeszły. Widziałem, że robił karierę ... a tu taka informacja. Rzeczywiście, był bardzo miłym człowiekiem ...

środa, 14 października 2020

Ubój rytualny

 

Do wpisu skłonił mnie projekt ustawy "piątka dla zwierząt", ale wcale nie mam zamiaru o ustawie, chociaż też by trzeba, bo różne dziwne rzeczy wokół niej się dzieją. Chciałbym tu opisać - jak pokręcone bywają losy człowieka. To musiało być ponad 30 lat temu, pod koniec lat 80-tych. Mieszkałem wtedy w akademiku z Afgańczykiem, którego imię tłumaczy się ... Jezus. Teoretycznie, to byli muzułmanie, ale ... skoro w czasach tuż po Nadżibullachu, gdy panowała tam ... rewolucja znajdowali się w "demoludach", to ... oni tacy religijni widocznie nie byli. W każdym razie wymyślili sobie, że chcą baranka, ale sami chcą zabić, a ja miałem to zorganizować. I zorganizowałem to ... w Turzy u Jerzego, a pomagał nam jeszcze Teodor. Wszystkich szczegółów nie pamiętam, ale było to zimą. Nie przypominam sobie, abyśmy określali w jakim kierunku znajdowała się Mekka. Jezus rzeczywiście dostał możliwość poderżnięcia gardła barankowi, ale ... nie było to do końca halal. Polska strona przekonała go, żeby jednak wpierw ogłuszyć baranka i zostało to zrobione zwykłym młotkiem, uderzeniem w głowę. Dopiero później Jezus użył noża. Oczywiście można było więcej napisać, ale  ...

____

No to mamy dzisiaj Dzień Edukacji Narodowej ... Pogoda do południa była fatalna ... deszcz, wiatr, brrr. Na szczęście byłem sobie w domu i dla mnie, to ... wszelkie święta nie są pociągające. Niewątpliwie ten rok zapisze się "charakterystycznymi" prezentami ...

Naprawdę, ... czekałem na takie prezenty? Mam oglądać jakieś webinary? Godzinami? (bo kilka takich prezentów w postaci darmowych webinarów, z różnych źródeł otrzymałem) Chyba najlepszą opcją będzie - jak ich (tych webinarów) nie obejrzę, bo jeszcze bym się zaczął czepiać etc, etc. ... i jeszcze jakaś afera by się zrobiła.


wtorek, 13 października 2020

Gdybym był chory ... zostałbym pisarzem

 

