poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Barowy poniedziałek

Cóż może być po "czarnej niedzieli"? Jeszcze gorszy poniedziałek? Nie biegałem w sobotę (jeździłem rowerem), nie biegałem w niedzielę, bo niedziela. W nocy trochę padało, rano było pochmurno, czyli teoretycznie ... dobrze, ale tak mi się nie chciało. W końcu zmusiłem się ale pobiegłem naprawdę wolno, za to 14 km. Zastanawiałem się jak tam dzisiaj zagrają nasi i doszedłem do wniosku, że ... muszą wygrać. Panie z Mongolią, panowie ze Szwajcarią. Nawet nie mam zamiaru za bardzo śledzić tych meczy, daję sobie czas na inne sprawy. 
Wracając z biegu spotkałem jeszcze listonosza i dostałem pamiątkę z nadmorskiej wyprawy do Darłówka. Z zagłębia fotoradarowego od Straży Gminnej w Człuchowie. Miałem nawet o tym zrobić wpis ale chyba szkoda czasu i nerwów.
Wieczorem jeszcze tylko podsumuję 9 rundę. Obstawiam w obu meczach 3:1 dla Polski i to jest wersja minimalistyczna :)
________
g. 21-a
Na szczęście dwa mecze wygrane. Panie 2,5:1,5, panowie 3,5:0,5. O ile panowie szybko przejęli inicjatywę i zwycięstwo było kwestią czasu, to z paniami było ... różnie. Już poważnie się martwiłem o ich wynik. Marta Bartel w końcówce wypuściła zwycięstwo ale to nie było takie łatwe wygrać tę końcówkę. W innych żeńskich partiach oj też się działo. Mateusz Bartel zdobył szybko przewagę ale ... mógł partię wygrać chyba bardziej "artystycznie", gdy był przełomowy moment to grał szybko a chyba można było pomyśleć i jeszcze bardziej przycisnąć ... ale ok jego sprawa, ważne że wygrał.
Jesteśmy na 14 i na 7 miejscu. Jutro - panie z Gruzją, panowie z Bułgarią. Hmmm... trzeba wygrać, przynajmniej minimalnie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz