Konto/kanał na YT mam już prawie ... 5 lat. Wkrótce minie rok gdy wstawiłem filmiki z myślą o ewentualnym zarabianiu. Do tej pory nie zarobiłem nic, ani dolara. Najlepszym filmikiem obecnie jest "Dzielenie pisemne", filmy "szachowe" (tu na YT) jakoś nie mogą się przebić. Mam nadzieję, że "Szachista" może przełamie passę ale generalnie skupię się chyba na filmach "matematycznych". W praktyce są już takie kanały z matematyką dla sp i gim ... ale są w innym stylu i chociaż merytorycznie są bardzo dobre, technicznie też dobre, to moje "Dzielenie pisemne" jest pewnym wyznacznikiem, do którego można się odnosić. Gdybym tak robił z 20 takich filmików rocznie ... ZUS "się rozleci" i co wtedy ... a JKW już 20 lat temu mówił co trzeba zrobić. Nawet jeśli ... nie wyrobię sobie emerytury na YT, to chociaż jakieś portfolio będzie, no i łatwiej w szkole będzie uczyć. Kalendarza LINDNERA jeszcze żadnego nie sprzedałem. Dolina Wełny jeszcze nie odpowiedziała w sprawie PITS. Przez całe ferie ani razu nie pobiegłem. Ciężka ta zima. Dzisiaj "wpuszczam" reklamy na bloga. (aby zobaczyć działanie Adsense)
niedziela, 27 stycznia 2013
piątek, 25 stycznia 2013
czwartek, 24 stycznia 2013
Apokalipsa :)
"Masakryczny tydzień", to jeszcze nic ... okazuje się, że zawsze może być jeszcze gorzej.
Cały czas nie biegam, bo nie ma jak ... ani warunki atmosferyczne, ani zdrowie, ani sytuacja domowa. Poniedziałek jeszcze był znośny (kalendarze od LINDNERA, załatwienie sprawy w Orange (co oni będą robić z tymi kabelkami, przejściówkami)), we wtorek zamiast planowanego turnieju tylko stanie przy planie i dyskutowanie. Warunków do gry też nie było - cała szkoła w pyle po przekuwaniu przejść między szkołą a halą. Zjawiło się tylko kilkoro uczniów i musiałem ich odprawić z kwitkiem. Najgorszy był jednak początek remontu kuchni. Całkowite zburzenie rytmu dnia, porządku w domu, pełno pyłu. Straciłem humor, uleciało ze mnie wszystko, zwłaszcza iż szło nie tak ja chciałem a już nie chciałem się wtrącać, poddałem się. W środę niedogodności ciąg dalszy (i tak pewnie będzie do ukończenia remontu). Jedynym pozytywnym akcentem było skorzystanie z serwisu tablica.pl gdzie okazało się, że nie będzie problemu ze sprzedażą starych mebli kuchennych i starej kuchenki. Wydatki oczywiście co było do przewidzenia będą jednak i tak wyższe od przewidywanych. Za to na tablicy znalazłem buty w cenie mnie satysfakcjonującej za 94 zł (z dostawą) w sklepie kosztują prawie 500, jeśli wszystko będzie ok, to będzie dobry biznes.
Jest czwartek a remont posuwa się ... powoli, natomiast na koniec dnia "Barman" przysłał mi plik z "Szachistą" ... odwalił kawał roboty ... teraz kolej na mnie :)poniedziałek, 21 stycznia 2013
Mnożenie japońskie :)
Połowa ferii ... już za nami, cały czas bez biegania, ostatki lekkiej infekcji już zniknęły ale ... cały czas nie biegałem. Do Wągrowca na turniej wczoraj nie pojechałem. Za to postanowiłem chociaż trzyminutowy filmik umieścić. Wcale nie jestem pewien, czy to "japoński" sposób ... może chiński ale ja spotkałem się jako japoński.
