Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą człowiek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2026

Porażka LECHA a @PITS-Jacy

 

Normalnie nie pojechałbym na ten mecz, bo uznałbym to za stratę czasu i pieniędzy. Chociaż LECH ostatecznie odpadł, mimo potężnej zaliczki (na wyjeździe 4:1), to ostatecznie uznaję, że warto było pojechać i oglądać tę porażkę, chociażby po to, żeby wyciągać wnioski. Podejrzewam, że mały odstetek polskich kibiców nie wierzył w awans LECHA. Przecież taka przewaga, własne boisko, tłumy dopingujących kibiców. Na początku jeszcze karny, który ostatecznie został odwołany, ale gdyby jednak był, to mógł zupełnie zmienić obraz meczu. Później stracona bramka, no ale przecież było 4:1 na wyjeździe. Druga stracona bramka ... no dobrze, ale nadal jest awans.  Intuicja podpowiadała mi jednak ... poczekajmy z wyrokami. A tu ciach i 0:3. Wielu kibiców myślało sobie ... no dobrze, będzie dogrywka, to jak się w meczu tak oszczędzali, to może w dogrywce będzie im łatwiej? Ruszyła dogrywka i ruszyli do boju i jest bramka dla LECHA ... no "będzie dobrze", wystarczy utrzymać ten wynik i jest awans. Jednak Duńczycy nie kapitulują i wyrównują w dogrywce. OK, będą karne. Pierwsza kolejka, Lechita strzela, Duńczyk nie. W takim razie awans LECHA to już formalność. Niezupełnie. Następne dwie kolejki, to pudła Lechitów i bramki Duńczyków, sytuacja się odwraca. Ostatecznie awans Duńczyków. Duńskich kibiców było ... kilkuset, na te ponad 36 tys. ludzi na stadionie. Jednak ich doping był naprawdę zorganizowany, cały ich sektor regularnie włączał się w różny ale skoordynowany sposób do mobilizowania swoich. Ich wiara w drużynę ostatecznie przyniosła sukces. LECH startował z pozycji faworyta (z dużą przewagą) i niby, gdy był "doganiany", to udawało mu się "odskakiwać" do przodu a jednak ... skazany na pożarcie Aarhus GF przedł do dalszego etapu rozgrywek.

Oprócz tego wątku zapiszę sobie jeszcze jedną uwagę. Do tej pory oglądjąc mecz skupiałem się na fragmencie boiska, gdzie była piłka. Zwłaszcza oglądając w tv gdzie zmuszonym się jest na oglądanie tego co aktualnie pokazują kamery. Natomiast będąc na tym meczu osobiście próbowałem się poczuć jak trener obserwujący swoich podopiecznych. Tzn. patrzyłem na calość (starałem się), kto wychodzi na czystą pozycję, kto walczy do końca o piłkę, kto wykazuje się sprytem itd. i w taki sposób ten mecz stał się dla mnie ... ciekawszy.

To teraz do @PITS-Jacy. ... Zaczynam od "przegranej pozycji" tzn. nie mam zasięgów, próbuję dopiero zainteresować środowisko. Musżę być na tyle elastyczny, aby w przypadku pojawiającej się okazji potrafić ją wykorzystać na chociaż minimalny postęp i zdobycie chociaż kolejnego "przyczółka" w walce o stworzenie HUBa. To wymyślam 👍Jacy, to dodaję LIVE, to znajdując  jakiś post, piszę na priv do autora, proponując pomoc przy promocji etc. etc. Wyniki nie przychdzą. Bardzo łatwo się poddać i dać sobie spokój. Wytrwałość w ostateczności powinna się opłacić.

„Kropla drąży skałę” to znane przysłowie pochodzące od rzymskiego poety Owidiusza („Gutta cavat lapidem, non vi, sed saepe cadendo” – kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem). Oznacza ono, że wytrwałość, cierpliwość i małe, ale regularne działania prowadzą do wielkiego celu.

_________________

To powyżej pisałem ja - człowiek. Omylny, zaangażowany emocjonalnie, nie wszystko wiedzący. Nawet nie poprawiam literówek, które mi Gemini wskazało. Podam jednak wersję zredagowaną przez AI.

Normalnie nie pojechałbym na ten mecz, bo uznałbym to za stratę czasu i pieniędzy. Chociaż LECH ostatecznie odpadł – mimo potężnej zaliczki z wyjazdu (4:1) – to uważam, że warto było tam być i zobaczyć tę porażkę choćby po to, żeby wyciągnąć wnioski.

Podejrzewam, że mało który polski kibic nie wierzył w awans LECHA. Przecież taka przewaga, własne boisko, tłumy dopingujących fanów... Na początku jeszcze karny, który ostatecznie został odwołany – ale gdyby jednak był, mógłby zupełnie zmienić obraz meczu. Później stracona bramka, no ale przecież było 4:1 na wyjeździe. Druga stracona bramka... no dobrze, ale nadal mamy awans. Intuicja podpowiadała mi jednak: poczekajmy z wyrokami. A tu ciach i 0:3!

Wielu kibiców myślało sobie: „No dobrze, będzie dogrywka. Skoro w meczu tak się oszczędzali, to może w dogrywce będzie im łatwiej?”. Ruszyła dogrywka, ruszyli do boju i jest bramka dla LECHA... No, „będzie dobrze”, wystarczy utrzymać ten wynik i jest awans. Jednak Duńczycy nie kapitulują i wyrównują. OK, będą karne. Pierwsza kolejka: Lechita strzela, Duńczyk nie. W takim razie awans LECHA to już formalność. Niezupełnie. Następne dwie kolejki to pudła Lechitów i bramki Duńczyków – sytuacja się odwraca. Ostatecznie awansują Duńczycy.

Duńskich kibiców było kilkuset na te ponad 36 tysięcy ludzi na stadionie. Jednak ich doping był naprawdę dobrze zorganizowany – cały sektor regularnie i w skoordynowany sposób włączał się w mobilizowanie swoich. Ich wiara w drużynę ostatecznie przyniosła sukces. LECH startował z pozycji faworyta (z dużą przewagą) i niby, gdy był „doganiany”, udawało mu się „odskakiwać”, a jednak... skazany na pożarcie Aarhus GF przeszedł do dalszego etapu rozgrywek.

Oprócz tego wątku zapiszę sobie jeszcze jedną uwagę. Do tej pory, oglądając mecz, skupiałem się na fragmencie boiska, gdzie była piłka – zwłaszcza przed telewizorem, gdzie jest się skazanym na to, co akurat pokazują kamery. Natomiast będąc na tym meczu osobiście, spróbowałem poczuć się jak trener obserwujący swoich podopiecznych. To znaczy starałem się patrzeć na całość: kto wychodzi na czystą pozycję, kto walczy do końca o piłkę, kto wykazuje się sprytem itd. W ten sposób ten mecz stał się dla mnie znacznie ciekawszy.

A teraz do @PITS-Jacy... Zaczynam z „przegranej pozycji” – nie mam zasięgów, dopiero próbuję zainteresować środowisko. Muszę być na tyle elastyczny, aby w przypadku pojawiającej się okazji potrafić ją wykorzystać do zrobienia choćby minimalnego postępu i zdobycia kolejnego „przyczółka” w walce o stworzenie HUB-a. A to wymyślam 👍Jacy, a to dodaję LIVE, a to znajdując jakiś post, piszę na priv do autora z propozycją pomocy przy promocji etc. Wyniki nie przychodzą od razu. Bardzo łatwo się poddać i dać sobie spokój, ale wytrwałość w ostateczności powinna się opłacić.

„Kropla drąży skałę” to znane przysłowie pochodzące od rzymskiego poety Owidiusza („Gutta cavat lapidem, non vi, sed saepe cadendo” – kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem). Oznacza ono, że wytrwałość, cierpliwość i małe, ale regularne działania prowadzą do wielkiego celu.

czwartek, 2 lipca 2026

NFZ, czyli lepiej być zdrowym

 

Zdjęcie wygenerowane, jeszcze do niego wrócę. 

