Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzuki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suzuki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 lipca 2018

Hyundai HAi - wstęp

Podjąłem trudną decyzję o zmianie auta ... i zaczyna się robić ciekawie. Na tyle ciekawie, że będzie mógł powstać ciekawy materiał o kulisach leasingu. Czuję, że jeśli wszystko dobrze opiszę, to może powstać ... poczytny wpis.
Właściwie, to nikt nie jest zainteresowany ujawnianiem kulis, stąd mało informacji. Jedyną szansą jest ... "wolny rynek" i ... konkurencja. Gdybym po prostu poszedł do salonu i kupił samochód, to mógłbym się cieszyć, że tanio albo narzekać, że drogo. Natomiast próby podejścia do zmiany samochodu w różny sposób i u różnych podmiotów pozwala wreszcie na ... "świadomą grę w mętnej wodzie biznesu". Jasnym jest, że sprzedawca chce sprzedać tak, aby jak najwięcej zarobić. Kupujący chce kupić tak, aby dobry towar otrzymać za możliwie najmniejszą kwotę. Oczywiście może się zdarzyć sytuacja, że kupujący "wstrzeli się" w okazyjną cenę i za pierwszym podejściem natrafi na najlepszą okazję dla siebie. Oczywiście sprzedający może trafić na "nadzianego" klienta, któremu cena nie robi różnicy i jeszcze oprócz właściwego produktu zakupi "kupę" niepotrzebnych gadżetów, słono za nie przepłacając.
Każdy (sprzedający i kupujący ... i pośrednik) ma coś do ugrania. Kto się podda ... ten straci. Zarówno kupujący jak i sprzedający. Jeśli sprzedawca się uprze, to dzięki konkurencji kupujący poszuka towaru w innym miejscu. Jeśli kupujący uprze się, że chce towar po "swojej" cenie, to w końcu może nie znaleźć nikogo gotowego oddać towar bez zysku - w końcu, to właśnie z marży musi się utrzymać sprzedawca.
Samochód jest nadal dla większości społeczeństwa towarem luksusowym, zwłaszcza nowy samochód. Dlatego będzie świetnym materiałem "doświadczalnym".
-
Na początek trzeba się pozbyć Suzuki Swift, do którego przez tyle lat zdążyłem się już przyzwyczaić. Hyundai znalazł sposób, aby wabić klientów swoim "programem odkupu" ze specjalnym bonusem 2000 zł. Sposób jest na pewno ciekawy, bo niewątpliwie duży odsetek klientów może "połknąć haczyk". Jednak w salonie Hyundai w Inowrocławiu (i pewnie w innych oddziałach podobnie) do sprawy podchodzą bardzo profesjonalnie. 
Gdy robiłem podejście do zakupu i20 w wągrowieckim autokomisie, to właściciel "rzucił okiem" i w kilka sekund zdecydował, że przyjmie w rozliczeniu Swifta za 10 tys. aż sam byłem zaskoczony. Natomiast u dealera samochodem zajął się profesjonalny diagnosta, który dokładnie sprawdzał każdy element samochodu - szarpaki sprawdzały zawieszenie, specjalny miernik do grubości lakieru we wszystkich ważniejszych punktach nadwozia, skład spalin, głębokość bieżnika w oponach itp. itd. chyba lepiej niż na standardowym badaniu na przeglądzie. Wszystko na gotowych formularzach szczegółowo opisywane. Diagnosta nawet sprezentował mi żarówkę do niedziałającego światła stopu. Później diagnosta przekazał dokumentację swojemu szefowi wraz z komentarze, dość obszernym ale niestety nie słyszałem, bo byłem zbyt daleko.

...
-
Dealer też nie próżnuje i próbuje znaleźć kolejnego kupca na Hyundai i20 - w ogłoszeniu internetowym obniżył cenę. Jego prawo, ...
_
... kiedyś może ten wpis uporządkuję, chwilowo dodaję chronologicznie ...
Po kalkulacji "po bandzie" banku PKO BP i przesłanej skróconej ofercie do dealera, zawierającej tylko wysokość raty. ... Następuje "kontratak" dealera, który przesyła zbliżoną propozycję, która jednak w rezultacie ma być korzystniejsza dla mnie, ponieważ istnieje różnica w cenie dla leasingu Hundai a leasingu "zewnętrznego. Ta różnica to ... 2% czyli dla tego egzemplarza ok. 920 zł natomiast dla mnie ok. połowa z tego.
-
Co prawda przybywa osób wyświetlających ogłoszenie Swifta ale telefonów brak. Pogoda nie jest moim sprzymierzeńcem, ponieważ jest ... upał i ludzie będą myśleć o klimatyzacji w aucie.
-
Nadal cisza wokół Swifta ...
Za to było "kuszenie" na tańszego i20 ... mocno "wypasiona" wersja z automatyczną skrzynią biegów, silnikiem 100 KM, kamerą cofania itp. itd.
Za jedyne 42000 zł
O ile rok produkcji (2016) i przebieg (90 km) mi nie przeszkadzały, to brak poduszek daje do myślenia a brak ABS już odstrasza. Podejrzewam, iż to wersja przygotowana dla jakiegoś "afrykańskiego" państwa, która trafiła do Polski. Sądzę to po linkach, które miały w nazwie "libya". W takich państwach, gdzie prawie zawsze jest sucho ABS pewnie jest zbędny. Oczywiście można jeździć bez ABS a ja miałem przygodę (ponad 30 lat temu) z hamowaniem (Zaporożcem) na mokrej powierzchni i teoretycznie zapamiętałem to na całe życie i gdybym wpadł w pślizg, to pewnie bym wiedział jak zareagować ... ale.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Wyprawa po auto

