środa, 18 sierpnia 2021

W bagnie konsumpcjonizmu

 

W moim otoczeniu wszyscy wiedzą, że lubię konkursy, wyzwania, promocje etc. etc. Tym razem zainwestowałem środki zdobyte w innej promocji. Tzn. CitiBank robił promocję kart. Zgłaszając Ewę i dokonując w dwóch kolejnych miesiącach transakcji na karcie za minimum 200 zł, zdobyłem voucher na 200 zł na zakupy w Biedronce (ważny 6 miesięcy). Z tym voucherem też niezła historia tzn. na stronie banku sprawdzam wiadomości i jest wiadomość, że spełniłem warunki, więc otrzymuję, zgodnie z zapowiedzią voucher na 200 zł. Tym voucherem był ciąg 13 cyfr (kod). No ale co z tym zrobić? Udałem się zatem do Biedronki, aby zakupić butelkę Martini, aby móc wystartować w konkursie Martini i przy kasie mówię pani, że podam kod (żadna tam karta, żadna gotówka, tylko kod). Podyktowałem ten kod (w domu zrobiłem sobie zdjęcie, żeby było prościej) i ... przeszło. Na paragonie była nawet informacja ile mi jeszcze zostało. Zatem mogę kontynuować zakupy w Biedronce, podając 13 cyfrowy kod. Niezłe. Wróciłem do domu, wszedłem na stronę konkursu, podałem potrzebne dane i wymyślony tekst reklamowy. W końcu jestem całkiem niezłym (moim zdaniem) copywriterem :) i już trochę nagród zdobyłem :) Myślę, że tu też coś wpadnie, chociaż wątpię, aby to było 10.000 zł (główna nagroda). Jednak próbować trzeba - taka jest moja "filozofia". Jutro zagram w MultiMulti też dlatego, że jest promocja, tzn. wygrane będą powiększone o 50%. Oczywiście biorę pod uwagę, że mogę przegrać (zapłacić podatek od marzeń), jednak nie można wygrać, nie grając.
Natomiast wracając do tytułu wpisu - tak właśnie człowiek pakuje się w życiowe bagno, w pogoń za nagrodami. Pół biedy, jeśli ma się tego świadomość. Gorzej, gdy robi to bez opamiętania.

Koty łowne

 

Dzisiaj rano na tarasie ... aż 4 myszy w prezencie. Różne są teorie - np. że kot chce nauczyć właściciela polowania na gryzonie, albo chce się pochwalić, ... W każdym razie nasze koty łowne są :)

niedziela, 15 sierpnia 2021

LIII Lato na Pałukach

 

Pozycja z ostatniej partii, z Jerzym Śniadeckim, grałem czarnymi, nie jestem pewien, czy biały król nie stał czasami na d2. Generalnie czułem, że pozycja jest lepsza, w końcu pion więcej, ale mam 3 minuty przeciw 7. Rozważałem Wh2 ale nie widziałem kolejnego posunięcia tzn. b4, które otwiera drogę pionowi a. Ostatecznie  zdecydowałem się na Wf8 i zaproponowałem remis, który został natychmiast przyjęty. W poprzedniej (tzn.w 7. rundzie) partii ...
tym razem białymi, znów pion więcej, znów teoretycznie wygrana pozycja i ... tracę całą przewagę czasową na wymyślenie ... remisującego Wh5. Na deser pozycja z drugiej rundy z Piotrem Szybowiczem, ja białymi.

Tu już miałem tylko ok. półtorej minuty, nie jestem pewien pozycji czarnego piona na skrzydle królewskim.  Wieża i pion więcej i ... przyjmuję remis, bo wydaje mi się, że złapał wiecznego szacha. Nie potrafię siebie usprawiedliwić. Byłem dzisiaj ... ślepy. Podstawiałem figury w lepszych pozycjach. Trzeba szybko zapomnieć o tym turnieju.

piątek, 13 sierpnia 2021

Sentymentalna wycieczka rowerowa

 

Dzisiaj nie miałem biegania, ale trochę kalorii chciałem stracić, więc postanowiłem przejechać się rowerem.

SREBRNA GÓRA - tu obowiązkowym miejscem był cmentarz, gdzie odwiedziłem groby dziadków z obu stron i inne rodzinne groby, bo na tym cmentarzu jest ich najwięcej. Ze Srebrnej Góry, przez Komasin dojechałem do ...

SMUSZEWO - to zajrzałem do pałacu, który jest już totalną ruiną i na dodatek totalnie zarośniętą, że prawie nic nie widać. A przecież w dzieciństwie, to jeszcze było co zobaczyć, a w niektórych pomieszczeniach mieszkali nawet ludzie. 


Za to drugiej stronie drogi powstał całkiem spory nowoczesny dom (niemal dwór). Nie wstawiam zdjęcia, w końcu nie wiadomo, czy właściciele by sobie tego życzyli. Z okien pałacu była piękna panorama w kierunku jeziora. Ja pojechałem w kierunku Wiśniewa.

WIŚNIEWKO - w dzieciństwie zdarzało mi się dotrzeć do braci Baczyńskich, którzy mieszkali przy tej drodze, ale teraz nie byłem w stanie poznać, które były to zabudowania. Pamiętałem, że bezpośrednio mieli drogę do samego jeziora.


KOŁYBKI - dopiero jadąc rowerem mogłem zobaczyć, jakie tam olbrzymie budynki gospodarcze (prawdopodobnie dla hodowli zwierzęcej) były już bardzo dawno. Obecnie nie wyglądają na opuszczone, nie podjeżdżałem bliżej. Wcześniej jeszcze mijałem wielkie inwestycje Deka-Trade. Ponadto widziałem jak koparki przez pola kopią rowy prawdopodobnie pod kable które będą łączyć wiatraki. Objechałem dookoła park, w którym jest odrestaurowany pałac, ale prywatny ... Następnie wyruszyłem w kierunku Mokronos, po drodze mijając wjazdy, do dróg prowadzących do ... poszczególnych wiatraków ....



Wyglądają na naprawdę potężne place budowy.

MOKRONOSY - w tej wiosce mieszkałem, gdy się urodziłem (ok. rok), a później w dzieciństwie spędzałem wakacje, pomagając przy żniwach. Wieś zmieniła się bardzo, naprawdę bardzo. Niektórych domostw już nie ma, inne bardzo się zmieniły. Sentyment oczywiście wielki, zwłaszcza przy posesjach Cieślińskich i Hajów. Minąwszy byłą posesję Wosików przejechałem do Turzy. Górka w Turzy, to zawsze był "najciekawszy" fragment w trasie do Mokronos. Teraz już nie wydaje się taka duża jak kiedyś. Zresztą teraz wszystko wydaje się mniejsze. 

TURZA - tu była szkoła, która funkcjonowała jeszcze w moim dzieciństwie, zresztą w Mokronosach też. Obecnie są to mieszkania prywatne. Przy wielkim stawie z tablicą "Zakaz łowienia ryb" widziałem wędkujące dzieciaki. Ja akurat tam nigdy nie wędkowałem, ale pamiętam jak łowiłem tam rozwielitki do akwarium. 

DAMASŁAWEK - sam wjazd uległ zmianie, nie ma już drewnianych baraków (od strony Turzy). Musiałem jeszcze odebrać książki z paczkomatu, więc musiałem cały przejechać. W drodze powrotnej pozwoliłem sobie zajrzeć do przykościelnego parku. 

W dzieciństwie, aby się tu dostać, trzeba było przeskoczyć przez płot. Obecnie większość płotu nie istnieje i można się tu dostać spokojnie. Staw z wyspą jest nadal.


czwartek, 12 sierpnia 2021

Sierpniowe maliny

 

Wakacyjny, najlepszy czas. Własne maliny na krzakach. Takie wakacje lubię.

___
Mam cię

Zamknij oczy
Policz do dziesięciu
Wydobrzejesz
Po prostu weź moja rękę

Od autostrad do ślepych zaułków
W wysokich falach i kanionach
W sercu ciemności
Kiedy twoje życie jest bałaganem

mam cię
I masz mnie
Jak kolory stały się niebieskie
mam cię
I masz mnie
Jak liczby dostały dwójkę (parę?)
A w razie niebezpieczeństwa
Przyjdę na ratunek
Bratnia dusza
Anioł
mam cię

Więc zamknij oczy
Policz do dziesięciu
Zielone sosny
Czy ich widzisz ?

sobota, 7 sierpnia 2021

Dlaczego się zaszczepiłem?

 

Tyle zaczęło się pojawiać informacji o obowiązku szczepienia dla nauczycieli, że ... się "przestraszyłem", iż mnie do pracy nie dopuszczą. ... Tzn. pojawiały się, później były dementowane, ale ... co robić? Zostawić na wrzesień i później, gdy będzie mnóstwo pracy, bo na początku roku szkolnego zawsze tego sporo jest, martwić się jeszcze o szczepienie i jeszcze nie wiadomo jak to człowiek zniesie? Zatem wszedłem na mój profil na pacjent.gov.pl i przygotowałem sobie ankietę do szczepienia, bo wiedziałem, że i tak będę musiał coś wypełnić. Jak widać na obrazku, w niektórych miejscach zaznaczyłem "Nie wiem" (no bo nie wiem). Warto jeszcze zwrócić uwagę na podkreślony fragment oświadczenia końcowego, "dobrowolnie ..." w moim przypadku nie było to takie dobrowolne, bo czuję się przymuszony. Chociaż się zaszczepiłem, to z uporem maniaka będę się dopytywał - czego się boją zaszczepieni ze strony niezaszczepionych, skoro te szczepionki takie dobre są? Przecież szczepionki powinny ich (tych zaszczepionych) ochronić. Skoro bym się nie zaszczepił, to przecież mój problem.

 Pojechałem do tego mobilnego punktu szczepień. Pan patrzy na moją ankietę i ... oddał mi ją i sam za mnie wypełnił. Zaznaczając oczywiście "x" w kolumnie "Nie". Tylko musiałem podpisać osobiście. Cóż, ... podpisałem, bo by mnie nie zaszczepili. I tak zostałem "dobrowolnie" uszczęśliwiony szczepionką. Wybrałem "Johnson", bo nie miałem zamiaru drugi raz szukać, zresztą ten drugi raz byłby zapewne we wrześniu. Nie odczekiwałem nic, tylko wsiedliśmy do auta i wróciliśmy do domu. Nie bolało mnie nic, nie czułem nic podejrzanego w samopoczuciu, nawet miejsce ukłucia nie dawało znać o sobie, a miałem sobie wybrać ramię, bo czasami mogłoby bardzo boleć (podobno). Gdy piszę ten tekst jest sobota (szczepiłem się w piątek 6.08.) i zaplanowany miałem dzisiaj bieg (10 km), ale zrezygnowałem. Nie jest może źle, ale tak jakoś niepewnie. Nie mam energii jaką miałem wcześniej, taki jakiś delikatne ... otumanienie (kark, plecy), trudno to nazwać bólem, raczej nie najlepsze samopoczucie. Nie wiem czy jest to wynikiem stresu, jaki wczoraj jednak miałem. O czym świadczą wyniki szachowe.

Tak kiepsko szło, że sobie odpuściłem i granie, i rozwiązywanie zadań.
Ja mam nadzieję, że ta "niemoc" wkrótce przejdzie. Na szczęście mam jeszcze trochę papierkowej roboty i takie "uziemienie" może pomóc odrobić biurokratyczne zaległości. Nie byłbym sobą, gdybym nie zgłosił swojego akcesu do loterii szczepionkowej :) Oczywiście zgłosiłem swój udział. Ewa mi zdradziła, że podobno Jakub powiedział, że właśnie dlatego się zaszczepiłem. Jednak oficjalnie zaprzeczam, że zaszczepiłem się dla udziału w loterii. Prawdopodobnie bym się wcale nie szczepił, gdybym jasno usłyszał, że nie muszę się szczepić.
___
20 godzin po szczepieniu - zaczynam się czuć ... nieswojo;
24 godziny po szczepieniu - kark i plecy nie są normalne, ... moc spada totalnie, można powiedzieć, że czuję się jakbym był ... chory;
25 godzin po szczepieniu - lekki szum w uszach i zdecydowałem się zmierzyć temperaturę, a tu stan podgorączkowy 37,2 C;
___
___
35 godzin po szczepieniu - w nocy nie mogłem się położyć na lewy bok, ale ... wydaje mi się, że osłabienie przechodzi;

czwartek, 5 sierpnia 2021

JKD wygrywa Puchar Świata 2021'

 

Wydaje się, że media wreszcie zaczęły dostrzegać co się dzieje w szachach. Tzn. JKD zrobił "demolkę" w półfinale pokonał Carlsena i w finale wystarczyły mu partie klasyczne, aby pokonać Karjakina. O dziwo wspomnieli o tym nawet w dzisiejszym Teleexpresie. Zagrał naprawdę fantastyczne szachy, a ostatnia partia, to niemal miniatura, bo przewagę uzyskał już przed dwudziestym posunięciem, a każde następne tylko dokręcało śrubkę. Fantastycznie! GRATULACJE!


Kibicowałem pilnie :) [moje komentarze po prawej]. Teraz zastanawiam się - jak ściągnąć JKD na PITS?



środa, 4 sierpnia 2021

LIII Lato na Pałukach

 Pierwszy raz na Lato na Pałukach można zapisać się wcześniej, niż w dzień turnieju :) Czasami ludzie szukają informacji o turniejach na tym blogu, a ja nie ukrywam informacji o turniejach :)

W piątek kończy swoje funkcjonowanie punkt szczepień w MDK, zatem jest szansa na lepsze warunki lokalowe. (chociaż w MDK tak naprawdę nie ma warunków na duże turnieje)

JKD dzisiaj zremisował pierwszą partię klasyczną z Karjakinem i to szybko. Jutro zagra białymi, zatem jest ... w dobrej sytuacji.

Ja dzisiaj wiele godzin spędziłem z ... "Płatnikiem", próbując przenieść program na inny komputer. Mógłbym o tym napisać wiele, ale mi się nie chce. Już wystarczająco dużo czasu mi zabrał.

wtorek, 3 sierpnia 2021

Wygrana ... z Mistrzem Świata

 

JKD pokonał Carlsena ... no to jest sensacja. Ale polskie portale chwilowo rozpisują się o porażce polskich siatkarzy w Tokio (z Francją w walce o półfinał). Natomiast wszystkie serwisy szachowe ... "szaleją". Niewątpliwie mało kto wierzył w zwycięstwo i pewnie można było nieźle zarobić stawiając na JKD. Dotarł do finału Pucharu Świata i będzie walczył o 110000 $, a jak przegra to dostanie tylko 80000$. Jednak nie kasa jest w tym wypadku najważniejsza. JKD będzie miał szansę pograć o tytuł Mistrza Świata i to się liczy, a dzisiaj wręcz pokonał Mistrza Świata. Mało się mówi/pisze, o tym gdzie odbywają się te zawody. Otóż rozgrywki są w Soczi, czyli Rosja, nad Morzem Czarnym. Jedynka na jedną noc w tym hotelu zaczyna się od ok. 700 PLN. Tanio nie jest, ale wygląda ładnie. O dziwo na stronie hotelu (na FB) w zdjęciach, na początku JKD. Ja zajrzałem tam zaraz po partii. Nie wiem czy to zdjęcie zostało dodane przed chwilą, czy wcześniej, ale jest.

sobota, 31 lipca 2021

Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz

 

Miał 93 lata, czyli rocznik Teodora. Oprócz muzyki do "Stawki ..." był autorem muzyki do "Janosika", "Wojny domowej", "Czterdzieści lat minęło" i wielu innych. RIP

niedziela, 25 lipca 2021

Jak wygrać z arcymistrzem?

