piątek, 28 marca 2014

Polskie piekiełko

Wkrótce ruszy głosowanie w konkursie "W kontakcie z energią". W końcu nagrałem filmik i praktycznie jako pierwszy zgłosiłem inicjatywę do konkursu. Nie mając kompletnie pojęcia co zrobią inne szkoły. Ledwo umieściłem pojawiły się złośliwe komentarze od kolegów uczennicy, która wystąpiła. Dzisiaj pojawiły się komentarze złośliwe od uczniów z zupełnie innej szkoły, która nawet nie będzie rywalizować z Wapnem. Oczywiście poleciały jeszcze łapki w dół. Tak, Polska to taki "dziwny kraj" i trudno się dziwić powstawaniu dowcipów w stylu: Lucyfer wizytuje piekło, w różnych kotłach smażą się grzesznicy, przy wszystkich kotłach straż pełnią diabły i w pewnym momencie Lucyfer zauważa, że przy jednym kotle nie ma strażników, pyta się o powód  a "szef zmiany" odpowiada: "a tam to Polacy się smażą, ich nie trzeba pilnować, oni sami nie pozwolą, aby ktoś z kotła uciekł!" :-)

-
Moje komentarze do filmiku "konkurencji" starałem się utrzymać w łagodnym tonie, życzę im dobrze. Nie rozumiem dlaczego jesteśmy tak nieżyczliwi? Bardzo było to widać w konkursie "Matma mnie kręci". Tu na szczęście reguły są inne i te nieżyczliwe głosy nie będą miały żadnego znaczenia. 
W szkole odczuwam też jakieś "fale" nieżyczliwości. Na ostatniej radzie, w moim krótkim wystąpieniu na temat DE, rzuciłem tylko luźną myśl o przyczynach braków w DE, że "może to sabotaż?". Podobno reszta grona otrzymała maila z paragrafami jakie grożą za pomówienie ... Nie podawałem żadnego nazwiska, nawet w luźnych rozmowach. Chciałem tylko i wyłącznie poprawić jakość pracy. ... Trzeba mieć naprawdę cierpliwość. Dzisiaj została mi zwrócona uwaga, że jako nauczyciel nie powinienem wpisywać uwag typu "uczeń mimo wielu upomnień przeszkadza w prowadzeniu lekcji". Zapytałem - w takim razie jak mam formułować uwagi? Nie otrzymałem odpowiedzi. W luźnej rozmowie z kolegą dodałem sobie później odpowiednią wersję - "przygotowałem tak mało ciekawą lekcję, iż uczeń X nie był nią zainteresowany i musiał zająć się rozmową z uczniem Y, obiecuję że następnym razem przygotuję ciekawszą lekcję".
Dzisiaj oglądałem filmik z JKM, w którym przedstawiciel TR przekonywał, że w niektórych państwach dzietność związków "homo" jest większa niż związków "hetero".
Absurd goni absurd.
Nie pozostało mi nic innego jak wreszcie wrócić do treningów biegowych. Na początek ósemka w 44:44 :-)

niedziela, 16 marca 2014

Koniec zimy?

Wczoraj mocno wiało, chwilami padało, dzisiaj zresztą też. Wszystko wskazuje na to, że już po zimie.
Zostało jeszcze nadspodziewanie dużo drewna. Spodziewałem się, że ta drewutnia za garażem 8m3 nie wystarczy a  tu niespodzianka.
Wczoraj wymieniałem ogumienie w rowerze Ewy. Jak zwykle musiałem mieć przygody. Na oponie było napisane 28x1,5" więc taką kupiłem ale ... . Na początku miałem kłopot, aby zdjąć starą oponę ale ponieważ nie zależało mi na dętce, bo też wymieniałem, więc ostatecznie udało mi się zdjąć. Zakładam nową a tu niespodzianka - za duża, spada z felgi. Zobaczyłem jeszcze dodatkowe oznaczenia a tam na starej było 622 a na nowej 635 (podejrzewam, że to wewnętrzna średnica). Cóż musiałem zdjąć i na nową dętkę założyłem jeszcze starą oponę aby jechać do sprzedawcy i wymienić. Gdy sprzedawca zobaczył, to dał mi teraz 28x1,75 ale teraz te dodatkowe oznaczenia pasowały. Zabrałem się za zdejmowanie ale teraz trzeba było już uważać, bo nie chciałem zniszczyć dętki. Skończyło się na tym, iż przeciąłem starą oponę i w końcu udało się ją zdjąć. Nowa pasowała. Gdy kiedyś bawiłem się z tylnym kołem w tym rowerze, to później miałem duże problemy z ustawieniem biegów. Tym razem poradziłem sobie. Ewa mówiła, że mogłem przecież zawieźć do zakładu i by mi zrobili. Jednak satysfakcja z tego, że zrobiło się coś samodzielnie jest bardzo cenna. 
Po obiedzie pojechałem na ostatni mecz White Tigers do Skoków. Maks chciał wpuścić mniej niż 8 bramek i ... udało mu się - przegrali tylko 1:6, do przerwy było nawet 1:1 i zanosiło się na sensację. W drugiej połowie jednak nie wytrzymali.

sobota, 8 marca 2014

Setny filmik na YT - jednak szachowy ale bez komentarza

Miałem zupełnie inny plan na setny filmik a wyszło tak jak wyszło. Nie odważyłem się opublikować mojej wersji "Szesnasty PITS", chociaż kto wie ... wyniki oglądalności mogłyby mnie czasami zaskoczyć :) Nie zdecydowałem się nawet dodać komentarza, dodałem tylko muzykę. Akurat te zadania udało mi się rozwiązać bezbłędnie. Niewiele brakowało, abym się w pierwszym pomylił (ale dostrzegłem, że białopolowy goniec czarnych może namieszać i trzeba go zbić). Oczywiście filmik może być ciekawy tylko dla przeciętnych szachistów. Dla dobrych, to za łatwe, dla początkujących za trudne a dla laików, to całkowita abstrakcja.

środa, 5 marca 2014

forty-eight, w dzień pokory

Tak, dzisiaj w Środę Popielcową stuknęło mi na liczniku 48 lat. Rzeczywiście cały dzień odczuwam, tę pokorę. Z jednej strony mam wypełnić jakiś wniosek na nagrodę, gdzie mam wymienić swoje zasługi - czego to nie zrobiłem, jaki to ja super? Z drugiej strony, na każdym kroku potykam się o różne drobiazgi zwłaszcza z branży IT, które pokazują jak mało jeszcze umiem, jak wiele jeszcze powinienem się nauczyć. Wiele czasu spędziłem na poszukiwaniu rozwiązań jak rozwiązać problem z macierzą w komputerze w Wapnie. Nie miałem pojęcia ile tam jest różnych niuansów. Wczoraj włożyłem tam kości pamięci, które kupiłem na własne ryzyko i które miały przyspieszyć a jeszcze przed rozpoczęciem lekcji miałem telefon, że komputer się nie uruchamia. W końcu udało mi się uruchomić, gdy powyjmowałem te RAMy ale kontroler RAID zaczął zgłaszać, że jeden z dysków padł. Znów rozebrałem, posprawdzałem taśmy, uruchomiłem i ruszył ale niepewność pozostaje. Okazało się również, iż nie mogę ot tak sobie zainstalować Windowsa, do tego podpiętego już dysku SSD a ja myślałem, że wystarczy wskazać dysk i się instaluje. Na szczęście na drugim komputerze udało mi się rozwiązać problem, który powstał po instalacji nowej aktualizacji SR, gdy program stał się niefunkcjonalny, bo BOSS nie działał. Odinstalowałem tam niepotrzebną Javę, próbowałem uruchomić usługę i nie chciało. Zatem skorzystałem z wczoraj przygotowanej ściągi i skopiowałem msvcr100.dll z pewnego katalogu Javy do innego katalogu ...win32... i następnie odinstalowałem JBoss i zainstalowałem JBoss i teraz gdy spojrzałem w usługach, to już usługa była cały czas uruchomiona ... ale jak zwykły śmiertelnik miałby wpaść, żeby takie jakieś tricki robić? Normalnie Matrix. Cały czas główkuję nad przeniesieniem tej macierzy na SSD ale nawet jak to zrobię, to jeszcze czeka mnie zapewne przeprawa przez BIOS - na samą myśl mam dość. 
Nie pobiegłem dzisiaj ... a mogłem.
Nie zrobiłem wielu rzeczy, które cały czas "wiszą".
Ksiądz też "poszalał" z sypaniem popiołu - jeszcze tyle nie miałem.
Dużo życzeń otrzymałem na FB i NK, mniej SMS. Cóż ... to miłe, ale też traktuję to jako lekcję pokory, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim się odwzajemnię. Mam nadzieję, że nie będą mieć ludzie do mnie pretensji - wszystkim dobrze życzę ... a dla mnie składanie życzeń było zawsze trochę krępujące tzn. zdawkowe tradycyjne, to nie problem ... ale po co takie życzenia?

 Mam jeszcze takie złudzenie, że ludzie telepatycznie wyczują moje życzenia :-) a przynajmniej jak ich faktycznie, fizycznie nie złożę, to wcale nie znaczy, że np. komuś źle życzę. Ot stary już jestem i zaczynam ględzić.

sobota, 1 marca 2014

Podsumowanie Gniezna

Wkrótce może jeszcze rozwinę a teraz, żeby nie zapomnieć>
Pierwsza partia z seniorem (na oko 70 lat), [Kapeliński Zygmunt 74 l.] białymi, przeciwnik grał sycylijską, długo się trzymał, już miałem obawy ale się pogubił i punkt.
Druga partia, jedyna na scenie, czarnymi z mm Marcinem Sieciechowiczem. Zagrałem ... gambit budapesztański a co i to jeszcze ten wariant, w którym Jobava ograł Wojtaszka i ... nawet miałem lepszy czas i długo było dobrze tzn. równo, widać że szukał pomysłu jak to pokonać i znalazł ale na pewno nie miał łatwo.
Trzecia partia z juniorem Kajetanem Żygadło, białymi graliśmy partię włoską, nie zbił skoczkiem piona na e4, zdążyłem zrobić roszadę a od tak się zablokował, że prawie mu hetmana złapałem, musiał oddać figurę i było po partii.
Czwarta partia, czarnymi z juniorem Arturem Hrymowiczem, partia szkocka, wariant z hetmanem na h4. Grał szybko i to mnie trochę niepokoiło. Zostawiał piony pod biciem ale były bardzo "zatrute" i wolałem nie brać. Jednego jednak wywalczyłem, czyli przewagę miałem. Roszady mieliśmy w przeciwne strony. W długiej partii na pewno bym go "rozjechał" ale wybrałem powtórzenie posunięć, bo miał kilka minut przewagi.
Piąta partia z juniorką, Weroniką Momot, białymi. Ona zagrała obronę francuską a ja wybrałem mój "bezpiecznik". Trzeba przyznać, że grała dobrze i długo była napięta sytuacja ale w końcu czegoś nie zauważyła i pozycja zaczęła się jej sypać.
Szósta partia z kandydatem Łukaszem Kałużnym (2100), czarnymi. Zagrał d4 ja skoczek f6 a on Sf3 i ... poszedłem w układ symetryczny. Podobną partię grałem niedawno na chess.com i dlatego śmiało szedłem w ten wariant. Wyszedłem z debiutu bez strat. Pozycja była naprawdę równa. Niestety zacząłem się zastanawiać. Doszliśmy do końcówki pionowej i po jednym skoczku. Nie chciałem niczego przeoczyć i zawsze znalazłem dobre odpowiedzi. Niestety czas się skończył ale przeciwnik sam przyznał, że był tylko remis. Gdybym wytrzymał z czasem i dowiózł remis pewnie byłoby to największe osiągnięcie na tym turnieju.
Siódma partia z juniorem, Marcinem Królem, białymi. Grał obronę sycylijską i był to wariant gdzie skoczek z d4 idzie na b5. Trochę go ścisnąłem, trochę się go bałem, bo widziałem, że zremisował z Adrianem Kurzem, zatem na pewno coś tam potrafił. Jednak udało mi się wcisnąć mu zatrutego piona i stracił figurę. W normalnej, klasycznej partii nie miałby żadnych szans ale zachciało mi się zrobić mu mata, bo zapędził się daleko swoim królem. Jednak została mu jeszcze furtka dla jego wieży i ... zwątpiłem a zostało 20 sekund. Zgodziłem się na remis, bo wypuszczając go z pułapki matowej mógłbym przegrać tę partię na czas, mimo przewagi.
Ósma partia z Marcinem Mullerem, który jeździ z turnieju na turniej, bo gdzie tylko przeglądam listę zapisanych zawodników, to go widzę na liście :) Graliśmy partię czterech skoczków, długo było równo. Jednak kilka pasywnych posunięć z jego strony i udaje mi się zdobyć jakość a właściwie nawet figurę, bo nie odbił od razu i próbował jeszcze skomplikować ale udało mi się sparować groźby i w końcu zostałem z wieżą więcej i punkt.
Nadeszła ostatnia dziewiąta runda a ja miałem 5 punktów - nieźle. W ostatniej rundzie dostaję juniora - Piotra Kamińsiego ... i ... tu błąd już na początku nastawiam się, że muszę wygrać. Błąd, wielki błąd! Ja białymi jak zwykle e4 a on poszedł w sycylijską. Nie miałem pomysłu na grę, ustawiłem się trochę pasywnie, w końcu podstawiłem piona (pojechałem o jedno pole za daleko i zobaczył, niby był broniony ale nie mogłem bić). Pozycja zrobiła się kłopotliwa ale w końcu znalazłem komplikacje i zacząłem wychodzić na prostą. Partia zrobiła się naprawdę ostra i porobiłem takie groźby matowe, że ... przy dodawanym czasie miałbym wygraną, bo jeśli by się przed matem wybronił, to miałby ogromne straty. Już widział, że jest tragicznie ... ale widział, że zostały mi 3 sekundy ... nie zdążyłem (nie chciał remisu).
Zatem zostałem z pięcioma punktami. Niby plan wykonany ale niedosyt zostaje.
Nie czekałem już na zakończenie, nie wiem czy coś wygrałem. Skończyłem grać ok. 17:30, przyjechałem do domu, jest 20:15 a ... serwis turniejowy ... jeszcze nieuaktualniony. Szkoda. Już na starcie mieli pół godziny straty ale się nie przejmowali. Grało ostatecznie 152 zawodników, było już trochę ciasno. Nie korzystali z projektora, przerwy trochę się przedłużały. Koszulki mieli fajne, jeśli wybrałem dobry rozmiar, to przyda się do biegania, bo techniczna :-) Ciasto mieli, wykorzystali mój pomysł :) (upiekły mamy zawodników). Grochówka była dobra ale co ponadto, to trzeba było kupować.
Wczoraj zauważyłem, że w Trzciance będzie jednak IV Memoriał tylko, że w kwietniu. Fundusz nagród będą mieli "kosmiczny" :) ale wpisowe niestety też duże. Trzeba się poważnie zastanowić. W końcu szachy szybkie, to nie jest moja specjalność. Kusi trochę fakt, że będzie jednak dodawany czas ale tyle kilometrów do tej Trzcianki. Jechać, zmarnować cały dzień, trochę kasy i zdobyć ostatecznie 5 punktów? Wątpliwości jest dużo. Jeszcze przemyślę.
---
Wyniki pojawiły się ok. g. 20:35. Ostatecznie 52 miejsce (przy 6 punktach byłbym na +- 31)
---
Pewnie zwyciężył GM Jacek Tomczak, zdobywając komplet punktów
Powyżej fragment z końcówki partii z Kamilem Szadkowskim. Byłem tam, gdy zostało im po trzy minuty (z kawałkiem). Pozycja Jacka na pierwszy rzut oka wcale nie wygląda wesoło, wręcz jest ściśnięta i jest zmuszony do obrony ... ale, ta koncentracja, to widzenie wszystkiego ...
---
Fotki z Gniezna

