czwartek, 28 kwietnia 2016

Dzieje się

Naprawdę dużo się dzieje. Na szczęście, wiele spraw "wychodzi na prostą". Jest Pepsi. Niektórzy sponsorzy się wycofują ale pojawiają się nowi. Na liście startowej już ponad 50 zawodników. Jest ekipa z Ukrainy i jest ekipa z Białorusi. Staram się wszystko ogarnąć. W wolnej chwili zrobiłem jeszcze plakat na IRENIADĘ. W wolnej chwili? ... Ja nie mam wolnej chwili!

wtorek, 26 kwietnia 2016

Uparta walka z ... pechem

Nie mam czasu się rozpisywać, bo wiele pracy mnie jeszcze czeka. W końcu dotarła do mnie przesyłka od GG. (dziękuję) Tak na wszelki wypadek zadzwoniłem do Huty "Julia" w sprawie pucharów PITS-owych, upewnić się że zostały wysłane. A tu niespodzianka, było słychać w słuchawce ... małą panikę. Po pół godzinie miła pani oddzwoniła jednak i potwierdziła, że przesyłka została nadana. Po południu dostałem SMS-em informację, że jutro przesyłka dotrze. Chociaż mam tyle spraw związanych z turniejem, to nagle znów zaczynają się dziać dziwne rzeczy z programami, którymi się opiekuję: na jednym z komputerów nie można przejść do modułu (a wcześniej przejść szło), na drugim nie można drukować z programu, bo wybija że drukarka nie zainstalowana a drukarka jest i podpisać elektronicznie dokumentów też nie idzie. W drodze od stomatologa zaryzykowałem jeszcze wyprawę do PEPSI. Na bramie zapytałem, czy LG jeszcze tu pracuje i czy mogę ewentualnie dostać nr telefonu. Miły pan strażnik ... podał mi numer z zastrzeżeniem, abym nie informował o źródle przecieku. Dzwonię do LG i ... wszystko wskazuje na to, że PEPSI jednak będzie na 18 PITS. Za to cały czas jest niepewny los piosenki turniejowej. WM obiecała mi nagrać już kilka tygodni temu i ... stale coś stoi na przeszkodzie. Lista sponsorów też jeszcze nie gotowa ... Statuetka PZSZach też jeszcze nie dotarła. Piekarz da tylko chleb ... i ja nie mam do niego pretensji.

sobota, 16 kwietnia 2016

Sezon koszenia trawy ...

i biegów do Paryża uważam za otwarty. Postronny czytelnik będzie zawiedziony tym wpisem. Ot taki obrazujący codzienność życia. Zacznę jednak od snu. Śniło mi się, ... że grałem taką mini symultanę z polskimi arcymistrzami, taką nieoficjalną, nieformalną. Jednym z moich przeciwników był GM Grzegorz Gajewski. To ja grałem jednocześnie na kilku szachownicach. Po kilku posunięciach otrzymałem fatalną pozycję. Na tyle fatalną, że przerwałem dalszą grę i zacząłem się zastanawiać, czy ja rzeczywiście wykonałem takie posunięcia tzn. odniosłem dziwne wrażenie (w tym śnie), że GG wykonał kilka posunięć dla białych i czarnych ustawiając właśnie taką niekorzystną sytuację dla mnie i jakby chcąc mnie sprawdzić - co ja teraz zrobię? Zarzucić, że oszukuje? ... Nie wiedziałem jak postąpić, na szczęście sen się skończył. Czy rzeczywistość ma wpływ na podświadomość? Faktem jest, że zdjęcia które wysłałem do GG w celu otrzymania autografów nie wróciły do mnie. Zresztą zdjęcia wysłane do GK i MC też nie wróciły. ... Takie "biznesy", to dla mnie normalność.
-
-
18 PITS już zbliża się błyskawicznie. "Złoty" telefon do pani z PEPSI milczy. Dzwoniłem już z dziesięć razy, o różnych porach i dalej nikt nie odbiera. Powoli zaczynam się niepokoić ...
W czasie koszenia trawy zastanawiałem się trochę nad zmieniającą się z latami koncepcją PITS. W końcu wszystko się zmienia. Na początku turniej był (dla zawodników) darmowy a wszystko było załatwiane od sponsorów ... ale właściwie dlaczego sponsorzy mają płacić, zwłaszcza gdy sami w szachy nie grają. Myślę, że powoli już czas zmieniać model finansowania turnieju. Oczywiście wszystko może się odbywać stopniowo. Nadal nie mam ambicji zarabiania na turnieju i dalej jestem skłonny dokładać do niego ale ... ciężar finansowania nagród trzeba będzie powoli przenosić na ... samych szachistów.
-
Po koszeniu trawy przebrałem się w strój sportowy i pobiegłem do Paryża i z powrotem.
-
26.04.2016'
Dotarły zdjęcia z autografami od GG