 

Jutro czeka mnie decydujący pojedynek. Z różnych powodów potraciłem przynajmniej połówki punktów w pojedynkach z teoretycznie "słabszymi" zawodnikami. Jednak mam jeszcze szansę na wypełnienie normy na I kategorię. Wystarczy w ostatniej rundzie wygrać (może nawet tylko zremisować, ale remis z arcymistrzem, to ... też wielkie wyzwanie). Do tej pory GM Mirosław Grabarczyk pokonał wszystkich przeciwników w tym turnieju i ma 8 punktów z ośmiu. Następny zawodnik, a właściwie zawodniczka ma 6, zatem nawet porażka w ostatniej rundzie daje arcymistrzowi pewne zwycięstwo. Dla mnie natomiast jest to "być albo nie być". Teoretycznie pokazałem, że jestem "mocny" jedynki, czy kandydaci, są w moim zasięgu, przynajmniej w szachach klasycznych. Natomiast żeby osiągnąć ostateczny sukces i zdobyć długo oczekiwaną normę na jedynkę ... muszę wygrać z ... arcymistrzem! Jestem pięć lat starszy od arcymistrza, ... czyli mam więcej doświadczenia? Wśród zawodników w Chełmnie z pewnością nikt nie wierzy, że dwójce (zawodnikowi z II kat.) uda się wygrać z GM. Bo z "papierów" wynika, że różnica poziomów jest "kosmiczna". Sędzia na rozpoczęciu pierwszej rundy zaoferował piwo każdemu, kto pokona arcymistrza. Nie jest to wielka nagroda, ale ... zapamiętałem :) Dramaturgia tego turnieju dla mnie niesamowita. Trudno sobie wyobrazić lepszą. Podejrzewam, że gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady na ten mecz, to stawki mogły być w okolicach 1:100 albo jeszcze wyższe. Czy będę analizować partie przeciwnika? Szkoda sił moim zdaniem. Lepiej się przygotować mentalnie. Myśleć nad tym, jak w czasie partii skoncentrować się na analizie samej partii, szukaniu ciekawych wariantów. Wydaje mi się, że przeciwnik nie gra jakiś nadzwyczajnych szachów (przynajmniej obecnie). Moim zdaniem, to wręcz wyczekuje na niedokładności swoich przeciwników i na tym opiera swoją grę. Zatem nie ma się co za bardzo wychylać, lecz pilnować się, aby wszystko trzymało się ... 

piątek, 23 lipca 2021

Subtelny niuansik ...

 

... czyli czego mi brakuje do lepszych wyników. Dzisiaj grałem z Piotrem Szybowiczem (I++). Bardzo możliwe, że po całym turnieju opiszę jeszcze inne partie, ale ta wzbudziła mnie mocno. Przez całą partię kontrolowałem sytuację i dużo widziałem. Gdy wrzuciłem na Lichess, to okazało się, że bardzo często wybierałem najsilniejsze posunięcia i właściwie nie popełniałem błędu i cały czas było równo. Po partii Piotr twierdził, że cały czas był pewien wygranej, bo ten pion h jest za daleko. Mi nagle zachciało się grać o wygraną i stwierdziłem, że jak zlikwiduję piona a, to ... może też zdążę. Teraz, gdy widzę analizę komputera, wszystko wydaje się proste. Idę zlikwidować królem piona h, (Ke5) w następnym posunięciu białe nie są w stanie zrobić żadnego rozsądnego posunięcia , czyli w następnym ruchu już jestem na f6 i tylko dwa ruch do zabrania piona, bo nie jest go w stanie obronić. Jeśli natomiast pójdzie skoczkiem po piony na b, to za chwilę może na pomoc ruszyć im skoczek jeśli ruszy królem, to jeszcze więcej czasu będzie potrzebować, aby tam dotrzeć. Oczywiście znów grałem najdłużej na sali, ... a wszystko się liczy, gdybym dostał takie zadanie na "świeży umysł" w stylu "znajdź drogę do remisu" (a remis z I++ by mnie satysfakcjonował), to myślę, że mógłbym poszukać. Zabrakło już tej świeżości (to była już czwarta godzina gry) i zabrakło ... analizowania WSZYSTKICH wariantów, skupiłem się na liczeniu wariantów z Kc3, zamiast rozważyć chociażby Ke5. Inna sprawa, że już za bardzo jestem przyzwyczajony do diagramów i ... lepiej mi się analizuje na takim diagramie, niż tekturowej szachownicy z drewnianymi figurami w dodatku w różnym stanie. Wbrew pozorom sprzęt ma też znaczenie.

wtorek, 20 lipca 2021

Międzynarodowy Dzień Szachów 2021

 

Dzień jak dzień, ale jest taki "stary" jak ja. Założeniem jest nauczyć dzisiaj kogoś grać w szachy. Ja wczoraj naprawdę troszeczkę nauczyłem jedną osobę (a druga się przysłuchiwała). Jednak gdyby tak się głębiej zastanowić, to jeśli chodzi o samą naukę szachów, to mam naprawdę dobre wyniki.

Dzisiaj natomiast rozpoczynam turniej w Chełmnie.

sobota, 17 lipca 2021

Trzeba ... mieć nerwy ze stali

 

Obserwowałem dzisiaj partię GM Moniki Soćko z GM Pią Cramling. Nasza zawodniczka musiała wygrać tę partię, aby myśleć o dalszej grze. Byłem pod wrażeniem, jaką piękną kombinację znalazła. Wygrywającą kombinację, ale dla komputera. Czasu zostało już bardzo mało i trzeba było zrealizować tę przewagę. Niestety, na sekundach, nie udało się p. Monice znaleźć wygrywającej kontynuacji i partia zakończyła się remisem, co równało się z odpadnięciem z drabinki.

Pokojowo za to skończyła się partia GM Mateusza Bartla. Obaj zawodnicy "szli" na ewidentny remis. Dojechali do 30. posunięcia i ... podpisali blankiety

piątek, 16 lipca 2021

Co z tą Szwecją?

 

Od kilku dni obserwuję wzmożony ruch na moim blogu, a przecież nic nadzwyczajnego ostatnio nie napisałem. Zaczęło się po wpisie o Kimie. Kolejny dzień niemal 500 wyświetleń i cały czas Szwecja. Teoretycznie ktoś może korzystać z VPN i akurat taką lokalizację wskazuje, chociaż może być gdziekolwiek. Cały czas próbuję zrzucić zbędne kilogramy i śledzić wydarzenia szachowe, natomiast nie mam chęci do pisania - taka wakacyjna laba. Za dwa dni Wągrowiecki Turniej Klasyfikacyjny #1 i o dziwo są chętni i to bez żadnej reklamy. Zapisałem się do Chełmna i mam zamiar dojeżdżać. O dziwo jestem zadowolony z obecnej listy startowej, na której jest trzecim zawodnikiem od końca, ale w planie mam przekroczenie wyniku 50 %. Życie pokaże.
GM Mateusz Bartel w końcu wygrał partię w Dortmundzie, może wreszcie ruszy do boju. W Pucharze Świata GM JKD, GM Kacper Piorun awansowali do kolejnej rundy, trwa partia GM Radosława Wojtaszka, w której chwilami miał dużą przewagę, ale czy uda mu się wygrać? Dużą niespodziankę zrobił GM Michał Krasenkow, który wyeliminował GM Aleksejenkę - brawo.

poniedziałek, 12 lipca 2021

poniedziałek, 5 lipca 2021

Kim Dzong Un się odchudza, odchudzę się i ja ...


 Niedawno w sieci były "zatroskane" artykuły - co się dzieje z Kimem? Chudnie w oczach ... , podobno szykuje się tam kolejna klęska głodu i to poważna. Coś w tym musi być, bo przed chwilą znalazłem artykuł o tym jak dwaj żołnierze zabili dwie kobiety ... z głodu, tzn. oni dostali się do przedszkola i chcieli znaleźć coś do jedzenia, a przedszkolanka i jej matka broniły tego jedzenia, więc żołnierze je zabili, zabrali żywność i się ulotnili. Niewątpliwie Koreańczykom jest się łatwiej odchudzać - bo nie ma co jeść. Ja za to muszę kombinować - jak unikać jedzenia, które jest wszędzie. Będąc dzisiaj w Żninie z kotką Albi na kontroli u weterynarza pozwoliłem sobie wejść na taką wagę dla zwierząt, która była w poczekalni. Przeraziłem się wskazaniem ... 84 kg (!) Przez wakacje muszę schudnąć 15 kg ... no dobrze ... chociaż 10. 

Na obrazku zrzut ekranowy z konta na Twiterze koreańskiej gazety ... O co w tym chodzi? Trudno się dziwić, że ma 26 śledzących ... grafika nie wygląda zachęcająco.

"Wykryłem" również konto ambasady koreańskiej w Polsce na YouTube. Szału nie ma, za to jakże pouczające komentarze sprzed około 10 lat.

niedziela, 4 lipca 2021

XIX Memoriał Angeliki Jach

 

Damasławek niewątpliwie jest bardzo ważnym miejscem na mapie zawodów konnych w Polsce. Frekwencja publiczności była znakomita. Pogoda była znakomita. Tylko wyniki nie były (chyba) zadawalające dla lokalsów. Klaudiusz Jach niemal zamykał stawkę, a wyprzedziła go nawet siostra. Normalnie powiedziałbym, że Klaudiusz jest "za duży", tzn. koń musi się nieźle nadźwigać, aby takiego "chłopa" nosić na grzbiecie, a nawet jeszcze skakać przez przeszkody, jednak pamiętam jak w ubiegłym roku (lub dwa lata temu) zwyciężył zawodnik ze sporym brzuszkiem. Trzeba jednak oddać, że zawody, a właściwie impreza kolejny raz udana.

piątek, 2 lipca 2021

Czy ja się znam na szachach?