Nauka kosztuje dużo ... czasu i pieniędzy. Po przeglądaniu setek ofert w Internecie, zdecydowałem się wybrać ofertę firmy z Kalisza. Opinie w sieci miała fatalne ale ogłoszenia miała "zgrabne" prawie wszystkie samochody w strefie mojego zainteresowania. W przedziale 20-30 tys. zł, wszystkie sprzedawane na fakturę. Trochę dziwne było dla mnie ... wcześniejsze umawianie się na oględziny konkretnego egzemplarza ale ... Bartek chciał odwiedzić Kalisz, w którym mieszkał przez kilkanaście lat, zatem były okoliczności sprzyjające. Umówiłem się na oglądanie dwóch czteroletnich samochodów: białego Swifta i białej Fiesty. Gdy rano potwierdziłem przyjazd, dowiedziałem się, że powinienem jechać na inny adres, bo w Internecie jest tylko adres biura. Gdy dotarliśmy na podany adres też nie zobaczyliśmy żadnego parkingu z samochodami. To dzwonię i dowiaduję się, że za chwilę przyjedzie po nas pracownik, który zabierze nas do samochodów. Po kluczeniu osiedlowymi uliczkami dotarliśmy pod prywatny dom z dość dużym parkingiem, gdzie stał Swift ale egzemplarz wyglądał bardzo podejrzanie. Silnik na zardzewiałych śrubkach a zamki do tylnych drzwi na błyszczących świeżością. Uszczelki do tylnych drzwi - też nówki i trochę przykrótkie. W bagażniku dziwne spojenia maskowane silikonem. Nawet przednia klamka malowana. Zatem na pewno był to wóz po wielu przejściach, w którym kontrastowały ze sobą rzeczy mocno skorodowane z elementami wręcz fabrycznymi. Zainteresowanie przenieśliśmy zatem na Forda Fiestę, który ogólnie prezentował się bardzo ciekawie ale już powierzchowne spojrzenia amatorów takich jak my wychwyciły niepasowanie tylnego zderzaka, po zajrzeniu do bagażnika znów jakiś numer na podłodze znów spojenia pokryte silikonem. Natomiast silnik znów z nienaturalnie świeżym plastykiem .... Odpalanie i manewry były ok ale znów na pewno samochód po przejściach. Ostatecznie naszą uwagę przykuł Peugeot 208. Okazał się najtańszym z tych samochodów i ... nie wykryliśmy śladów napraw blacharskich i silnik wyglądał bardzo naturalnie. Był tylko jeden problem - duży przebieg - ponad 133 tys. km. Naprawdę dużo. Pojechaliśmy w końcu do biura zaczęliśmy rozmawiać o tych samochodach i naszych uwagach. Pracownik oczywiście uciekał w inne zagadnienia, które mało mnie interesowały. Teraz nastąpiło zagranie vabank - gdy powiedzieliśmy, że wybieramy Peugeuta, to pracownik powiedział, że ... "jest już zarezerwowany". Jestem w 99% przekonany, iż spodziewał się naszej szybkiej reakcji i np. przebicia tej oferty. Taka to zagrywka była ale ... nie łyknęliśmy haczyka. Napiszę więcej gdy piszę ten tekst w ofercie na stronie dealera pojawił się właśnie taki Peugeot ... niesamowite a tak idą ... "jak świeże bułeczki".
W każdym razie po powrocie poczułem znów sympatię do mojego 12-letniego Swifta, który ma przejechane tylko 168 tys. km i spokojnie kilka lat przyszłości ma przed sobą. Zadzwoniłem nawet do potencjalnego kupca, aby do końca tygodnia podjął decyzję. Jeśli się nie zdecyduje, to ... przynajmniej będę miał spokój i przestanę przeglądać oferty i marnować czas.