czwartek, 14 kwietnia 2016

Żegnaj January

January (Januariusz?) Stachowiak zmarł 9 kwietnia, miał 80 lat. Z czynnego życia szachowego wycofał się kilkanaście lat temu. Mniej więcej wtedy, gdy ja wracałem do szachów. Ostatni raz widziałem Go kilka lat temu, niedaleko jego domu, ja byłem wtedy w banku. Miał wtedy dużą nadwagę i szybko się męczył. Gdy Go poznałem, ok. 35 lat temu był mniej więcej w moim wieku a chociaż lekko kuśtykał na skutek wypadku samochodowego, to zawsze się chwalił jaki jest dobry w tenisie stołowym. Był czas, gdy był najsilniejszym szachistą w Wągrowcu. Był czas, gdy próbował wyprowadzić wągrowieckie szachy na szerokie wody. Dbał o to, by szachistom dobrze się działo. Potrafił wiele załatwić, nawet dzisiaj na cmentarzu wspominaliśmy z Markiem Koniecznym wyjazdy na mecze ligowe, gdzie jako uczniowie mogliśmy zarobić (!) drobne bo drobne ale pieniądze za grę w szachy. January był z wykształcenia matematykiem, studiował na UAM w grupie teoretycznej razem z Januszem Wodą (byłym prezesem WZSzach i PZSzach). Wiele lat był Dyrektorem Liceum Ekonomicznego w Wągrowcu. Kilka razy byłem zapraszany do jego gabinetu na partyjkę. Uczęszczałem do innej szkoły a mimo to doświadczyłem jego troski o szachistów. Gdybym chodził do jego szkoły, to miałbym jak pączek w maśle. Niewątpliwie wiele zrobił dla wągrowieckich szachów, szkoda że wycofał się z czynnego życia szachowego wraz z przejściem na emeryturę. Za jego czasów klub miał swoje pomieszczenia a pomieszczenia miały klimat. To dla Niego załatwiałem zegary szachowe z NRD. Wiem, że bardzo dużo grał korespondencyjnie, osiągnął tam ranking nawet powyżej 2200 Elo. Jednak już kilka lat temu mówił, że szachy korespondencyjne straciły sens, bo stały się areną zmagań procesorów komputerowych. Trzydzieści lat temu próbował sam opracowywać materiały szkoleniowe dla młodych szachistów. Powielał je na szkolnym powielaczu, ksero też było w tych czasach tylko w Poznaniu. Wtedy nawet książki szachowe niełatwo było dostać.
Dzisiaj na cmentarzu było przynajmniej czterech szachistów: Lech Schneider, Michał Piechocki, Marek Konieczny i ja. Nie wszyscy wiedzieli, nie wszyscy mogli. Ksiądz mówił o nim jako o Januariuszu. W internecie znalazłem nekrolog brata i też było Januariusz. Gdy wyszliśmy z cmentarza (szachiści), to poruszyliśmy ten temat. Dla nas pozostanie ... Januarym.

środa, 13 kwietnia 2016

Jest co zrzucać 10 kg nadwagi

Już bardzo dawno się nie ważyłem i wiedziałem, że wesoło nie będzie. Jednak gdy dzisiaj odważyłem się stanąć na wadze, to ... aż się przeraziłem. Prawie ... 79 kg! Skąd się to wzięło? Będę musiał się pilnować i więcej trenować.
-
Dzisiaj na zajęciach kółka szachowego pojawił się Wiktor Urban. Jest uczniem pierwszej klasy a grać potrafi. Okazuje się, że praca w młodszych klasach daje szanse na wyłowienie coraz młodszych adeptów. Dawniej miałem szanse wyłowić dopiero w czwartej klasie. Teraz mogę próbować już wśród pierwszoklasistów. Widać, że ma chęci ... a to podstawa.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Dienstag dzień drukarek (ddd)

Skanowanie komputera, o którym pisałem wczoraj trwało całą noc a nawet jeszcze dłużej (może jeszcze trwa). W każdym razie obecnie można na nim pracować. Po lekcjach pojechałem walczyć z drukarką w GOPS Wapno. Ponowne zainstalowanie (tego samego sterownika) pomogło, drukarka zaczęła drukować. Udałem się do GOPS Damasławek. Odszukałem najnowsze sterowniki dla drukarki na Windowsa 10 (64 bit), zainstalowałem i przy testowym wydruku "błąd drukowania". Wtedy przypomniałem sobie jak to robiłem pół roku temu. Wskazałem adres drukarki (sprawdzając na innym komputerze "właściwości drukarki" a tam w portach adres TCP/IP) wybrałem instalację sterownika z dysku, włożyłem płytę od drukarki, wskazałem folder z j.pol. folder ze sterownikami wybrałem sterowniki na WinXP i ... drukarka zadziała.
Po powrocie do domu szybko nakręciłem jeszcze filmik z unboxingu DGT1001.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Różnicówka i inne tego typu problemy

Już w sobotę wyskoczyły bezpieczniki i powodował to niby bojler, bo każde włożenie kończyło się wyłączeniem prądu. W pierwszym momencie pomyślałem, że to grzałka i ... znów będzie robota. Coś jednak mnie podkusiło, aby włożyć wtyczkę do sąsiedniego gniazdka i bojler zadziałał a bezpieczniki nie wyskoczyły ... ale po pewnym czasie w tym gniazdku też zaczęło się dziać i bezpiecznik wyskakiwał. Ostatecznie dzisiaj teść dla tego przewodu zrobił ominięcie różnicówki i teraz problem zniknął.
Dzisiaj od rana bolała mnie głowa i wiedziałem, że to będzie ciężki dzień. Już na pierwszej lekcji telefon z GOPSu, że drukować nie można i pliku otworzyć nie można. Na szczęście miałem na drugiej lekcji okienko, więc pojechałem. Plik oczywiście szło otworzyć OO ale ... co tam, zainstalowałem ponownie MS Office 2013, całe szczęście, że pamiętałem maila i hasło, na które to instalowałem (no i że klucz się znalazł). Sterownik drukarki pobrałem ze strony HP i niby został wykryty i zainstalowany ale drukarka nie chciała drukować. Kazałem zrestartować komputer a sam wróciłem do szkoły. 
Dzisiaj aż 4 lekcje miałem z maluchami i jak na złość co chwilę coś się działo a to się komputer nie chciał włączyć a to ktoś namieszał z myszkami bezprzewodowymi i trzeba było robić dochodzenie, gdzie jest która a to internet zanikał a to na jednym dały o sobie znać wirusy i zaczęło tak "wyskakiwać", że kompletnie nie szło pracować (właśnie w czasie pisania tego wpisu leczę ten komputer zabrany do domu). Niektórzy uczniowie też byli dzisiaj jacyś "nakręceni" i trudno się było z nimi dogadać. 
Przypomniało mi się, że wczoraj walczyłem jeszcze z baterią w kuchni, bo śruba mocująca kolejny raz puściła a dostęp jest tak fatalny i do tego klucz też nie jest taki jak być powinien.
Gdy wróciłem ze szkoły, to w łazience zastałem spłuczkę w częściach a Maks nie potrafił tego złożyć, zatem kolejna hydrauliczna robota. 
Na chess.com też "łoją" mnie ostro.
Nawet jak pojechałem do wulkanizatora wymienić opony, to na początku kazał zadzwonić za godzinę a za godzinę zadzwonił, żeby jutro przyjechać.
Gdy zadzwoniłem do stomatologa, to najbliższy termin dopiero 26 kwietnia.
Jakub pojechał do Niemiec na wycieczkę i ... zadzwonił z telefonu kolegi, że iPad nie wykrywa hotspota (kolegi telefon wykrywał tego hotspota) zatem nie będzie dzwonił przez Skype'a.
Zapomniałem jeszcze napisać o tym jak w niedzielę męczyłem się z poprawką filmu dla GC, chodziło o poprawkę jednego zdania w wersji angielskiej. Ta poprawka, to błahostka ale trzeba było filmik wyrenderować jeszcze raz a ... MacBook się nagrzewał i zawieszał, nagrzewał i zawieszał, nagrzewał i zawieszał. Dopiero przypomniałem sobie, że wyniesienie na strych, gdzie temperatura powietrza jest kilka stopnie niższa daje szansę na dłuższą pracę karty graficznej i w końcu się udało. 
Drukowałem sobie wczoraj prace klasowe na wtorek i drukarka sobie stała długo. Jak wyniosłem na strych, to przyszła szwagierka, żebym jej kilka zaproszeń wydrukował. etc. etc.
Jeszcze trochę poniedziałku zostało, skanowanie antywirusem szkolnego komputera jest już na 97%. Kończę wpis i czekam na dzień jutrzejszy.