Dzisiaj zawiozłem teściową do Bydgoszczy, do okulisty, do kontroli. Olbrzymi kompleks (Jurasza), brak miejsc parkingowych, ciężko znaleźć i jeszcze płatne. Mieliśmy być na 9, dotarliśmy trochę wcześniej. Na kartce było napisane: który budynek, które piętro, który numer. Jako "obyty" zorientowałem się szybko, że trzeba i tak (mimo godziny) pobrać numerek i to odpowiedni do schorzenia, a przecież starsi ludzie niekoniecznie są aż tak doświadczeni "w technologiach". Zatem czekamy w tej poradni pod 404 i w końcu zostaje wyczytany numerek. Wchodzimy, o dziwo tu mi pozwolono i następuje wstępne badanie. Następnie muszę już wyjść i czekać na korytarzu (a przecież śmiało mógłbym towarzyszyć). W końcu wychodzi i mam iść ... "na drugie piętro". No to zjeżdżamy na 2 piętro, ale tam ... nie ma nic z okulistyką. Wtedy teściowa "przypomina sobie", że na drugie piętro ale ... w szpitalu, gdzie jest gabinet zabiegowy, tam gdzie przyjmuje lekarz (bo on musi opisać). To zupełnie inny budynek i nie łatwo tam trafić. Na szczęście poprzednio ją zawoziłem i wiedziałem jak dotrzeć. Docieramy pod drzwi gabinetu, a tam pani odpowiada, że musimy się cofnąć za szklane drzwi i pacjenci będą wzywani. Wzywani są ... numerkami, ale ważne jest jeszcze nie tylko sam numerek, dochodzi np. siatkówka1, rogówka 3, jaskra5, ... Czekając widzę dociarających pacjentów, którzy wcześniej też byli w poradni pod 404, ... czyli to wszyscy taką pielgrzymkę robią. Między innymi widziałem parę taką jak na zdjęciu. Głupio by było robić zdjęcia, a tak AI wygeneruje co trzeba. Opisałem i dostałem zdjęcie, chociaż oryginalny widok był jeszcze bardziej wzruszający, a sceneria była w starszych pomieszczeniach i z mniejszym oświetleniem. Tak to chorzy, starzy ludzie wędrowali za pomocą. Ostatecznie po ponad 2 godzinach dowiedzieliśmy się, że ... trzeba będzie przyjechać w poniedziałek i ... jak będzie dobrze, to ... wrócimy do domu, a jak nie będzie dobrze, to będzie zabieg, a jak będzie zabieg, to trzeba będzie po zabiegu trochę zaczekać, a później wracać i następnego dnia, znów przyjechać na kontrolę ... a przecież, to teraz była kontrola. Zatem ... trzeba mieć zdrowie, żeby chorować.

Samochód był na parkingu, gdzie parkomat mnie ewidentnie okradał. Wiedziałem, że godzina nie starczy, to wrzuciłem 2 razy monetę 5 zł, ale zaliczyło jedną, a drugiej nie oddało. Nie widziałem sensu dokupowania zatem poszedłem później w trakcie wróciłem i teraz chciałem być sprytniejszy i wrzuciłem na początek dwie złotówki i dopiero później 5 zł. Wyszedł bilet na godzinę, czyli za 5 zł, ale tych dwóch złotówek znów nie oddał. Ja w takim razie to sobie zapisuję, bo jak będę może następnym razem, to zapłacę 5 zł i jeśli pobyt się wydłuży, a mnie czasami będdą ścigać za nieopłacacony parking, to ... pokażę im ten wpis.

czwartek, 25 czerwca 2026

Beata Andrejczuk-Dudzińska

 

Szok i niedowierzanie ... Rozwarstwienie aorty? (prawdopodobna przyczyna śmierci) Podróżowała po świecie z mężem i zdążyła prawie cały świat zwiedzić. Ale odejść w wieku 38 lat? 

środa, 17 czerwca 2026

Robert z Agro-Mar

 

Trudno uwierzyć, jeszcze niedawno mogliśmy sobie pożartować u Marka w Agro-Mar i ... Robert odszedł.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Na układy nie ma rady

 

Walka o fotel prezesa PZSZach wchodzi w ostatnią fazę. Dwaj kandydaci bardzo się starają. Jeden naprawdę jest dobry i naprawdę walczy i sam bym go wybrał. Ale ... wczoraj podczas Mistrzostw Powiatu zagdnąłem jednego z szachistów i ... był podobnego zdania jak ja tzn. wygra ten, którego kampanii praktycznie nie widać.

O fotel powalczą trzej kandydaci: Paweł Flis, Michał Fudalej i Paweł Zaskalski. ... Wygra ten trzeci. Takie są przynajmniej moje typowania.

sobota, 9 maja 2026

Groszowe d...ele

 

Niedawno (jako wiceprezes Plezuro Skoki) byłem w Urzedzie Skarbowym zapłacić 3 (!!) grosze zaległosci podatkowych LKS Plezuro Skoki. Zrobiłem to moją prywatną kartą kredytową. US nie miał nic przeciwko temu. Wczoraj moje biuro rachunkowe zwróciło sioę do mnie, abym pobrał rozliczenie składki zdrowotnej za 2025 r (i PIT 36). Oczywiście wymagało, to trochę zachodu i biegłości w tych wszystki logowaniach i potwierdzaniach. Okazało się, że mam 6 (!!) groszy nadpłaty. Dzisiaj przyszła do mnie wiadomość, że  mogę wystąpić o zwrot tej nadpłaty. Oczywiście wiele logowań, potwierdzeń. Jeszcze zachciało mi się podpisać warstwą dowodu osobistego, co wywołało instalację jakiegoś dodatku, a ostatecznie i tak nie udało się podpisać i musiałem wrócić do podpisywania bankowością. Teoretycznie wniosek poszedł. I te grosze to "oni" (system/państwo) rozliczają, natomiast tego że ja płacę więcej, niż 9% składki zdrowodnej, to ... nie ogarniają. 

Ja z obu umów o pracę w 2 szkołach płacę tzn. odciągają mi 9%. Do tego biorąc udział w różnych projektach, i też odciagane jest mi 9%. Do tego prowadzę działalność gospodarczą, z której muszę płacić 9% ale od płacy minimalnej, której niestety z tej działalności nie udaje mi się osiągnąć. Niestety w rozliczeniu rocznym nie jest uwzględniany mój całkowity dochód i wtedy przecież na nowo mogałby być wyliczona ta składka zdrowotna zwykłe 9% .


wtorek, 5 maja 2026

Po co mi to (PITS)?

 

Czasami nachodzą człowieka takie pytania. Ja nie potrafię odpowiedzieć. Mogę tylko spekulować, nie mam gotowej odpowiedzi. Z nikim nie muszę rywalizować, nie mam w pobliżu żadnej konkurencji. Gdybym miał, może bym sie bardziej starał. Pieniędzy żdnych to nie przynosi, raczej straty. Od czasu do czasu pojawiają się problemy. A to Czerw, a to teraz weryfikacja na Zrzutce (bo przekroczyłem łącznie 50k zebranych środków i nie chcą mi [przynajmniej chwilowo] wypłacić), a to jakieś dodatkowe, niezaplanowane problemy.
Okazuje się, że jest nawet pioseka "Po co mi to?"
W sumie nad każdą działalnością człowieka, można by się zastanawiać ... po co? Skoro nie jest to działalność dla zysku, to ... pro publico bono? No chyba tak, chyba dla dobra wspólnego.

niedziela, 26 kwietnia 2026

Diss na raka ...

 

Dzieje się ... Prawdopodobnie przebiją WOŚP. Ten stream trwa i końca nie widać. Ja dodaję sobie wpis, bo historia się dzieje ... W Polsce ta akcja przebiła zamach na Trumpa.

poniedziałek, 16 lutego 2026

Odszedł Zygmunt Kotyński

 

W grudniu odeszła Aleksandra (Ola) Zajda, a w piątek Zygmunt Kotyński. Pogrzeb w czwartek w Srebrnej Górze. Zygmunt ... przez wiele lat "stacjonował" w Mokronosach i tam czasami go spotykałem. Znany był z tego, że lubił "giganty", czyli tak ... wyruszyć w Polskę, nikomu nic nie mówiąc.

Teoretycznie udało mi się zalogować do drzewa i ... nic tam nie ma. Całe szczęście, że kiedyś pobrałem sobie PDF. Gdzieś jeszcze na strychu mam wersję papierową. To nie jest jednak takie proste, żeby zachować wszystko.

poniedziałek, 2 lutego 2026

Dzień Pozytywnego Myślenia

 

No cóż ... staram się ... jak mogę, a lekko nie jest.

Mrozy trzymają, a stan naładowania magazynu energii 3%, chociaż Słońce świeciło. Trochę zacząłem się obawiać o ten magazyn energii, ... żeby nie padł, bo trochę kosztował. W końcu znalazłem informacje w sieci, że przy mrozie system może wstrzymać ładowanie magazynu, ponieważ właśnie ładowanie w niskich temperaturach może uszkodzić taki magazyn ... brzmi logicznie.

Liczba 9 znów nie została wylosowana. Czterdziesty drugi raz z rzędu. Przegrałbym tysiące złotych, gdybym chciał obstawiać tę pechową dziewiątkę.

czwartek, 15 stycznia 2026

Przez okno patrząc ...

 ... przemyśleć można spraw wiele. Dzień zacząłem od udziału w egzaminie zawodowym, jako członek komisji egzaminacyjnej. Praca polegała na ... siedzeniu i patrzeniu przez okno (przez prawie 3 godziny). Za oknem kilka sosen i widok na chodnik od ulicy do szkoły. Ponura pogoda, dość gęsta mgła, temperatura w okolicach zera, brudny, topniejący śnieg. W czasie przerw młodzież wychodziła ze szkoły zapalić papierosy i to mnie tak trochę skłoniło do refleksji (jako nauczyciela). Sam też kiedyś kilka lat paliłem papierosy i to był ... taki trochę "słaby" w moim życiu. Jednak człowiek tracił zdrowie i pieniądze, a jednak wybierał taką drogę. Jak to możliwe? Zabrakło czegoś? Pewnie gdybym był w "zdrowym" otoczeniu, miał coś ciekawego do roboty, miał w swoim otoczeniu innych aktywnych, zdrowych, ciekawych znajomych, to nie byłoby takiego problemu. Z pewnością nie powinno się takich ludzi tępić. Trzeba do nich "wyjść" i pokazać alternatywne życie - bez używek, aktywne, ze sportem, z nauką, z kulturą. Jednak - kto to zrobi? Ja?

Ta poranna refleksja dobrze "ustawiła" dzień. Po egzaminie miałem jeszcze czas załatwić parę spraw. Później znalazłem jeszcze zaginione klucze. Okazało się, że w kieszeni marynarki była mała dziura i klucze przedostały się pod podszewkę, ale były w marynarce i to (znalezienie tych kluczy) już poprawiło mi nastrój. Bo tak to jest "jak nie idzie", to człowiekowi się odechciewa, a "jak idzie", to już zupełnie inna "śpiewka" - wszystko staje się proste, wszystko staje się możliwe.

To był ... dobry dzień.



niedziela, 28 grudnia 2025

Brigitte Bardot

 

Dzisiaj odeszła i jako dziecko czekałem na filmy z nią. Z pewnością wyróżniła się walką o prawa zwierząt.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Kolejni artyści odchodzą


 Poezja śpiewana, to ... lubiłem i lubię. Akurat dzisiaj "napatoczył się" "Już szumią kasztany", ale najbardziej pamiętam "Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie ... "


Magda Umer zmarła 12 grudnia 2025 r. A 20 grudnia odszedł Michał Urbaniak.


Na jazz trzeba chyba mieć więcej czasu, stąd aż takim fanem jazzu nie byłem, jednak czasami lubiłem posłuchać.



wtorek, 11 listopada 2025

Narodowe Święto Niepodległości

 

Nigdy nie ciągnęło mnie do świętowania. Nie wykluczam, że jest to ważne (świętowanie), jednak charakter mam, jaki mam. Zatem moje świętowanie sprowadziło się do zrobienia selfie przed domem z wywieszoną flagą i wysłania do Macieja, który przez wiele lat mobilizuje wapieńską młodzież do wywieszania flag - "Wywieś Flagę".
Nawet turniej Mistrzostwa Powiatu mógłbym zrobić jako patriotyczną imprezę, zwłaszcza, że frekwencja dopisała i właściwie była znakomita okazja, aby "podlizać się" władzom, ... a ja się cieszyłem w duchu, że nikt z władz nie "zaszczyci" nas swoją obecnością, dzięki czemu impreza będzie krótsza. Pewnie dlatego w polityce mi nie idzie :) Jednak będę musiał te mistrzostwa rzeczywiście zostawić w okolicach tej daty, tzn. NŚN. PITS jest zawsze 3 maja i to jest święto, turniej "Lato na Pałukach", często wypada w okolicach 15. sierpnia, to też można by tam bardziej "przykręcić". Właśnie do mnie dotarło, że ten turniej "WwW", który planuję zrobić w grudniu rozpocznie się dokładnie w ... Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego (27XII). Zatem mimowolnie stanę się szachowym patriotą.
Poszliśmy jeszcze do rodzinnego domu na ul. Śniadeckich i tam w czasie rozmowy z mamą i siostrą pojawił się wątek poznania mamy z tatą. Normalnie pewnie taka historia by przepadła (bo kiedyś blogów nie pisano). Gdy była nastolatką, to jej adoratorem był ... Koziej (ten generał) i była jakaś zabawa wiejska i doszło nawet do bójki Leona z Koziejem ... i więcej nie udało się wyciągnąć, ale od tego czasu zaczęła się znajomość mamy i taty.
Natomiast muzycznie natknąłem się dzisiaj na taki utwór:
Tam jest mowa o szczęściu ... i właśnie, czym jest to szczęście? Jak wiele i jak niewiele potrzeba do szczęścia? 

piątek, 31 października 2025

Proście, a będzie wam dane ...