 



Myślę, że dwa obrazki mówią wszystko. Obstawiam sobie "pewniaków" i ... akurat w szachach wszystko na opak. Żeby było śmieszniej obserwowałem trochę te mecze i były takie momenty, gdy "moi" mieli wygrane. 

Myślę o udziale w turnieju w Chełmnie, ale czy ma to sens? Ponad 100 km, chyba pięć razy trzeba by jechać ... Czy jestem w stanie coś tam ugrać?

niedziela, 27 czerwca 2021

No i ... lipa

 zaczyna kwitnąć i ładnie pachnieć. W Mistrzostwach Wągrowca w Szachach Błyskawicznych też lipa. Trudno uznać 14. miejsce na sukces i niewielkie pocieszenie w tym, że lokalni konkurenci (K. Szwon, A. Kurz i R. Żurowski) mieli tylko pół punktu więcej. Zabrakło przede wszystkim woli walki. Co prawda wczoraj był wyjazd do Inowrocławia, a później był wypad na strongmanów do Wapna i nie było czasu przygotować się mentalnie. Do tego pięciominutówki bez dodawanego czasu, to nie jest moja specjalność i nie przepadam za takimi szachami. Jednak wypadałoby zdobyć tak z półtora punktu więcej ... cóż. Popełniałem naprawdę głupie błędy np. mając kompletnie wygraną partię "zobaczyłem" na zegarze przeciwnika flagę, ale nie zatrzymałem zegara ... i chociaż miałem kilka sekund więcej, to ostatecznie u przeciwnika została 1 sekunda, a u mnie wyświetliła się flaga. Z Radosławem Ż. widziałem stratę figury, ale szansę na jej odbicie i ... poszedłem na ten wariant, chociaż nie powinienem, bo chociaż odbijałem figurę, to zostawałem bez piona, później poszedłem na wymianę hetmanów, gdy trzeba było komplikować, a nie upraszczać. Nawet z Bronkiem P. miałem kłopoty. Grał naprawdę szybko i w miarę precyzyjnie, tzn. bez większych błędów. Gdy już uzyskałem przewagę, to zostało mi 38 sekund i gdyby dalej grał szybko, to mógłbym nie zdążyć go zamatować, ale ... zastawiłem pułapkę i wpadł, tzn. wykonał posunięcie mając szachowanego króla i zapasem dodatkowej minuty już bez problemów go pokonałem. Świetnie wypadła moja wychowanka Zuzanna G., która zdobyła (tak jak ja) 6 punktów i ... pokazała, że to ona powinna jechać na wojewódzką "Złotą Wieżę" i prawdopodobnie zdobyłaby więcej punktów, niż Dawid L.

piątek, 25 czerwca 2021

Przegrywając też można wygrywać

 

Trafiłem dzisiaj dzisiaj na mecz Nemsko-Pakleza. Nasz arcymistrz dał (chińskiej Kanadyjce?) minutę for, czyli grali z czasem 3 - 2. Nie oglądałem do końca, ale prawdopodobnie spokojnie wygrał ten mecz. Zarówno WGM Nemsko jak i GM Pakleza transmitowali swoje rozgrywki. Starałem się przełączać między tymi streamami. Co zauważyłem? U pani było grubo ponad dwa razy więcej widzów (chwilami 3 razy), ponadto pani co rusz dostawała donejty, a u pana zauważyłem 3 może 4. Podsumowując - pani pewnie przegrała pojedynek sportowy, ale ... niewątpliwie wygrała finansowo :)

A ja? Zapomniałem nawet zagrać w turnieju na Lichess, który sam ustawiłem.


niedziela, 20 czerwca 2021

Mama zgadła wynik

 

Wczoraj mieliśmy taką małą rodzinną uroczystość. 75 lat Mamy. Ponieważ szwagier jest zapalonym kibicem, padło hasło, aby wytypować wynik meczu Hiszpania-Polska. Kto trafił? Mama! Ja jakoś zapomniałem o możliwości remisowego zakończenia tego pojedynku.

czwartek, 17 czerwca 2021

Nauka kosztuje, a pozory mogą mylić

 

