Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 listopada 2025

Narodowe Święto Niepodległości

 

Nigdy nie ciągnęło mnie do świętowania. Nie wykluczam, że jest to ważne (świętowanie), jednak charakter mam, jaki mam. Zatem moje świętowanie sprowadziło się do zrobienia selfie przed domem z wywieszoną flagą i wysłania do Macieja, który przez wiele lat mobilizuje wapieńską młodzież do wywieszania flag - "Wywieś Flagę".
Nawet turniej Mistrzostwa Powiatu mógłbym zrobić jako patriotyczną imprezę, zwłaszcza, że frekwencja dopisała i właściwie była znakomita okazja, aby "podlizać się" władzom, ... a ja się cieszyłem w duchu, że nikt z władz nie "zaszczyci" nas swoją obecnością, dzięki czemu impreza będzie krótsza. Pewnie dlatego w polityce mi nie idzie :) Jednak będę musiał te mistrzostwa rzeczywiście zostawić w okolicach tej daty, tzn. NŚN. PITS jest zawsze 3 maja i to jest święto, turniej "Lato na Pałukach", często wypada w okolicach 15. sierpnia, to też można by tam bardziej "przykręcić". Właśnie do mnie dotarło, że ten turniej "WwW", który planuję zrobić w grudniu rozpocznie się dokładnie w ... Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego (27XII). Zatem mimowolnie stanę się szachowym patriotą.
Poszliśmy jeszcze do rodzinnego domu na ul. Śniadeckich i tam w czasie rozmowy z mamą i siostrą pojawił się wątek poznania mamy z tatą. Normalnie pewnie taka historia by przepadła (bo kiedyś blogów nie pisano). Gdy była nastolatką, to jej adoratorem był ... Koziej (ten generał) i była jakaś zabawa wiejska i doszło nawet do bójki Leona z Koziejem ... i więcej nie udało się wyciągnąć, ale od tego czasu zaczęła się znajomość mamy i taty.
Natomiast muzycznie natknąłem się dzisiaj na taki utwór:
Tam jest mowa o szczęściu ... i właśnie, czym jest to szczęście? Jak wiele i jak niewiele potrzeba do szczęścia? 

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Ignacy Haja


 Urodził się 22 grudnia 2024 r. 3,58 kg 55 cm. Jest radość. Są Wesołe Święta. Cóż więcej trzeba?

czwartek, 17 sierpnia 2023

Trzeba (było) zjeść jabłko 16 sierpnia ...

 

Już myślałem, że z tego zakładu nic nie będzie. Praggnanandhaa już był niemal "zatopiony", miał przegraną, ale się wykaraskał. Później miał wygraną, to nie wykorzystał i dopiero wszystko w ostatniej partii się rozstrzygnęło, na szczęście na korzyść.


Jeszcze 16. sierpnia byłem "na dnie", zostało mi na koncie 2 PLN i gdyby nie wyszło, to pewnie bym sobie dał spokój w te wakacje. Padła nie tylko trójka, padła nawet dwójka, a ... najwięcej zysku przyniosła jedynka :) Szykuję się do wpisu o Lotto i jak starczy czasu, to może zrobię wpis.

Dlaczego taki tytuł? Otóż natknąłem się na artykuł i z niego wynikało, że trzeba zjeść jabłko szesnastego sierpnia i będzie bogactwo. Na wszelki wypadek dodaję zrzut.

Turnieje WTK poszły bardzo sprawnie, wszyscy, nawet przegrani, robili wrażenie zadowolonych :) a przecież niektórzy mieli naprawdę daleko do Wągrowca.

I jeszcze ... na koniec dnia (dopisuję) :)

sobota, 5 sierpnia 2023

Smutny letni tydzień

 

Środek wakacji i ... w poprzednią niedzielę burze i ostrzeżenia RCB. Dzisiaj znów ostrzeżenia, że w nocy intensywne deszcze i mogą wystąpić podtopienia. W poniedziałek pisałem o problemach z programami Sygnity, jak przestały działać i praktycznie cały dzień zszedł na uruchamianie po zakłóceniach. W tygodniu przyszedł e-mail, że od września będą przechodzić na zupełnie nową technologię, całkiem nową architekturę, przejdą z Javy Oracle na inną Javę, no to już można się bać. Przynajmniej samego przejścia. W programach księgowych, też przyszedł komunikat, że trzeba przechodzić do końca roku na wyższe wersje MS SQL Serwera, niż 2014, a jest wersja 2012, czyli szykuje się robota. Robota jak robota, ale z pewnością pewną przeboje. Oglądałem niedawno film o neuroplastyczności mózgu. Czyli jeżeli wizualizujemy kłopoty, to ... się pojawią. jak wizualizujemy sukces, to ... się uda. Jednak doświadczenie uczy, że wszelkie unowocześnienia i poprawki kończą się dodatkową pracą, bo przeważnie następuje jakaś niespodziewana trudność. 27. sierpnia planowany był przyjazd młodych szachistów z Niemiec. Miałem być opiekunem polskiej strony i co. Gdy już zaczął powstawać program i zebrany został skład i już wszystko przygotowane, ... ja wysyłam wiadomość do Lothara z pytaniem - ile będzie dziewcząt, a ilu chłopców? Żeby odpowiednio pokoje zarezerwować. Na początku cisza ... a po pewnym czasie, opiekun pisze, że jest mu przykro bo nie miał kontaktu z uczniami i okazało się, że tam już rozpocznie się rok szkolny i oni nie mogą w tym terminie przyjechać. 
Po drodze jeszcze te przeboje ze składką zdrowotną i ZUS-em, jak to nic (ani złotówki) nie miałem stracić i zamiast kilkudziesięciu złotych (9% od dochodu) zapłaciłem ponad 3200, bo mniej nie można. Przy okazji wyszła jeszcze sprawa auta, bo zauważyłem, że w dokumentacji internetowej figuruje jeszcze, że jest w leasingu, a przecież na przełomie 2021/22 wykupiłem auto, bo też wchodziły jakieś nowe przepisy związane z wykupem. Niestety wtedy właśnie następowały w mojej obsłudze księgowej zmiany, tzn. odeszła poprzednia osoba, na krótko była inna osoba, za jakiś czas inna. PKO oczekiwało tylko dowodu wykupienia, żeby pieniądze wpłynęły. Do tego były jeszcze jakieś dziwne opłaty manipulacyjne. Pamiętam, że czekałem na fakturę z wykupu, bo ... tam przecież grubo ponad 2 tysiące VAT do odliczenia by było. Tyle, że nigdy powiadomienia o akurat tej fakturze się nie doczekałem, rok minął wiele innych spraw na głowie było, to człowiek o tym zapomniał. Teraz chciałem wyprostować, to się zacząłem zagłębiać w temat i cóż się okazało?

Dokument nie został wystawiony w formie elektronicznej. Wszystko wystawiają w formie elektronicznej, a jeden bardzo ważny i konkretny dokument nie został wystawiony? 
Jedynym jasnym akcentem była wygrana w konkursie ChessManagera 10 kompletów szachowych, ale to jest na razie informacja, bo same komplety, to jeszcze nie dotarły. W ostatniej chwili zobaczyłem też informację o konkursie METAXY, ale odpuściłem, chociaż w dwóch edycjach wygrałem już po butelce Metaxy i pewnie, gdybym się spiął do pisania, to trzeci raz bym wygrał (butelkę Metaxy, a nie wakacje w Grecji) ale musiałbym najpierw kupić przynajmniej jedną butelkę Metaxy ... to odpuściłem. Już ponad miesiąc zbieram kupony LOTERIADY, zarejestrowałem ich już ponad tysiąc i ...
... nic. Na wprowadzenie jednego potrzebuję średnio kilkanaście sekund, zatem poświęciłem na samo wprowadzanie kilkanaście tysięcy sekund, to ... kilka godzin. Na szczęście mały ułamek, to moje tzn. za moje pieniądze. Po prostu zabieram z kolektury, bo ludzie to zostawiają. Pewnie nie wierzą, że można tam wygrać.

sobota, 12 lutego 2022

Śrubka, wkręt i kołek kontra romantyzm

 Dawno (nigdy?) nie zdarzyło się, żebym trzy wpisy robił jednego dnia. Dzieję się wiele. Trwa Olimpiada. Wisi wojna rosyjsko-ukraińska. Leciały żurawie. Był przymrozek. Myjnia znów czynna. Rano wyregulowałem spłuczkę. Później dostałem "zlecenia" od Ewy. Puszka od dzwonka wisiała krzywo. Miałem przykręcić, ale "rozwiązałem" to kołkiem. Później była odstająca listwa od szafy. "Rozwiązałem" to dłuższym wkrętem. Zadziało. Wrócił problem ze skrzydłem drzwi balkonowych, które nie tak się uchylało jak powinno. Obejrzałem, pomyślałem i jedną śrubkę odkręciłem i wróciło do normy.

Wyszedł z tego całkiem szeleszczący tekst. Później jeszcze poprzenosiłem drewno. Trochę posłuchałem muzyki (nie tylko Kings & Queens). Wczoraj fajny film widziałem o, jak się później okazało, miłości w czasach pierwszej wojny światowej. Bohaterka miała na imię Matylda.


Jeden wpis w Google wystarczył do odkrycia jaki był tytuł. ... "Bardzo długie zaręczyny" na podstawie książki  "A Very Long Engagement" . Film naprawdę dobry i jak się okazało trochę nagród zdobył. Właściwie, to aż byłem zadziwiony, że twórcom tak się chciało dbać o różne detale. Dopiero później zrozumiałem, że miał to być ... piękny film.
Dzisiaj za to oglądaliśmy inny romantyczny film i na początku były piękne sceny z lotu ptaka, wzdłuż zielonych wysokich brzegów Irlandii (jak się później okazało). Ewa powiedziała coś w stylu, że już nigdy takich widoków nie zobaczy a tak by chciała. Ja natomiast skwitowałem to, że ... pewnie tak, bo skoro ważniejsza jest nowa kostka brukowa przed domem (ja nie wiem co złego jest w tej, która jest obecnie) i kolejne remonty, to nie starczy już na żaden większy wyjazd w wakacje.
Tak to się wszystko miesza w tym życiu.

sobota, 4 grudnia 2021

Czasami człowiek ...

 ... policzy lepiej niż komputer. Taki film zrobiłem około rok temu.



Wczoraj w meczu o Mistrzostwo Świata Carlsen-Nepomniachtchi wreszcie coś się wydarzyło. Po serii remisów Carlsen wygrał partię i to bardzo długą partię - 136 posunięć! Widocznie "dostrzegł" coś, czego nie potrafiły policzyć komputery. Aż do 121. posunięcia komputery oceniały pozycję jako równą. Był co prawda moment w 32. posunięciu, gdy była szansa na wygranie, ale wtedy Magnus przeoczył. Jednak ... może później to zauważył i ... się wkurzył? Oczywiście to są tylko moje domysły. Jeszcze nie zdążyłem przeczytać opinii ekspertów po tej partii. Za to przypadkiem udało mi się natrafić na ten mój film. Doświadczeni szachiści wiedzą, że dwie wieże są na ogół silniejsze od hetmana. Jednak nie zawsze jest możliwość realizacji takiej przewagi. Z punktu widzenia psychologii można by było przyjąć, że Carlsen się uparł i postanowił tak długo grać, aż przeciwnik się pomyli. Sęk w tym, że trudno wskazać jakiś konkretny błąd w grze czarnych. To była raczej konsekwentna, totalna gra białych. 

środa, 18 sierpnia 2021

W bagnie konsumpcjonizmu

 

W moim otoczeniu wszyscy wiedzą, że lubię konkursy, wyzwania, promocje etc. etc. Tym razem zainwestowałem środki zdobyte w innej promocji. Tzn. CitiBank robił promocję kart. Zgłaszając Ewę i dokonując w dwóch kolejnych miesiącach transakcji na karcie za minimum 200 zł, zdobyłem voucher na 200 zł na zakupy w Biedronce (ważny 6 miesięcy). Z tym voucherem też niezła historia tzn. na stronie banku sprawdzam wiadomości i jest wiadomość, że spełniłem warunki, więc otrzymuję, zgodnie z zapowiedzią voucher na 200 zł. Tym voucherem był ciąg 13 cyfr (kod). No ale co z tym zrobić? Udałem się zatem do Biedronki, aby zakupić butelkę Martini, aby móc wystartować w konkursie Martini i przy kasie mówię pani, że podam kod (żadna tam karta, żadna gotówka, tylko kod). Podyktowałem ten kod (w domu zrobiłem sobie zdjęcie, żeby było prościej) i ... przeszło. Na paragonie była nawet informacja ile mi jeszcze zostało. Zatem mogę kontynuować zakupy w Biedronce, podając 13 cyfrowy kod. Niezłe. Wróciłem do domu, wszedłem na stronę konkursu, podałem potrzebne dane i wymyślony tekst reklamowy. W końcu jestem całkiem niezłym (moim zdaniem) copywriterem :) i już trochę nagród zdobyłem :) Myślę, że tu też coś wpadnie, chociaż wątpię, aby to było 10.000 zł (główna nagroda). Jednak próbować trzeba - taka jest moja "filozofia". Jutro zagram w MultiMulti też dlatego, że jest promocja, tzn. wygrane będą powiększone o 50%. Oczywiście biorę pod uwagę, że mogę przegrać (zapłacić podatek od marzeń), jednak nie można wygrać, nie grając.
Natomiast wracając do tytułu wpisu - tak właśnie człowiek pakuje się w życiowe bagno, w pogoń za nagrodami. Pół biedy, jeśli ma się tego świadomość. Gorzej, gdy robi to bez opamiętania.

niedziela, 25 lipca 2021

Jak wygrać z arcymistrzem?

 

Jutro czeka mnie decydujący pojedynek. Z różnych powodów potraciłem przynajmniej połówki punktów w pojedynkach z teoretycznie "słabszymi" zawodnikami. Jednak mam jeszcze szansę na wypełnienie normy na I kategorię. Wystarczy w ostatniej rundzie wygrać (może nawet tylko zremisować, ale remis z arcymistrzem, to ... też wielkie wyzwanie). Do tej pory GM Mirosław Grabarczyk pokonał wszystkich przeciwników w tym turnieju i ma 8 punktów z ośmiu. Następny zawodnik, a właściwie zawodniczka ma 6, zatem nawet porażka w ostatniej rundzie daje arcymistrzowi pewne zwycięstwo. Dla mnie natomiast jest to "być albo nie być". Teoretycznie pokazałem, że jestem "mocny" jedynki, czy kandydaci, są w moim zasięgu, przynajmniej w szachach klasycznych. Natomiast żeby osiągnąć ostateczny sukces i zdobyć długo oczekiwaną normę na jedynkę ... muszę wygrać z ... arcymistrzem! Jestem pięć lat starszy od arcymistrza, ... czyli mam więcej doświadczenia? Wśród zawodników w Chełmnie z pewnością nikt nie wierzy, że dwójce (zawodnikowi z II kat.) uda się wygrać z GM. Bo z "papierów" wynika, że różnica poziomów jest "kosmiczna". Sędzia na rozpoczęciu pierwszej rundy zaoferował piwo każdemu, kto pokona arcymistrza. Nie jest to wielka nagroda, ale ... zapamiętałem :) Dramaturgia tego turnieju dla mnie niesamowita. Trudno sobie wyobrazić lepszą. Podejrzewam, że gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady na ten mecz, to stawki mogły być w okolicach 1:100 albo jeszcze wyższe. Czy będę analizować partie przeciwnika? Szkoda sił moim zdaniem. Lepiej się przygotować mentalnie. Myśleć nad tym, jak w czasie partii skoncentrować się na analizie samej partii, szukaniu ciekawych wariantów. Wydaje mi się, że przeciwnik nie gra jakiś nadzwyczajnych szachów (przynajmniej obecnie). Moim zdaniem, to wręcz wyczekuje na niedokładności swoich przeciwników i na tym opiera swoją grę. Zatem nie ma się co za bardzo wychylać, lecz pilnować się, aby wszystko trzymało się ... 

środa, 18 grudnia 2019

Potencjalny milioner

Wysłałem zgłoszenie a co. W sumie szanse większe, niż w grach Lotto. Tylko, czy zadzwonią w odpowiednim momencie? Ewa niezbyt zadowolona, Maks popierał a ja ... gotowy na wyzwanie. Trzeba było napisać krótki tekst promujący własną kandydaturę. Wykorzystałem tylko jedną trzecią liczby znaków.
_
W moim życiu często miałem przysłowiowego pecha, ale tak się oswoiłem z tym zjawiskiem, iż nauczyłem się, że jeśli wykażę się cierpliwością, to po pechu może przyjść fart. Jeśli tylko moja oferta nie zostanie zapodziana przez dziwny zbieg okoliczności, to mam duże szanse. Moja wiedza ogólna jest na dość wysokim poziomie. Jestem nauczycielem matematyki i informatyki, ponadto blogerem i youtuberem. Jednak w wygraniu teleturnieju najwięcej może mi pomóc fakt, że jestem aktywnym szachistą. Szachista (dobry) potrafi podejmować rozsądne decyzje, potrafi liczyć warianty, nie boi się wyzwań.  
_
Na Lichess dzisiaj w szachach klasycznych ... przekroczyłem granicę 2100 ... ale zrobiłem to mając dość łatwych przeciwników. Miałem farta. Nie miał farta mój kuzyn Sebastian. Zmarł 16 grudnia na zawał serca. Miał dopiero 45 lat. Aż trudno w to uwierzyć.

niedziela, 15 września 2019

Na krawędzi ...

Jako, że Jakub podróżuje a do Damasławka komunikacja wieczorem nie dociera, to trzeba go odbierać z Wągrowca. Jadąc do musiałem hamować, aby nie przejechać lisa. Wracając omal nie potrąciłem pieszego. Wyjechaliśmy już z Rąbczyna i był długi relatywnie prosty odcinek, aczkolwiek z łukami. Z przeciwnego kierunku pojawiły się światła, więc zmieniłem na mijania. Wiadomo, że w tym momencie zasięg widoczności mocno spada a prędkość jednak była między 80 a 90 km/h. Nagle w polu widzenia pojawiła się sylwetka człowieka idącego prawym (!) poboczem. Żadnego elementu odblaskowego (!). Gdybym nie wykonał manewru prawdopodobnie bym go zahaczył ... "Refleks szachisty", gdyby działał tak jak myśli większość społeczeństwa, to ... doprowadziłby do wypadku. Tym razem się udało. Nie zatrzymałem się i nie ... opieprzyłem a może powinienem. Okazało się, że nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem był radiowóz Policji. ... Patrząc w lusterko nie zauważyłem, aby się zatrzymał.
Od wczoraj aż trzy "mocne" filmy miałem okazje sobie przypomnieć: "Apocalypto", "Big Short" i "Cast Away - poza światem".

wtorek, 21 maja 2019

Majowe zawirowania

W pierwszej chwili nie mogłem uwierzyć. Ten "gość" wpłacił 1000? Ale na tym polega życie. Jest bardziej zaskakujące, niż książki. W przypływie euforii wstawiłem ten zrzut z widocznym imieniem i nazwiskiem na FB. Po chwili, przyszła myśl - a może nie chciał się ujawniać? Sprawdzam na stronie zrzutki - rzeczywiście kwota "ukryta". Zatem chciał pokazać, że wpłacił, ale nie chciał się chwalić "ile". Szybko usunąłem obrazek z danymi. Jeśli ktoś widział, to proszę dalej nie udostępniać. Ja mam nauczkę, żeby nie postępować pochopnie. Chociaż właściwie nie ma się czego wstydzić. (ten co wpłacił) Trzeba jednak uszanować wolę wpłacającego. Gdyby był jedynym z ukrytą kwotą, to ... by szło go zdemaskować, ale nie jest. Po tych kilku dniach zbiórki ... muszę być zadowolony!
-
GM Radosław Wojtaszek wygrał dzisiaj z GM Peterem Svindlerem i awansował (jako pierwszy) do półfinały Grand Prix FIDE w Moskwie. W pozycji na obrazku komputer, jako lepsze wskazywał bicie piona na a6 a Radosław zagrał wieżą na f3, ale to całkiem zrozumiałe. Nie chciał wypuścić czarnego skoczka z pola h5 (moim zdaniem). GRATULACJE! To już jest wielki sukces (półfinał), a co będzie dalej?

niedziela, 30 grudnia 2018

Jan Krzysztof Duda - Wicemistrzem Świata w Szachach Błyskawicznych

To olbrzymi sukces, który docenią ... jedynie szachiści. Reszta woli oglądać skoki narciarskie. Ciekawe, czy w informacjach sportowych chociaż wspomną o JKD. Dzisiaj Caissa sprzyjała Polakowi. Srebrny medal miał już przed ostatnią rundą a gdyby się Carlsen pomylił w swojej partii i jej nie wygrał, to przy remisie byłaby dogrywka a przy przegranej, to JKD zostałby Mistrzem Świata.

niedziela, 9 grudnia 2018

Rywalizacja pokoleń

Dzisiaj otrzymałem zaproszenie do znajomych na FB od ... Mateusza Różańskiego. Niby nic ... ale to prawdopodobnie wschodząca gwiazda polskich (a na pewno wielkopolskich) szachów. Chłopak ma 7 lub 8 lat a wygrał już kilka poważnych turniejów, w których grali naprawdę klasowi zawodnicy. Rzec można - cudowne dziecko. Wczoraj wygrał w Kcyni, gdzie ja nie pojechałem, bo miałem szkolenie "J@ w Internecie". Ba zobaczyłem, że wkrótce przyjdzie mi prawdopodobnie z nim zagrać w Gnieźnie.
Chwilowo on jest najmłodszym zawodnikiem na tym turnieju a ja najstarszym zawodnikiem na tym turnieju. Pewnie obaj chcemy wygrać ten turniej, ale prędzej uda się to Mateuszowi. Obaj mamy w tej chwili najsłabsze tytuły (II kat.), relatywnie zaniżone rankingi Mateusz pewnie bardziej. Oczywiście to nie rankingi grają. Wczoraj np. na Mistrzostwach Europy w Skopje, Piotr Śnihur, którego niemal pokonałem raz w Gnieźnie wygrał z GM Dawidem Nawarrą.
Chociaż tak naprawdę, to ten drugi pomylił kolejność posunięć w kombinacji i przegrał na własne życzenie.
-
Wracając jeszcze do początku wpisu ... gdzie mnie ten Mateusz znalazł? Robi aż tak głębokie rozeznanie przed turniejem? Czy już sprawdzał jakie grywam debiuty? Tak, czy owak - dodałem nową etykietę. (Mateusz Różański) Pamiętam z dzieciństwa, iż w Mokronosach było (za wsią) duże gospodarstwo Różańskich, ale wątpię aby to była rodzina, aczkolwiek wykluczyć nie można.

wtorek, 20 listopada 2018

Wreszcie dobry dzień

Zaplanowałem sobie na dzisiaj wyjazd do Terenowego Punktu Paszportowego w Gnieźnie. We wtorki zaczynam później lekcje a punkt jest czynny tylko w poniedziałki i wtorki. Obudziłem się jeszcze przed godziną 6. Zjadłem śniadanie i wyruszyłem do Gniezna. Sprawdzając na starcie czas i licznik kilometrów, tak aby wiedzieć, czy zdążę wrócić. Już w poniedziałek uprzedziłem koleżankę w szkole, że mogę się spóźnić i w przypadku mojej nieobecności, aby zajęła się klasą. Pierwotnie chciałem jechać inną trasą, ale wcześniej się dowiedziałem się, że w Kłecku jednak można przejechać przez rzeczkę, chociaż wszędzie po drodze są znaki informujące o konieczności objazdu w związku z remontem mostu. Prawda jest taka, że most pomocniczy jest prawie normalnym mostem (tylko wcześniej trzeba przejechać przez bramę, która pozwala odbywać tylko ruch jednokierunkowy, tzn. nie miną się w niej dwa auta). Dojechałem w 50 minut, bez łamania przepisów a jeden "przyczajony" patrol mijałem. Pod samym starostwem trafiłem akurat na jedno wolne miejsce parkingowe (dopiero po wyjściu zauważyłem, że były tam parkomaty). Szybko znalazłem pokoje 10 i 11 i ustawiłem się pod drzwiami, czekając na godzinę 8-ą, czyli początek urzędowania. Byłem jedynym patentem a słyszałem, że potrafi być tłoczno. Stałem tam może z 10 minut (raczej mniej). Przypadkiem zauważyła mnie urzędniczka i ... zaprosiła do siebie. Już przedkładała mi druczki wpłaty (aby mnie odprawić do kasy) a ja podałem swoje potwierdzenie wpłaty z prawidłowo wypełnionym "tytułem" (bo wcześniej sobie poczytałem, co być powinno).