niedziela, 10 kwietnia 2016

Pozłacana "Złota Wieża"

Przez wiele lat z dużą rezerwą podchodziłem do rozgrywek "Złotej Wieży", bo zdawałem sobie sprawę, że poziom sportowy tych zawodów był taki sobie a nagrody były często wręcz tandetne. Sędziowałem oczywiście za darmo a i jeszcze trzeba było wszystko przygotować i posprzątać. W tym roku jednak ... zacząłem się "przełamywać". Nagrody dalej są "tanie" ale ... liczy się sama idea. Te rozgrywki są jedną z nielicznych szans, aby ci powiatowi "ostatni Mohikanie" mogli się spotkać i zagrać i ewentualnie kogoś jeszcze "zarazić" szachami. Od czasu gdy nie ma u nas rozgrywek ligowych jest praktycznie jedyną szansą pogrania w drużynowej odmianie szachów w powiecie. 
-
TABELA
FOTO

czwartek, 7 kwietnia 2016

Miękkie lądowanie

Mistrzostwa Polski dobiegły końca. Zwyciężyli odpowiednio: GM Radosław Wojtaszek i GM Monika Soćko. Zatem wygrali faworyci. Zabłysnęła niewątpliwie WIM Mariola Woźniak. 
-
Nie mogłem jechać na zakończenie (tak jak się spodziewałem) ale wiele spraw zakończyło się pomyślnie. Udało się z dyskiem - w ramach gwarancji wymienili za darmo, dane z programu udało się odzyskać, program udało się pomyślnie zainstalować i błąd który był poprzednio nie jest teraz wybijany ...
Nawet w szkole poszło ... dostałem dwa zastępstwa, na jednym klasa chciała "poszaleć" ale pokazałem im robienie gifów na konkurs i ... jak kilkoro zaczęło robić, to reszta też się wzięła do pracy i niespodziewanie wyszła całkiem fajna lekcja.

środa, 6 kwietnia 2016

Rozpaczliwe próby ratowania sytuacji ...

Wczoraj ... było ciężko ale dzisiaj, to się działo. Wiedziałem, że muszę pojawić się w GOPSie żeby naprawić błędy w programach i wgrać nowe reguły, które są potrzebne do generowania sprawozdań. Pojechałem ... a komputer nie chce się uruchomić. Tylko BIOS a w biosie nic nie udaje się zrobić. Dzwonię do Wągrowca a Komputronik zasłania się winą klienta, że zainstalowano Win 10. To może teraz wątek szachowy. Ostatecznie dostałem dzisiaj informację, że fotoksiążki są do odebrania ...
Zawiozłem komputer do serwisu ... i miałem nadzieję, że coś się wyjaśni ale trzeba co robić z czasem? Postanowiłem pojechać do Poznania po fotoksiążki, bo spodziewałem się, że jutro nie będzie szans wyruszyć na zakończenie tak jak planowałem. Przed wyjazdem instaluję reguły na programie z Pomostem. Po drodze do Wągrowca wstępuję do GOPSu w Damasławku i również instaluję reguły, bo nie wiadomo kiedy będzie czas a sprawa pilna. Zostawiam komputer w Wągrowcu i wyruszam do Poznania. Po drodze planuję trasę i wszystko o czym muszę pamiętać. Przy wjeździe oczywiście korki. Pierwotnie planowałem wybrać tani parking ale zmieniam decyzję na parking w City Center, aby mieć krótszą drogę do Empiku. Ponieważ parkowałem już w CC, to szybko znajduję Empik. Niestety kolejka, szukanie czas. Na szczęście z CC jest świetny skrót do AE i do tego można przejść przejściem podziemnym przez ruchliwą trasę. Właściwie to biegiem docieram na salę gry. Tam zamiast Macieja Cybulskiego trafiam na ... miłą sędzinę, której wyjaśniam sytuację i przekazuję albumy. Ruszam w drogę powrotną. Po drodze dzwonię do Wapna, żeby odwołać kółko szachowe (pamiętałem a nawet profilaktycznie na lekcji ostrzegłem uczniów, że może tak się zdarzyć). Dzwonię do Wągrowca, aby dowiedzieć się co z komputerem i ostrzec, że mogę nie zdążyć na 18-ą. Okazuje się, że dysk SSD padł ale udało się odzyskać trochę danych, w tym prawdopodobnie te najważniejsze. To że SSD padł pozwala odetchnąć, bo rozpatrywałem wariant z otwieraniem komputera (zrywaniem plomb), wtedy nie obowiązywałaby gwarancja a tak dysk będzie wymieniony w ramach gwarancji. Oczywiście trzeba będzie instalować SR od nowa ale w tym już mam trochę praktyki (byle baza była). Dzwonię do domu ... oczywiście Ewa nie jest zadowolona z mojego wyjazdu. W drodze powrotnej znów korki. Dzwonię do Wągrowca, że nie zdążę i jutro będziemy "walczyć" dalej. Wykorzystuję jeszcze okazję by wstąpić do wulkanizatora, aby umówić się na wymianę opon.
-
Przyjeżdżam i zaglądam na transmisję  a tam GM Jacek Tomczak remisuje z GM Radosławem Wojtaszkiem a GM Dariusz Świercz ma dużą przewagę z GM Grzegorzem Gajewskim. Za jakiś czas wygrywa. Państwo Gajewscy nie będą raczej dobrze wspominali występu w Poznaniu w 2016 roku.
-
Zainteresowani albumami lub zdjęciami - proszę śmiało pisać :)

wtorek, 5 kwietnia 2016

Przecieki, wycieki ...