Dzisiaj dyrekcja rozesłała informatykom zdjęcie klawiatury, którą znalazła w sali sprzątaczka. Przeciętny obserwator zobaczy w tym akt wandalizmu. Do tego jeszcze można pomyśleć - co się na tych lekcjach dzieje? Gdzie są nauczyciele? Etc. etc. Takie rozumowanie jest jak najbardziej uzasadnione. Oczywiście lepiej by było, aby była zadbana i w pełni funkcjonalna. Warto jednak przyjrzeć się bliżej zaistniałej sytuacji. Na wstępie warto zauważyć, że klawiatura jest z ... najniższej półki cenowej i niektóre egzemplarze z tej firmy są felerne od nowości, ale załóżmy, że była ok. Sala komputerowa, z której pochodzi ten egzemplarz jest tak naprawdę salą komputerową tylko z nazwy. W praktyce nie sposób na tym sprzęcie prowadzić normalnych zajęć. Nie wszystkie komputery się uruchamiają, zainstalowany na nich jest ... Windows XP. Mało jest stron internetowych, która uda się otworzyć w przeglądarkach tam zainstalowanych. W efekcie zaglądając do sali widzimy komputery, ale zorientowani wiedzą, że w praktyce można spróbować uruchomić Sapera. Jeden ambitny uczeń próbował uruchomić Linuxa z pendriva i nawet mu się udało, ale działał strasznie ospale. Wczoraj miałem lekcje w tej sali i na początku lekcji zgłosił się uczeń, który pokazał, że klawiatura jest pęknięta, tzn. była jeszcze w jednym kawałku, ale szło ją niejako złożyć na pół. Nie podjąłem żadnych działań, bo uznałem, iż nie ma sensu "płakać" nad uszkodzeniem, skoro i tak sprzęt nadaje się jedynie do utylizacji. Ponieważ na tym sprzęcie nie dało się pracować, a program został w praktyce zrealizowany i do tego oceny końcowe już wystawione, a uczniowie najchętniej poszliby do domu. Postanowiłem im pokazać grę logiczną "5,4,3" o dziwo "zaiskrzyło" uczniowie podjęli wyzwanie i kilku naprawdę mocno się zaangażowało. Tablicy i kredy już zaczęło brakować, więc zaproponowałem, aby zamiast zapałek wykorzystać klawisze z i tak już uszkodzonej klawiatury, która i tak nie nadawała się do naprawy. Uczniom "w to graj", już po chwili klawisze były powyrywane i mogliśmy grać klawiszami. Aktywność intelektualna uczniów była naprawdę wysoka. Kilku z nich próbowało kontynuować grę nawet dzisiaj, bo podobno pracowali nad algorytmem w domu. Jednak tym razem mieliśmy zajęcia już w innej sali i nikt nie wpadł na pomysł, aby niszczyć klawiatury na potrzebę gry. Wtedy było to "przy okazji" tzn. z klawiatury i tak już nic nie będzie, to wykorzystajmy co się da. Postawa sprzątaczki po znalezieniu zniszczonego sprzętu ... jak najbardziej poprawna - zgłosiła zwierzchnictwu. Postawa dyrekcji po zgłoszeniu ... jak najbardziej poprawna - przyjmuje do wiadomości i apeluje do nauczycieli o dbanie o sprzęt i zgłaszanie incydentów. Postawa moja ... no właśnie tu akurat można mieć zastrzeżenia. Teoretycznie bierność, tzn. przyjęcie do wiadomości zniszczenia i na dodatek jeszcze spowodowanie totalnej destrukcji sprzętu. Cóż jednak by dało rozczulanie się nad zniszczoną klawiaturą? ... Nic.
Wkrótce w tej sali ma się znaleźć nowy sprzęt z projektu. Oby stało się to jak najszybciej, bo jeśli po wakacjach stać tam będzie jeszcze obecny, to można się spodziewać więcej takich zdarzeń. Natomiast w tym wypadku "koszt" pomocy do przeprowadzenia, naprawdę angażujących zajęć, okazał się naprawdę znikomy.

sobota, 12 czerwca 2021

Mistrzostwa Błyskawiczne 2021

 

Są ludzie, którzy szukają informacji o wydarzeniach szachowych w powiecie wągrowieckim na moim blogu. Komunikat ... poszedł, ale jak to będzie z miejscem rozgrywek, to ja nie wiem. Może organizator wie? Szachy błyskawiczne, to ... nie jest moja specjalność, zwłaszcza w wydaniu bez dodawanego czasu. Wypada jednak w końcu zagrać w jakimś turnieju, zatem chyba pojadę.