Pierwotnie chciałem zatytułować wpis "Każdy powinien zachorować", ale ... byłby zbyt kontrowersyjny. Wytłumaczę jednak o co mi chodzi. Wydaje mi się, że przejście przez chorobę, przez trudny okres, pozwoliłoby każdemu zyskać odrobinę empatii. Pozwoliłoby odczuć kruchość życia, a po powrocie do zdrowia inne podejście właśnie do chorych. Moja choroba zaczęła się od sobotniego wyjazdu do Bydgoszczy, w poszukiwaniu oświetlenia do remontowanej łazienki. Oczywiście, to nie był mój pomysł, bo dla mnie obecna łazienka, chociaż ma 21 lat nadal jest funkcjonalna i nic nie trzeba by zmieniać, ale kobiety mają inne zdanie. Pogoda tego dnia była pod psem a ja musiałem zwiedzać te ogromne markety. Jak przyjechałem, to już czułem się nie tęgo i czułem, że temperatura się podnosi. No i podniosła się do 38,5. Niedziela cała w łóżku. Poniedziałek teleporada przez telefon z lekarzem rodzinnym i poszło to z płatka. Dodzwoniłem się za pierwszym podejściem i pielęgniarka od razu przekazała słuchawkę lekarce i lekarka od razu zaproponowała zwolnienie do ... niedzieli. Recepty żadnej nie dostałem tylko zalecenia i informację, aby sie koniecznie kontaktować, gdyby się pojawiły inne objawy, bo zgłosiłem tylko temperaturę. Oczywiście naturalnym odruchem jest pytanie - czy to może covid? A co to za różnica? Ja byłem przekonany, że to zwykły wirus grypowy i gdy piszę we wtorek ten tekst, to praktycznie jestem już zdrowy. Moje leczenie oparłem na czosnku, miodzie i herbacie oraz leżeniu w łóżku. Wydaje się, że było to słuszne myślenie. W obu szkołach spokojnie przyjęto moją absencję i życzono rychłego powrotu do zdrowia. Wątpię jednak, czy nie było skojarzeń z covidem. Ten tydzień wolnego, to mi nawet "na zdrowie" wyjdzie. Odrobiłem zaległości biurokratyczne. Jakieś "śmieszne" druki dla uczniów z moimi "pomysłami" jak im pomóc, przy ich np. dysgrafii? A co ma eksploatacja lokalnych sieci komputerowych z dysleksją, czy inna dysfunkcją? Jeszcze znalazł się służbista, który mnie pouczyła, że kodów do classroom nie powinienem przesyłać w uwagach, ponieważ uwagi służą do informacji o dobrym bądź złym zachowaniu uczniów. No to pousuwałem te uwagi. Wracając jednak do tytułu wpisu. Takie leżenie i w dodatku w ciężkim stanie, akurat dla mnie potrafi być bardzo inspirujące. Autentycznie - ileż ciekawych pomysłów/wizji miałem w tym czasie? Potrafię w tym wypadku zrozumieć artystów uciekających w świat np. używek - właśnie w poszukiwaniu nietypowych stanów świadomości. Potrafiłem sobie np. powspominać różne szczególne wydarzenia z mojego życia, począwszy od dzieciństwa. Niektórych już pewnie nie zapomnę, ale normalnie nie ma na takie sprawy czasu, a jak człowiek leży i leży, to ... samo człowieka nachodzi. 
__
JKD grał dzisiaj z Aronianem i w klasycznej "ustał", tzn. zremisował a w armagedonie też się trzymał i wygrał ... gdybym się założył, to mógłbym wygrać trochę kasy, ale mniejsza z tym. Ważne, że JKD ma szanse wyjechać z Norwegii jako wielki szachista, godny gry z największymi tuzami. W końcu wygrał z Carlsenem, chociaż to Carlsen tak naprawdę przeholował, licząc że JKD się pogubi.
___
To teraz jeszcze o obrazku na początku wpisu. Kolejne samobójstwo w powiecie wągrowieckim. Tym razem niespełna 60-letnia katechetka z Wągrowca utopiła się w jeziorze. Właściwie jest to zaprzeczenie mojej tezy, że każdy powinien zachorować ... bo połowa nie zdołałaby dotrwać do końca choroby i albo popadłaby w jeszcze większą chorobę, albo ... popełniła samobójstwo, nie dając sobie rady z chorobą. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak wycofanie się z życzenia innym choroby. Trudno jest "ustawiać" ludziom świat poprzez własną perspektywę, tzn. gdy człowiek wierzy we własne siły i w dobre zakończenie.

czwartek, 8 października 2020

Człowiek ... do zadań specjalnych

 

