czwartek, 23 maja 2019

Wyprawa do miejskiej dżungli

Pierwszy raz wjeżdżałem do Poznania od zachodniej strony. Na pewno bez nawigacji dojechanie do celu byłoby wyzwaniem. Byłem 10 minut przed czasem. Ostatecznie oględziny się odbyły bez mojej obecności, ale procedura dalsza ruszy dopiero jutro, bo nie zabrałem ze sobą dowodu rejestracyjnego i polisy ubezpieczeniowej. (po co moja polisa, skoro nie ja byłem sprawcą, a w systemie i tak jest?) Akurat samo zgłoszenie odbywało się na piętrze salonu Jaguara i wychodząc, Ewa poszła do toalety, a ja zostałem przy aucie za ponad 0,5 mln. Wygalantowany sprzedawca wdał się w rozmowę mimo, że na wstępie zaznaczyłem, iż tylko czekam za żoną. Widocznie z nudów musi trenować konwersację o zaletach sprzedawanych aut.

Następnie odbyłem "niezapomnianą" jazdę testową Hyundajem. Później kluczyliśmy po Poznaniu, aby ostatecznie dotrzeć do Posnanii. O ja ... galeria o powierzchni 10 hektarów ... Pierwszy raz tam byłem. Miejska dżungla jednak nie dla mnie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza