niedziela, 31 marca 2013

Wszystkiemu winien Radżabow :)

W pierwszym kole nie wygrał z Carlsenem, gdy mógł wygrać. W drugim kole przegrał, gdy miał "pewny" remis. Taki to był pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych :)
Jutro ... wszystko się rozstrzygnie ... ale w lepszej sytuacji jest chyba teraz Carlsen (niż Kramnik).

piątek, 29 marca 2013

Żal duszę ściska ...

Tak zaczyna się jedna z pieśni wielkopostnych. Nie śledziłem całości partii dwunastej rundy, bo byłem w kościele ale chwilami moje myśli biegły do Londynu :) Gdy wychodziłem z domu, to jeszcze żadna z partii nie była rozstrzygnięta. Co ciekawe Iwanczuk miał lekką przewagę z Carlsenem i to nawet czasową. Kramnik miał już znaczącą przewagę nad Aronianem, Gelfand minimalną nad Swindlerem i równo było w pojedynku Radżabowa z Griszczukiem.
Gdy wróciłem, to: Gelfand już zremisował, Aronian się wykaraskał a Iwanczuk mocniej (-0,7) przycisnął Carlsena. Jednak to nie koniec emocji - Aronian robi kosmiczny błąd i Kramnik wygrywa. Iwanczuk trzyma się dobrze i konsekwentnie powiększa przewagę. Carlsenowi zostaje minuta przeciwko pięciu Iwanczuka. Na szczęście obaj dostają bonifikatę i walka spokojniej może trwać dalej. Grają już ponad sześć godzin. Sześć godzin siedzieć i ostro myśleć ... kto oprócz szachisty jest w stanie to wytrzymać. W tv rozpoczyna się transmisja z drogi krzyżowej w Rzymie.
Łatwo jest obserwować partię, gdy w małym okienku pojawiają się komputerowe oceny głównych wariantów, ja w każdym razie szybko bym roztrwonił przewagę Iwanczuka, bo wielokrotnie czułem, że w danych pozycjach wykonałbym inne posunięcie. Iwanczuk ma dwa piony przewagi w końcówce wieżowej, to Carlsen musi walczyć o remis. Radżabow też miał dwa piony przewagi w końcówce wieżowej i tylko zremisował. Mija siódma godzina, teraz tylko jeden pionek przewagi ale odcięty król Carlsena. To wszystko grane było na oparach czasu, często pokazywała się 0 sek.
Koniec, Iwanczuk wygrał! Kramnik wychodzi na prowadzenie w turnieju! To się porobiło! Cóż, z pewnością nie sprawdzi się moja przepowiednia, że Carlsen zapewni sobie zwycięstwo przed ostatnią rundą, teraz ... to on wcale może nie wygrać tego turnieju.

środa, 27 marca 2013

Carlsen gra ... jak komputer

X runda, gdy piszę Carlsen jeszcze gra z Gelfandem ale jestem pewien, że wygra. Obserwowałem przebieg partii od 20. posunięcia i ... przez 20 posunięć widziałem jak Magnus wyciska, wyciska, wyciska! Teraz komputer pokazywał wyraźną przewagę Norwega i postanowiłem już wpisać, aby móc iść pobiegać. Pozostałe partie już się skończyły. Kramnik ładnie przeszedł do wygranej końcówki z Griszczukiem ale to trzeba widzieć, że będzie wygrana bo komputer w trakcie nie pokazywał wcale przewagi a Griszczuk wcale nie zrobił większego błędu ale skończyło się zwycięstwem Władimira. Natomiast w partii Iwanczuka z Aronianem, mogło być różnie, bo Iwanczuk jest nieobliczalny i były momenty gdy komputer pokazywał przewagę Ukraińca ale ... wybrał złą drogę i wygrał Aronian, chociaż lepiej oddaje obraz tej partii powiedzenie, że Iwanczuk przegrał. Prze chwilę zajrzałem na Chessbomb.com i Gelfand jeszcze walczy ... ale Magnus już go nie wypuści. Super jest ten turniej ... naprawdę WIELKIE szachy!

poniedziałek, 25 marca 2013

Aronian nie wytrzymał ...

W 9 rundzie przegrał z Gelfandem i teraz na prowadzeniu zostaje Carlsen i teraz już pewnie tego prowadzenia nie odda. Tak to już jest.
Dla mnie poniedziałek zapowiadał się nieciekawie - samochód warczał i przeczuwałem jakąś poważniejszą naprawę, która pewnie będzie słono kosztować. W szkole jedna z koleżanek na początku dnia przekazała mi wezwanie do dyrekcji. Po południu czekało mnie zebranie z rodzicami. Jednak wszystko zaczęło się "odkręcać" - gdy poszedłem do dyrekcji, okazało się, że chodziło o jakiś drobiazg związany z kartą nadgodzin i nawet nie byłem już potrzebny. W okienku zaprowadziłem samochód do mechanika a po pracy odebrałem już w pełni sprawny i kosztowało tylko 30 zł a przyczyną było przejechanie przez zaspę śnieżną. Na zebraniu rodziców było mało, na początku niezbyt mi dowierzali ale jak pokazałem im nagrany na iPadzie filmik z lekcji przestali już bronić swoich "pociech" i było ok. Tak oto "czarny" poniedziałek skończyłem na plusie robiąc trzy całkiem spokojne nadgodziny. Natomiast Aronian ten poniedziałek pewnie długo będzie pamiętał.

sobota, 23 marca 2013

Carlsen ucieka spod noża

Na Turnieju Kandydatów w Londynie na prowadzeniu Carlsen i Aronian. Za oknami zima zamiast wiosny. Polska przegrała wczoraj w eliminacjach MŚ z Ukrainą 1:3.
Obserwowałem wtedy partię Carlsena na żywo (tzn. transmisję w internecie). Nabieram przekonania, że ten gość ma naprawdę szczęście ale szczęście sprzyja lepszym. Kompletnie przegrana ... a Carlsenowi udaje się zremisować. :)
Ja wczoraj na chess.com  ... przegrałem z moim uczniem, ... zrobiłem tylko małą niedokładność w debiucie, grałem trochę zachowawczo i szybko licząc, że gdzieś się pomyli a on mimo kilku niedokładności w 105 posunięciu mnie zamatował. (Kamil Ł.). Później przegrał szybko 6 partii ale tę jedną udało mu się wygrać.
Wczoraj trafiłem na nowość od Klausa Schulze :)

Nie zdziwię się jak wkrótce zostanie usunięta z YT ale chwilowo można sobie posłuchać :)

czwartek, 21 marca 2013

"Belfer roku" :)

Dzisiaj był "Dzień Wiosny" w szkole i ... zostałem "BELFREM ROKU" ... Oczywiście to cieszy  ... i trzeba zostawić sobie pamiątkę :) ... ale czasu cały czas brak :)

piątek, 15 marca 2013

Tylko spokojnie ...

