Na ogół szybko zapominam sny, nawet jeśli chcę zapamiętać. Dzisiaj znów chciałem zapamiętać i właściwie już zapomniałem i ... na szczęście mi się przypomniało. Bardzo dziwny to był sen, bo jakby na kilku poziomach. Tzn. w czasie snu ... zdawałem sobie sprawę, że śnię i ... postanowiłem, to wykorzystać eksperymentalnie. Eksperyment miał polegać na tym, aby poczuć, ... jak się umiera ... i to zapamiętać :) Zatem w tym śnie, o którym wiedziałem, że jest snem ... była wojna i najeźdźcy zbliżali się, otaczali, atakowali, ... sytuacja stawała się beznadziejna. Z perspektywy tego "wyższego" snu, "zdecydowałem się" na eksperyment z granatami :). Tzn. czując, że śnię i wiedząc, że to tylko sen (ale wciąż śniąc) zrobić eksperyment z własną śmiercią. Postanowiłem wrzucić do dużej torby, dużo granatów, poczekać aż napastnicy zbliżą się już bardzo i wtedy wrzucić jeden granat do tej torby, aby wszystko wybuchło, ale nawet nie tyle mi chodziło o zabijanie tych agresorów, co chodziło mi o zapamiętanie tego momentu, gdy będę rozrywany przez te granaty. Jakie jest to uczucie znikania? Czy jest przejście do innego stanu, czy w jakiś cudowny sposób zobaczę to co się stanie po wybuchu, czy będzie mnie bolało, czy...? To wszystko "obserwowałem" z poziomu tego innego snu i "zmuszałem się", żeby zapamiętać w tym śnie jak to będzie w tamtym śnie i żeby ewentualnie przenieść te wspomnienia właśnie do realnego życia, czyli właśnie tu tzn. tu gdzie teraz piszę. W tym najgłębszym śnie nastąpiła zmiana planów i zamiast wrzucać granat do torby z granatami, postanowiłem strzelać do dej torby (jako pewniejszy sposób). Zatem agresorzy są już blisko, ja jestem skupiony, żeby zapamiętać uczucia z wybuchu, naciśnięcie spustu ... błysk, i ... tak szybko nastąpiła "śmierć", że jej nie poczułem. Znalazłem się w zupełnie innym miejscu, w jakiejś sali wykładowej, jako słuchacz, ale ze świadomością, że ten wybuch już nastąpił, tylko że właśnie nie czułem żadnego bólu, żadnego rozrywania, ot przeskok w czasoprzestrzeni. W taki przypadku w tym płytszym śnie postanowiłem sobie jednak zapamiętać ten właśnie stan. Żeby go później opisać. Znów tak niewiele brakowało, żebym zapomniał o tym śnie. Gdy sobie teraz w życiu realnym znów przypomniałem, to natychmiast rzuciłem się do pisania, żeby znów nie zapomnieć. Kończę pisanie i widzę, że opis nie do końca odpowiada moim przeżyciom, ale na szczęście ... daje sygnał mojemu mózgowi, aby spróbował sobie odtworzyć, zatem jakiś rezultat jednak jest. W realnym życiu pewnie bardzo trudno byłoby mi się zdobyć na taki akt poświęcenia (wysadzenie siebie w powietrze), natomiast w tym śnie miałem nadzieję zapamiętać uczucie ... bardzo możliwe, że ... rzeczywiście ... nic się nie poczuje.