
Jak to z moją fotowoltaiką było? Około dwa lata temu (2017) ruszyła w Damasławku akcja zbierania chętnych na fotowoltaikę. W skrócie miało być tak, że inwestuję ok. 5 tys. w instalację wartą ok. 25 tys. Skończyło się na wydaniu 500 zł na projekt. Sama akcja ... upadła, bo podobno nie wypaliło dofinansowanie. Później Ewa pisała na swoje studia jakiś projekt o fotowoltaice, gdzie miała zachęcać. Pracę zaliczyła, ale język sobie cały czas łamała na tym słowie. Teraz rząd "trąbił" o dopłatach "mój prąd" (5 tys.). Bank mi "podsyłał" ofertę nisko-oprocentowanej pożyczki (5%) z przeznaczeniem na fotowoltaikę. Przy fakturze na prąd była reklama kolejnej firmy zajmującej się f-ą pod szyldem współpracy z ENEĄ, czyli moim obecnym dostawcą energii elektrycznej. Gdy wspomniałem pierwszy raz Ewie o ewentualnym pomyśle zainwestowania w f-ę, to niemal nie doszło do kłótni ... a przecież tak zachwalała f-ę. Jednak później już słuchała. Dzisiaj wybrałem się do banku, aby dowiedzieć się szczegółów - jak to jest z tą pożyczką? Okazało się, że nawet nie wszyscy pracownicy znają szczegóły. (Na stronie też nie szło np. złożyć wniosku internetowo, tylko odsyłali do oddziału.) Trafiłem w końcu do pracowniczki, która miała pojęcie i ... po wprowadzeniu moich danych okazało się, że ... mogę dostać taką pożyczkę i to bez zbędnych formalności, praktycznie "od ręki" - wystarczy złożyć wniosek. Byłem już po wymianie korespondencji z przedstawicielem Helioseksperts (czy jakoś tak), zatem nic tylko się brać za inwestycję i ... po wizycie w banku doszło do spotkania z kolegą. Niemal na samym początku rozmowy dowiedziałem się jak kilka dni wcześniej ... "pogonił" od siebie przedstawiciela firmy fotowoltaicznej. No to ... na to czekałem, bo chciałem się dowiedzieć jak najwięcej zanim poświęcę własne pieniądze. Specjalnie poszedł po dużą kartkę, aby mi wszystko (czarno na białym) policzyć. Nie chce mi się opisywać wszystkiego, ale najważniejsze ... - jaka jest w końcu wydajność/sprawność tych instalacji? Z tego, co on wie, to jest ona na poziomie góra kilkunastu procent. Czyli przy moich projektowanych 4 kW, gdy osiągnę 0,5 kW, to będzie podobno sukces. Rozmowa podziałała na mnie jak ... kubeł zimnej wody. Sam przyznał, że jeszcze niedawno planował założenie paneli na wszystkich swoich dachach (do ostatniej dachówki) ... ale przeliczył jeszcze raz i ... zrezygnował. Prawie każda z firm zakładających wymienia setki a nawet tysiące zrealizowanych inwestycji. Ja w takim razie czekam na kontakt z osobą, która założyła panele o mocy 4 kW na swoim dachu przynajmniej rok temu i chciałbym zobaczyć - ile taka instalacja wyprodukowała kilowatogodzin przez rok?
...
Bym sobie jeszcze popisał, ... ale czas :)
-
Teraz zbieram linki i informacje
#1 optymista;
-
20.09.2019'
To może być ciekawy wpis :) Pojawił się bardzo obszerny komentarz, który warto przeczytać. Dla mnie nie był nowością, ale dla samego tematu jest jak najbardziej wskazany tzn. omawia kontekst aktualnych uwarunkowań.
Dzisiaj przypomniałem sobie o spotkanej kiedyś
stronie na temat fotowoltaiki założonej na dachu jednej z wągrowieckich szkół. Oczywiście nie ma pewności, co do rzetelności tejże strony. Popatrzmy jednak.
Biorąc pod uwagę wyniki osiągnięte w 2019 r. czyli przez 8 i 2/3 miesiąca (dzisiaj jest 20.09.), dla instalacji ośmiokrotnie mniejszej można się spodziewać przychodu na poziomie ok. 2000 PLN w skali roku, czyli byłaby jednak szansa zwrotu inwestycji po ok. 10 latach a wtedy jeśli instalacja wytrzymałaby kolejne 10 lat, to mogłaby pracować przez te 10 lat. Czyżby nie było aż tak źle?