czwartek, 29 marca 2018

Przewidywanie problemów

Bardzo dużo się dzieje w ostatnich dniach. Mózg pracuje na naprawdę zwiększonych obrotach. Nie mam czasu na wpisy. Właśnie tak to jest - są wpisy, czyli jest czas; nie wpisów, to znaczy nie ma czasu (albo lenistwo). Oprócz spraw typowo prywatnych, których staram się nie opisywać. Jest wiele spraw "technicznych". Swift chwilowo został w Chrzanowie, bo "guru" nie potrafi rozwikłać tej zagadkowej sprawy z wtryskiwaczem. Wystawiłem Swifta na "Allegro" i już po kilkunastu minutach była wiadomość od zainteresowanego. Oczywiście wolałbym sprzedawać sprawny samochód.
Sprzedając ten trzeba się rozejrzeć za innym. W roku 2007 w Internecie było wiele ofert samochodów i można było przebierać a teraz ... jest oczywiście jeszcze więcej. Ale jaki wybrać? Samochody, które mi się podobają są za drogie. Nawet jeśli są używane i kilkuletnie. Samochody nowe nawet nie wchodzą w rachubę. Samochody mające akceptowalną cenę są: często starsze od mojego, mają przejechanych więcej km od mojego, są brzydsze od mojego, ... Po wielu przemyśleniach najbardziej chciałem wybrać niebieskiego Swifta ale nowszego modelu. Zapewne niektórzy by się nawet nie zorientowali, że Haja samochód zmienił. Taki wybór absolutnie nie spodobał się Ewie. (znów Swift?) Trzeba było w końcu wybrać. Krąg został wybrany: Ford Fiesta mk7, Citroen C3, Peugeot 208, Renault Clio, Seat Ibiza, Hundai i20, Nissan Micra K13 ... Inne były sprawdzane ale z różnych powodów przepadały. W końcu doszliśmy do kompromisu w sprawie koloru - stanęło na ... białym (chyba żeby się pojawiła jakaś niebywała okazja). Pod koniec dnia, znów na drodze negocjacji udało mi się |Ewę przekonać do ... białego Swifta mk7 ale to nie jest jeszcze przesądzone. Pod koniec dnia aukcja miała 150 wyświetleń. To znaczy, że ruch w interesie jest. Objechałem dzisiaj wągrowieckie komisy i żadna oferta mnie nie przekonała. Ciekawe oferty w Internecie ... przeważnie gdzieś daleko. Teoretycznie miałem odbierać Swifta o 16-ej ale ponieważ były kłopoty z zorganizowaniem transportu, to zadzwoniłem - intuicja.
Pojechałem dzisiaj do GOPS-u rozwiązać problemy z Internet Bankingiem w PBS. Przy dokonywaniu operacji tuż przed potwierdzeniem powinno pojawić się okienko do wpisania PIN-u i się niestety nie pojawia. Walczyłem już z tym kiedyś i na jednym z komputerów udało mi się. Po wielu eksperymentach i wertowaniu setek wpisów. Jest to niewątpliwie jakiś drobiazg ale ... nie mogę sobie poradzić a czas ... zabiera.
Równolegle myślę nad odpowiedzią dla Michała Sobolewskiego, w sprawie jego pomysłu ale to tylko w "wolnych chwilach". Nie otrzymałem jeszcze papierowej faktury na medale PITS, którą miałem zamiar dzisiaj podrzucić do starostwa. Tknęło mnie, aby zadzwonić i zapytać, czy przypadkiem zamiast na mój adres, nie wysłali przypadkiem do Wągrowca. Prawdopodobnie dobrze przewidziałem. Na szczęście jest dużo czasu ale to właśnie dlatego warto wszystko robić wcześniej - żeby jednak się wyrobić na czas. 
-
Z tego wszystkiego nie miałem nawet czasu śledzić jak GM Radosław Wojtaszek zdobył srebrny medal na IME - GRATULACJE! Zabrakło połóweczki a w 9-ej i 10-ej partii nie było aż takiej woli walki. Wiem czepiam się. Medal, to medal i trzeba się cieszyć ale złoto zdobył GM Ivan Sarić, którego RW pokonał w bezpośrednim pojedynku.
Na chess.com na szczęście mam mało partii a z braku czasu nie bawię się w rozwiązywanie zadań. Niestety również nie biegam. Nie robię też pompek, nie układam kostki Rubika. Nie zdążyłem jeszcze poprawić wtorkowych sprawdzianów.
Na uwadze mam sprawy związane z założeniem firmy. Muszę studiować materiały dotyczące RODO. Koniec pisania - do roboty!