Kocham ciszę i spokój, a co chwilę życie stawia mi wyzwania. Wczoraj zauważyłem, że YT zablokowało ostatni film szkolny, ... a właściwie dlaczego ja musiałem go montować? Żeby wysłać odwołanie trzeba było przebrnąć przez lekturę wielu "wytycznych", ale przeczytałem, wysłałem i otrzymałem odpowiedź i YT wycofało się ze swojej decyzji. Czyli można wygrać nawet z YouTube. Pojechałem do szkoły z założeniem, że nie muszę wiele z materiału zrobić, ale ... wypada dobrze młodzież przygotować na wypadek przejścia na zdalne nauczanie. Jeszcze przed lekcjami pomogłem dwóm koleżankom z pracy, które jeszcze nie do końca "ogarniają" TIK. W Wapnie miałem tylko trzy lekcje, ale na każdej zdarzały się "niepowtarzalne" przypadki, które przychodziło mi rozwiązywać. A to po zalogowaniu na classroom opowiadam, że link do meet znajduje się na obrazku strony głównej CR i ... dwoje uczniów zgłasza mi, ... że nie mają tego linku. Patrzę, ... rzeczywiście nie mają. Chwila namysłu ... "z jakiego konta się zalogowaliście?". Bingo - oczywiście logowali się ze zwykłego gmail zamiast wapno.edu.pl. Problem rozwiązany. Moment później inny uczeń pyta się - dlaczego w meet "występuje" dwa razy? (a co mu to przeszkadzało?) Spoglądam na okno przeglądarki - w jednej karcie CR, w drugiej Meet, zatem o co chodzi? Instynkt każe spojrzeć jeszcze raz na dolny pasek ... patrzę ... a tam jeszcze jedno dodatkowe okno z meetem. Kolejna lekcja z młodszymi uczniami ... nie mogą się zalogować ... no nie mogą (!). Podchodzę do jednego - w adresie "wlepił" jedną dodatkową, niepotrzebną kropkę (wcale nie tak widoczną), podchodzę do drugiego, też zdenerwowanego ... rzeczywiście nie idzie jeszcze raz oglądam adres ... "połknął" jedną literę we własnym nazwisku, ... no to jak miało iść? Kolejna klasa, opowiadam o zadaniach oddawanych na CR pokazuję na wielkim ekranie przykłady oddanych prac. Dobra (bardzo dobra) uczennica, protestuje, że ona oddawała, a jej pracy nie ma. Co się okazuję? Zamiast dodać link i ODDAĆ zadanie, to wkleiła link do komentarza zadania i myślała, że to jest oddanie. I tak dalej, i tak dalej. W przerwach intendentka zgłasza, że nie ma internetu. Idę, patrzę, ... no rzeczywiście brak internetu, a przyłączona jest do dobrej sieci, a internetu nie ma! Pytam się o okoliczności. Rzeczywiście był jakiś problem i musiała restartować i ... było pytanie o hasło i ... odszukała w notatkach hasło, ale to było stare hasło, do starej sieci, ale o dziwo komputer "łyknął" to stare hasło i do sieci niby przyłączył, ale ... połączenia internetowego ani rusz. Musiałem się nieźle nagimnastykować, aby wymusić pojawienie się okna z pytaniem o hasło do sieci. Nawet nie potrafię opisać - jak to zrobiłem, ale wpisałem nowe, obowiązujące hasło i ... nic. Przerwa się kończyła, więc zrestartowałem komputer i poszedłem na lekcje, licząc, że może po restarcie nowe hasło gdzieś zostanie zaliczone i ... udało się - połączenie wróciło. O przypadku postanowiłem opowiedzieć na lekcji eksploatacji lokalnych sieci komputerowych, bo nabrałem podejrzeń, iż miało to coś wspólnego z RADIUSem, który akurat zacząłem omawiać w Wągrowcu. W ZS 2 też się wiele działo. W czasie lekcji pojawia się uczennica i prosi o pomoc w podłączeniu projektora. Idę do wskazanej sali, a tam ... nauczycielka, której wczoraj pomagałem dostać się do G-Suite wągrowieckiego i pomogłem jej, oczywiście w nietypowy sposób, tzn. zakładając jej nowe konto. Patrzę na projektor - model podobny do wapieńskiego a tam zapalone dwie czerwone diody. Wiedziałem, że pilotem, to już nic nie zdziałam. Proszę uczennice z pierwszej ławki o ławkę i stół, wchodzę na na stół i ... jeszcze nie sięgam, proszę o jeszcze jedno krzesło, które stawiam na stole i wyjmuję wtyczkę z gniazdka, wkładam spowrotem i projektor "ożywa". Ożywa, ale ... okazuję się, że obraz z prezentacji jest "obcięty". Szukam na jej urządzeniu klawiszy odpowiedzialnych za wyświetlanie ... nie ma. Co tu robić? A w klasie jeszcze kilku absolwentów z Wapna, którzy mi na wejściu entuzjastyczne powitanie zgotowali. Chwila zastanowienie ... wpisuję w lupie "ekran". Wyskakują ustawienia, patrzę - obraz ustawiony na 150% przełączam na 100% ... bingo! Obraz wraca do normalności! Nauczycielka patrzy zdumiona .. ja wychodzę z klasy, znów przy aplauzie uczniów. Kolejna lekcja z eksploatacji - uczeń przynosi z domu router, którego nikt nie potrafi skonfigurować. Są instrukcje, ale dostrzegam na spodzie naklejkę z danymi do logowania i ... kojarzę już, że system "niemiecki" (no bo w końcu miałem kilka przygód z połączeniami internetowymi na terenie Niemiec) ....