piątek, 28 lutego 2014

Jutro do Gniezna

Czas ucieka, nawet nie zdążyłem dokonać wpisu od niedzieli. Tydzień minął ... znacznie lepiej niż poprzedni. Trochę pobiegałem, trochę spraw udało się "wyprostować" np. napęd DVD w laptopie i dysk SSD w stacjonarnym w Wapnie. Jutro turniej ... nie spodziewam się cudów. Wynik w granicach 4,5-5 punktów powinien mnie zadowolić.

niedziela, 23 lutego 2014

Słoneczna lutowa niedziela

Ten tydzień był ... trochę ... lepszy. Cały czas wiele spraw na głowie, wiele do zrobienia ale chociaż coś wychodzi. Dużo zależy od najbliższego poniedziałku, jest rada, jak będzie spokojnie, to i tydzień będzie spokojny. Miałem kilka myśli do zapisania ale ... uleciały. Trochę wreszcie pobiegałem i nawet nie było najgorzej. Maksa zawiozłem na mecz, grali z najlepszą drużyną a są niby najgorszą. W pierwszej połowie nawet dwa razy prowadzili i pierwszą połowę zakończyli wynikiem 2:2. Pierwsza połowa była całkiem wyrównana. Niestety w drugiej ... już nie grali, już nie strzeli żadnego a stracili 6. Maks zbytnio się nie przejął i dobrze, bo sam grał dobrze. Cóż ... czasami trzeba przegrywać a z mocnymi, to nawet nie wstyd. Właściwie ... przenosząc się na szachy - nie będzie wstyd przegrać z mistrzem, czy arcymistrzem a jak się człowiek tym nie przejmuje, to nawet namieszać można. W sobotę zagram w Gnieźnie. Podoba mi się podejście z wpisowym wpłacanym wcześniej. Przyjęli wpłaty, zrobili limit i już mają spokój. Muszę to przemyśleć i zastosować w następnej edycji PITS-a, może akurat ktoś wpłaci więcej? Myślę jeszcze, czy nie wprowadzić systemu punktacji 3 za zwycięstwo, 1 za remis. 

niedziela, 16 lutego 2014

Jakie ferie, taki turniej

10 minut, to nie jest mój ulubiony czas. Traktowałem ten turniej jako ... nie zależało mi na tym turnieju, widocznie jeszcze nie byłem całkiem zdrowy. W pierwszej rundzie dałem Jakubowi pół punktu, żeby się cieszył. W drugiej rundzie trafiłem na Bronka i ... zegar był felerny. Niemiecki Garde a taki numer mi zrobił - mi czasu ubywało a Bronkowi nie. Ja patrzyłem się na śmigiełka i one się obracały ale wskazówka się nie przesuwała. Dopiero gdy została mi minuta a Bronkowi dalej 10 to się obudziłem, że mu wcale czasu nie ubyło. Teoretycznie go przycisnąłem zmusiłem do oddania hetmana za wieżę i skoczka ale została mi minuta i już zatrzymałem się tylko na wiecznym szachu. W trzeciej rundzie "spokojnie" pokonałem Przemka Hoffmana, tzn. zanosiło się spokojnie, bo zrobił niedokładność, którą na szczęście zauważyłem i zdobyłem figurę i później jeszcze zwiększałem przewagę ale ... została niecała minuta i na szczęście spiąłem się i zdążyłem zamatować w ostatnich sekundach. W następnej trafiłem na Adriana Urbana i w moim koronnym wariancie obrony dwóch skoczków z rozpędu chwyciłem nie tę figurę i za chwilę podstawiłem figurę ale jeszcze jest słaby i szybko odrobiłem straty i wygrałem. Kolejna partia z Lechem Schneiderem - no ładnie było ale dałem sobie wziąć figurę ale nie przejmując się grałem dalej, co ciekawe bez tej figury stworzyłem takie groźby, że wydawało się, iż remis będzie spokojnie ale czasu zostało mało a Lech znalazł komplikacje uciekając przed wiecznym szachem. Co ciekawe udało mi się jeszcze doprowadzić partię do stanu, że wybiłbym mu piony i zostałby z gołym gońcem ... ale czasu zabrakło i przegrana. Przedostatnia partia z Michałem Kaiserem - wybrał białymi hiszpańską wariant wymienny, osiągnąłem inicjatywę ale dopuściłem do widełek i straty jakości. Grałem oczywiście dalej i za trzy posunięcia on dał sobie zrobić widełki pionem na króla i wieżę i już było po partii. Ostatnia runda z Krzysztofem Szwonem, czarnymi, obrona czterech skoczków. Równo było ale coś mnie podkusiło wziąć zatrutego piona i straciłem figurę ale grałem jednak w trakcie znów za szybko chwyciłem wieżę, co zaowocowało utratą mojego wolniaka, który mógł bardzo namieszać a tak wszystko się rozsypało. Cztery punkty, siódme miejsce ... kiepsko.
____
Zapisuję, żeby nie zapomnieć - opracować system matematycznego zapisu partii szachowej (zamiast .pgn), który pozwoliłby na łatwiejsze porównywanie partii a zwłaszcza pozycji. Teoretycznie może być to macierz o rozmiarze wiersza 64, gdzie kolejne wyrazy będą kolejnymi polami a wartości będą odzwierciedlały stojące figury np. 0-puste 1-biały pion, 2-biały skoczek, itd. czarne mogłyby być liczbami przeciwnymi do białych czyli -1-czarny pion ...

sobota, 15 lutego 2014

Pięć lat na FB :)

FB wykorzystał w filmiku (również) zdjęcia Karola Linetty, które umieściłem po jego debiucie w reprezentacji - oj ta sztuczna inteligencja :) Na szczęście są zdjęcia z biegów i z szachów.

piątek, 14 lutego 2014

Sześć lat na YouTube

Dzisiaj zrobiłem mało ale ... chociaż się udawało. Na YT dominują czerwone strzałki w dół (spadki) ale ... jest szansa na odwrócenie tendencji. Pojechałem do Wapna i przy macierzy RAID zastosowałem manewr, który powinien przyspieszyć komputer, w szkole założyłem nową końcówkę na skrętce i internet "wrócił" do "nowej" pracowni. Dzisiaj Maks gościł swoją dziewczynę w naszym domu, pierwszy raz (zapisuję z "kronikarskiego" obowiązku). Niestety nie odważyłem się jeszcze biegać.

czwartek, 13 lutego 2014

Czarna passa trwa

Drogi oddechowe jeszcze nie całkiem oczyszczone. Instalacji programu FoKa firmy Sputnik nie udało mi się pokonać. Mają instalkę z zaszytą bazą MS SQL 2005, ta baza nie idzie na Win 8 64-bitowym. Natomiast instalacja samego SQL nowego też sprawia problemy i też wyskakuje błąd. Kilka dni się z tym męczyłem ale mam dość i odpuściłem. Sam program wystarczyło "żywcem" skopiować i wkleić na nowym komputerze (a specjalista z działu technicznego kazał instalować) ale ... programem idzie otworzyć bazę na starym komputerze, pod warunkiem że oba są włączone i oba są w sieci. Bardzo możliwe, że błędy przy instalacji samej bazy wynikają z blokowania jakiś portów przez program antywirusowy ale nie mam już cierpliwości (oczywiście próbowałem przy teoretycznie wyłączonym instalować).
Próbowałem również skombinować z dwóch laptopów niesprawnych zrobić jeden sprawny i też się nie udało. W jednym była uszkodzona grafika i płyta główna a w drugim był uszkodzony dysk twardy. Postanowiłem przełożyć dysk twardy (logiczne) ale ... w jednym był dysk SATA a w drugim PATA o rany ... znalazłem na Allegro przejściówkę, która beż żadnych sterowników miała pozwalać podłączyć dysk SATA do starszych laptopów i zamówiłem i ... dysk i owszem można do tej przejściówki włożyć ale tego kompletu ni jak nie szło włożyć do gniazda w laptopie, tzn. wtyczka była ok ale nie było fizycznie miejsca, aby to zrobić. Zacząłem rozkręcać laptopa, akurat był taki, który miał mnóstwo śrubek, śrubka, przy śrubce (akurat tylko klapkę przy dysku miał na jedną śrubkę i ta odstawała). Rozkręcałem, rozkręcałem i ... nie udało się rozkręcić. Miałem nadzieję usunąć plastykową kieszeń i zrobić więcej miejsca ... ale nie udało się ... straszne.
W innym miejscu miałem przyspieszyć pracę komputera i zaproponowałem wymianę dysku twardego na dysk SSD, po moich pozytywnych doświadczeniach z moim laptopem. Zakupiłem profesjonalny, legalny program Acronis, dysk SSD, szyny do dysku, żeby można było zamontować 2,5" w miejscu 3,5". Wcześniej sobie poczytałem, żeby być przygotowanym. Zainstalowałem program, podłączyłem dysk SSD, zacząłem klonowanie, ładnie wszystko szło ale na końcu pojawiły się jakieś komunikaty o błędach ale myślę sobie ... może to nic takiego. Zatem rozkręcam komputer, aby wymienić dysk a tu niespodzianka - patrzę a tam dwa dyski. Co u licha? Już coś mnie tknęło. W takim razie, który odłączyć i czemu nie było widać drugiego (były dwie partycje ale nawet program widział jeden dysk). Profilaktycznie odłączyłem oba. Podłączyłem SSD, uruchamiam komputer a tu komunikat, aby zrestartować, niestety nici. Odłączyłem SSD podłączyłem jeden ze starych dysków. Myślał, myślał wystartował ale ... komunikat o problemach i braku drugiego dysku RAID ... o nie. To już mi wiele wyjaśniało. Na potrzeby bezpieczeństwa były dwa dyski fizyczne spięte w RAID i dlatego nie udało się bezbłędnie sklonować na SSD. Cóż ... odkurzyłem odkurzaczem wnętrze, wykręciłem SSD i poskładałem tak jak było. Teraz jeszcze pomyślę, czy uda się jeśli tylko skopiuję dysk (bez klonowania) a następnie zrobię z niego podstawowy? 
Podjechałem także do szkoły, aby założyć końcówki na skrętkę do nowej pracowni. Poukładałem odpowiednio końcówki, tyle że na jednym z końców włożyłem końcówkę odwrotnie i  nici. Z domu wziąłem dwie końcówki, bo myślałem że mam założyć tylko na jednym końcu kabla a tu zonk.
Do tego jeszcze wyraziłem swoje zdanie na FB w sprawie wyników badań geologicznych Wapna i  ... zaczęła się dyskusja ...