 

Wszystko odbyło się ... bez blichtru i pompy. Zjawiłem się (jak zwykle) trochę przed zajęciami. Zauważyłem siedzącego ... "czarodzieja", podszedłem się przywitać, a tu ... "czarodziej" mówi, że ma coś dla mnie, tzn. nawet wspomniał o "psikusie". Jako człowiek "z branży" ... właściwie już natychmiast domyśliłem się, co to może być. Intuicja absolutnie mnie nie zawiodła. W kartonie były dwa kolejne kartony, a w tych kartonach 20 nowiutkich DGT 1500. 
Czasami jak się wali, to ... się wali i za problemem przychodzi kolejny problem, ale czasami zdarzają się cuda. Nie miałem mówić, nie miałem pisać i muszę to uszanować.
W każdym razie przeżycie było jak z filmów i to nawet naprawdę muszę docenić darczyńcę właśnie za taki rzeczowy, konkretny dar, bez bawienia się we wpłaty i później zakupy, a później jeszcze rozliczaniu i bawieniu się w CIT-y. 
Po napisaniu tak jeszcze się zreflektowałem, że jednak osoba proszącego odgrywa rolę w tym procesie :) zwłaszcza w takim "zwyczajnym" np. sportowym. Bo czym innym jest pomaganie przy okazji tragedii i tam się aż tak nie patrzy komu, ... tylko się pomaga. Darczyńca jednak, nawet jeśli chce zostać anonimowy, z pewnością lepiej się czuje, gdy wie, że jego dar był potrzebny i miał sens i trafił w odpowiednie ręce.

poniedziałek, 27 października 2025

Trzeciodłużnik, czyli jak postraszyć człowieka

 

W marcu br. założyłem sobie skrzynkę do e-doręczeń, bo jako przedsiębiorca musiałem sobie założyć. Dzisiaj dostałem powiadomienie, że przyszła jakaś wiadomość do tej skrzynki. Otwieram, a tam pismo od ... komornika o tytule: "ZAWIADOMIENIE O ZAJĘCIU WIERZYTELNOŚCI". Pismo napisane językiem prawniczym, tzn. bardzo, bardzo trudno przyswajalnym. Zmarnowałem z 2 godziny na szukanie rozwiązania. W grę wchodzi kilkanaście tysięcy złotych, zatem naprawdę można się przestraszyć. Zwłaszcza, że przyszedł ten e-mail, nie normalnie, ale właśnie przez e-doręczenia. Wydaje mi się, że jest to próba poszukiwania kogoś, kto może ma dług wobec właściwego dłużnika i wtedy mógłby zamiast temu właściwemu dłużnikowi oddać pierwotnemu wierzycielowi. Prawdopodobnie w jakiś dziwny sposób u dłużnika znaleziono dane mojej firmy i teraz jest to ... "strzelanie na oślep" przez komornika, a nóż coś ktoś wisi, to może odda. Jednak moim zdaniem, nie jest to etyczne. Ja nie jestem aż tak biegły w języku prawniczym, nie mam wydziału prawnego w mojej firmie i sam muszę rozkminiać takie przypadki.

Na szczęście natknąłem się na taki artykuł na money.pl<<

niedziela, 19 października 2025

Odszedł Bogdan

 

Bogdan Cieśliński, brat mojej mamy (na tym zdjęciu drugi od lewej). Rolnik z Mokronos, strażak. Przez wiele lat w dzieciństwie i wczesnej młodości pomagałem w żniwach w jego gospodarstwie. Był jeszcze z pokolenia, które musiało ciężko pracować.

To zdjęcie z jubileuszu 100-lecia OSP Mokronosy (przed kościołem w Srebrnej Górze). Mokronosy i Srebrna Góra, to klimaty mojego dzieciństwa.

czwartek, 9 października 2025

Ludzie (MEN i Adobe) mnie skubią na kasę

 Niedawno było o zwierzętach. Odstraszacz na gryzonie i kuny już dotarł. Dzisiaj odebrałem w księgowości dokument o zmianie wynagrodzenia w związku ze zmianami w przepisach dotyczących wynagrodzenia. W moim przypadku chodzi o wynagrodzenie za lekcje z uczniami, którzy mają praktyki. Teoretycznie lekcje są w planie, uczniów nie ma więc MEN nie chce płacić za te lekcje. Jednak w moim przypadku jest to (jak to często w moim przypadku) ... absurdalne. Sęk w tym, że większość z tych uczniów jest na praktykach u mnie tzn. w firmie HAi. Ja z racji tych praktyk nie dostaję ani złotówki, natomiast mam z tym trochę zachodu i trochę czasu muszę poświęcić. Do tej pory mógłbym ewentualnie tłumaczyć to przyjmowanie praktykantów jako rekompensatę za nieprzepracowane lekcje, jednak obecnie zabrano mi te nawet te pieniądze. I tyle na temat MEN. Natomiast jeśli chodzi o Adobe, to wziąłem ten dostęp ze względu na Jakuba. Ja sam wykorzystywałem tylko do dodawania spadów w plikach "U Stanisława" czyli raz na kwartał. Te niecałe 20 Euro miesięcznie gotów byłem przeżyć. W ubiegłym roku udało mi się przedłużyć tę zniżkę edukacyjną, ale w tym roku już mi się nie udało i ściągają mi z karty niemal 40 Euro miesięcznie, powołując się na przepis, że zniżka edukacyjna w tej wysokości przysługiwała mi tylko na pierwszy rok, a teraz to się już ... skończyło. Zastanawiam się jeszcze, czy nie zakończyć tego planu, który był na szkołę w Wapnie i ten adres szkolny, a następnie zgłosić się na nowo po zniżkę jako nauczyciel ... z innej szkoły? Cóż prawnie będzie wszystko ok.

wtorek, 12 sierpnia 2025

Ranking 3000 (w zadaniach na chess.com)


 Wczoraj jeszcze przed kolejnym podejściem do zadań miałem nawet 3012, ale zrobiłem dwa błędy i się mocno cofnąłem, jednak dzisiaj bez błędów i udało się wrócić do trójki z przodu. To kolejny dowód, że uporem można naprawdę wiele zdziałać, że "kropla drąży skałę". Tu akurat jest o szachach, ale z pewnością zasada działa w dowolnej dziedzinie życia. Tzn. chcesz coś osiągnąć, to ... się nie poddawaj i walcz, próbuj, próbuj, próbuj! Pamiętam jak kilka (kilkanaście?) lat temu pewien Amerykanin "uparł" się na mnie i stale mnie wyzywał na pojedynki (nie jestem już w stanie odtworzyć, kto to był, bo tego mojego konta już nie ma). Na początku dostawał mata w kilku posunięciach, ale uparcie walczył. Mi te partie niewiele dawały, ale grałem tzn. nie odmawiałem. To już z pewnością była trzycyfrowa liczba partii i ... było widać postępy. Grał z każdym tygodniem lepiej, ostatecznie miałem z nim już duże problemy. Pewnie byśmy jeszcze grali, ale mi konto zamknęli. 
Osobnym problemem jest ... na co się uprzeć? Może lepiej np. nauczyć się jakiegoś języka (np. chińskiego), może nauczyć się na czymś grać, albo układać kostkę Rubika, a może liczyć w pamięci. Mózg ma wielkie możliwości, trzeba jednak dobrze POMYŚLeć, jak wykorzystać te możliwości? Czy dla pieniędzy, czy dla sławy, czy dla satysfakcji, czy ...

niedziela, 3 sierpnia 2025

57. Lato na Pałukach

 


Turniej z ... wielkimi tradycjami. Do czasów PITS był to największy turniej w powiecie. Za 3 lata będzie 60. edycja (a PITS 30. edycja) - całkiem ładne jubileusze a i może moje przejście na emeryturę.

Miałem swoje przebłyski w tym turnieju, ale raczej jako pojedyncze partie, niż jakieś spektakularne miejsca. Natknąłem się np. na wpis z 2010 r, gdzie w pierwszej rundzie grałem z śp. Dariuszem Szopierajem (km, 2200 Elo) i zremisowałem z nim, ale tak naprawdę, to miałem wygraną, jednak graliśmy na zegarach mechanicznych (bez dodawanego czasu) i miałem ostatnie sekundy. Natomiast z czasów młodości (gdy byłem juniorem) pamiętam partie z śp. Kazimierzem Kujawskim, który kiedyś też był "gigantem" i z pozycji siły zremisowałem i też wzbudziłem wtedy sensację. Takich pojedynczych partii trochę było. Teraz już raczej trudno będzie pograć w tym turnieju, bo przeszedłem z roli zawodnika do roli sędziego i organizatora. Obudziłem się dzisiaj już o godz. piątej - widocznie tak przeżywałem ten turniej.