Dziwne, że dzisiaj jest 15 a nie 13 marca. Zaczęło się przy śniadaniu - wypadła plomba, znów będzie wydatek. Póżniej do szkoły ... i nawet jakoś poszło i ostatnia lekcja, z moją klasą i ... paranoja ... "Obyś cudze dzieci uczył!" To nawet trudno opisać ... wytrzymałem. Inna sprawa, że matematyka na zakończenie dnia a tymbardziej tygodnia, to nie jest dobre rozwiązanie. Nie umieją, nie słuchają, nie chcą, ... wszystko na "nie". ... a kto jest winny? Nauczyciel.
Po pracy jeszcze próba do SZACHISTY, nie chciało mi się ale zostałem. Po próbie powrót do domu, obiad i wyjazd do Gniezna, bo Ewa sobie zaplanowała. Chodzenie po sklepach, to dla mnie udręka ale znalazłem rozwiązanie - zacząłem sobie obserwować ludzi ...  i gdy robię to tak świadomie, celowo, to nawet w pewien sposób wynagradza mi to, to marnowania czasu. Pewnie mógłbym ten temat rozwinąć ale niech zostanie, to w mojej głowie ...
Od 13-go marca mamy natomiast nowego papieża ... Franciszka. Ja na drugie imię też mam Franciszek. Tak ... "Franciszek" i ubóstwo są widocznie powiązane...
Dziwnie zaczyna się ten pontyfikat, bo media z jednej strony "zachwycają się" umiłowaniem do skromności a z drugiej strony szukają haków typu współpraca z juntą.
W Londynie rozpoczął się superturniej, w pierwszym dniu same remisy. Faworytem (również moim) jest Carlsen a jak będzie, to się okaże. Bilety dla widzów kosztują jedyne 30 £ ... cóż dla mnie to cały dzień pracy, ciężkiej pracy. Na chwilę obecną ... nie poszedłbym. Pamiętam jak z 10 lat temu byłem z Manfredem Portratzem w Dortmundzie też były bilety dla kibiców ale Manfred mnie wtedy przemycił i gdy przyglądałem się jednej partii, po pewnym czasie czuję obecność kogoś za moimi plecami ... odwracam się, a tam ... Anatolij Karpow ...  O tak, to był wtedy szok.
W polskich serwisach internetowych, dosyć głośno było o wynikach sondażowych JKM. Oczywiście trochę było to w ironicznym tonie, że 4% poparcia ale były zdjęcia właśnie JKM i w komentarzach było bardzo dużo wpisów życzliwych JKM ... i bardzo dobrze. Właśnie chyba 13-go znów chcieli go "wykiwać" w uzupełniających wyborach do senatu. Jego komitet wyborczy dostarczył 2800 podpisów na listach poparcia, z czego prawie 1000 komisja wyborcza zakwestionowała a limit wynosił 2000 (ciekawe, że aż tyle zakwestionowali), na szczęście w zapasie mieli jeszcze 300 i ostatecznie kandydatura JKM została zarejestrowana.

niedziela, 10 marca 2013

Uwolnić szachy w szkołach ...

... czyli moja wersja akcji "Edukacja przez Szachy w Szkole".
Zakończyły się działania związane z zarabianiem (jak to kasa psuje człowieka? zapomina o innych sprawach? ..., nie, nie, nie dalej jestem zwolennikiem przejrzystości w finansach i płaceniu za pracę). Otóż zaczął mi chodzić po głowie projekt (meblowego) zestawu szachowego z myślą o szkołach. Chodzi mi o taki stolik z już nadrukowaną szachownicą, mogłaby być wygrawerowana, wypiaskowana, czy wymalowana, byle była trwała. Stolik powinien być na tyle duży by szło dostawić jeszcze zegar i prowadzić ewentualnie zapis. Powinien być generalnie odporny na wandalizm (uczniowie potrafią zniszczyć wszystko).W głowie powstało mi kilka pomysłów, niektóre dość oryginalne np. z wysuwanymi regulowanymi siedziskami, składanym blatem (ułatwiającym transport i ewentualne składowanie). Tak myślałem, myślałem ... ale doszedłem do wniosku, że na początek starczyłby rzeczywiście solidny estetyczny stolik z nadrukowaną szachownicą+ewentualnie sprytna szuflada pod blatem do chowania bierek. Oczywiście myślałem o tym by takie zestawy ustawić na korytarzu szkolnym, w każdym razie aby uczniowie w każdej wolnej chwili mieli dostęp do takiego kompletu.
Ja w mojej szkole wystawiłem dwie szachownice, w takim zakątku (przy wyjściu awaryjnym) przy korytarzu szkolnym ale nie zakłócając ruchu. Minęły dwa miesiące i widzę, że decyzja była słuszna. Na początku koleżeństwo bało się, że rozkradną, zniszczą (zostawiłem nawet zegar). Zginął tylko jeden pionek i może wcale nie było to złośliwe. Przychodzą tam również maluchy, może któryś przez roztargnienie zabrał. Na każdej przerwie widzę tam grupki grających (kibice przecież też mogą się uczyć).
(zdjęcie jeszcze z początków funkcjonowania kącika, nie było "ustawiane" :))