Wczoraj hasłem dnia było "Panama Papers" ... co jest kolejnym dowodem na słuszność tez JKM. Cóż daje podnoszenie podatków, skoro ci którzy mają płacić te wielkie podatki uciekają przed ich płaceniem i państwu nie zostaje nic. Gdyby podatki były niskie, to komu by się chciało kombinować? Ba, to do Polski by uciekali milionerzy z innych "ciemiężonych" państw. W porannej audycji radiowej, satyrycy zaproponowali nawet, aby Polska wypowiedziała wojnę Panamie a następnie się poddała i w ten sposób Polska stałaby się europejską Panamą. ...
-
Mało miałem czasu, aby śledzić partie wczorajszej rundy widziałem tylko, że w partii Tomczak-Świercz bardzo długo było zupełnie równo i zanosiło się na remis. Właściwie każdy wynik byłby dla mnie dobry ale ostatecznie wygrał GM Świercz. Dzisiaj Dariusz wygrał szybko i pewnie z IM Marcelem Kanarkiem. Wreszcie złapał wiatr w żagle. Raczej już nie wygra tych mistrzostw ale medal jest chyba jeszcze możliwy?
-
Ja walczyłem z przywróceniem w domu ciepłej wody. Ciężko się żyje bez ciepłej wody (... prądu i internetu i ...). Udało się kupić w Wągrowcu pasującą grzałkę. Poświęciłem jeszcze dodatkowe 50 zł i zainwestowałem w termostat. Poświęciłem jeszcze dodatkowe pieniądze w pomysł rozwiązania połączeń hydraulicznych, aby przy wymianie grzałki nie trzeba było odcinać całego domu od dostępu do wody (jak dotychczas).  Chciałem założyć trzy zawory: zamykające ciepłą wodę, zamykający zimną wodę i przełączający zimną w instalację ciepłej. Niestety odległość między rurą ciepłej i zimnej była zbyt mała, aby połączyć w prosty sposób (musiałbym kleić zbyt skomplikowaną figurę), więc zostałem tylko przy zaworze zamykającym dopływ zimnej wody do bojlera. To pozwoli na korzystanie z samej zimnej wody zatem jednak coś. Przy okazji podmieniłem fragmenty instalacji przy samym bojlerze. Dla uproszczenia robiłem wszystko w rurkach do ciepłej wody. Na kleju było napisane, że czas schnięcia 12 godzin. Trochę się bałem ale zaryzykowałem i puściłem wodę w rurki już po niecałej godzinie. Na szcęście wszystkie nowe klejone fragmenty wytrzymały próbę. Klejenia były ok. Chciałem przy okazji sprawdzić stan wewnętrzny starych rurek. Okazało się, że jest ok, na ściankach nie osadza się kamień. Zatem dobra opinia o rurkach PCV do instalacji wodnej została potwierdzona. Obawiałem się trochę o stan tych rur, bo wodę mamy w Damasławku strasznie twardą. Te wszystkie awarie bojlera wynikają z tego, iż - woda ma dużo kamienia, bojler jest pionowy a grzałka mała. Gdy pierwszy raz wymieniałem grzałkę, to w bojlerze było kilkadziesiąt litrów/kilogramów kamienia. Teraz od poprzedniej wymiany minął może rok a była duża miska/wiadro kamienia. To właśnie prawdopodobnie ten kamień był przyczyną przepalenia się grzałki. Wracając jednak do przecieków. Teraz już wiem, że lepsze do uszczelniania połączeń zaworów są zwykłe pakuły, niż taśma teflonowa. Otóż po zamontowaniu już wszystkiego okazało się, że przy zaworze występuję delikatne sączenie - tak kropla na 10-15 minut. Teoretycznie może zaniknąć ale ... nie musi. Nie chcę znów wszystkiego rozkręcać, zamykać dopływ i opróżniać 200 l bojler, więc szukam pomysłów - jak uszczelnić takie nieszczelne połączenie. Znalazłem opis takich specjalnych taśm wulkanizujących ale nie dostałem ich w Wągrowcu. Na początek spróbowałem owinąć nieszczelności taśmą teflonową. Zobaczę, czy da to pozytywne rezultaty.
-
Dzisiaj byłem przewodniczącym jednego z dwóch zespołów nadzorujących sprawdzian szóstoklasistów. Zostałem mianowany dzień przed sprawdzianem, bo "normalny" przewodniczący wziął wolne. Trochę się bałem, bo wiem że te procedury są ... ale na szczęście miałem tylko jednego ucznia i do tego "zdolnego", który sam zauważył na arkuszu miejsca gdzie powinienem zaznaczać jako zespół nadzorujący pewne ważne sprawy tzn. to że akurat ten uczeń nie nanosił odpowiedzi na arkusz odpowiedzi, tylko zaznaczał w arkuszu pytań. Tylko jak ja miałem takie coś wiedzieć, skoro nie dostałem wcześniej do ręki takiego arkusza? Żeby było śmieszniej taka informacja była do zakodowania na początku ale również na samej karcie odpowiedzi, żeby było śmieszniej w innym miejscu na karcie odpowiedzi z j. polskiego i matematyki a w innym na karcie odpowiedzi z j. obcego. Na szczęście ten sprawdzian przechodzi do historii.
-
Przyszła informacja, że te zwykłe zdjęcia są już do odebrania ale jeśli fotoksiążki nie będą gotowe, to chyba nie pojadę do Poznania. Zbyt wiele spraw porobiło się do zrobienia na miejscu. W wapieńskim GOPSie komputer po wyprostowaniu działania programów zaczęły wyświetlać komunikaty o "błędzie synchronizacji czasu". Niestety ten błąd ma prawdopodobnie wpływ na działanie niektórych komponentów programu. Do tego na nowym komputerze nie działa interbanking i nie idzie dokonywać grupowych przelewów. Pamiętam, że kiedyś był podobny problem w Damasławku i walczyłem wtedy z jednym ekspertem komputerowym z bankowości i błąd był chyba gdzieś w Javie ale ta Java ma znów ogromne znaczenie dla tych programów gopsowskich ... Natomiast w Damasławku księgowa podniosła w swoim laptopie system do Windows 10 i ... chwilowo nie jest w stanie uzyskać polskich liter w żadnym programie.
-
Całe szczęście, że cały czas zachowuję ... spokój.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Totalna niemoc ...