poniedziałek, 10 lutego 2014

P...y poniedziałek

Zdawałem sobie sprawę, że lekko dzisiaj nie będzie ale nie sądziłem, że będzie aż tak. Wszystko, wszystko, wszystko na opak. Nic nie udało się zrobić.
-
Nawet zadania nie udało się rozwiązać ... to chociaż utrwaliłem. Normalnie ... w zugzwangu jestem.

sobota, 8 lutego 2014

Katarstrofa

Katar, katar ... i katar. Wczoraj był wyjazd do Bydgoszczy i ... wydawanie pieniędzy. Dzisiaj próbowałem zacząć robienie filmiku o polach figur ... ale mi nie szło, cały czas nos zapchany.
Zrobiłem tylko wstęp i przeskoczyłem do szachów. Akurat napatoczyło się zadanko, dość ciekawe i akurat udało mi się je rozwiązać, więc postanowiłem je "uwiecznić".

środa, 5 lutego 2014

Pustki pod Wapnem

Dzisiaj odbyła się publiczna prezentacja wyników badań nt. potencjalnych zagrożeń dla Wapna. Było wielu znamienitych gości, urzędników, naukowców i oczywiście mieszkańców. Ja wytrzymałem na spotkaniu tylko godzinę a było prawie trzy. Poniżej niemal dziesięciominutowy fragment wystąpienia dra Marka Rasały, który w mniemaniu wójta jest obecnie największym ekspertem od Wapna (zjawisk geologicznych itp.).

Dziesięć lat temu wykonałem animację, która wyjaśniała powstanie, funkcjonowanie i zamknięcie kopalni soli. To był kawał roboty.

Pytałem później kolegę, jaka była ostateczna diagnoza ... Nie potrafił odpowiedzieć. Moim zdaniem nic nadzwyczajnego raczej się nie wydarzy a na pewno nie będzie to tak drastyczne jak w 1977 r. Owszem pewnie są pustki (największa ma 28 m wysokości), w końcu komory miały ok. 30 m wysokości i potrafię sobie wyobrazić, że niektóre z tych komór nie zostały zalane. Jednak na "chłopski rozum" ta woda, która jest w tych komorach jest pewnie tak zasolona, że już więcej soli nie rozpuści. Natomiast, że gdzieś tam zmienia się zasolenie ... pewnie skoro następuje przepływ wód podziemnych, to i zasolenie będzie się wahało. 
-
Od rana walczyłem dzisiaj z aktualizacjami w GOPSie, miałem już tego serdecznie dosyć. Najwięcej problemów było z dodaniem drukarki sieciowej w nowym komputerze z Win 8. 
Dzisiaj zmarł Tadeusz Mosz, miał 60 lat, próbował opowiadać prostymi słowami o trudnych sprawach ekonomii. 
Wczoraj nie biegłem, chociaż warunki były ale coś poczułem się niepewnie i wolałem nie ryzykować, dzisiaj sytuacja jest dalej niewyjaśniona tzn. ani nie przeszło ani się nie pogłębiło.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Pracowite ferie

Pierwszy dzień i cały czas stres i napięcie. Od rana do obiadu walczyłem z przenoszeniem oprogramowania. Gładko poszła FoKa, wystarczyło przenieść folder i wszystko. JST+ próbowałem i nic czytałem i nic, szukałem i nic, musiałem zadzwonić do firmy i podesłali link do instalki (normalnie na stronie nie było tej instalki, były tylko aktualizacje). W końcu się udało. Nie mogłem dojść jak zarejestrować OO Pro ale to nie było pilne. Wziąłem się za Płatnika, z którym już trochę wcześniej uszykowałem sobie, bo zmiana wersji, zmiana systemu etc. etc. Po drodze była krótka przygoda z bankingiem ale i to się udało, bo znalazłem stronę producenta ze sterownikami do tokena i bank był ok. Jednak przekazu do ZUSu nie udało się zrobić, bo niby podpis elektroniczny był ale nie było odpowiedniej listy CRL no i w końcu nie udało się, chociaż odszukałem program do podpisu ale już w domu odszukałem, że jednak potrzebny będzie inny nowy program do zarządzania tą kartą krypto... zobaczymy jutro.
-
Po powrocie postanowiłem zabrać się za przeczyszczenie obiektywu aparatu, bo jakieś paprochy psuły obraz (co widać np. na filmie ze Skoków). Zabierałem się za to z trzy razy - rozkręcałem, poddawałem się i skręcałem i wkurzałem się i próbowałem kolejny raz i rozkręcałem o kilka śrubek dalej i ... znów się poddawałem, bo takie małe śrubki i jeszcze coś tam, gdzieś tam trzymało i przecierałem ten obiektyw ... i nic. Paprochy cały czas widoczne. Wczoraj na Allegro zalicytowałem nawet podobny aparat za jedyne 54 zł i ... okazało się, że wygrałem i to spowodowało, że zdecydowałem się pójść na całość, postanowiłem się dostać do obiektywu z drugiej strony. W końcu się udało. Skręcanie szło nawet nieźle i ... została jedna śrubka, widocznie gdzieś opuściłem, jednak po włączeniu aparatu ... miła niespodzianka - wreszcie czysty obraz! Miły akcent na koniec dnia, tylko spokoju mi nie daje dzień jutrzejszy ...