Przy okazji przypomniałem sobie o naszej, polskiej akcji ... i ... o coś się dzieje :)
Edukacja przez Szachy w Szkole - ... coś się ruszyło. Pamiętam, że wysłałem moją ofertę współpracy do Pani Magdaleny Zielińskiej (nie otrzymałem odpowiedzi). Nie wczytywałem się szczegółowo, bo ... już na wstępie przeczytałem, że program będzie realizowany na terenie trzech województw: mazowieckie, dolnośląskie, podlaskie. Niby mowa jest ... "na terenie całego kraju" ale jakoś jest to w sprzeczności. Pewnie w planach jest rozwinięcie "w przypadku sukcesu" ... a skończy się ... "z powodu braku środków..."
Niepokoi mnie również zapis o nauczycielach którzy mogą prowadzić zajęcia ... "w/w zajęcia prowadzić mogą jedynie osoby posiadające certyfikat szkolenia z Projektu PZSzach. „Edukacja przez Szachy w Szkole”" ... aha, no tak ktoś musi zarobić na szkoleniach. Podejrzewam, iż na nic przyda się mój certyfikat instruktora szachowego, na który wydałem ponad 1000 zł (przecież musi być certyfikat "Edukacji przez Szachy w Szkole"). Również mignęła mi informacja, że to szkoła musi wystąpić o przyjęcie szkoły do programu (a nie nauczyciel instruktor), bo to szkoła musi przeznaczyć jedną godzinę na edukację szachową. Przy podejściu mojej dyrekcji ... no i jeszcze jednej albo dwóm koleżankom zabrałbym po godzinie zajęć ... (nie chcę nikomu nic zabierać).
Przypomniało mi się jak niedawno czytałem artykuł a nawet oglądałem filmik ... (o znalazłem)
No właśnie, ... ciekawe czy nastąpi jakieś podsumowanie ...
Zastanawiam się, czy nie przesłać linka do tego posta Pani Magdalenie ... 
Zastanawiam się, czy znów nie napytam sobie problemów, przez to co piszę ...
Najbezpieczniej nic nie mówić, nic nie pisać ... 
Życzę programowi powodzenia, oby jak najwięcej dzieci nauczyło się grać w szachy, bo jak mówił Paul Morphy: "Nauczcie dzieci grać w szachy, a o ich przyszłość możecie być spokojni."
Ja ... zachęcam w każdym razie nauczycieli-szachistów: UWOLNIJCIE SZACHY W SZKOŁACH - wystawcie szachy w ogólnodostępnych miejscach, dzieci nauczą się grać same. Znów odwołam się do informacji z internetu - niedawno czytałem jak pewien hinduski milioner udostępnił komputer w dzielnicy slamsów (komputer był umieszczony w ścianie, nie szło go zabrać), nikt tych dzieci nie uczył jak posługiwać się tym urządzeniem, wszystko opanowały same, wzajemnie przekazywały sobie informacje. Oczywiście można by porównać moją ideę do np. nauczania gry w piłkę przez nauczyciela wf, który rzuca piłkę uczniom i mówi "grajcie" ... i może ta metoda nie jest tak efektowna i tak naukowa ale w gruncie rzeczy, jak się głębiej przeanalizuje, to ona też coś daje, daje uczniom satysfakcję i daje szanse spożytkować energię. Oczywiście lepiej do wszystkiego podchodzić profesjonalnie ... ale to kosztuje a efekty wcale nie są proporcjonalne do poniesionych nakładów. W przypadku naszych szachów - też pójdzie dużo "pary w gwizdek", pieniędzy na promocję, pieniędzy na szkolenia, pieniędzy na kontrole a w niektórych szkołach, to może i szachy pochowają, żeby dzieci nie zniszczyły. Ktoś dostanie medal, ktoś nagrodę ... 
... a Olbratowski może będzie miał materiał na następną audycję ... o szachach w polskich szkołach. ... Koniec pisania, do roboty, ... zaległej.

czwartek, 7 marca 2013

co nas nie zabije to nas wzmocni...

Sprawa z AdSense ... wyjaśniona ... negatywnie. Odrzucono mój protest - koniec zarabiania. Przynajmniej nie będzie reklam, dla czytających będzie lepiej (ja też jestem czytającym). Mobilizacja trochę może spadnie, bo gdy zarabiam to czuję się bardziej odpowiedzialny, staram się dotrzymywać terminów. Uważam, iż zostałem pokrzywdzony ale dla mnie to nie pierwszyzna. Gdybym chociaż trochę przejrzał historię mojego bloga pewnie nie jeden wpis dotyczył by sytuacji gdy mam pecha. Trzeba szybko zapomnieć o tym epizodzie i brać się do roboty. Projekt SZACHISTA czeka, w Trzciance nakręciłem trochę ujęć, nawet to skleiłem i umieściłem na YT ale na potrzeby SZACHISTY na pewno to poprzerabiam. Wczoraj, absolwentka Anna Baczyńska przesłała mi kilka fajnych zdjęć figur szachowych. Zaproponowałem jej zrobienie serii, którą mógłbym wykorzystać do animacji poklatkowej ... zobaczymy. Pisania starczy na dzisiaj ... teraz czas na odrabianie zaległości: poprawa kartkówek, bycie z rodziną, ćwiczenia itd.

wtorek, 5 marca 2013

47 wiosen, ... lat, jesieni i zim.

Każda klasa, z którą miałem dzisiaj lekcje zaśpiewała mi "100 lat", ... to miłe ale nie było mi potrzebne. Lepiej chyba nie myśleć o tym. 7 lat więcej od "Czterdziestolatka", to straszne :)
Pewnie będę jeszcze wracał do postu z Trzcianki ... Tylko czasu brakuje. Najgorszy prezent urodzinowy zrobiło mi Google ... wyłączyli mi Adsense właśnie wtedy gdy liczyłem na lekki postęp i ... ten postęp nastąpił, bo przez te dwa ostatnie dni było codziennie ponad 100 wyświetleń ... Zgłosiłem odwołanie ... ale muszę czekać i to nie wiadomo ile.
Cóż, gdy życie leci już "z górki", to nie ma się co cieszyć z urodzin. Chociaż niby trzeba się cieszyć, że życie jeszcze trwa i jeszcze cały czas ma się szanse ... na coś ciekawego. :)

poniedziałek, 4 marca 2013

W Trzciance - Wojtaszek trzeci

Trochę "szeleszczący" tytuł posta :) Pogoda była piękna - wiosna "ruszyła". Tak jak przewidywałem - nie wszyscy zgłoszeni dotarli do Trzcianki. Ostatecznie zagrało poniżej 200 zawodników. Podobno o jednego więcej, niż w roku ubiegłym.
od lewej: Jacek Haja, GM Mateusz Bartel (fot. Jakub Haja)
Na zdjęciu powyżej: ja i GM Mateusz Bartel (wielokrotny Mistrz Polski)
Teraz idę pobiegać ... resztę napiszę później
wyniki
--
7 km przebiegnięte można wracać do relacji, chociaż i tak dzisiaj nie dokończę. W trakcie pisania montuję filmiki (ale będzie tylko surówka). Przesyłam zdjęcia na serwer (bez przeglądania, jak lecą). Już poprzedni fragment wpisu był "odwiedzony" kilka razy, to cieszy :) - wkrótce dodam linki (myślę, że jeszcze dzisiaj).
-
Kalendarze niestety się nie sprzedały, ani jeden. Cóż nie było stoiska Caissy (nie miałem komu podrzucić) ... ale jeśli ktoś by chciał kupić, to ... zejdę jeszcze niżej z ceną :) dla czytelników bloga (20 zł z przesyłką)
-
Moje łącze internetowe rozgrzewa się do czerwoności (ale jeszcze trochę zdjęć do przesłania zostało). Jak przejrzę, to może któreś zgłoszę do konkursu szach.tv :)
-
Zdjęcie grupowe robione na początku (w cenie 12 zł) kupiłem, nawet mam na nim autograf GM R. Wojtaszka
-
Obiecane FOTKI (168) (3.03.13 g.21.30)
-
Z filmem były problemy ... stąd brak relacji a film tylko "mobilny"

-
4.03
Mam mało czasu ale chciałbym podsumować swój występ w Trzciance (bo później zapomnę)
Runda 1.
Patrycja Jasińska - juniorka 14 lat, zagrała obronę Philidora i z debiutu wyszła dobrze, grała poprawnie, czas miała lepszy, minimalnie zgubiła się pod koniec gry środkowej i udało mi się wygrać (na CA 1400 na CR 1000 grała spokojnie na 1600)
Runda 2.
Klaudia Wiśniowska - 18 lat tytuł mistrzowski ELO 2182 (gdy grałem nie wiedziałem o tym), graliśmy partię hiszpańską, ja czarnymi, trzymałem się dobrze (może przez to, że nie wiedziałem z kim gram), znalazłem ciekawy motyw (bo zagrała lekko asekuracyjnie) zdobyłem piona i popsułem jej strukturę pionów i ... zaproponowałem remis, bo czas mi mocno stopniał, grałem na sekundach a jeszcze nie byłem rozegrany i ... ona szybko i udało się jej wyrównać ... ale wygranej to nie miała ... ale wygrała na czas, jednak się zamyśliłem.
Runda 3.
Flisikowski Sylwester - niby 1600 ale kilka razy już z nim grałem, jest dobrym praktykiem, grał czarnymi sycylijską, zdobyłem piona przewagi i wszedłem mu na 7 linię wieżami i niby powinna być wygrana i pewnie by była ale zrobił zdwojenie wież na linii c na mojego króla (miałem długą roszadę) i nie mogłem zdecydować się czy bronić tego piona (wracając wieżą z d7), czy oddać i "boksować" w długiej partii pewnie bym wybrał atak ale tu ... odpuściłem i remis przyjął od razu.
Runda 4.
Jarosław Hemmerling - ELO 1955, czołowy "amator" Polski, silny praktyk, doskonale pamiętam jak w ubiegłym roku (na zegarach mechanicznych) ograł GM J. Zezulkina obserwowałem wtedy i widziałem, że grać szybko to on potrafi. Graliśmy partię hiszpańską, ja czarnymi, znów udało mi się dobrze wyjść z debiutu, na pewno było równo, następnie cisnął ale znalazłem ładną kombinację, gdzie zdobyłem jakość i piona, później wieżę oddałem za dwa skoczki też elegancko, po drodze nie przyjmował proponowanych remisów. Sytuacja się ostatecznie uprościła na na moje dwa piony więcej w wieżówce i wtedy przyjął remis (ja miałem 30 sekund) gdybym był ograny to pewnie bym to grał na wygraną ale w głowie miałem zakodowaną jego doskonałą grę błyskawiczną.
Runda 5.
Krzyszewski Tomasz - 1800 i z taką siłą zapewne grał, graliśmy sycylijską, miałem przewagę przestrzeni, ale miał kontrę, trochę poświęcił i uzyskał dobrą/równą sytuację ... ale podstawił wieżę i po 5 rundach miałem 3 punkty ładnie
Runda 6.
Mikołaj Tomczak - I+ 2056 junior, kolejna hiszpańska ale tym razem zagrał wariant wymienny i wymieniał i wymieniał i ja wymieniałem i zostaliśmy z pozycją po 7 pionów i po skoczku ale oczywiście grał szybko (licząc, na to że gdzieś się potknę) i w normalnej partii by mu to nie przeszło i pewnie bym remis wybronił ale czas jest też elementem gry i wycisnął mnie przy czym były ciekawe pozycje ale policzył dalej niż ja ... i przegrana.
Runda 7.
Wruck Włodzimierz - niby 1600, ale ... on przez całą partię miał ponad 10 minut, czasu mu nie ubywało, grał jak automat, graliśmy sycylijską gdzieś w grze środkowej zrobiłem błąd i straciłem jakość ale pozycja ustawiła się tak, że mimo braku jakości by tego nie przeszedł, bo były ładne łańcuchy pionowe i spokojnie bym to wybronił pewnie chodząc tylko królem ... ale zobaczyłem nagle (a może on to specjalnie zrobił, bo musiałem grać już szybko, bo czas) piona bez obrony i go wziąłem ... tylko, że za to on mi też wziął piona i mój łańcuch pionowy się rozleciał ... a u niego oczywiście ... ponad 10 minut a ja na sekundach. Przegrana. (1600 a zrobił 5 punktów)
Runda 8.
Maria Krzywicka - 12 lat, niby 1600 ale ELO 1320, "dziewczynka w różowych okularach", niby łatwy przeciwnik, ale ... wcale lekko nie było. Graliśmy obronę dwóch skoczków, ja czarnymi ale wybrała taki ostrożny wariant z pionem na d3, ale wszystko widziała, na nic nie dała się nabrać. Jedynym szczęściem było to, że myślała dłużej ode mnie i w tym zacząłem upatrywać szans na wygraną. Upraszczamy, upraszczamy ale ona cały czas czujnie paruje moje zagrożenia ostatecznie wszystko tak poblokowała, że rzeczywiście zanosił się remis mimo lekkiej mojej przewagi. Mając ok. 4 minut przewagi znalazłem 10 posunięciowy (!!!) plan wygranej. Naprawdę ładna kombinacja otóż poszedłem królem na skrzydło hetmańskie a pozwoliłem jej królowi przejść przez centrum i ja dorabiałem piona A a ona w tym samym posunięciu dorabiała piona G ale ja szachowałem jej króla, ona musiała wrócić na linię G, wymieniałem hetmany i to ja byłem przy jej pionach a moje były bardziej zaawansowane ale grała do końca. Ładna wygrana ale  ... to zawodniczka z rankingiem 1320 ... o nie ona grała dużo mocniej. 
Cztery punkty i co dalej
Runda 9.
Chodorowski Dawid - 1800 (podobnie jak przy pozostałych przeciwnikach, oprócz Flisikowskiego i Hemmerlinga) nie wiedziałem  jaki ma ranking. Jednak zaczął jak z automatu, podobnie jak Wruck, zagrał Pirca, ale grał seriami posunięć, to już mi się nie podobało, że uzyskał przewagę czasową (widać, że był "zaprawiony") udało mi się piona wziąć ale nie było jasnej drogi do wygranej, czas miałem gorszy i ... ponieważ było widać, że potrafi grać szybko zaproponowałem remis z lekkiej przewagi materialnej mając trochę więcej przestrzeni.
-
Jeszcze bym trochę napisał i może napiszę ale teraz do obowiązków.
Dodatkowo Google mnie wkurzyło - zawiesili mi konto Adsense, za rzekomą podejrzaną aktywność, a prawdopodobnie ludzie szukali zdjęć a ja rozesłałem w kilka miejsc link do tego wpisu (np. na FB i do MC) i celowo wysyłałem nie link do galerii ale właśnie do tego wpisu (aby wyświetliła się ta strona). Za jakiś czas przyszedł e-mail od YT, że ze względu na zawieszenie w Adsense, zarabianie na YT też zostaje wstrzymane  ... a to dranie ...



czwartek, 28 lutego 2013

Pieniądze leżą na ulicy ...