piątek, 11 stycznia 2013
Masakryczny tydzień :)
Plany planami a życie życiem. Małe szanse na to, by nadrobić zaległości z 10 dni tego roku. W poniedziałek w szkole od rana do wieczora, bo rada, we wtorek w szkole od rana do wieczora, bo szkolenie bhp. W środę okazuje się, że jakaś infekcja mnie bierze a Ewie przy aktualizacji rozwala się program. Do piątku musiałem wyprowadzić dzienniki - normalny i karciany, a w elektronicznym też wysyłałem uwagi. Na wprowadzanie lekcji do internetu nie było już absolutnie czasu. Tylko sny miałem ciekawe. W poniedziałek śniło mi się, że byłem gdzieś ... w Budapeszcie (?), tam kilka osób na mnie liczyło, że ich gdzieś dowiozę i byli przekonani, że świetnie sobie z tym poradzę a ja miałem świadomość, iż nie mam żadnej orientacji a na pewno orientacji gdzie jechać (a woziłem ich gdzieś samochodem), ja sobie ot tak jechałem przed siebie wiedząc, że nie wiem gdzie jadę a moi towarzysze myśleli, tzn. ja miałem taką świadomość, że niby ja doskonale wiem gdzie jechać ... a ja nie miałem odwagi ich uświadamiać, że ja nie mam pojęcia i wolałem ich zostawić w tej nieświadomości... We wtorek śniło mi się ... już prawie zapomniałem. W środę śniło mi się, że zjawili się u mnie Afgańczycy (Issa z kolegami) a ja ... postanowiłem ich jakoś "załatwić" podejrzewając ich o złe zamiary ale ... mi się nie udało ... ale okazało się, że niepotrzebnie się ich obawiałem, bo nie mieli złych zamiarów, co zostało ujawnione przez jakieś tajne służby ... ale skończyło się jakoś ... "pokojowo"... W szkole też lekko nie było. Weronika Fik kompletnie roztrzaskała laptopa, matryca popękana a do tego jeszcze klawiatura też robi spięcie. W szkolnym Macbooku spuchła bateria ... i też padła klawiatura. Podobno uszkodzeniu uległ również szkolny ekran. W czwartek nic nie udało się naprawić u Ewy a w dodatku musiała jechać do lekarza a lekarz zamknął praktykę i musimy się przepisać do innego rodzinnego. Wieczorem w czwartek jeszcze szukając rozwiązania problemu z programem Ewy napisałem e-mail do Sygnity z opisanym problemem. Gdy rano dzisiaj wstawałem, wiedziałem że muszę zachować spokój i ... dotrwać do końca... i że będzie ciężko. Odpuściłem klasom drugim kartkówkę z układów równań, to nie będę musiał poprawiać ... ale czy oni się nauczą? Wyprowadziłem dzienniki ... ale jeszcze nie są "zaliczone". W poniedziałek zacznę układanie planu na nowe półrocze ... ułożenie wydaje się niemożliwe a ja będę musiał ułożyć. Udało się złożyć deklaracje do nowego lekarza, po lekarzu zaraz udałem się do Ewy. Tam już przy telefonie był ekspert z Sygnity, który mnie poprowadził przez aktualizację. Nie byłbym w stanie wykonać tego samodzielnie (instalacja Firebirda, jakaś "magiczna" komenda w w wierszu poleceń, gdzie musiałem jeszcze odkryć drobną zmianę, która mieszała, podmiana pliku programu z innego komputera ze starszą wersją w celu "oszukania" instalatora ... ale w końcu się udało. W poniedziałek wpływały na konto pożyczki moja i Ewy, trzynastka Ewy i konto zaczęło wyglądać rozsądnie ale Ewa wymyśliła wymianę kuchni, był fachowiec, przysłał wycenę i ... żeby tylko starczyło. Pewnie jeszcze nie wszystko opisałem ... na szczęście nadchodzą ferie ... tylko to układanie planu ehhhh
wtorek, 1 stycznia 2013
Plany na rok 2013
Biegowo:
-przynajmniej 20 km tygodniowo,
-starty: Janowiec (10), Żnin (10), Piła (21), Poznań (42),
-złamać: 50min/10km, 1:50h/21km, 4h/42km,
------
Szachowo:
-na chess.com utrzymać się w przedziale 2000-2100,
-w ferie zimowe zrobić 1 turniej w Wapnie, 1 w Damasławku,
-PITS 3 maja,
-przygotować ... z 4 szachowe podcasty,
-wystartować w przynajmniej jednym turnieju szachów klasycznych, najlepiej z dodawanym czasem i uzyskać wynik rankingowy powyżej 2000 prawdopodobnie latem w Mistrz. W.K-P.
-jesienią znaleźć się przynajmniej w trójce na Mistrzostwach Powiatu,
------
Fizycznie:
-codziennie 100 brzuszków i 50 przysiadów,
-do końca marca opanować stanie na rękach w stopniu zadawalającym,
-do końca roku dojść do ... 20 podciągnięć na drążku,
-czynić przygotowania do s.
------
Naukowo:
-podciągnąć angielski na przyzwoity poziom,
-przerobić/dorobić angielskie wersje podcastów, zwłaszcza "dzielenia pisemnego",
-zrobić stosunkowo dużo krótkich podcastów "matematycznych"
------
-przynajmniej 20 km tygodniowo,
-starty: Janowiec (10), Żnin (10), Piła (21), Poznań (42),
-złamać: 50min/10km, 1:50h/21km, 4h/42km,
------
Szachowo:
-na chess.com utrzymać się w przedziale 2000-2100,
-w ferie zimowe zrobić 1 turniej w Wapnie, 1 w Damasławku,
-PITS 3 maja,
-przygotować ... z 4 szachowe podcasty,
-wystartować w przynajmniej jednym turnieju szachów klasycznych, najlepiej z dodawanym czasem i uzyskać wynik rankingowy powyżej 2000 prawdopodobnie latem w Mistrz. W.K-P.