wtorek, 20 marca 2018

Moja opinia ma znaczenie

Tak mi Google napisało.
Nie mam czasu bawić się w opinie. Już i tak tracę tego czasu na każdym kroku tyle. Pamiętając, że dzwonienie do mechanika, to strata czasu, wybrałem się kolejny raz osobiście. Pisałem już, że ten mechanik ma bardzo dobrą opinię jeśli idzie o kompetencje fachowe i fatalne jeśli chodzi o terminowość. Dotarłem tam gdzieś ok. godz. 15-ej i wyjeżdżałem po 17-ej ... i jeszcze mogę się czuć szczęśliwy, że naprawa doszła do skutku. Na początku praktykant podłączył mnie pod "komputer", skasował inspekcję i kazał się przejechać. Jednak już na stracie przejażdżki czułem, że nie ma poprawy. Mocy nie było a spalanie ogromne. Wróciłem, przekazałem swoje spostrzeżenia. W końcu pojawił się "guru" osobiście. Generalnie to jednocześnie naprawianych jest tam równolegle kilka aut. Ponowne podłączenie komputera, podniesienie maski, kilka przyciśnięć śrubokrętem. Zero komentarza ale podjęta decyzja, aby podjechać bliżej warsztatu (bo tak stałem tylko przy wjeździe na plac). Jak się okazało została podjęta decyzja wymiany drugi raz tego wtrysku, który był wymieniany ostatnio. Chociaż program diagnostyczny upierał się, że to sonda lambda szwankuje. Guru nie wymienia osobiście. Do akcji wkraczają znów praktykanci. Gdy już wtrysk zostaje wymieniony okazuje się, że wtyczka nie pasuje. Wtrysk wszedł a wtyczka nie. Żeby było ciekawiej już poprzednio informowano mnie, że zakupili dwa wtryski. Tylko dlaczego niby dwa wtryski do tego samego modelu miały różne gniazda do wtyczek. Różniły się na tyle, że nie było możliwości włożenia wtyczki. Na tę okoliczność wezwano nawet szefa. Też nie mógł się nadziwić ale jak to szef nic nie powiedział, poszedł i skierował na mój "odcinek" - "starszego" praktykanta. Próbowałem się podpytać, dlaczego szef nie inwestuje w nowe części ale widziałem, że starszy praktykant nie był skory do rozmowy. W końcu udaje się wszystko podłączyć. Sam byłem ciekaw ile przyjdzie mi zapłacić i tu miłe zaskoczenie. Guru mówi, że mogę jechać. Zatem usługa została wykonana w ramach gwarancji. Takie podejście szanuję. Komputer nie był już podłączany. Pojechałem do domu. Teoretycznie jazda była tym razem bez zarzutu, była moc. Zobaczymy, co będzie jutro?
-
Do problemu tablicy interaktywnej doszedł jeszcze problem komputera bibliotecznego. Tym razem ja mam być "guru", który sprawi cud. 
Jednego "cudu" zresztą dzisiaj dokonałem. Zostałem poproszony do księgowości, ponieważ arkusz kalkulacyjny nie wyliczał średniej. Rzeczywiście widziałem kolumnę z ubiegłego roku i kolumnę z tego roku i chociaż liczby większe, to średnia trzy razy mniejsza ... Diagnoza była błyskawiczna. Na stanowisku pracowała praktykantka  i ... domyśliłem się, że zamiast wprowadzać same liczby pisała tekst np. "1.500 zł". Na pierwszy rzut oka wszystko jest OK ale nie dla formuły, która nie potrafi obliczać wyników matematycznych z tekstów.
-
Bank już w poniedziałek przysłał mi SMS i wiadomość, że mój wniosek został pozytywnie rozpatrzony przez CEIDG. Wiadomość przysłał ale w ich serwisie cały czas wniosek jest cały czas "w trakcie". Konta firmowego nadal nie ma. Coś ta maszynka nie funkcjonuje tak jak powinna. Skoro w PKO składałem, to pierwsi wiedzieli i nadal nie dali rady (mając wszystkie dane, w tym profil zaufany) stworzyć konta, które tak reklamują. Natomiast przedstawicielka innego banku już w poniedziałek dzwoniła do mnie (pewnie na podstawie CEIDG), żeby u nich założyć konto i jeszcze oferowała darmowe wizytówki i pieczątki. 

sobota, 10 marca 2018

Niepomyślne zbiegi okoliczności

W skrócie "pech". Już miałem dzisiaj opisywać, że w końcu samochód jeździ normalnie i ... niestety okazało się, że wtrysk którego tak oczekiwałem, to ... nie ten model. (to coś pomarańczowego w centrum zdjęcia) Tyle czekania i ... muszę czekać dalej i płacić za przepały.
-
Nie udało się również uruchomić elektronicznego przekazu zadań z Ariona. Zastosowałem się do wszystkich wskazówek i nic. Ba, oddałem zdalnie komputer do dyspozycji autora programu, żeby mógł sam sprawdzić i ... jemu też się nie udało.
-
W szkole cały czas czeka na uruchomienie "nowa" tablica interaktywna. Po wielu godzinach "walki" z komputerem, aby zobaczył w końcu kartę sieciową, teraz walczę aby program do tablicy zauważył podłączoną tablicę. Chwilowo tablica jest tylko ekranem i ewentualnie białą tablicą.
-
Jak w takich warunkach firmę zakładać? Skoro, gdzie się obrócę, to ... problem a każdy błahy problem zabiera tyle czasu.
-
Aż strach jechać jutro do tego Gniezna na turniej.
___
Dopisane już po 21-ej
Na laptopie z Windowsem 10 ... udało się z Arionem

poniedziałek, 26 lutego 2018

Klimaty K2

Generalnie ... mrozy. W nocy (u nas) prawie do -20. Rano, jadąc do szkoły pokazywało -12. W mediach omawiany jest szeroko temat samodzielnego ataku na K2 Denisa Urubki. Facet widział, że reszta ekipy się nie kwapi do ataku na szczyt. Luty już się kończy, to wyruszył sam (bez konsultacji z resztą). Były spekulacje, że nie wróci ... ale wrócił i wybiera się do domu. Nie udało mus się. No tak to już jest. 
-
W sobotę stracił ważność wpis w dowodzie rejestracyjnym Swifta. Trochę się przestraszyłem, jak poczytałem o konsekwencjach jazdy bez ważnego dowodu. Co prawda był wpis, że jeśli to kilka dni, to mogą (Policja) poprzestać na pouczeniu ale spowodowanie wypadku, to ... ho, ho. To sobie wymyśliłem, że pojadę do mechanika i już będzie ten nieszczęsny wtrysk i od mechanika pojadę na stację diagnostyczną i będzie wszystko ok. Zatem pojechałem do mechanika. Tam już brakuje miejsca, żeby stanąć (tyle samochodów) a część nie dotarła. Pytam się, czy mogę zatem jechać do przeglądu. Mechanik powiedział, że tak. Pojechałem. Wybrałem Janowiec Wlkp. bo był najbliżej. Diagnosta był raczej starszy ode mnie ale nadawał na "podobnych falach". Poprosił mnie do kanału, aby mi pokazać nieszczelność w rurze wydechowej. Zauważył, że czegoś brakuje (bo nie było mechanizmu do 4wd) i pyta się - "czy samochód jest na gaz?". Na co ja mu odpowiedziałem, że nie i domyślając się przyczyny pytania powiedziałem - "on był na cztery koła" (w domyśle - napęd 4wd). Diagnosta szybko zripostował  - "a teraz na ile ma kół?". To się jeszcze trochę pośmialiśmy i do biura. W biurze byli jeszcze koledzy diagnosty (też diagności). W czasie dopełniania formalności dyskusja się jeszcze rozwijała. W końcu dotarliśmy do mojego obecnego mechanika. Gdy dowiedzieli się kto to. To stwierdzili, iż jest to najlepszy mechanik w okolicy ale ... w tv leciał akurat materiał o wyprawie na K2 i jeden z diagnostów powiedział - "widzisz pan ten namiot? kup sobie pan taki namiot i rozbij koło domu mechanika i pilnuj niech ci zrobi ten samochód!". Tak było wesoło. W każdym razie nie było innych problemów z tym przeglądem i chociaż spokojnie mogę jeździć. Tyle, że na ogół na trzy cylindry, czyli z mniejszą mocą i większym zużyciem paliwa. 
Po powrocie do domu skontaktowałem się z mechanikiem z Paryża, który jest tańszy i takie naprawy jak nieszczelności wydechu wykonuje "od ręki" i rzeczywiście za skromne 40 zł miałem problem rozwiązany. Przy okazji rozwiązał również problem Nissana Micry Maksa, który również miał kłopoty z mocą. Na chwilę obecną chodzi ... "jak żyleta" (a rano ledwo jechał). Trzeba co prawda jeszcze wymienić przepływomierz ale ... jeździć można normalnie.
-
GM Kacper Piorun zremisował kolejną partię, tym razem z GM Antipowem. Zupełnie bez walki, zatem domniemywam, że ... "odpuścił" ten turniej.

-
Podsumowując - nie zawsze się udaje ... ale próbować trzeba. Przynajmniej "atmosfera" się wyjaśniła.

środa, 14 lutego 2018

10 lat na YouTube

14 lutego 2008 r. założyłem konto na YT. Wtedy były początki ... zakładanie odbywało się po angielsku. Aby oceniać nie trzeba było być zalogowanym i jeszcze parę rzeczy było inaczej, niż teraz. Zakładałem konto z myślą, aby ... zarabiać. To było w czasie, gdy startował portal spryciarze.pl Ja przesłałem tam filmy z cyklu "Szybki kurs szachów", filmy miały ponad 0,5 mln wyświetleń a ja ... dostałem tytuł "eksperta". Podejrzewam, że autorzy spryciarze.pl nieźle się dorobili na tym pomyśle.
Nie udało mi się nagrać żadnego nadzwyczajnego filmu. Nagrałem taki "szary" film jak szara jest rzeczywistość wiejskiego nauczyciela matematyki, informatyki i szachów.
Nawet całkiem szybko pojawił się komentarz ale, abym się za bardzo nie cieszył, to ... i łapka w dół w chwilę później. Za kilka dni będę mógł świętować 1,5 mln wyświetleń ale ... myślę, że zjem sobie całą czekoladę i wystarczy. Dzisiaj też nie otwierałem szampana, bo chociaż są Walentynki, to również Środa Popielcowa. Tak przy okazji muszę wspomnieć o kazaniu księdza. Dzisiaj było "inaczej", było kazanie bez kazania, ot kilka minut milczenia. Wszyscy mieli się samodzielnie zastanowić jak będą pościć?
-
Wyskoczyłem do Janowca Wlkp., aby poodwoływać wszelkie usługi telefoniczne, za które musiałbym płacić, bo zostały mi dodane przy przedłużaniu umowy. W drodze powrotnej wstąpiłem do mechanika w Obiecanowie, aby skonsultować dalsze kłopoty ze Swiftem. Opowiedziałem o mojej podróży do Bydgoszczy. O dziwo nie musiałem tym razem nic płacić a mechanik się przejął tym, że jego interwencja nie pomogła. Jestem umówiony na jutro. Obecnie podejrzenie padło na ... wtrysk. Zatem z układu zapłonowego przenieśliśmy się na układ paliwowy. Zatem jeszcze nie koniec przygód ze Swiftem. (niestety)
-
Natknąłem się dzisiaj na artykuł o ... absolwentce z Wapna. Właściwie nie artykuł ale zdjęcie :)
To Magdalena Jucha - awansowała do półfinału MISS Wielkopolski. Jak już zrobi karierę i biografowie będą szukać informacji o Madzi, to ... wystąpiła w kilku moich filmach :) Zagrała np. w "Szachiście" i "Matematyce z nożyczkami" (blondynka)

sobota, 10 lutego 2018

Szachy Fischera na najwyższym poziomie

Dopiero dzisiaj zacząłem śledzić ten pojedynek gigantów szachowych. Nie do wiary, że wczoraj udało mi się przekonać moich podopiecznych na kółku zachęcić do rozegrania pierwszych partii szachów 960 w historii naszej szkoły a był to pierwszy dzień tego meczu a ja nie byłem świadomy, że się zaczął (taki mecz). Podświadomość? O dziwo uczniów zainteresowała ta odmiana szachów a ja zapowiedziałem zorganizowanie pierwszego turnieju. Śledziłem tę partię i teoretycznie zapowiadał się czwarty remis ale ... była szansa dla Carlsena i nie odpuścił i wycisnął zwycięstwo.
-
Dzisiaj w końcu udało mi się dotrzeć do mechanika i emulator sondy lambda (drugiej) został zamontowany. Przy okazji mechanik rozwiązał problem innej kontrolki (udział w kolizji). Wizyta nie była tania - 200 zł. Wyjeżdżając miałem nadzieję, że wszystko będzie już dobrze ale zostawiałem margines błędu, bo zbyt wiele razy już się przejechałem. Teoretycznie wracałem bez zapalonych kontrolek i z normalnie działającym silnikiem. Postanowiłem zatankować do pełna przed wyjazdem do Bydgoszczy, który zapowiadał się jako świetny egzamin dla samochodu. Niestety już po kilku kilometrach pojawiły się stare objawy. Nagle pojawiało się na wyświetlaczu spalanie na poziomie kilkunastu litrów na 100 km, silnik wyraźnie tracił moc. Nawet rozważałem powrót do domu ale jednak dojechałem do Bydgoszczy. Chwilami silnik pracował normalnie ale większość trasy jechał na bogatej mieszance. Powrót z Bydgoszczy i ... znów średnio - raz lepiej, raz gorzej. W okolicach przejechanych 100 km zapaliła się znów kontrolka checkengine. Najgorzej było po zwolnieniu lub zatrzymaniu, gdy trzeba było się rozpędzać. O ile wskazania stanu zbiornika są miarodajne, to oceniam, że spalanie rzeczywiste było na poziomie ponad 10l/100km tzn. przejechałem ponad 120 km a ubyło ok. 12-15 litrów paliwa. Oczywiście znów zacząłem przeszukiwać sieć - czy przypadkiem nie jest potrzebna jakaś adaptacja?
Cóż, ... jeszcze kilka dni będę obserwował zachowanie samochodu. Wkrótce będę musiał robić przegląd i to się zrobi ciekawie.