środa, 7 października 2020

Wągrowiec w ... opałach

 

Widziałem, że dzisiaj będzie protest rolników na ulicach Wągrowca, dlatego szybko wystartowałem z Wapna, a w głowie kombinowałem co robić, aby zdążyć na lekcje w ZS2. Na szczęście udało mi się przemknąć, zanim akcja się zaczęła. Podejrzewam, że góra 10 minut i miałbym kłopoty. Nie odczułem i podobno miało to być tylko utrudnianie, a nie blokowanie. W każdym razie było widać tych rolników, bo kilkadziesiąt traktorów było na pewno, a jadąc widziałem kolejne zatem i ponad setka mogła być. Oczywiście można myśleć ... a po co? Wątpię, aby wśród tych rolników wielu było hodowcami zwierząt futerkowych. Właśnie dlatego ... warto zauważyć protest rolników - to nie są ludzie, którzy maltretują zwierzęta. To są ludzie którzy widzą, że politycy zaczynają za dużo mieszać ..., że ta pseudotroska o zwierzęta może się źle skończyć dla polskiego rolnictwa. W końcu nie było żadnych konsultacji z rolnikami na temat tej nieszczęsnej "piątki". Ewa zauważyła, że gdyby Hołownia się "przebił", to pewnie by jeszcze z piątki zrobiła się "dziesiątka". Jak zwykle zdrowy rozsądek zachowała Konfederacja, która stara się podchodzić racjonalnie do zagadnienia (a nie emocjonalnie)
_
Podobno SP 4 w Wągrowcu przechodzi na zdalne nauczanie, podobno SP w Niemczynie również. Zaczyna się zatem ... lockdown 2. W nowej szkole też dostałem wiadomość, aby nauczyciele zakładali classroomy (ja już mam).
W tv (nie pamiętam jaki program) widziałem początek dyskusji, gdzie wreszcie dopuszczono fachowca, który sugerował, aby wybrać model szwedzki. Jego oponent zaczął oczywiście od tego, że liczba ofiar w Szwecji na milion mieszkańców jest większa niż w Polsce, co sugeruje oczywiście, że model szwedzki, jest "gorszy" od polskiego. ... a jakie są fakty?


W Szwecji (od miesiąca) poziom zgonów (z powodu covid) można liczyć na palcach. W Polsce druga fala wydaje się nieunikniona i modele matematyczne to pokazują. Natomiast polscy politycy, również lokalni (z wyjątkiem Konfederacji) usiłują "zaklinać" rzeczywistość i apelują o "odpowiedzialne zachowania", czyli w skrócie maseczki (również burmistrz Wągrowca). Ba ... jestem przekonany, że gdy ta paranoja się skończy, to będą przekonani, że właśnie dzięki ich "poczynaniom" "uchronili" Polskę od zagłady a najlepiej, gdyby jeszcze zostali za to nagrodzeni. Ciekawe, czy ... odważą się na dokonanie rachunku zysków i strat? Ciekawe, czy będą w stanie "odszczekać" swoją krytykę Szwecji?
__
JKD ... znów porażka (druga). Ale ... poczekajmy.

sobota, 3 października 2020

Nie teraz, ... to kiedy?