niedziela, 6 czerwca 2021

Złota (papierowa) Wieża - 2021


 Oficjalną wersję wstawiłem na stronach szkolnych. Tu mogę sobie pisać ... co chcę (przynajmniej na razie). Rozgrywki drużynowe mają swój urok, zwłaszcza w wersji drużynowej. Ja to doskonale rozumiem. W tym roku zrobiliśmy (wręcz z inicjatywy wicestarosty) rozgrywki indywidualne z klasyfikacją drużynową. Wiele lat temu zrobiłem taki "numer" (z takim systemem rozgrywek) w powiatowych finałach rozgrywek SZS i też znalazł się przeciwnik takiego systemu, który mnie straszył, że zgłosi to wyżej, że to psuje ideę rywalizacji drużynowej, że jeśli zawodnicy z jednej drużyny grają między sobą, to pozbawiani są szansy zdobycia dodatkowych punktów (że przynajmniej jeden punkt zostaje dla drużyny, tego nie zauważają) itd. itp. Jednak gdybyśmy zastosowali się do klasycznego systemu rozgrywek opracowanego dla "Złotej Wieży", to  byłyby tylko dwie drużyny, zatem byłby jeden mecz, jedna partia i ... zwycięzca meczu byłby mistrzem, druga drużyna wicemistrzem i 7 (z 14) zawodników wcale by nie zagrało (bo nie spełnialiby warunków dla drużyny, bądź byliby rezerwowymi) i po tej jednej partii moglibyśmy zakończyć całe rozgrywki. W warcabach byłoby jeszcze "lepiej", bo nie musieliby grać wcale, ponieważ formalnie istniała tylko jedna drużyna pięcioosobowa (z zawodnikiem rezerwowym), później było dwoje i jeszcze jeden "rodzynek". Zatem można by było wręczyć dyplom za 1. miejsce nawet nie rozkładając sprzętu. Przy zastosowanym systemie nastąpiło "cudowne rozmnożenie" drużyn, faworytom nikt, niczego, nie zabrał, statystyki wyglądają "ciekawiej", zawodnicy trochę sobie jednak pograli. Tu i tu było po 7 rund, przy czym w warcabach - kołówka, a w szachach szwajcar. Zastanawiałem się, czy zagrać, ale znów ktoś by zauważył, że jak sędzia może grać, więc sobie odpuściłem. Natomiast co z tego miałem? Musiałem formalnie załatwić z dyrekcją salę. Musiałem przygotować salę i sprzęt. Z własnych funduszy zakupiłem: kawy (zwykłą i rozpuszczalną), herbatę, mleko i cukier. Musiałem dzisiaj przyjechać i poprowadzić ten turniej. Po turnieju trzeba było poznosić stoły, krzesła i sprzęt i ogarnąć teren. Napisać relację, wstawić do Internetu. Do tego jeszcze otrzymać opieprz od żony, że obiad stygnie. Zatem - nie jest to wdzięczna praca :)
Udało mi się "wymigać" od zawożenia sprzętu szachowego do Łekna na finał wojewódzki, chociaż z drugiej strony - mam trochę obaw o ten sprzęt. Do tej pory (od kilku lat) zawoziłem, rozkładałem, pilnowałem, czasami grałem, składałem i odwoziłem i robiłem to oczywiście na własny koszt. Próbuję zachęcić działaczy, aby to właśnie mnie wzięli na sędziowanie imprezy wojewódzkiej - wtedy bym przynajmniej coś zarobił, ale znów nie załapałem się na sędziowanie (i na granie też), zatem chyba świadomie nie pojadę i ... niech zobaczą, że sprzęt sam się nie rozkłada, sam się nie składa.

czwartek, 3 czerwca 2021

Odkurzacz Dyson

 

Dzisiaj zauważyłem, że film o czyszczeniu filtra w odkurzaczu Dyson znalazł się w tym miesiącu w czołówce moich filmów (pod względem wyświetleń w ostatnich 28 dniach). Film ma 7 lat, a odkurzacz ... 10? W każdym razie więcej. Gdy go kupowaliśmy był ... drogi w porównaniu do innych odkurzaczy, ale trzeba przyznać, że trzyma się nieźle. Nic się nie popsuło, nic nie pękło. Nie trzeba wydawać pieniędzy na filtry, naprawy. Trzyma się dobrze, odkurza dobrze. Trzeba było wymienić wtyczkę na końcu kabla, ale to już trochę nasza wina i trzeba było uszczelnić rurę karbowaną, ale ... to już wina położenia gorącego żelazka przy tej rurze. Robiąc film nie spodziewałem się nadzwyczajnych wyników i zbytnio się tam nie przykładałem, ale ... jak się okazuje, czasami trzeba trafić w temat. Trudno znaleźć (obecnie) w Internecie niezależne materiały o niektórych produktach, na pewno nie na pierwszych stronach wyników w wyszukiwarce, bo tam ... to już tylko materiały reklamowe.

(Za)mieszanie


 
Na pierwszym filmie ... zobaczyłem, a dokładniej usłyszałem znany sobie utwór grupy The Stranglers - "Golden Brown". Wyglądał na tyle wiarygodnie, iż stwierdziłem (w głowie), że widocznie Dane Brubeck wykonał wcześniej, a The Stranglers tylko skopiowało utwór. Po dokładniejszym przeczytaniu opisu filmu okazało się, że to pewien pasjonat wykonał świadomie zabieg połączenia muzyki The Stranglers i video Dave'a Brubeck'a. Było to możliwe ponieważ te utwory ... różnią się tylko minimalnie. Tak naprawdę oba utwory są ... świetne, ale sztuką było zauważyć, że w gruncie rzeczy tak niewiele się różnią. Niesamowite. Ponadto nauczka, że trzeba naprawdę uważać, żeby się nie pomylić i nie robić zamieszania innym ludziom. 

-

Taki jeszcze przypomniał mi się "incydent" jak niedawno Prezydent Andrzej Duda składał wieniec w Turcji i wieniec był w barwach czerwono-białych. Opozycja zauważyła zdjęcie i zaczęła zarzucać Prezydentowi, że "pomylił" wieńce, że nie zna kolejności kolorów na polskiej fladze itp. Jednak nie sprawdzili, że to właśnie tak miało być, bo tego oczekiwał protokół turecki.