-jesienią znaleźć się przynajmniej w trójce na Mistrzostwach Powiatu,
------
Fizycznie:
-codziennie 100 brzuszków i 50 przysiadów,
-do końca marca opanować stanie na rękach w stopniu zadawalającym,
-do końca roku dojść do ... 20 podciągnięć na drążku,
-czynić przygotowania do s.
------
Naukowo:
-podciągnąć angielski na przyzwoity poziom,
-przerobić/dorobić angielskie wersje podcastów, zwłaszcza "dzielenia pisemnego",
-zrobić stosunkowo dużo krótkich podcastów "matematycznych"
------
czwartek, 27 grudnia 2012
Ciężki koniec roku
Spadek oglądalności filmów na Youtube można wytłumaczyć przerwą świąteczną. Właściwie to nawet dobrze świadczy o ludziach, że świętowali zamiast siedzieć w internecie :)
Dodatkowo doszła jeszcze choroba Jakuba a i ja czuję się trochę kiepsko. Nagle energetycy zaczęli mieć kłopoty i zdarzają się wyłączenia prądu. Zatem naprawdę nieciekawie.
Obiecałem sobie jednak, że zrobię dwa filmiki szachowe jeszcze w tym 2012 r. i zrobiłem!
Tu youtube przyczepiło się do fragmentu ścieżki dźwiękowej ... a przecież to z iLife :)
W drugim filmiku się nie czepiali :)
Mam nadzieję, że po Nowym Roku notowania (na youtube) wzrosną :)
ale tego symbolicznego dolara chyba nie uda się jednak zarobić w 2012 r. :)
Dodatkowo doszła jeszcze choroba Jakuba a i ja czuję się trochę kiepsko. Nagle energetycy zaczęli mieć kłopoty i zdarzają się wyłączenia prądu. Zatem naprawdę nieciekawie.
Obiecałem sobie jednak, że zrobię dwa filmiki szachowe jeszcze w tym 2012 r. i zrobiłem!
W drugim filmiku się nie czepiali :)
ale tego symbolicznego dolara chyba nie uda się jednak zarobić w 2012 r. :)
piątek, 14 grudnia 2012
Usprawiedliwienie ...
Niedawno pisałem o "dniu spinacza" a tu kolejny podobny dzień "zmarnowany", gdy trzeba wykazać opanowanie. W szkole próbne egzaminy gimnazjalne i ... zamieszanie, ciężko się lekcje prowadzi, uczniowie jak "naelektryzowani", trzeba mieć cierpliwość ... ale wytrzymałem. Wróciłem do domu, obiad i wyjazd do Wągrowca, z Maksem który później jechał do Poznania do operetki. Powrót, wyjazd z Ewą i Jakubem do Żnina, do lekarza. Masakra - termin był na 17:20 a wchodził dopiero po ponad godzinie czekania. "Darmowy" lekarz tylko 60 zł, w aptece zostawiam prawie 130, czyli razem ok. 200. W domu jesteśmy ok. 19:30. Żeby tylko to leczenie nie skończyło się złamaniem jakiegoś wirusa. Przed 21-ą wyłączają prąd a mnie czeka jeszcze ok 23-ej wyprawa po Maksa do Wągrowca i jak tu cokolwiek zrobić? Czekanie w Żninie mocno mnie "nabuzowało", ... teraz gdy piszę już trochę ta złość wyparowała ale pamiętam. We wtorek byłem na wywiadówce Maksa, ... no chyba przestanę jeździć. Nie wyniosłem z niej nic, bo co mnie interesuje, że ktoś choruje a ktoś się nie uczy a ktoś wagaruje a ktoś nauczycielom dzień dobry nie mówi a matura to nie wiadomo a wybór przedmiotów to niewiadomo, to po co mnie tam wzywają? Paliwo i ponad dwie godziny (z dojazdem) stracone. Sam w poniedziałek będę robił zebranie ... i już mi szkoda tego czasu ... ale ja to przynajmniej staram się streszczać. Przez te dzisiejsze wyjazdy musiałem odwołać kółko szachowe w GOK-u. Jednak w ubiegłym tygodniu zaoferowałem się, że w ferie dwa razy pojawię się tam - raz zrobię warsztaty nauki gry i w następnym tygodniu turniej. Ponieważ w szkole zrobię pewnie podobnie a układanie planu mnie nie ominie, to już mogę zapomnieć o wyjeździe do Obry (ale chociaż pieniądze zaoszczędzę a zresztą tam chyba cały czas bazują na mechanicznych zegarach). Wczoraj ... napisałem tekst piosenki szachowej, którą mam zamiar przygotować na otwarcie hali, trzeba się zmobilizować i zrobić. Po głowie cały czas chodzą mi projekty pucharów na XV PITS, w chwili obecnej chciałbym załatwić wycięcie kształtów figur z grubej blachy, później to "wyszczotkować" i na dole podstawę z czterech kostek (ciemne jasne w szachownicę) kamiennych sklejonych. Pracy jest dużo - przygotować sprawdziany dla wszystkich moich klas na przyszły tydzień, kto wie czy nie wlepią mi jeszcze do sprawdzenia tych egzaminów próbnych, itd. itd. ... a tu prądu cały czas nie ma - całe szczęście, że pisałem na iPadzie, bo jak by mi jeszcze to pisanie przepadło ... Gdy w końcu postanowiłem zmienić telefon na c3350 solid, to nagle jego cena wzrosła z 99 na 249 ale nic ... poczekam, przecież mnie nic nie goni, przecież jestem spokojnym człowiekiem :)
