niedziela, 26 maja 2013

Bieg w Janowcu

Wczoraj padało ale dzisiaj było ok, może wiatr trochę za mocny ale generalnie warunki były dobre. Natomiast wynik ... trudno napisać. Gdy spojrzę kilka dni wstecz, to powinienem się cieszyć, bo obawiałem się złamania 55 minut. Natomiast 52:30, to trzy minuty za dużo (cały czas). Podczas biegu nie korzystałem z "wodopoju" (przynajmniej nie straciłem czasu), nie przeszedłem ani razu do marszu (to cieszy) ale z pewnością nie dałem z siebie wszystkiego. Cóż ... podobnie jak z szachami w Barcinie - niby dobrze, ale bez rewelacji. Pewnie przez te 5 kg, których niestety nie udało mi się zrzucić :)


niedziela, 19 maja 2013

Turniej w Barcinie

Wahałem się, czy jechać ale stwierdziłem, że trzeba trochę grać, aby nie wypaść z obiegu. Trzeba oddać, że turniej bardzo fajny! Przede wszystkim ze względu na warunki. Piękna hala, dużo miejsca. Rośnie konkurencja dla PITS, właściwie gdyby organizatorzy dodali w nazwie "Indywidualny", to byłby BITS :-) Formuła taka sama, czyli szwajcar 9-rundowy z czasem 10+5" (gdybym miał zegary elektroniczne, to w Wapnie też bym zrobił takie tempo). W ramach wpisowego był obiad (dwudaniowy w szkolnej stołówce) ale wpisowe wyższe, bo s-30 j-15. Ja w Wapnie nie mógłbym zrobić obiadu w stołówce, bo zabieram ze stołówki stoły na salę gry. Mieli też pamiątkowe gadżety przy wpisowym - breloczki, długopisy i smycze. Bufet mieli płatny, cóż jeśli Pepsi przestanie dawać napoje, to w Wapnie też trzeba będzie przejść na płatny. Stoliki do gry były ok, krzesła z NS (Maks ma takie w pokoju) solidne, wygodne. Sędziów było dwóch i raczej nie robili tego w czynie społecznym.
Wyniki były aktualizowane i tak powinno być!
Prawie się udało, do szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa w ostatniej partii. Słabszych spokojnie ogrywałem, raz nawet podstawiłem hetmana i też jeszcze wygrałem :-) Natomiast z mocniejszymi spokojnie przegrywałem: z IM Sieciechowiczem oddałem piona a on tylko upraszczał, z k+ Kukułą miałem najgorszą partię, tak się dałem podejść w tak podejrzanym debiucie, no zagrałem tragicznie, z k+ K. Jarochem grałem hiszpańską czarnymi i tu zrobiło się ciekawie, tam czegoś nie doliczyłem ale było ok. 
Tylko ta ostatnia ... z juniorem z I ale rankingiem zbliżonym do mojego. Zagrał obronę francuską, przeszedłem do lepszej końcówki, wydawało mi się, że remis jest pewny ale pod koniec tej końcówki czegoś nie doliczyłem. Zostaliśmy ostatecznie on z królem i dwoma pionami ja z wieżą i jednak udało mu się dorobić, gdzieś zrobiłem błąd. Po wygraniu byłbym w pierwszej dziesiątce a tak 16. Tragedii nie ma ... ale 5 punktów to za mało. W tym turnieju wypadało zdobyć 6. Jakub zagrał dość dobrze, zdobył 3,5 pkt. wszystko z gry. Wygrał GM A.Maksimenko ze Żnina a drugi był zwycięzca z Wapna IM K. Chojnacki.
IM Marcin Sieciechowicz - Jacek Haja (Barcin 2013')