... trzeba się tylko po nie schylić :) Zupełnie przypadkowo wpadłem dzisiaj na stronę grajwszachy.blogspot   ... ona ma ponad 200 tys. wyświetleń, ma włączone reklamy. Lekko licząc powinna autorowi przynieść kilka tysięcy zł. Jak pomyślę, że moje filmiki na spryciarze.pl miały już grubo ponad pół miliona wyświetleń a ja nie mam z tego nic ... 
Szybko przypomniałem sobie o http://szachowaszkola.blogspot.com/ i postanowiłem ją "ożywić" i włączyć zarabianie na niej. (wkrótce trochę ją poprawię) Wiem pieniądze potrafią zepsuć człowieka, potrafią utrudnić czytelnikom czytanie ... ale bez pieniędzy ciężko żyć. Do tematu zarabiania jeszcze wrócę. Dzisiaj muszę jeszcze przygotować plakat na turniej warcabowy, który obiecałem przeprowadzić 9 marca (oddając za darmo własny czas, jadąc własnym samochodem).
Na chess.com duuużo partii, do Trzcianki już tylko 3 dni (o rany)
Na szczęście ostatnio trochę wreszcie pobiegałem :)
-
Na liście startowej w Trzciance 220 zawodników, w zgłoszeniach jeszcze ok. 20, ja jestem tuż po 100. Nie wiadomo ilu graczy ostatecznie wystartuje, ale ... szanse na spotkanie w pierwszej rundzie z GM R. Wojtaszkiem ... duże :)
Internetowe Dzienniki Biegowe

poniedziałek, 25 lutego 2013

Druga setka w Trzciance, premia od YouTube

Na liście startowej w Trzciance już 198 zawodników, pewnie będzie jeszcze więcej. YouTube ... przyznało mi premię. Jeśli to wpłata, która zasiliła moje konto z trzy tygodnie temu (ok. 18 Euro) , ... to liczyłem na więcej. Cóż takie życie. Wczoraj wstawiłem film o zamianie ułamków a dzisiaj (robiąc miejsce na dysku) dla SZACHISTY, wstawiłem jakiś zapomniany fragmencik z X PITS z 2008 r. Wczoraj przebiegłem kilka kółek (po mokrym śniegu), dzisiaj też kilka mam zamiar pobiec. Jakiś Turek na chess.com zrobił 3 posunięcia i mi remis proponuje ... To po co konto zakładał? Maciej R. przyniósł mi dzisiaj dużo materiałów zdjęciowych z "białą damą" i "czarnym koniem" ... filmiki chyba odrzucę ale może zrobię coś z pojedynczych zdjęć. Czasu cały czas brak.

piątek, 22 lutego 2013

Pierwsza setka zawodników w Trzciance

Na liście startowej "stuknęła" pierwsza setka. Na stronie zgłoszeń widać już ruch.
Czołówka wygląda nieźle, ja jestem obecnie w drugiej połówce ... nie ma to jednak większego znaczenia. Na chess.com ruszyło akurat teraz wiele meczy i mam szanse mocno potrenować, poeksperymentować ... Wczorajsze kibicowanie szachowe przypomniało, że trzeba pamiętać o zachowaniu spokoju ... dla mnie to klucz do sukcesu - nie dać się ponieść emocjom. Nie zawsze trzeba wygrać ale cały czas trzeba kontrolować sytuację ... oj jak łatwo to napisać, jak łatwo to mówić innym a jak trudno zastosować we własnej grze :)

czwartek, 21 lutego 2013

Polscy arcymistrzowie grają Reykjawiku

Oj były emocje ... dzisiaj Bartosz Soćko grał z topowym graczem Aniszem Giri ... długo się zastanawiałem jaki będzie wynik. Oczywiście chciałbym, aby to Polak wygrał zwłaszcza, że Bartosz to bardzo sympatyczny człowiek (mam z nim nawet zdjęcie z Trzcianki) jednak rankingi/statystyka przemawiały przeciwko. Jednak miałem przeczucie, że padnie remis i udało się Bartosz "wytrzymał" i zremisował!!! Brawo - taki remis, z takim zawodnikiem, to jak zwycięstwo. Jeszcze w trakcie partii postanowiłem sobie, że jeśli nie przegra, to ... przerobię moją prezentacje z listopadowego spotkania młodzieży, gdzie prezentowałem polskiej i niemieckiej młodzieży właśnie sylwetki Bartosza i Moniki Soćko. Niestety nie miałem już czasu dograć ścieżki audio (wtedy komentarz odbywał się na żywo), teraz tyle się tego nazbierało (różnych zadań), że nie mam czasu.

Gdy pisałem ten wpis, to GM Grzegorz Gajewski jeszcze grał - to też była bardzo emocjonująca partia. Teoretycznie miał najsłabszego przeciwnika (spośród Polaków), najszybciej osiągnął dużą przewagę, praktycznie wygraną ... ale wypuścił przeciwnika i już zanosiło się na remis ale znów przycisnął ... i jeszcze gra ale już teraz wygra (gdyby coś popsuł, to poprawię). Trzeci z Polaków GM Marcin Dziuba też wypuścił przeciwnika i przeciwnik złapał remis. Zatem na trzy partie dwa remisy i zwycięstwo ... ale emocji było co nie miara - zwłaszcza w partiach Grzegorza i Bartosza.
Oglądałem transmisję z analizą komputera i to jest, dla szachisty, wielkie przeżycie jak zawodnicy wykonują te ruchy zalecane przez komputer (też bym tak chciał). Niestety nie zawsze robiłbym właśnie takie ruchy ... i pewnie dlatego nie jestem arcymistrzem :)

niedziela, 17 lutego 2013

ACO alternatywą dla FIDE

W ramach "porządkowania" spraw, napisałem dzisiaj do Karola Lalli o tym, że wiem, iż trwają rozmowy starostwa w sprawie wyjazdu w lipcu do Niemiec. Na to on mi odpisał, że zaprasza mnie na turniej do Luneburga. http://www.amateurchess.com/lueneburg/ (OK ... tylko za co?) Patrzę na tę stronę turnieju i ... tak mnie zastanowiło to ACO. Szachowa Organizacja Amatorów ... hmmm, gdy się obserwuje  obecną zachłanność FIDE, to ... może jest to pewne rozwiązanie. W Polsce jeszcze nie zauważyłem oddziałów ... ale ACO szuka przedstawicieli, szuka trenerów, szuka autorów filmów (niestety wolnych) ... coż ...trzeba by pomyśleć ... ale jak tu myśleć, skoro sprawdzianów mojej klasy nie sprawdziłem, ocen do DE nie wpisałem, nowych stron na portalach klasowych nie dodałem a jutrzejsza rada pedagogiczna już mi ciśnienie ponosi.
-
Wczoraj się przełamałem i pobiegłem 8 km. Dzisiaj mam zamiar powtórzyć.
-
Po głowie cały czas "błądzą" pomysły związane z "Szachistą" ... a tu jeszcze przegląd samochodu, ubezpieczenie ...

sobota, 16 lutego 2013

Jak złapać formę na Trzciankę?