wtorek, 4 grudnia 2012
Dzień "spinacza"
"Nie lubię poniedziałków" - zaczęło się od tego, że zgodziłem się pojechać jako opiekun na przedstawienie "Legendy polskie" - musiałem się pilnować żeby nie zasnąć. Przy okazji straciłem jedną lekcję nauczania indywidualnego. Uczniów wręcz "nosiło", ciężko było prowadzić lekcje. Później co chwilę coś "wyskakiwało" ... a to kolejny uczeń się nie pojawił, a to nudna rada pedagogiczna, a to komp się ciął, a to Ewie spinka w pasku się popsuła i prowizorycznie naprawiłem kawałkiem drucika ze spinacza, a to popsuło się zamknięcie licznika wody, gdzie wykorzystałem do naprawy resztę z tamtego spinacza. Wiedziałem, że przy takim dniu trzeba zachować spokój i wytrzymać do końca dnia, bo i tak nic się nie uda. Wytrzymałem ... dzisiaj już lepiej. Przywiozłem dekoder cyfrowego polsatu (no fajne jest HD). Karol Lalla przysłał wycinek z gazety niemieckiej.
Wszystko wskazuje na to, że w czerwcu pojedziemy z rewizytą do Luneburga a tam może spotkamy nawet Kasparowa. Jeszcze myślę, czy jechać w niedzielę do Gniezna na turniej ... cały czas jadę na "deficycie" czasowym.
poniedziałek, 26 listopada 2012
Szachiści (młodzi) z Luneburga w Wągrowcu
Od piątku do niedzieli przyszło mi opiekować się młodymi szachistami z Luneburga i z powiatu wągrowieckiego. Niemcy uczestniczą w "wielkim" projekcie "10 na Luneburg" (10 przeciw Luneburgowi?) - jak zwał, tak zwał ... w każdym razie zajęcia prowadzić będzie dla nich 10-ro arcymistrzów i mistrzów/mistrzyń (w tym Szirow). Będą jedną z pilotażowych szkół, w których będą wprowadzać szachy do szkół - tam też pojawił się Kasparow, który jest "ambasadorem" tej akcji. Myślę, że strona polska nie musi się wstydzić. Szachiści byli zakwaterowani w całkiem przyzwoitych warunkach. Mieli całkiem ciekawy program pobytu np. Aquapark, przegląd grup teatralnych, wizytę w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie (nowa ekspozycja - pokazy 3D, rewelacja). Trochę pograliśmy towarzysko, zrobiłem im mały turniej, który poszedł świetnie tzn. tak że wszyscy byli zadowoleni, miałem nosa, że kazałem kupić jeden puchar dodatkowo - dziewczyna grała kiepsko, była przedostatnia a właściwie ostatnia z grupy ale bardzo emocjonalnie grała i wszyscy się cieszyli, gdy otrzymała ten puchar. Niemcy przedstawili, krótki filmik o historii szachów (ale to nie oni go robili). Natomiast ja przygotowałem całkiem fajną prezentację o szachowym małżeństwie arcymistrzowskim B. i M. Soćko (z akcentem na ich ostatnie sukcesy). Pokazałem również "Bajkę szachową" oraz "Napolen vs. Turek" i ... miałem wrażenie, że się podobało (klaskali). Niestety nie mogłem wyświetlić więcej, bo nie było tam internetu (to taki minusik). Jednak najfajniejszym akcentem było ... moje pożegnanie z młodzieżą niemiecką, gdy już odprawiłem w niedzielę wszystkich Polaków - zebrali się razem i wręczyli mi olbrzymią bombonierę "Merci" , z krótkim "przemówieniem", bez obecności pozostałych opiekunów ... naprawdę miły gest :)
-
Krótka relacja na stronie szkolnej
--
Krótka relacja na stronie szkolnej
Poniższy obrazek umieściłem na stronce szkolnej ... ale Ewa przekonała mnie, abym usunął. Żeby nie zapomnieć umieściłem go sobie ... tutaj
środa, 14 listopada 2012
Biegowy beat
W życiu codziennym ... kierat ... i tak zrobiłem/załatwiłem dzisiaj dość dużo. Wieczorem lekka ósemka, ucieczka od tej roboty (nawet rozgrywek szachowych nie mam czasu śledzić). Nut nigdy się nie nauczyłem, to pewnie się już nie nauczę. Jednak biegając zdarza mi się improwizować ciekawe rytmy. Szkoda, że nie potrafię tego zapisać ...
Poniżej fajny bit :)
W dzienniku biegowym właśnie dzisiaj stuknęło 5000 km :)

Do XIV MP zostało 333 dni ... teraz musi się udać!
Poniżej fajny bit :)
W dzienniku biegowym właśnie dzisiaj stuknęło 5000 km :)
Do XIV MP zostało 333 dni ... teraz musi się udać!
czwartek, 8 listopada 2012
Miły gest Shredder'a :-)
(Program Chess dodawany do systemu Mac OS X jest może i fajny do grania ale nie nadaje się do prezentacji/nauki szachów.)
Postanowiłem zwrócić się do producenta programów szachowych Shredder o darmową wersję ich programu na potrzeby tworzenia filmików szachowych. Kilka dni czekałem, już myślałem że nic z tego nie będzie ... a tu miła niespodzianka. Dostałem odpowiedź, dostałem kod :)
30 Euro, to nie fortuna ale ... cieszy. Cieszy również podejście firmy - takie rozwiązanie jest naprawdę dobre dla wszystkich. Ja zaoszczędziłem pieniądze, mam czyste sumienie, że nie bawię się w kombinowanie z nielegalnymi/czasowymi wersjami. Firma otrzyma symboliczną, bo symboliczną ale jakąś reklamę. Kto wie, może się zdarzyć że akurat będzie to znacząca reklama, może akurat kilka osób właśnie z "mojego" powodu kupi ich program :)
Cóż ... wypada się wziąć do pracy :)
-
Jeszcze raz dziękuję firmie Shredder :-)
(Zadania po prawej stronie, to też od nich i to też reklama :-))
niedziela, 4 listopada 2012
Można? ... Można!
Można zwyciężać - GM Bartosz Soćko wygrał Memoriał Czigorina w Petersburgu! GM Mateusz Bartel zajął bardzo wysokie piąte miejsce! Teraz jeszcze tenisista Jerzy Janowicz wygra w Paryżu ... i cała Polska, ba świat ... będzie "trąbić" o Janowiczu. Takie jest życie. Mógłbym jeszcze pisać ale zadowolę się myślami. Udało mi się przewidzieć 2 Polaków w pierwszej dziesiątce :)
Kumulacja w Lotto osiągnie we wtorek 50 mln ... niestety liczb nie potrafię wytypować.
-
Mała poprawka - ostatecznie Bartosz 2. a Mateusz 6. - taka jest kolejność w oficjalnych wynikach (widocznie widziałem jeszcze wyniki nieoficjalne) co i tak jest olbrzymim sukcesem!
-
Jeszcze jedna poprawka - Jerzy Janowicz jednak przegrał w finale.
Zatem ani w tenisie ani w szachach się udało aczkolwiek blisko było.
-
Jeszcze żebym nie zapomniał :)
Kumulacja w Lotto osiągnie we wtorek 50 mln ... niestety liczb nie potrafię wytypować.
-
Mała poprawka - ostatecznie Bartosz 2. a Mateusz 6. - taka jest kolejność w oficjalnych wynikach (widocznie widziałem jeszcze wyniki nieoficjalne) co i tak jest olbrzymim sukcesem!
-
Jeszcze jedna poprawka - Jerzy Janowicz jednak przegrał w finale.
Zatem ani w tenisie ani w szachach się udało aczkolwiek blisko było.