----
FOTO z Barcina

sobota, 18 maja 2013

Od dzisiaj jestem ... okularnikiem

Generalnie jeszcze widzę ale dzisiaj odebrałem i nosiłem moje pierwsze okulary -0,75. To niby nie jest dużo jednak różnica w odbiorze świata jest. Bez okularów, wszystko co jest dalej niż 2-3 metry było dla mnie widoczne ale nieostre. Dzięki okularom patrząc na mój ogródek widzę pojedyncze kwiaty i liście, bez ... były to tylko zarysy, żadnych szczegółów.

piątek, 17 maja 2013

Kolory i zapachy maja :-)

Miło jest pobiegać, miłe dla oka kolory. Cały rok czekam na kwitnący rzepak i zapach bzów. Taki miły czas trwa bardzo krótko. Trzeba się nim nacieszyć :) Nawet nie zabierałem zegarka na bieg, żeby się nie stresować :) Kilometrów trochę w tym tygodniu zrobiłem ... ale wagi nie udało się zrzucić ... niestety :)
--
Talk Talk

wtorek, 14 maja 2013

Kontrgambit.pl zauważył "Szachistę" :-)

Bardzo miły akcent na koniec dnia :-) Przeglądając statystyki na YT zauważyłem wśród źródeł wyświetleń "Szachisty" kontrgambit.pl - bardzo sympatyczny blog, bardzo sympatyczny wpis o "Szachiście" ... i tak trzymać, i tak drobnymi kroczkami można budować SIŁĘ SZACHÓW w Polsce.
W szkole też poszło dość dobrze i zebranie rodziców też jakoś przeżyłem i pod wieczór jeszcze zdążyłem pobiec.
W niedzielę zamówiłem sobie okulary (znów poważny wydatek), chociaż teoretycznie jeszcze widzę, z bliska nawet całkiem dobrze ale już kilka metrów starczy, żeby obrazy traciły ostrość. Na drugiej stronie ulicy już nie poznam, czy ktoś się patrzy na mnie a czasami to nawet nie poznam kto to? Tak już czas założyć -0,75 :-)
Dzisiaj przeczytałem artykuł o zatrważającej szkodliwości dla oczów wszelkich LEDów tzn. żarówek i ekranów ... a ja otoczony ledami, wszędzie ledy ... wszystko jasne - to ledy wykończyły mi oczy.

sobota, 11 maja 2013

Biegam jak czołg ...

... tak ciężko i wolno. W końcu wygospodarowałem trochę czasu i przebiegłem moją testową dyszkę. Wyszło 57 minut :( Pierwszą piątkę miałem 29,5 czyli czyli ok. 5:55/km powrotna piątka była 27,5 czyli ok. 5:30/km Przy takich wynikach sukcesem będzie jeśli w Janowcu, za dwa tygodnie zejdę poniżej 55 min. a o 50 min., to mogę sobie pomarzyć. Z ciekawości wszedłem na wagę i 73,5 kg - wypadałoby przynajmniej 5 kg zrzucić na dobry początek.
Znalazłem kostkę Rubika ... potrzebowałem dwa dni (no kilka godzin ale wczoraj nie dałem rady) żeby ją ułożyć ... muszę sobie przypomnieć. Ściana i dwie warstwy ok ale dalej były problemy. Na szczęście jest internet.

niedziela, 5 maja 2013

Przypadki sędziowskie PITS

Później przeniosę sobie na stronę PITS-ów ale chwilowo zapiszę tutaj żeby nie zapomnieć. Praktycznie co roku zdarzają się jakieś trudne sytuacje na turnieju.
Przed dwoma laty w partii IM z Poznania z juniorem mistrzowi międzynarodowemu skończył się czas a juniorowi na szachownicy został król i dwa skoczki. IM żądał remisu z uwagi na brak materiału matującego, junior domagał się zwycięstwa z powodu przekroczenia czasu przez IM. Co zrobić? Uwierzyć doświadczonemu zawodnikowi? Skrzywdzić juniora, któremu udało się "dorwać skalp" mistrzowski? Na szczęście zachowałem olimpijski spokój (przynajmniej mam nadzieję, że tak wyglądało to z zewnątrz) i ... poprosiłem juniora o wskazanie drogi do własnej wygranej. Później po przeszukaniu internetu okazało się, że zdaniem doświadczonych sędziów tak właśnie powinienem postąpić (zawodnik samodzielnie powinien pokazać) tzn. poprosić o pokazanie serii zgodnych z przepisami ruchów, które doprowadzą do mata. Normalnie oczywiście dwoma skoczkami nie można zamatować ale okazuje się, że gdy przeciwnik pomoże to można doprowadzić do samomata. Junior pokazał jak w tej sytuacji można zrobić mata i ja przyznałem punkt juniorowi ale do czasu gdy nie znalazłem komentarza w internecie cały czas miałem w pamięci zarzuty IM, że przecież on nie dałby sobie mata zrobić. Dopiero jak znalazłem omawiany komentarz sprawa dała mi spokój.
W ubiegłym roku też była bardzo problematyczna sytuacja tym razem z nieprawidłowym posunięciem. Dokładnie nie pamiętam na czym polegała ... ale ostatecznie przyznałem rację zawodnikowi M. i w wyniku mojej decyzji zdobył punkt. Jednak pamiętam, że było "gorąco", emocje były duże a ja zakodowałem sobie, iż zawodnik M. jest specyficznym zawodnikiem.
W tym (2013 r.) ostatnia partia, w ostatniej rundzie, zawodnik M. gra z IM (który ma już ranking 2501, czyli normę na GM; kolega klubowy poprzedniego IM) ... słyszę kłótnię, udaję się na salę, gdzie już na mnie czekają ... gdy zobaczyłem, że chodzi o M. to już czułem, że "lekko" nie będzie. Zawodnik ma kłopoty z opanowaniem emocji jest dość "temperamentny" ... i oczekuje ode mnie (wręcz żąda), abym przyznał mu punkt, ponieważ IM-owi spadł czas pierwszemu i on już krzyknął "czas" ... ale IM chciał jeszcze dokończyć posunięcie i przełączył zegar i M. też spadł czas. M. domagał się zwycięstwa, bo gdy krzyczał "czas" to jego chorągiewka jeszcze wisiała a IM spadła. IM trzymał się wersji, że chciał dokończyć swoje posunięcie (a M. podobno mu przeszkadzał). Miałem wrażenie, iż M. kolejny raz ma zamiar na mnie "wymusić" werdykt. Pech chciał, że znów przy olimpijskim spokoju (na zewnątrz) wspomniałem, iż moim zdaniem M. gra trochę nie fair, (mając na uwadze jego uderzanie w zegar i bardzo ... "teatralną" grę). To stwierdzenie jeszcze bardziej rozsierdziło zawodnika M., który zaczął już na mnie krzyczeć, że go pomawiam itp. Nie chcąc przedłużać i eskalować konflikt, opierając się na obu opadniętych chorągiewkach zawyrokowałem remis. Co oczywiście bardzo zbulwersowało M. Kibice ... mieli niezły spektakl i może niektórzy trzymali nawet stronę M. ... Dla mnie pojawił się kolejny problem a do czasu aż nie uzyskam wyjaśnienia, które mnie zadowoli, będzie to za mną chodziło. Na szczęście długo nie musiałem szukać. Na stronie http://pzszach.pl/index.php?idm=4&idm2=125&idm3=187 znalazłem.
Myślę, że sprawa jest jasna ... gdyby M. nie był tak nerwowy i spokojnie wytrzymał do końca posunięcia IM, pozwolił mu wcisnąć zegar następnie zatrzymał zegar i zareklamował przekroczenie czasu przez IM wszystko było by OK - on miałby punkt, ja miałbym spokojne nerwy. Ja w każdym razie mam spokojne sumienie i spokojnie mogę się spotkać z M. ... ciekawe co będzie z jego strony?
-
Przed chwilą dopiero (20:40) pojawiły się wyniki z Gniezna. Wygrał ... IM z Poznania, któremu nie poszczęściło się w Wapnie :)

środa, 1 maja 2013