Internetowo zapisało się do tej edycji prawie czterdziestu startujących, ale wiadomo było, że jeszcze przyjdą tacy, którzy zapisują się w ostatniej chwili. W pewnym momencie było na liście startowej 64 zawodników. Wiedziałem, że nie ma tyle stołów, ale zapisywałem jeszcze, bo intuicyjnie czułem, że nie wszyscy zapisani dotarli. Ostatecznie było na liście 60 osób. Dokładnie tyle ilu mogliśmy pomieścić. Turniej zaczął się z 20 minutowym opóźnieniem, ale nikt nie mógł mieć pretensji, bo wszyscy widzieli, że frekwencja była znakomita. Pierwszy raz pamiętam, żeby w dzień turnieju padał deszcz, na szczęście nie cały czas. Obsada była niby krajowa, ale ... były akcenty międzynarodowe. Pewnie każdy zauważył, że grały dwie dziewczyny o azjatyckiej urodzie, jak się okazało pochodzące z Chin, które przyjechały z Torunia. Oprócz tego było jeszcze pięcioro (przynajmniej) zawodników pochodzących z Ukrainy, chociaż obecnie reprezentujących kluby z Bydgoszczy (4) i Poznania (1). Turniej przebiegał naprawdę sprawnie. Kojarzenia były czasami naprawdę zaskakujące i można by było dużo o nich pisać, ale najlepiej pewnie by skomentowali ci, którzy tych skojarzeń ... doznali. Świetnym przykładem może być kojarzenie z czwartej rundy, w której spotkało się dwóch juniorów młodszych z kadry województwa wielkopolskiego tzn. Kacper Kilarski, który zaczynał swoją karierę zawodniczą w MDK Wągrowiec (obecnie gra w LKS "Chrobry" Gniezno) i Matvii Bilochenko  pochodzący z Ukrainy, a obecnie grający dla KSz "LECH WSUS Poznań". Obserwowałem finał tej partii. Zawodnicy (obaj) grali już na "oparach" czasu tzn. zostały im sekundy i tylko bonus czasowy dawał podstawę do kontynuowania partii. Kacper miał tę partię ... przegraną. Tzn. w normalnych okolicznościach z pewnością by ją przegrał. Jednak grał i znalazł pewną pułapkę taktyczną, która miała małe szanse na powodzenie, ale w beznadziejnej sytuacji "tonący chwyta się brzytwy" i ... udało się. Przeciwnik dał się złapać na ten motyw, tzn. nie docenił go i awansował piona na hetmana licząc na dalsze łatwe realizowanie przewagi. Kacper miał na zegarze ostatnią sekundę. Dzięki temu zwycięstwu niewątpliwie chwycił "wiatr w żagle" i kolejne partie grał już z wielką starannością i "będąc" na fali. Natomiast przeciwnik bardzo się zdenerwował tą przegraną z niżej notowanym Kacprem i zapewne to mogło się odbić na jego dalszej grze (i odbiło się). Kacper Kilarski wygrał turniej już właściwie po ósmej rundzie, bo wtedy już nikt nie był go w stanie dogonić. Miał wtedy już 7,5 punktu, a kolejni zawodnicy dopiero 6. Ostatecznie Kacper Kilarski wygrał: klasyfikację generalną, klasyfikację zawodników z powiatu i klasyfikację juniorów do lat 12. (300 zł + 200 zł + 100 zł) Były dwa puchary i oba powędrowały w ręce Kacpra. Kacper swoją karierę szachową zaczynał w Wapnie ..., gdzie przegrał wszystkie (!) partie, ale wszyscy jego przeciwnicy, bardzo go chwalili za grę. Bardzo wtedy przeżywał pewnie ten debiut turniejowy, ale ... chyba warto innym pokazywać, jak może się rozwijać kariera szachowa młodego zawodnika :)

Myślę, że turniej należy uznać za ... BARDZO UDANY! Była znakomita frekwencja, bardzo silna obsada, do tego międzynarodowa. Grało bardzo dużo młodych zawodników i to nawet oni nadawali ton tej walce, a ostatecznie właśnie junior zwyciężył!

TABELA<<<

FOTO<<<  

-

Dzisiejsze czytanie - "Marność nad marnościami" daje dużo do myślenia. Tak sobie dzisiaj myślałem - co właściwie jest potrzebne naszemu klubowi (MDK)? Pieniądze? Sprzęt? ... Jeśli już, to ludzie. W moich czasach juniorskich szachy i ten turniej "ciągnął" Januariusz Stachowiak, później pałeczkę przejął Michał Piechocki. Teoretycznie miał do akcji wkroczyć Krzysztof Szwon, ale trochę się wykręcił i obecnie szachy w Wągrowcu "ciągnę" ja. Jednak jeśli nie znajdę następcy, to ... klub MDK zostanie z szafami pełnymi sprzętu i ... ewentualnie jakimiś wspomnieniami wśród obecnych juniorów szachowych. Później przyjdzie już tylko zapomnienie. Owszem teraz jest teoretycznie ... dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jednak odbywa się to moim kosztem. To ja musiałem przygotować sprzęt, przygotować serwis turniejowy, przeprowadzić turniej, a po turnieju to wszystko poskładać i pochować.