sobota, 1 lutego 2014

White Tigers - kolejna porażka

Dzisiaj znów zawiozłem Maksa na mecz do Skoków. Znów miał entuzjazm ale znów przegrali. Tym razem porażka była mniejsza 0:5 ale niestety do zera. Właściwie tygrysy nie stworzyły żadnej groźnej sytuacji i było widać, że oni wcale nie wierzyli chyba, że ten mecz można wygrać. Maks mówił mi, że w szatni zastanawiali się do ilu dostaną a przegrywali po przerwie tylko 0:2, czyli wszystko było do odrobienia ... tylko woli walki nie było. Maks - w połowie pierwszej połowy popisał się całkiem niezłymi interwencjami. Właściwie, to bronił dobrze, miał też trochę szczęścia np. zawodnik nie strzelił do pustej bramki. Wynik mógł być zatem jeszcze gorszy.
-
Nie podsumowałem jeszcze drużynowego finału SZS. Nie udało się zdobyć miejsca w pierwszej dziesiątce. Zajęliśmy 22 miejsce na 47 drużyn. Właściwie długo było dobrze, nawet za dobrze. Pierwsze trzy rundy zremisowali, czwartą wygrali, piątą i szóstą zremisowali. Sześć rund bez porażki, tak dobrze jeszcze nie było. W ostatniej rundzie trafiliśmy jednak na Złotów, który okazał się zbyt mocny (czwarta rankingowo drużyna) ... porażka 0,5:3,5 i spadek o ok. dziesięć miejsc w dół. Te remisy uśpiły trochę moją czujność. Za rok będzie ostatnia szansa powalczenia o pierwszą dziesiątkę. Ciekawe, czy będę potrafił tak pokierować tą drużyną, aby w końcu powalczyć o godne miejsce?

BOKKA, wreszcie ferie.

Zaczęły się ferie ale ... coś jeszcze mnie "gryzie". Pierwszy tydzień jest jeszcze mocno obłożony. Dzisiaj natknąłem się na ciekawy kawałek jak się okazało polskiej (!) grupy BOKKA. Byłem mocno zdziwiony, że to polska grupa. W tym akurat utworze słyszałem jakiś inny utwór, niestety nie mogłem sobie przypomnieć jaki ale w końcu w komentarzach się natknąłem, czyli nie tylko ja to słyszałem :) 
To - "Here comes the rain again" Eurythmics ... ale nie przeszkadza mi to. Podejrzewam, że wszystko co tworzymy ma jakieś tam korzenie. Słuchałem również innych kawałków BOKKI i ... ma swój styl i podobnie jak Alan Parsons Project, nie uchcą ujawniać sojej tożsamości - ot taka metoda.

niedziela, 26 stycznia 2014

CAPro2010 v.36

Prawdopodobnie jestem jednym z nielicznych sędziów szachowych korzystających z CA na Macintoshu (chociaż jest na Windows). Zmiany w regulaminie nadawania kategorii i tytułów szachowych wymusił na autorze programu konieczność aktualizacji, żeby program poprawnie wyliczał zawodnikom normy. Poprawka była zapowiadana na 27 stycznia, ja zainstalowałem ją dzisiaj. Oczywiście nie obyło się bez kombinowania, bo u mnie nic nie może być normalnie, wszystko musi być kombinowane. Jednak nie przejmuję się tym - podejrzewam, że jestem jednym z pierwszych sędziów z wersją 36 :-) Przy okazji sprawdziłem liczbę zgłoszeń na XVI PITS i były już dwa. Nie zaobserwowałem informacji o Memoriale Dziedzica w Trzciance (zawsze był na początku marca), za to jest nowy ciekawy turniej w Gnieźnie 1 marca i ... pewnie się skuszę. Będzie okazja zareklamować PITS, będzie bliżej niż do Trzcianki.

sobota, 25 stycznia 2014

White Tigers :-)

Dzisiaj o futsalu. Zawiozłem Maksa na mecz do Skoków. Jego zadaniem było wzmocnienie na bramce zespołu White Tigers, w którym gra dwóch jego kolegów z klasy. Przeciwnikiem była drużyna z "poprawczaka" w Antoniewie. Dostali niezłe baty - do przerwy przegrywali 2:7 a skończyli 4:11. Maks jechał na mecz przekonany, że wpuści góra 5 bramek. Powyższe zdjęcie dobrze oddaje sytuację w drużynie tzn. zawodnicy którzy stoją - coś tam grali, natomiast reszta drużyny niestety nie miała pomysłu na grę. Przy takiej grze kolegów wynik nie oddaje dobrej postawy Maksa. Bronił naprawdę dobrze, koledzy nie mogą mieć do niego pretensji. Zresztą w drodze powrotnej Maks był w dobrym nastroju, mimo przegranego meczu, bo czuł że grał dobrze. Tygrysy nie miały pomysłu na grę i umiejętności też ... niestety. Jednak tak sobie tam pomyślałem, że to jednak fajnie, iż grają. W końcu ktoś musi przegrywać, ktoś musi być "mięsem armatnim" - sam wynik nie jest nawet najważniejszy, przecież można się cieszyć samą grą. 28-go we wtorek pojadę z moimi uczniami na zawody wojewódzkie do Zbąszynia. Plan zakłada przynajmniej pierwszą dziesiątkę - to będzie sukces. Przy okazji zabieramy drużynę Skoków, sam zresztą też jestem zawodnikiem Plezuro Skoki :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Rewolucja w kategoriach szachowych

Trochę "zaspałem" z nowościami. Okazuje się, że od 1 stycznia nastąpiły duże zmiany w regulaminie zdobywania kategorii i tytułów szachowych. Najważniejsze jest:
- możliwość uzyskiwania wszystkich kategorii i norm na kategorie i tytuły z 5 partii,
- nie uwzględnianie w obliczeniach rankingowych rankingu własnego ocenianego zawodnika.

sobota, 18 stycznia 2014

Złota nóżka :)

Nie sądziłem, że popełnię dzisiaj drugi wpis. Nigdy specjalnie piłka nożna mnie nie pociągała, specjalnie dobrym graczem a nawet kibicem nie jestem. Nawet nie wiedziałem, że dzisiaj jest jakiś mecz. Mecz był towarzyski ale ... w reprezentacji Polski debiutował Karol Linetty. Syn szkolnego kolegi, mieszkaniec Damasławka (niemal sąsiednia ulica). Zdarzało się nawet, iż grał w nogę na mojej działce :) To dzięki Maksowi się dowiedziałem, że TAKI mecz. Już w czasie odgrywania hymnów zrobiłem zdjęcie iPadem (w tv) i umieściłem na FB. Mecz w Abu Dhabi okazał się bardzo szczęśliwy dla Polski i dla Karola. Polska wygrała z Norwegią 3:0 a trzecią bramkę strzelił Karol. Brawo! Tak, taki mecz ogląda się lepiej. Już w czasie meczu komentatorzy chwalili Karola a po meczu też zbierał bardzo pozytywne komentarze. Cóż ... miły dzień!