niedziela, 28 stycznia 2018

Miękkie niedzielne lądowanie

Tym razem JKD zagrał czarnymi obronę sycylijską i podobnie jak wczoraj bardzo długo lekką przewagę miały białe (czyli tym razem przeciwnik). Natomiast skończyło się prawie podobnie jak wczoraj. Prawie był mat - GM Gergely Antal poddał się jednak przed samym matem. Trudno tu jednak mówić o pewnym zwycięstwie JKD. Chociaż nastąpił bardzo ciekawy zwrot w tej partii. 
Komputer pokazuje przewagę białych, następuje posunięcie JKD i ocena komputera diametralnie się zmienia. Aż trudno uwierzyć w taką przenikliwość JKD - chyba miał szczęście ale, to bardzo dobrze! Jest szansa, że wróci do gry a przynajmniej nie będzie załamania psychicznego związanego z wczorajszą porażką.
-
Miałem dzisiaj dużo zrobić ... ale wybrałem szachy. Wiele się działo w Tata Steel. Carlsen nie przełamał Karjakina i musiał zadowolić się remisem. Ale Giri nie przełamał Chińczyka GM Wei Yi. Zatem musiała nastąpić dogrywka. Tak było zapisane w regulaminie i ... to chyba dobrze, że muszą jeszcze udowadniać wyższość. Pierwszą partię dogrywki wygrał Carlsen. W drugiej wystarczył mu remis. Zremisował chociaż raczej by to wygrał. W szachach szybkich jest jednak bardziej doświadczony. Ostatecznie wygrał ten turniej ... ale nie było to oczywiste zwycięstwo. Konkurencja depce mu piętach. Czasy bezwzględnej dominacji już się skończyły. Śledziłem niemal całą ostatnią partię i pozwoliłem sobie na eksperyment skomentowania tej partii. Takiej zabawy w relacjonowanie szachów. Nie jestem zadowolony ... ale od czegoś trzeba zacząć :)
-
Niestety ... problemy w Swifcie wróciły. Znów gubi moc i zaczyna palić dużo benzyny i jeszcze tę benzynę czuć w kabinie. Zatem znów trzeba coś kombinować, znów ... pójdą pieniądze.

piątek, 19 stycznia 2018

Czarna sonda lambda


Dopiero za trzecim podejściem udało się dotrzeć do mechanika. Na początku był zajęty, później nie szło dojechać (Fryderyka). Dzisiaj nie mogłem się dodzwonić ale pojechałem zdeterminowany w ciemno. Komputer pokładowy wskazywał spalanie paliwa na poziomie kilkunastu do dwudziestu litrów na 100 km a mocy nie było. Wynikało to z tego, że sonda źle wskazywała poziom tlenu, stąd do silnika szło więcej paliwa a stąd była mała moc, bo spalanie powinno się odbywać w odpowiednich proporcjach a zbyt bogata mieszanka niestety nie pomaga lecz szkodzi. Kolor sondy ewidentnie wskazywał na zbyt bogatą mieszankę. Zastanawiam się jeszcze, czy przypadkiem nie pokazuje również pobierania oleju ale wtedy byłaby chyba "tłusta". Pierwszy dłuższy wyjazd, to zawiezienie Jakuba na osiemnastkę do Kobylca (razem ok. 50 km) i było dobrze komputer wskazywał średnie chwilowe zużycie paliwa na poziomie 4-6 l/100 km, zatem rewelacyjnie. Jednak zaczekam jeszcze trochę z "odtrąbieniem" sukcesu. W końcu już kilka razy myślałem, że będzie dobrze. 
Przez wyjazd musiałem odwołać zajęcia kółka szachowego. W drodze powrotnej, w Wągrowcu przy markecie miałem niespodziewane spotkanie z AS. Poznaliśmy się w ułamku sekundy ale żadne nie zdecydowało się na więcej, niż "cześć" i uśmiech.

niedziela, 14 stycznia 2018

Koniec Suzuki Swift?


Jakiś czas temu zgubiłem breloczek do kluczyków. Fajny był, jeszcze od SAD-u z logo Apple i napisem "Jacek". Nie mając nic innego przypiąłem sobie jedną z ostatnich trumienek od LINDNERa. Niestety powrócił problem znikającej mocy silnika i zapalonej kontrolki "check engine". Tylko 400 km od ostatniej naprawy udało się w miarę jeździć. Nawet mniej, bo już wcześniej wróciły objawy ale zapamiętałem, że do następnego tankowania. Nigdy nie można być pewnym. Wydaje się, że nadeszła już ostatnia możliwość. Postanowiłem wymienić sondę lambda. Mechanik twierdził, że to nie ona ale jak wyczytałem, to trwałość sond wynosi ok. 160 tys. km ... no i mój Swift już przekroczył tę granicę. Zatem znając podejście nowoczesnej branży technicznej nadszedł kres. Trochę jeszcze poczytałem i doszedłem do wniosku, że w ramach oszczędności nie będę wymieniał obu sond ale tylko tę przed katalizatorem, bo ona jest odpowiedzialna za regulację dopływu paliwa. Natomiast sonda za katalizatorem jest tylko diagnostyczną i może wskazać kiedy katalizator "padnie" a to już nie odgrywa aż takiej roli. Pierwotnie chciałem kupić dwie od Boscha i to by mnie wyniosło ok. 450 zł a kupię jedną od ... mniej znanej firmy i zapłacę ok 130 zł. Nie mogę ładować bez końca w samochód. Mam nadzieję jeszcze nim pojeździć z 3 lata. O ile diagnoza okaże się trafna. W końcu jak wymieniłem filtr powietrza, to też się cieszyłem a niestety to nie było to.
Dzisiaj Swiftem urzędowała Ewa - ponieważ jej koleżanki nie jechały na zajęcia. Oczywiście miała pretensje co do samochodu i trudno się dziwić.
-
Białoruski mistrz rozłożył mnie w obu partiach na chess.com, w obu moich standardowych kontynuacjach i białymi i czarnymi. Widocznie na silnych zawodników są za słabe.