Najlepiej, gdy do turnieju jest dużo czasu - wtedy wszystko wydaje się proste tzn. doskonale wiem co zrobić, aby się świetnie przygotować. Jeszcze lepiej wiem zaraz po zakończeniu jakiegoś ważnego turnieju, bo wiem czego mi zabrakło, co muszę poćwiczyć ... Teraz do Trzcianki zostały dwa tygodnie i ... przydałoby się jakieś przetarcie, taki kubeł zimnej wody a tu ... czasu brakuje. Gdybym żył tylko szachami, to pewnie bym się wziął ostro za trening a kilka dni przed turniejem bym odpuścił, aby odzyskać świeżość. Oj jak chciałbym dojść do takiego stanu "świeżości" jak ok. 20 lat temu w Chodzieży gdy sensacyjnie wygrałem turniej po prawie rocznym odstawieniu szachów. Pojechałem wtedy z Ewą i ... właśnie nie zależało mi na wyniku, ot tak grałem na luzie i chyba przeciwnicy to czuli a przecież wyprzedziłem wtedy kilku KM :)
Teraz moim sukcesem byłoby pewnie zdobycie 5 punktów, ale to nie będzie łatwe. Pewnie najlepiej byłoby nie myśleć o tym, że chcę te 5 punktów zdobyć. Zatem trzeba już zacząć ... wyciszanie się. Mam tyle różnej roboty, że nie wiem za co się złapać, jednak postanowiłem ten wpis napisać. W trakcie pisania generuje się kolejny fragmencik do "Szachisty", który pewnie zaraz tu wstawię. Robiłem to techniką animacji poklatkowej, aby dać pogląd uczniom startującym w "100 FX".
Wracając do szachów - w czwartek byłem z uczniami na Finale Wojewódzkim Szachów Drużynowych SZS. Było rekordowo dużo drużyn, bo aż 52. Liczyłem na ok. 20 miejsce, marzeniem było miejsce w pierwszej dziesiątce. Grali "w kratkę" - wygrana, przegrana. W szóstej rundzie przełamali passę i zremisowali, ... może to było niedobre? Gdyby zremisowali w ostatniej rundzie byłoby, to oczekiwane, bardzo dobre 20 miejsce, ale tylko Michał wygrał reszta szybko (za szybko) przegrała). Wygrana tego meczu, to byłoby miejsce tuż za pierwszą dziesiątką. Ostatecznie wylądowali na 29 miejscu, co jest przyzwoitym wynikiem ale ...
Dobra, jedna z wersji animacji już się załadowała, oto efekt:

Dla szukających informacji o "ciemnym paznokciu" ... serwer szkolny chwilowo padł (pewnie w poniedziałek ruszy).
-
Kolejny tydzień bez biegania, ... oj będzie kilogramów do zrzucania :)

niedziela, 10 lutego 2013

Jadę do Trzcianki, może zagram z Wojtaszkiem :)

Dzisiaj zobaczyłem siebie (i Jakuba) na liście startowej III Memoriału F.Dziedzica w Trzciance. Kto wie ... może akurat trafię na GM Radosława Wojtaszka :) W roku ubiegłym tylko ułamek sekundy dzielił mnie od zwycięstwa nad GM M.Olszewskim :)
Dzisiaj sprzedałem drugi kalendarz :) ... i pierwszy raz potencjalny sponsor zainteresował się PITS-em :) Zobaczymy co z tego będzie? Jednak po hekatombie w domu, związanej z instalacją nowej kuchni, to chociaż jakaś nadzieja na zmianę tendencji.


środa, 6 lutego 2013

Pierwszy sprzedany kalendarz, pierwsza zarobiona na Google złotówka

Na Allegro nie sprzedałem ani jednego (do tej pory), na Tablicy też jeszcze nikt nie pytał. Dzisiaj sprzedałem pierwszy kalendarz koleżance z pracy. Jeszcze jeden jest zamówiony przez byłego ucznia (to drugi). Mam nadzieję że kilka może sprzedam 3 marca w Trzciance. Łatwo nie jest. Pod koniec stycznia włączyłem na tym i na innych moich blogach reklamy. Myślałem, że pojawią się tam może nagle przychody z Youtube ale ... niestety nie a wręcz dopiero po uruchomieniu Adsense, przy przeglądaniu informacji na Yotube w dziale "zarabianie" pojawiły się konkretne (niestety nie oszałamiające) kwoty.
Teraz, po kilku dniach widzę, że moje dochody z blogów powinny się kształtować na poziomie 30-40 eurocentów, czyli w przeliczeniu złotówka na dzień. Zgodnie z regulaminem wolno mi "pokazać" tylko końcowe zarobki (nie wolno publikować wskaźników - tych ich "magicznych" a jest tego sporo).
-
Dzisiaj dzwoniłem do pewnej pani, która mnie szukała przez szkołę. Jest zainteresowana moimi filmikami z matematyki pod kątem ich wykorzystania w pracy z dziećmi z zespołem FAS ... cóż jak będzie czas, to będę robił, żadnej konkretnej oferty nie usłyszałem.
-
Priorytet ma obecnie projekt "Szachista" :-) ... mam kilka pomysłów na animacje poklatkowe.
-
Niestety w szkole dużo pracy.

niedziela, 27 stycznia 2013

100 subskrypcji na Youtube

Konto/kanał na YT mam już prawie ... 5 lat. Wkrótce minie rok gdy wstawiłem filmiki z myślą o ewentualnym zarabianiu. Do tej pory nie zarobiłem nic, ani dolara. Najlepszym filmikiem obecnie jest "Dzielenie pisemne", filmy "szachowe" (tu na YT) jakoś nie mogą się przebić. Mam nadzieję, że "Szachista" może przełamie passę ale generalnie skupię się chyba na filmach "matematycznych". W praktyce są już takie kanały z matematyką dla sp i gim ... ale są w innym stylu i chociaż merytorycznie są bardzo dobre, technicznie też dobre, to moje "Dzielenie pisemne" jest pewnym wyznacznikiem, do którego można się odnosić. Gdybym tak robił z 20 takich filmików rocznie ... ZUS "się rozleci" i co wtedy ... a JKW już 20 lat temu mówił co trzeba zrobić. Nawet jeśli ... nie wyrobię sobie emerytury na YT, to chociaż jakieś portfolio będzie, no i łatwiej w szkole będzie uczyć. Kalendarza LINDNERA jeszcze żadnego nie sprzedałem. Dolina Wełny jeszcze nie odpowiedziała w sprawie PITS. Przez całe ferie ani razu nie pobiegłem. Ciężka ta zima. Dzisiaj "wpuszczam" reklamy na bloga. (aby zobaczyć działanie Adsense)

piątek, 25 stycznia 2013

czwartek, 24 stycznia 2013

Apokalipsa :)