Zawodnicy, których znam trochę bardziej niż tylko z nazwiska, ... (GM Jacek Tomczak, GM Dariusz Świercz i GM Grzegorz Gajewski) zamykają tabelę MP ...
Przed kilkoma dniami wpadłem na pomysł, aby ze zdjęć uczestników MP, skomponować "fotoksiążkę" i zamówić w empiku i odebrać i w środę lub czwartek pojechać znów do Poznania i zebrać autografy tuż przed rundą a tu ZONK. Fotoksiążki zamówiłem, promocyjny kod wpisałem i ... do odbioru 11-go kwietnia po 11-ej.
Im bardziej człowiek czegoś chce ... tym gorsze rezultaty.
-
Tydzień zapowiada się tragicznie, do tych nieszczęść doszła jeszcze awaria bojlera - znów grzałka się przepaliła i znów będą wydatki i dodatkowe zajęcie.
-
Dziewczyny zrobiły wczoraj kawał dobrej roboty ... ale ich zdjęcia udostępnię później ...
(muszę to przemyśleć)
Natomiast moje zdjęcia z czwartej rundy udostępniam :)
LINK DO FOTO
Jacek Haja vs Weronika Sydow / fot. Patrycja Barełkowska

sobota, 2 kwietnia 2016

Zemsta niewykorzystanej szansy

Tak jak planowałem, wybrałem się dzisiaj do Poznania na sesję fotograficzną :) Na początku był "szachowy tramwaj". Gdybym 30-lat temu nie jeździł codziennie takim tramwajem, ... to by była dla mnie nie lada atrakcja. Dla kogoś, kto chciałby zobaczyć trochę Poznania, to była nie lada atrakcja. Dla mnie .... była to przejażdżka, gdzie najwięcej było fotoreporterów szukających tych szachowych motywów ....
Efekty sesji, zwłaszcza efekty pracy moich asystentek będzie można zobaczyć wkrótce. Fajne zdarzenie miałem jeszcze przed rozpoczęciem rundy, gdy Pan Wojciech Zawadzki zapytał mnie (nie pamiętam teraz dosłownie) "jakie media reprezentuję?", na co ja odpowiedziałem "niezależny blog szachowy szachyibiegi" :). Z Panem Wojciechem spotkałem się już we wtorek, bo obaj pomyliliśmy budynki, gdzie miała być sala gry :) Pan Wojciech dopytywał się skąd jestem etc. etc.
-
Niestety GM Dariusz Świercz ... dzisiaj przegrał z GM Kacprem Piorunem. Mam takie obawy, że był to psychologiczny efekt wczorajszej partii, gdzie sukces był tak blisko. Nie miałem nawet śmiałości zagadywać Pana Darka przed partią, zwłaszcza, że pełno młodzieży biegało za autografami. Mam jednak nadzieję, że teraz po tej przegranej nastąpi przełamanie i posypią się punkty.
-
Miałem zaszczyt przywitać się osobiście z GM Moniką Soćko, która przyszła na salę z WGM Kariną Szczepkowską-Horowską.
Niewątpliwie dla szachisty takie "szwędanie się" między krajową czołówką szachową, to wielka atrakcja :) Wyobraźmy sobie kibica piłkarskiego między np. piłkarzami kadry narodowej ... ot tu np. Lewandowski a tu Linetty albo inny Szczęsny :)

piątek, 1 kwietnia 2016

Pokojowa runda?

Był moment, że na wszystkich szachownicach przeważały białe. Były momenty, że przewagi były niemal gwarancją zwycięstwa a jednak czarne na wszystkich szachownicach się wybroniły. Trochę szkoda, że nie udało się mojemu faworytowi ograć GM Radosława Wojtaszka a nawet komentator GM Marcin Tazbir mówił, że Darek wygra. Przy wygranej (zwłaszcza z RW) sytuacja turniejowa dla DŚ byłaby bardzo dobra. Teraz jest dobrze, chociaż kolejny raz zabrakło "kropki na i". Zostało jeszcze 6 rund ...
Za to u pań tylko jeden remis, GM Monika Soćko wychodzi na samodzielne prowadzenie.