-
Jeszcze żebym nie zapomniał :)
piątek, 2 listopada 2012
Nowy filmik - rozwiązywanie równań
Miał być teraz szachowy (myślę, że jeszcze w tym roku zdążę) ale zrobiłem ... matematyczny. Jeszcze mam nadzieję coś zarobić na tych filmikach, chociaż symbolicznie! W lotto niestety nie wygrałem, kumulacja już ponad 30 mln! Z turnieju w Rogoźnie chyba ... nici - Ewa się nie zgadza. Za to ... wracam (kolejny raz) do książki "Agresywne szachy" :-)
poniedziałek, 29 października 2012
Ostatnie maliny w tym roku
Wczoraj udało mi się jeszcze zerwać ostatni kubek malin z naszego ogródka i "zmemłać" z cukrem - były pyszne. W nocy był już porządny przymrozek i dzisiaj już by ich nie było.
Pojawiła się informacja, że na Maratonie Poznańskim, wśród zawodników z podium wykryto doping. Jeśli to się potwierdzi, to Maciej Łucyk wskoczy do nagrodzonej pierwszej dziesiątki.
Na Memoriale Czigorina w Petersburgu wszyscy Polacy (i Polka) już bez kompletu punktów ale intuicja mi mówi, że 2 będzie w pierwszej dziesiątce.
Dużo pracy mam przed długim weekendem.
Pojawiła się informacja, że na Maratonie Poznańskim, wśród zawodników z podium wykryto doping. Jeśli to się potwierdzi, to Maciej Łucyk wskoczy do nagrodzonej pierwszej dziesiątki.
Na Memoriale Czigorina w Petersburgu wszyscy Polacy (i Polka) już bez kompletu punktów ale intuicja mi mówi, że 2 będzie w pierwszej dziesiątce.
Dużo pracy mam przed długim weekendem.
sobota, 27 października 2012
Jesienne porządki
Czas porządków nadszedł - na ogródku, na biurku komputera itd. Właśnie podczas porządkowania plików na kompie wpadło mi zdjęcie powyższe i nie mogę sobie przypomnieć w jakim celu je robiłem? Ten fakt z kolei (że nie mogłem sobie przypomnieć) uświadomił mi, iż moja pamięć już nie taka (i bloga trzeba pisać). Tak - Soyka śpiewa "Cud niepamięci" ... ale ..."... gdy wszystko idzie źle..."
Wzrok już też nie ten - z bliska jest ok, ale już czas rozglądać się za okularami na dal, bo ostrość już nie ta!
Za tydzień turniej w Rogoźnie ale, czy warto jechać? Benzyna, wpisowe, czas i jeszcze mechaniczne zegary?
Wczoraj kupiliśmy ekspres do kawy z Biedronki (kolejny wydatek) i o dziwo kawa dała mi kopa, widocznie mam słabe ciśnienie. Idąc za ciosem wydatków zakupiłem ultradźwiękowy nawilżacz powietrza (kolejny wydatek) z myślą o Jakubie, który ostatnio dużo kaszle. Ewa już tyle jeździ
z nim do lekarzy, pieniądze idą: na wyjazdy, na lekarstwa, na lekarzy (!) a postępu nie widać.
Wczoraj Ewa opowiadała mi jak to jej koleżanka z pracy opowiadała o pewnej biegaczce z Janowca, która dostawała wsparcie od burmistrza i kiedyś użalała się staroście żnińskiemu, że już nie ma wsparcia i ten starosta zabrał ją do sklepu i kupił jej buty ale miała reprezentować Powiat Żnin.
Ciekawe czy Michał P. poszedłby na taki układ? Chociaż w mojej przeszłości też pierwsze "porządne" buty biegowe kupiłem sobie za kasę z Agro-Mar-u ale to była kasa za zrobienie stron www :) ... ale gdyby Marek chciał, to mogę biec w barwach Agro-Mar :) Koszulka od Humperta (na zdjęciu w poprzednim wpisie) chociaż niby rowerowa ale bardzo mi pasuje na długie biegi, bo ma kieszenie z tyłu. Zawsze to jakieś oszczędności.
piątek, 26 października 2012
Zadyszka ... finansowa i nie tylko
Dzisiaj, po 12 dniach odpoczynku wreszcie postanowiłem pobiec i ... chciałem zrobić dyszkę ale po 2 km ze względu na bóle w kostkach postanowiłem dobiec tylko do 3 km i tam nawróciłem, zatem wyszło tylko 6 km i to, po prawie 6 min. W zadaniach szachowych od kilku dni mój ranking stoi poniżej 2000, nadchodząca wypłata ledwie pokryje debet ... generalnie ... dołek. Goły etat robi swoje. Na szczęście rysuje się perspektywa nauczania indywidualnego S.K. - jako obywatel uważam, iż jest to wyrzucanie publicznych pieniędzy, jako ja mogę się cieszyć iż rysuje się perspektywa dodatkowych ponad dwóch stówek miesięcznie.