Złota rączka :)

Zastanawiałem się jeszcze nad tytułem "czuła rączka". Dzisiaj, w czasie porannych zakupów wybawiłem z opresji lokalną cukiernię. Miałem kupić Ewie jedną bułkę żytnią, idąc drugą stroną ulicy widziałem "ciemność" w cukierni ale za chwilę zobaczyłem, że ktoś wychodzi, więc się pofatygowałem. Zrozpaczona sprzedawczyni natychmiast poprosiła mnie, abym "zrobił coś z prądem". Poszedłem z nią do szafki z bezpiecznikami, pytam się czy feralne urządzenie zostało odłączone - niby tak. Przełączam dźwignię ... opada ... i wtedy w głowie zapala się przysłowiowa lampka (przecież analogiczna sytuacja jest w wapieńskiej sali komputerowej). Zapieram się bardzo, bardzo delikatnie (tak jak saper) i powoluuuuutkuuuu ... i ciach prąd zaczyna płynąć. Pani wniebowzięta, wracamy do sklepu, po drodze żartuję, że należy się darmowa bułka (tylko żartuję). Zamawiam bułkę i drożdżówkę i pani nie chce pieniędzy. Cóż miałem zrobić? Przyjąłem prezent. W ubiegłym tygodniu miałem podobną przygodę w szkole. Zaginął klucz od sali 35. W środku były jeszcze nawet rzeczy dzieci. Wejść nie można, klucza zapasowego nie ma. Obsługa szkoły zmobilizowana ... i nic. Przypadkowo przychodziłem, miałem klucz od sali 19. Klucz wszedł w dziurkę ale nie chciał się przekręcić, widziałem jednak, że jakaś reakcja była. Ponieważ nie było alternatywy, więc mogłem się bawić. Bawiłem się może z dwie minuty, podejmując kilkadziesiąt prób i ... nagle udało się ... otworzyłem klasę. Już na otwartych drzwiach nie udało mi się tego powtórzyć, inni też próbowali i nie dali rady. 
Właściwie, to nic nadzwyczajnego ... ale cieszy!

czwartek, 16 stycznia 2014

Nowy pomysł na gambit budapesztański

Nawet nie sprawdzałem, czy jest to nowinka, czy znany wariant. Szkoda, że ofiarą tego debiutu został polski arcymistrz ale może przez to, łatwiej mi będzie zapamiętać tę kontynuację :) Okazuje się, że w gambicie budapesztańskim można pokonać nawet zawodników 2700+. Wiele się dzieje, dlatego mało czasu na pisanie.
-
Dopiero następnego dnia zdałem sobie sprawę, iż większość graczy, zamiast gońcem na f4, broni piona skoczkiem na f3 a wtedy posunięcie pionem na g5 już nie przechodzi.
-
Obecnie na YT 303 subskrypcji - różnie z nimi bywa, ale jest szansa, iż przez jakiś czas trójka z przodu się utrzyma. Aktywność w każdym razie duża.

Wczoraj sprawdzałem arkusze sprawdzianu próbnego mojej klasy - nie jest wesoło. Teraz będę miał większą motywację do zrobienia filmu o polach figur płaskich. Niby umieją ... ale później nie potrafią wiele napisać, czyli tak naprawdę ... nie umieją.

sobota, 11 stycznia 2014

Ożywienie, lekkie ale miłe

Po przerwie świąteczno noworocznej ... drgnęło na YT, wreszcie wyniki wyświetleń powyżej tysiąca dziennie. Udało mi się w końcu zainstalować Parallels Desktop (ile musiałem walczyć o ulgę edukacyjną) i teraz mam Windows równolegle z Mac OS X a przy nowym dysku SSD pracuje to nawet cicho i znośnie szybko. Już sędziowałem mały turniej "orkiestrowy" i było OK. W G-e w Wapnie udało mi się wreszcie rozwiązać problemy z Javą i JBossem. W szkole udało się uruchomić tablicę multimedialną.
-
Wczoraj był w TVP JKM i trochę naubliżał premierowi ale cały czas rozsądnie i oczywiście dzisiaj komentarze na portalach ale o dziwo dużo przychylnych. Oczywiście znów mu przerywali i próbowali ośmieszyć. Prawda jest smutna i ludzie się cieszą, że pierwszaki dostaną darmowe podręczniki ale kto za nie zapłaci? Oni sami zapłacą - w podatkach! Skoro obecnie stać społeczeństwo na utrzymanie: lekarzy, szpitali i armii urzędników NFZ, to przecież łatwiej będzie utrzymać samych lekarzy i szpitale. Prywatyzacja a dokładnie wolny rynek wymusiłby niższe ceny zabiegów. W chwili obecnej ludzie płacą składki, czekają w kolejkach i jeszcze płacą za prywatne wizyty i jeszcze dają łapówki, żeby przyspieszyć zabieg i jeszcze oczywiście narzekają ...
-
RIP Vugar Gashimov
-

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Bezpieczniki - obrona francuska, wariant Nimzowitscha



Dużo szachów, mało biegów na początku tego roku. Wczoraj wyszedłem pobiegać ale zrobiliśmy z Ewą tylko 3 kółka, bo padał deszcz. Miałem dzisiaj nadrobić stracony bieg ale ... coś zaczyna mnie drapać w gardle i tak czuję się niepewnie. Ten tydzień też zanosi się pracowicie (instalacje, kombinacje, sprawdzian, zdjęcia, ...). Postanowiłem jednak zrobić drugi odcinek bezpieczników, może lepiej byłoby zrobić filmik o polach figur płaskich? Szachy wygrały, ... tym razem. Sprawdziłem w kalendarzu biegowym, że w styczniu 2013 biegłem tylko 1 raz (!), widocznie pogoda była kiepska.
Firma od Parallels odrzuciła moje podanie o uznanie mojego statusu edukacyjnego, w celu uzyskania zniżki. Napisałem jeszcze jedno odwołanie.
-
Tak z ciekawości poszukałem jeszcze informacji o Nimzowitschu - był ... mocny, chociaż nie został mistrzem świata, zmarł w wieku 48 lat ... ja będę miał za dwa miesiące 48 lat.