"Masakryczny tydzień", to jeszcze nic ... okazuje się, że zawsze może być jeszcze gorzej.
Cały czas nie biegam, bo nie ma jak ... ani warunki atmosferyczne, ani zdrowie, ani sytuacja domowa. Poniedziałek jeszcze był znośny (kalendarze od LINDNERA, załatwienie sprawy w Orange (co oni będą robić z tymi kabelkami, przejściówkami)), we wtorek zamiast planowanego turnieju tylko stanie przy planie i dyskutowanie. Warunków do gry też nie było - cała szkoła w pyle po przekuwaniu przejść między szkołą a halą. Zjawiło się tylko kilkoro uczniów i musiałem ich odprawić z kwitkiem. Najgorszy był jednak początek remontu kuchni. Całkowite zburzenie rytmu dnia, porządku w domu, pełno pyłu. Straciłem humor, uleciało ze mnie wszystko, zwłaszcza iż szło nie tak ja chciałem a już nie chciałem się wtrącać, poddałem się. W środę niedogodności ciąg dalszy (i tak pewnie będzie do ukończenia remontu). Jedynym pozytywnym akcentem było skorzystanie z serwisu tablica.pl gdzie okazało się, że nie będzie problemu ze sprzedażą starych mebli kuchennych i starej kuchenki. Wydatki oczywiście co było do przewidzenia będą jednak i tak wyższe od przewidywanych. Za to na tablicy znalazłem buty w cenie mnie satysfakcjonującej za 94 zł (z dostawą) w sklepie kosztują prawie 500, jeśli wszystko będzie ok, to będzie dobry biznes.
Jest czwartek a remont posuwa się ... powoli, natomiast na koniec dnia "Barman" przysłał mi plik z "Szachistą" ... odwalił kawał roboty ... teraz kolej na mnie :)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Mnożenie japońskie :)


Połowa ferii ... już za nami, cały czas bez biegania, ostatki lekkiej infekcji już zniknęły ale ... cały czas nie biegałem. Do Wągrowca na turniej wczoraj nie pojechałem. Za to postanowiłem chociaż trzyminutowy filmik umieścić. Wcale nie jestem pewien, czy to "japoński" sposób ... może chiński ale ja spotkałem się jako japoński.

piątek, 11 stycznia 2013

Masakryczny tydzień :)

Plany planami a życie życiem. Małe szanse na to, by nadrobić zaległości z 10 dni tego roku. W poniedziałek w szkole od rana do wieczora, bo rada, we wtorek w szkole od rana do wieczora, bo szkolenie bhp. W środę okazuje się, że jakaś infekcja mnie bierze a Ewie przy aktualizacji rozwala się program. Do piątku musiałem wyprowadzić dzienniki - normalny i karciany, a w elektronicznym też wysyłałem uwagi. Na wprowadzanie lekcji do internetu nie było już absolutnie czasu. Tylko sny miałem ciekawe. W poniedziałek śniło mi się, że byłem gdzieś ... w Budapeszcie (?), tam kilka osób na mnie liczyło, że ich gdzieś dowiozę i byli przekonani, że świetnie sobie z tym poradzę a ja miałem świadomość, iż nie mam żadnej orientacji a na pewno orientacji gdzie jechać (a woziłem ich gdzieś samochodem), ja sobie ot tak jechałem przed siebie wiedząc, że nie wiem gdzie jadę a moi towarzysze myśleli, tzn. ja miałem taką świadomość, że niby ja doskonale wiem gdzie jechać ... a ja nie miałem odwagi ich uświadamiać, że ja nie mam pojęcia i wolałem ich zostawić w tej nieświadomości... We wtorek śniło mi się ... już prawie zapomniałem. W środę śniło mi się, że zjawili się u mnie Afgańczycy (Issa z kolegami) a ja ... postanowiłem ich jakoś "załatwić" podejrzewając ich o złe zamiary  ale ... mi się nie udało ... ale okazało się, że niepotrzebnie się ich obawiałem, bo nie mieli złych zamiarów, co zostało ujawnione przez jakieś tajne służby ... ale skończyło się jakoś ... "pokojowo"... W szkole też lekko nie było. Weronika Fik kompletnie roztrzaskała laptopa, matryca popękana a do tego jeszcze klawiatura też robi spięcie. W szkolnym Macbooku spuchła bateria ... i też padła klawiatura. Podobno uszkodzeniu uległ również szkolny ekran. W czwartek nic nie udało się naprawić u Ewy a w dodatku musiała jechać do lekarza a lekarz zamknął praktykę i musimy się przepisać do innego rodzinnego. Wieczorem w czwartek jeszcze szukając rozwiązania problemu z programem Ewy napisałem e-mail do Sygnity z opisanym problemem. Gdy rano dzisiaj wstawałem, wiedziałem że muszę zachować spokój i ... dotrwać do końca... i że będzie ciężko. Odpuściłem klasom drugim kartkówkę z układów równań, to nie będę musiał poprawiać ... ale czy oni się nauczą? Wyprowadziłem dzienniki ... ale jeszcze nie są "zaliczone". W poniedziałek zacznę układanie planu na nowe półrocze ... ułożenie wydaje się niemożliwe a ja będę musiał ułożyć. Udało się złożyć deklaracje do nowego lekarza, po lekarzu zaraz udałem się do Ewy. Tam już przy telefonie był ekspert z Sygnity, który mnie poprowadził przez aktualizację. Nie byłbym w stanie wykonać tego samodzielnie (instalacja Firebirda, jakaś "magiczna" komenda w w wierszu poleceń, gdzie musiałem jeszcze odkryć drobną zmianę, która mieszała, podmiana pliku programu z innego komputera ze starszą wersją w celu "oszukania" instalatora ... ale w końcu się udało. W poniedziałek wpływały na konto pożyczki moja i Ewy, trzynastka Ewy i konto zaczęło wyglądać rozsądnie ale Ewa wymyśliła wymianę kuchni, był fachowiec, przysłał wycenę i ... żeby tylko starczyło. Pewnie jeszcze nie wszystko opisałem ... na szczęście nadchodzą ferie ... tylko to układanie planu ehhhh

wtorek, 1 stycznia 2013

Plany na rok 2013

Biegowo:
-przynajmniej 20 km tygodniowo,
-starty: Janowiec (10), Żnin (10), Piła (21), Poznań (42),
-złamać: 50min/10km, 1:50h/21km, 4h/42km,
------
Szachowo:
-na chess.com utrzymać się w przedziale 2000-2100,
-w ferie zimowe zrobić 1 turniej w Wapnie, 1 w Damasławku,
-PITS 3 maja,
-przygotować ... z 4 szachowe podcasty,
-wystartować w przynajmniej jednym turnieju szachów klasycznych, najlepiej z dodawanym czasem i uzyskać wynik rankingowy powyżej 2000 prawdopodobnie latem w Mistrz. W.K-P.
-jesienią znaleźć się przynajmniej w trójce na Mistrzostwach Powiatu,
------
Fizycznie:
-codziennie 100 brzuszków i 50 przysiadów,
-do końca marca opanować stanie na rękach w stopniu zadawalającym,
-do końca roku dojść do ... 20 podciągnięć na drążku,
-czynić przygotowania do s.
------
Naukowo:
-podciągnąć angielski na przyzwoity poziom,
-przerobić/dorobić angielskie wersje podcastów, zwłaszcza "dzielenia pisemnego",
-zrobić stosunkowo dużo krótkich podcastów "matematycznych"
------

czwartek, 27 grudnia 2012

Ciężki koniec roku

Spadek oglądalności filmów na Youtube można wytłumaczyć przerwą świąteczną. Właściwie to nawet dobrze świadczy o ludziach, że świętowali zamiast siedzieć w internecie :)
Dodatkowo doszła jeszcze choroba Jakuba a i ja czuję się trochę kiepsko. Nagle energetycy zaczęli mieć kłopoty i zdarzają się wyłączenia prądu. Zatem naprawdę nieciekawie.
Obiecałem sobie jednak, że zrobię dwa filmiki szachowe jeszcze w tym 2012 r. i zrobiłem!

Tu youtube przyczepiło się do fragmentu ścieżki dźwiękowej ... a przecież to z iLife :)
W drugim filmiku się nie czepiali :)

Mam nadzieję, że po Nowym Roku notowania (na youtube) wzrosną :)
ale tego symbolicznego dolara chyba nie uda się jednak zarobić w 2012 r. :)

piątek, 14 grudnia 2012

Usprawiedliwienie ...

Niedawno pisałem o "dniu spinacza" a tu kolejny podobny dzień "zmarnowany", gdy trzeba wykazać opanowanie. W szkole próbne egzaminy gimnazjalne i ... zamieszanie, ciężko się lekcje prowadzi, uczniowie jak "naelektryzowani", trzeba mieć cierpliwość ... ale wytrzymałem. Wróciłem do domu, obiad i wyjazd do Wągrowca, z Maksem który później jechał do Poznania do operetki. Powrót, wyjazd z Ewą i Jakubem do Żnina, do lekarza. Masakra - termin był na 17:20 a wchodził dopiero po ponad godzinie czekania. "Darmowy" lekarz tylko 60 zł, w aptece zostawiam prawie 130, czyli razem ok. 200. W domu jesteśmy ok. 19:30. Żeby tylko to leczenie nie skończyło się złamaniem jakiegoś wirusa. Przed 21-ą wyłączają prąd a mnie czeka jeszcze ok 23-ej wyprawa po Maksa do Wągrowca i jak tu cokolwiek zrobić? Czekanie w Żninie mocno mnie "nabuzowało", ... teraz gdy piszę już trochę ta złość wyparowała ale pamiętam. We wtorek byłem na wywiadówce Maksa, ... no chyba przestanę jeździć. Nie wyniosłem z niej nic, bo co mnie interesuje, że ktoś choruje a ktoś się nie uczy a ktoś wagaruje a ktoś nauczycielom dzień dobry nie mówi a matura to nie wiadomo a wybór przedmiotów to niewiadomo, to po co mnie tam wzywają? Paliwo i ponad dwie godziny (z dojazdem) stracone. Sam w poniedziałek będę robił zebranie ...  i już mi szkoda tego czasu ... ale ja to przynajmniej staram się streszczać. Przez te dzisiejsze wyjazdy musiałem odwołać kółko szachowe w GOK-u. Jednak w ubiegłym tygodniu zaoferowałem się, że w ferie dwa razy pojawię się tam - raz zrobię warsztaty nauki gry i w następnym tygodniu turniej. Ponieważ w szkole zrobię pewnie podobnie a układanie planu mnie nie ominie, to już mogę zapomnieć o wyjeździe do Obry (ale chociaż pieniądze zaoszczędzę a zresztą tam chyba cały czas bazują na mechanicznych zegarach). Wczoraj ... napisałem tekst piosenki szachowej, którą mam zamiar przygotować na otwarcie hali, trzeba się zmobilizować i zrobić. Po głowie cały czas chodzą mi projekty pucharów na XV PITS, w chwili obecnej chciałbym załatwić wycięcie kształtów figur z grubej blachy, później to "wyszczotkować" i na dole podstawę z czterech kostek (ciemne jasne w szachownicę) kamiennych sklejonych. Pracy jest dużo - przygotować sprawdziany dla wszystkich moich klas na przyszły tydzień, kto wie czy nie wlepią mi jeszcze do sprawdzenia tych egzaminów próbnych, itd. itd. ... a tu prądu cały czas nie ma - całe szczęście, że pisałem na iPadzie, bo jak by mi jeszcze to pisanie przepadło ... Gdy w końcu postanowiłem zmienić telefon na c3350 solid, to nagle jego cena wzrosła z 99 na 249 ale nic ... poczekam, przecież mnie nic nie goni, przecież jestem spokojnym człowiekiem :)

wtorek, 4 grudnia 2012

Dzień "spinacza"

"Nie lubię poniedziałków" - zaczęło się od tego, że zgodziłem się pojechać jako opiekun na przedstawienie "Legendy polskie" - musiałem się pilnować żeby nie zasnąć. Przy okazji straciłem jedną lekcję nauczania indywidualnego. Uczniów wręcz "nosiło", ciężko było prowadzić lekcje. Później co chwilę coś "wyskakiwało" ... a to kolejny uczeń się nie pojawił, a to nudna rada pedagogiczna, a to komp się ciął, a to Ewie spinka w pasku się popsuła i prowizorycznie naprawiłem kawałkiem drucika ze spinacza, a to popsuło się zamknięcie licznika wody, gdzie wykorzystałem do naprawy resztę z tamtego spinacza. Wiedziałem, że przy takim dniu trzeba zachować spokój i wytrzymać do końca dnia, bo i tak nic się nie uda. Wytrzymałem ... dzisiaj już lepiej. Przywiozłem dekoder cyfrowego polsatu (no fajne jest HD). Karol Lalla przysłał wycinek z gazety niemieckiej.
Wszystko wskazuje na to, że w czerwcu pojedziemy z rewizytą do Luneburga a tam może spotkamy nawet Kasparowa. Jeszcze myślę, czy jechać w niedzielę do Gniezna na turniej ... cały czas jadę na "deficycie" czasowym.