-Zdjęć z fotomaratonu też nie mam zamiaru kupować ... może w nadchodzącym 2013 r.
![]() |
| Półmaraton w Pile |
niedziela, 21 października 2012
Nieszczęścia chodzą parami
Mistrzostwa Powiatu (MP) w Szachach, podobnie jak Maraton Poznański (też MP) niestety nie poszły. W Poznaniu straciłem prawie 5 minut w porównaniu do roku ubiegłego, w Wągrowcu straciłem dwa miejsca - zająłem ostatecznie 5 miejsce (w 2011 byłem trzeci).
Postanowiłem w tym roku prowadzić zapis szachowy, byłem jedynym szachistą który prowadził zapis. Przy czym przy 5 minutach zaprzestawałem. Partie na komputer wrzucę sobie później a teraz szybka analiza.
1. białymi z Majorczykiem (junior) - grał hiszpańską, wariant wymienny i spokojnie go wypunktowałem;2. czarnymi z Bartoszem Ślusarczykiem (junior) - grał e5, d6, h6 też spokojnie go wypunktowałem ale zrobił duże postępy, dużo widzi i trzeba już na niego uważać;
3. białymi z Krzysztofem Okoniewskim, to jest już mocny zawodnik - graliśmy Sf3, Sf6, d4, d5, Gf4, Gf5, e3, e6 trochę zaryzykowałem i pozwoliłem mu zajść daleko pionami na skrzydle hetmańskim, potrafił to wykorzystać, od 23, posunięcia brakuje mi zapisu ale ostatecznie wyszło na to, że doprowadzał niby piona ale ja łapałem wiecznego szacha, podobno kibice widzieli że nasze hetmany były pod wzajemnym biciem ale żaden z nas tego nie wykorzystał, ostatecznie remis;
4. białymi z Lechem Schneiderem - graliśmy obronę dwóch skoczków z jego patentem 5....Sd4 i było różnie - lepiej, gorzej ale był "boks", zapis tylko do 18-go pos. - ostatecznie uzyskałem wygraną końcówkę ale zostało mi ok. 1 minuty i zaproponowałem remis - przyjął.
5. czarnymi z Przemysławem Hoffmannem (starszy, mocny junior) - poblokowaliśmy się pionami, ja miałem przestrzeń jego figury nie grały ale czasowo zrobiło się nieciekawie, chciał nawet pewnie grać na czas ale przemyślał i wziął remis (on nie miał szans przejść, dla mnie było to zbyt ryzykowne).
6. białym z Krzysztofem Szwonem - graliśmy jego obronę Aljechina, wariant czterech pionów (zapis tylko do 11 pos.), świadomie pozwoliłem mu zostawić aktywną grę na skrzydle hetmańskim i rzuciłem się na jego skrzydło królewskie, otworzyłem linię "h", jego gońce przestały grać (w ubiegłym roku ładnie go ograłem), niestety tym razem nie znalazłem zdecydowanego rozstrzygnięcia i zaczął działać czynnik czasu, trochę spanikowałem tzn. wykonywałem ruchy szybko bez głębszego zastanowienia i mnie wypunktował - to była jedyna moja przegrana partia w tym turnieju ... pewnie była decydującą o moich losach w tym turnieju (można powiedzieć, że "nie ustałem" jej), nie potrafiłem wykorzystać przestrzeni ... niestety.
7. czarnymi z Dariuszem Pijanowskim - tym razem obrona dwóch skoczków czarnymi z 4. Sg5 ale po d5 zagrał Gb3 - przejąłem inicjatywę ale udawało mu się parować moje groźby a nie chciałem ryzykować całkiem i po wymianach zostałem tylko z pionem więcej i mimo gorszego czasu z wiarą w zwycięstwo, grałem na wygraną, bo czułem że się gdzieś pogubi i ostatecznie nawet oddałem wieże za piona zostając z dwoma pionami na wieże (i nie jestem pewien czy nie mógł znaleźć obrony) ale wziął jednego piona a ja dorobiłem hetmana i nawet ta niecała minuta nie była mi straszna - dałbym radę ale się poddał;8. białymi z Bednarskim Karolem była miniatura (1. e4 e5 2. Sf3 Sc6 3. Gc4 h6 4. d4 ed4 5. S:d4 Hf6 6. Sb5 Kd8 7. 0-0 Gc5 8. Hd5 a6 9. H:c5 ab5 10. Hf8 X
9. białymi z Przemkiem Sydowem - Przemek liderował przez cały turniej ale miał dzisiaj chyba słabszy dzień np. tylko szczęśliwie udało mu się wygrać z Andrzejem Klinowskim i pechowo w 8-ej rundzie przegrał na czas z wyjątkowo dobrze grającym dzisiaj Wojciechem Mataczyńskim, gdy na sąsiedniej szachownicy Krzysztof Szwon wygrał z Mataczyńskim, to już stracił szansę na wygranie tego turnieju, graliśmy obronę Pirca-Ufimcewa i wydaje mi się, że zacząłem mieć lepszą pozycję (analizy pokażą), ze względu na gorszy czas zaproponowałem jednak remis i go przyjął - on i tak miał tylko drugie miejsce, ja wygrywając prawdopodobnie byłbym trzeci (może przy dobrych układach drugi) ... ale na mechanicznych zegarach bez dodawania czasu miałem bardzo duże szanse przegrać tę partię mimo chwilowej przewagi.