sobota, 4 stycznia 2014

Powrót Sigma Chess

Chyba już z dwa lata minęło jak musiałem przejść z Sigma Chess na Shreddera. Na szczęście twórca Shreddera przesłał mi kod i miałem go za darmo (czyli nie musiałem wydawać pieniędzy). Dawniej bardzo byłem zadowolony z Sigma Chess i tylko fakt, że program nie chciał chodzić na Mac OS X (chyba od 10.6) zmusił mnie do przesiadki na Shreddera. Coś mnie wczoraj podkusiło i poszukałem strony Sigma Chess a tu miła niespodzianka już od ponad roku dostępna jest wersja, która chodzi na nowszym Mac OS X (pamiętam, że wtedy był komunikat, iż program nie będzie rozwijany). Zatem ściągnąłem (bo jest darmowy), zainstalowałem (jest ważna informacja o specyficznej instalacji!) i ... program ruszył. Dzisiaj postanowiłem sprawdzić, który z tych programów jest "silniejszy" i ustawiłem każdemu najwyższy poziom (Shredder 2600, Sigma Chess 2500). Było to trochę na szybko, bo ten pierwszy miał chyba ustawiony mały czas na posunięcie. Sigma Chess kilka razy sygnalizował, że brakuje mu pamięci do osiągnięcia zakładanego poziomu gry ale po kliknięciu "OK" pokornie wykonywał posunięcia. Nie miałem już chęci, aby nagrać komentarz ale ... podobała mi się gra Sigma Chess. Ostatecznie rozgrywka zakończyła się remisem, co uważam za sukces Sigmy. Nie nagrywałem samej rozgrywki, bo wentylator by miał za dużo pracy. Nagrałem już tylko odtworzoną partię (na Sigma Chess).

środa, 1 stycznia 2014

Początek roku 2014

W Sylwestra jeszcze się spiąłem i umieściłem na YT kilka moich starych filmików z czasów "Dzikich kotów"  a co... niech będą! 
Ponadto przygotowałem (pospiesznie) filmik o dzieleniu ułamków a dzisiaj dograłem tam jeszcze ścieżkę audio i umieściłem. Zatem mam już komplet działań na ułamkach zwykłych.
Po głowie chodzi mi filmik z polami figur płaskich dla klasy szóstej ale muszę jeszcze go przemyśleć. Oczywiście trzeba się również zabrać za "Bezpieczniki debiutowe", tak aby przed Trzcianką mieć dla siebie taką ściągawkę, bo ... pamięć już nie ta. W tym roku jakoś tak mało było życzeń - tych komputerowych, sms-owych ... ale to i może lepiej, bo człowiek sam się później zastanawia, czy ktoś wysłał "z automatu", czy może rzeczywiście nagle sobie przypomniał o człowieku. Zresztą ja sam elektronicznie ograniczyłem się do jednego ogólnego/ogólnikowego wpisu na FB.
Życzę Wszystkim, Wszystkiego Dobrego!
Postanowienia:
- złamać 4h w MP;
- złamać Elo 2000 (przynajmniej w jednym porządnym turnieju);
- złamać 50 minut w biegu w Janowcu Wlkp. (10 km);
- pozostać na podium w Mistrzostwach Powiatu;
- zrobić 10 filmików szachowych i 10 filmików matematycznych na YT;
- ?

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Koniec roku 2013 ... bis

Nie wytrzymałem ... i zrobiłem jeszcze jeden filmik w tym roku kalendarzowym. Skusiły mnie możliwości programu Reflector. Niestety iPad ma inne rozdzielczości i znów pojawiły się pasy. Nie bawiłem się w poprawianie, czy poprawianie audio.
Program ChessPro na iPada znacznie bardziej mi odpowiada, do takich prezentacji, niż Shredder. Przesuwanie figur palcem po ekranie iPada jest wygodniejsze niż myszą. Sygnalizowanie potencjalnych możliwych posunięć do celów szkoleniowych też wydaje się korzystne.

niedziela, 29 grudnia 2013

Koniec roku 2013

Zostały jeszcze dwa dni, ale nie wiadomo, czy będę miał czas pisać (a teraz mam). Licznik bloga przeskoczył na 20000, na tym akurat mi nie zależy, bo piszę dla siebie. Licznik wyświetleń filmów na YT zbliża się do 200000 ale raczej się nie uda. Końcówka roku, to na ogół "martwy sezon" w edukacji na YT. Zdążyłem jeszcze zrobić w tym roku kalendarzowym "Mnożenie ułamków"
Wreszcie "rozszyfrowałem" te rozdzielczości i teraz nie ma tych czarnych pasów, to dobrze. Kłopoty z wysyłką filmów jednak dalej występują.
W sobotę będę miał "kolędę", dzisiaj w naszym kościele był czytany "kontrowersyjny" list biskupów w sprawie "gender". Co ja o tym sądzę? Ja zawsze jestem ostrożny w wygłaszaniu poglądów ale tak sobie myślę, że niepotrzebnie wdają się w tą debatę, mają rację ale oficjalnie występując niejako nagłaśniają sprawę i dają reklamę, dają zaistnieć genderowcom.
Krótkie podsumowanie roku:
- biegowo było dobrze, tzn. przebiegłem ponad 1000 km, w maratonie było już tylko 5 minut za dużo ale to już jest do zaakceptowania, myślę że w 2014' uda się te 4h złamać :)
- szachowo było gorzej, tzn. PITS miał gorszą frekwencję (chociaż był jubileuszowy), na turnieju (Mistrzostwach Woj. KP) poszło ... nieszczęśliwie, chociaż grałem w słabszej grupie, niż w 2012, nastąpiła strata w rankingu, wcześniej dość przeciętnie poszło w Trzciance ale tylko w normie, trzecie miejsce w powiecie ucieszyło ale ... to też tylko "w normie"
Finansowo - studnia bez dna, nawet gdybym wygrał milion, to ... też bym narzekał :) Na szczęście: mam co jeść, mam ciepło w domu i mam na czym pracować :)