 W latach 2013/2014 przymierzałem się do reorganizacji życia szachowego w powiecie wągrowieckim. Założyłem bloga, planowałem turnieje itd. itp. Niewiele z tego wyszło. Jedyne co się udało, to utrzymywać kontakty z Luneburgiem i organizować letnie wyjazdy dla młodych szachistów, a możliwe to było dzięki układom w starostwie. Biurokracja i brak środków nie pozwalały na organizację turniejów. Ile można robić na siłę poświęcając własny czas i środki? Paradoksalnie sprzymierzeńcem w realizacji tamtych pomysłów może się stać ... ta zwariowana sytuacja pandemiczna :) Przez kilka dni mi chodziło po głowie - jak się zabrać za organizację powiatowych finałów SZS w szachach. To był już ostatni "bastion" życia szachowego w powiecie na poziomie szkolnym. Pierwotnie miałem w planie zrobić wszystko "klasycznie", czyli tak jak w latach ubiegłych, tyle że w Wągrowcu. Skoro jednak znalazłem się w tym Wągrowcu, to wypadało jakoś wyłonić reprezentację tej nowej szkoły. Ale jak to zrobić? Wywiesić plakat na gazetce szkolnej, a następnie poświęcić kilka godzin, przyjechać specjalnie do Wągrowca, licząc że może się zjawi z pięciu "wariatów", którzy się poświęcą i raczą pojawić się na rozgrywkach, ale może się okazać, że nie mają jak dojechać i ostatecznie zostanie dwóch albo jeden? No to wymyśliłem, żeby zrobić te rozgrywki na Lichess.org. Oczywiście to i tak jest ciężko zebrać kilkoro o określonej godzinie. Założyłem klub "ZS 2 Wągrowiec". Zapisało się trochę uczniów i jedna nauczycielka, która jeszcze na początku miała pretensje, że jej się wtrącam do działalności, którą prowadziła wcześniej w tej szkole. Ogłosiłem pierwszy turniej. Jeden zawodnik się zapisał, ale jak widział, że był sam to się wycofał. W ostatnich minutach turnieju ostatecznie udało mi się zwerbować absolwenta z Wapna i symbolicznie rozegraliśmy w tym turnieju dwie partie, ale turniej się odbył. Chcąc przygotować uczniów do nowej formuły ustawiłem turniej "ćwiczebny", jeszcze przed właściwym, ale ... nikt się nie zapisał i się turniej nie odbył. Z wielkim niepokojem oczekiwałem właściwego turnieju. Czy znów nikt się nie pojawi? Jednak ostatecznie ... udało się. zagrało sześcioro uczniów i ja. Myślę, że można to uznać za sukces. Formuła zdała egzamin i dzisiaj obudziłem się już w nocy, tzn. nie dospałem i ... stworzyłem PROPOZYCJĘ REWOLUCJI w SZACHOWYCH ROZGRYWKACH SZKOLNYCH

Oczywiście nie mam żadnych gwarancji, że to się uda, ale ... nie teraz, to kiedy? W końcu, to ja czuję się tym, który potrafi przekuwać porażki w sukcesy :)

środa, 30 września 2020

Jakub zdał a Szwecja bez drugiej fali

 Dzisiaj ogłoszono wyniki poprawkowej matury i ... Jakub zdał tę matematykę. Cóż synowie nie odziedziczyli zdolności matematycznych, ale wszystko przed wnukami i wnuczkami. Najważniejsze, że jednak się udało. Niewielki był mój wpływ na ich poziom matematyczny, bo oni nie chcieli wykorzystać mojej wiedzy, a ja się nie narzucałem. Szkoda jednak, że ich nauczycielki matematyki, tak ich do tej matematyki zniechęcały. 

_

Wszystko wskazuje na to, że Szwecja, która szła swoją drogą w walce z Covidem miała jednak rację. Oczywiście inne rządy dalej brną i wymyślają nowe "patenty", a informacje o sytuacji w Szwecji można tylko poczytać, gdy się dobrze człowiek wczyta. Szwecja sama się przyznaje, że trochę nie dopilnowali sprawy z domami opieki dla seniorów, że tam własnie można było trochę "przykręcić śrubkę", aby ochronić starszych ludzi. Ciekawe, czy te inne państwa zrobią solidną analizę ofiar? Czy policzą ile ofiar było przez te wszystkie ograniczenia, przez depresję i "terror"?

poniedziałek, 28 września 2020

piątek, 25 września 2020

3 miliony wyświetleń

 

Myślę, iż można uznać datę 25 września 2020 roku, za dzień, w którym liczba wyświetleń moich filmów przekroczyła 3 miliony. Oczywiście są kanały, które mają więcej wyświetleń jednego dnia. Zdaję sobie z tego sprawę. Jednak jeśli spojrzeć, że moje filmy są dziełem jednego człowieka i jednak coś tam wnoszą, przynajmniej część z nich, to jest to wynik, którego nie muszę się wstydzić.



środa, 23 września 2020

Ad hoc

 

Doraźnie/tymczasowo jest ... ok. Został jeszcze tydzień września i zasadniczo "trzymam się". Ludzie się pytają - jak jest? Grafik jest napięty, pracy jest wiele. Ja jednak ... wyszukuję sobie jeszcze dodatkowe zajęcia. ... Nie ma czasu na pisanie.