wtorek, 12 grudnia 2017

Check the filter

Już dawno temu zapaliła się kontrolka check engine. Opisywałem wymianę świec. Przy okazji wymiany akumulatora liczyłem na trafną diagnozę mechanika z komputerem ale nie dał rady. Później był inny specjalista, który zdiagnozował błąd P0420. Później było czyszczenie przepustnicy i miało być czyszczenie zaworu EGR ale podobno był czysty. Teoretycznie po czyszczeniu przepustnicy było OK ale po pewnym czasie znów samochód nieoczekiwanie tracił moc i miał niestabilne obroty oraz coś opisywanego jako "falowanie". Cóż zacząłem szukać w internecie podobnych wątków i moją uwagę zwrócił motyw filtra. Zwłaszcza, że przecież niedawno wymieniłem filtr kabinowy, który był kompletnie zapchany. Dzisiaj zakupiłem filtr powietrza do silnika. Pierwsze 8 km i ani razu nie pojawił się spadek mocy ani podejrzane zachowanie.
-
Żeby było jasne - nie mam jakichkolwiek pretensji do mechaników. Oni zostają postawieni przed zadaniem naprawy i ... nie mają dużo czasu. Muszą podjąć się rozwiązania problemu, muszą myśleć o tym, aby zarobić. Ja nie mam doświadczenia ale mam czas, mam szansę poszukania informacji i najlepiej znam objawy. Przecież nawet opowiadając mechanikom o objawach nie mam pewności, czy zostanę dobrze zrozumiany, czy prawidłowo opisałem zaistniałe sytuacje. Niemniej opisuję przypadek, aby zwrócić uwagę na fakt, że czasami szukamy za daleko a rozwiązanie potrafi być ... prozaiczne.

sobota, 18 listopada 2017

Apetyt, akumulator, ... a ...

Dzisiejszy wieczór, to festiwal jedzenia. Ostatnio pochłaniam przynajmniej jedną czekoladę dziennie. Teoretycznie nie muszę jeść kolacji ale dzisiaj jadłem: winogrona, kaszankę, śledzie, pomarańczę i czekoladę. Skoro organizm chce ...
-
W Swifta znów zainwestowałem prawie pół tysiąca. Z tego najwięcej poszło na akumulator. Żeby było śmieszniej akumulator miał 11 lat i cały czas działał ale zbyt bardzo obawiam się sytuacji, w której by mnie zawiódł.
-
Szykuje się poważna wpłata na zrzutkę ale ... nie będę zapeszał, poczekam. W każdym razie nie jest łatwo zebrać pieniądze ... a nie chcę być nachalny .
-
Walczyłem kilka godzin z wprowadzaniem danych zawodników do ChessArbitra i niby skończyłem ale CA jest trochę  kapryśny - nie chce posortować listy według średniego rankingu. Nie wiem dlaczego.

wtorek, 29 sierpnia 2017

Kasowanie inspekcji silnika Suzuki Swift


Mechanikiem to nigdy nie byłem i raczej nie będę. Niedawno wymieniłem tzn. mechanik wymienił, ja zapłaciłem - świece zapłonowe. Ponieważ oceniłem, że to właśnie ich zużycie spowodowało zapalenie się lampki check engine. Mechanik powiedział, że "benzynowce", to sobie same te błędy naprawią i lampka w końcu zgaśnie. Jednak nie dość, że lampka nie zgasła, to znów zaczęły się pojawiać zaniki mocy ... a przecież 250 zł poszło. Nie uśmiechała mi się wizyta u mechanika "komputerowego", który za samo podłączenie kasuje 50 (albo 60) zł. Przy okazji poczytałem sobie, że te komputery samochodowe celowo potrafią "zabierać" moc silnika, aby zmusić delikwenta (kierowcę) do wizyty w warsztacie. Jednak wśród różnych wielu porad znalazłem jeszcze jedną ... za to bardzo prostą i skuteczną. Odłączyć akumulator na minutę albo dwie (ja wybrałem dwie) i komputer zostanie zmuszony do resetu. Jeszcze nie jechałem ale gdy podłączyłem na nowo przewód do akumulatora i przekręciłem kluczyk, to ... lampka silnika już się nie zapaliła.
Swoją drogą niezłe akumulatory mają Japończycy. Ten egzemplarz jest w tym Suzuki Swift MK6 4wd już od 2006 r. i cały czas działa.