Zmarł Bogdan Obrochta ... był 3 lata młodszy ...

sobota, 19 września 2020

Wyższy poziom wymagań

 

Nie dość, że na starość przyszło mi uczyć się programować, a i wzrok już nie tak sokoli, to nowi uczniowie oczekują, abym im błędy wyszukiwał. No obrazku próbka. Na piątkowych zajęciach z tworzenia aplikacji internetowych zadałem "stworzenie" skryptu, który miał w rezultacie wyświetlać na stronie aktualną datę i godzinę. Tak naprawdę nie było to jakieś wielkie zadanie, bo wystarczyło przepisywać kod z podanej instrukcji (filmu). Lekcja dobiega końca, a uczniowie zgłaszają mi, że skrypt nie działa, nic na stronie się nie wyświetla. Oczywiście deklarują, że wszystko zrobili tak jak trzeba, a ja mam poszukać, gdzie jest ewentualny błąd? Patrzę u jednego ... nic nadzwyczajnego nie dostrzegam. Patrzę u drugiego też nic nadzwyczajnego nie znajduję ... a skrypty nie działają. Doraźnie zwalam winę na program Notatnik, że może coś nie jest dobrze konwertowane i obiecuję sprawdzić w domu. Czy na obrazku powyżej widzisz różnicę? Otóż w wielu czcionkach duże "i" i małe "L", to jest tylko pionowa kreseczka "l", owszem przy szeryfowych czcionkach można się doszukać różnicy w szeryfach, ale gdy człowiek szybko biegnie wzrokiem w poszukiwaniu poważnej usterki, to ... błąd jest niemal nie do wykrycia. W każdym razie, to wyższy poziom, niż znaleźć "u" zamiast "ó" :)
W każdym razie, mi ostatecznie udało się znaleźć tego typu błędy. Niewątpliwie dużą rolę odegrało tu moje doświadczenie i świadomość, że "diabeł tkwi w szczegółach".

czwartek, 17 września 2020

Tłumaczenie prostych rzeczy

 

Myślę, że w ciągu tygodnia przekroczę barierę 3 milionów wyświetleń. Wrzesień, jak zwykle jest bardzo dobrym miesiącem dla moich filmów, ale bywały już lepsze lata, co znaczy, że nie można stać w miejscu. Nowa praca zmusiła mnie do wejścia na wyższy poziom i już nie mogę iść z marszu na lekcję. Teraz sam muszę się dokształcać, żeby nie świecić oczami przy przerabianym temacie. Na zupełną dowolność nie mogę sobie pozwolić. Cóż z tego, że ja sobie robię strony tak, skoro mam nauczyć uczniów robienia stron w konkretny sposób. Największą tremę mam przed "tworzeniem aplikacji internetowych".

Podejrzewam, że ... tu mógłbym spróbować swoich sił w tworzeniu filmów. Tylko trzeba dobrze opanować temat, a to nie jest aż tak banalne, przynajmniej na razie.

Najgorsze jest to, że jest mnóstwo innej pracy i to często nieproduktywnej. A to w kółko tłumaczenie rodzicom jak zalogować się do dziennika. A to tłumaczenie nauczycielom jak coś zrobić w dzienniku. A nie jest to wcale oczywiste - jak to zrobić. Dam przykład - chciałem nauczyć koleżankę jak poradzić sobie z założeniem dziennika do nietypowych zajęć. Napisałem instrukcję, porobiłem zrzuty ekranowe - co i jak. I ... ? Skończy się tak, że będę musiał sam zrobić ten dziennik, bo tak będzie najszybciej i zmarnuję najmniej czasu. 

Teraz spójrzmy jeszcze raz na tytuł wpisu - "tłumaczenie prostych rzeczy" ... a jednak miałem dzisiaj jeszcze chwilę satysfakcji. Na przedmiocie "tworzenie stron internetowych" kazałem uczniom pisać kod pustej strony, następnie dodawali tytuł do strony (bez treści), następnie dodawali treść itd. Teoretycznie wyglądało to trochę jak nauka małych dzieci i pewnie dla co zdolniejszych uczniów było to wręcz dziwne, ale ... od kilku uczniów usłyszałem komplementy, że "wreszcie rozumieją co robią". Oczywiście takie słowa, to ... wielka radość dla nauczyciela.