-Podsumowując - mimo dość dobrej gry ... tylko 5 miejsce, tylko jedna przegrana ze zwycięzcą i tylko w tej partii (no może jeszcze z Krzysztofem Okoniewskim) grałem jak sparaliżowany tzn. bez analizy sytuacji tylko aby zrobić ruch a i tak traciłem czas.
-
Znów rok czekania ... ale teraz mam zapisy, może ... wreszcie ... w przyszłym roku przełamię złą passę 2012 r. ?
===
26 X 2012'
Analizy komputerowe zgodnie z oczekiwaniami pokazały moją lekką przewagę w partiach i z Krzysztofem i z Przemkiem ... zatem trzeba popracować nad ... szybkością tzn. dochodzić do takich pozycji ale ... z moją przewagą czasową albo zacząć grać na elektronicznych zegarach z dodawanym czasem :)
sobota, 20 października 2012
Reminiscencje maratońskie
Niektórzy poprawili swoje wyniki, niektórzy pobiegli słabiej - tak jak np. ja. Cóż nie można liczyć na to że co roku będzie lepiej - teraz było gorzej ale za rok musi być lepiej! Na maratonypolskie.pl wyszła sprawa oszustwa i akurat na tamtym forum się zagotowało. Wiesław D. ponad 50 lat emerytowany żołnierz, podobno prokurator (prawnik!) mający aspiracje do bycia ekspertem biegowym, udzielający się na blogach etc. etc. ... skrócił sobie trasę o kilkanaście km. Przy okazji zgarnął nagrodę za 3 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Nie chce mi się szczegółów opisywać ale dowody na jego oszustwo są przytłaczające.
Jestem ciekaw ... jak ten gość się teraz czuje? Taki wstyd! Wierz tu potem w autorytety! Jednak dla mnie ta historia ma również pewien pozytywny wydźwięk. Nie wszyscy lepsi od ciebie, są tak naprawdę lepsi, bo nie zawsze są uczciwi. Trzeba robić swoje, aby móc czuć się zadowolonym z siebie. Nie warto "iść na skróty" i narażać się na śmieszność. Teraz przypomniał mi się jeszcze pewien szachista z KP, który na jednym z turniejów kupił kilka partii i wypełnił normę na CM a później na turniejach nawet czwórki go ogrywają. Po co mu był ten tytuł? To już wolę mieć mój zaniżony ranking i widzieć jak niektórzy kandydaci muszą się mocno "tłumaczyć" w partiach ze mną :)
Zdjęcie ... :) o ironio znalezione przy okazji czytania relacji z MP ... autorstwa Whttp://maratony24.pl/zdjecia_z_biegow/13_poznan_maraton_2012_10k_5054_min,296,zdjecie,108442.html#photo
wtorek, 16 października 2012
Dwa dni po XIII MP
Rok przygotowań i ... fiasko, a tak miało być ... Jednak postanowiłem napisać, żeby pamiętać, żeby mieć nauczkę. Maraton uczy pokory. Pogoda była ok, może później trochę wiatr mocno wiał ale jeszcze znośny. Ustawiłem się ... przed grupą na 4:00, do startu straciłem tylko 2 minuty, zaczęło się bardzo dobrze. Zapomniałem już na początku o tym, że miałem biec z grupą, nie oglądałem się do tyłu, tylko ... delikatnie wyprzedzałem. Na 10 km miałem niecałe 57 minut, jeśli dodam/odejmę jeszcze te dwie minuty ze startu, to miałem już prawie pięć minut do przodu ale wtedy nie przyjmowałem tego do świadomości. Dopiero po półmetku przypadkowo usłyszałem, że jesteśmy tylko 1,5 minuty za grupą 3:45 ta informacja trochę mnie przestraszyła, zrozumiałem że biegnę za szybko i postanowiłem lekko zwolnić (a może trzeba było się trzymać tej grupy i biec "ostro"?). Miałem nadzieję, że zgromadzę trochę sił. Gdzieś po 30 km dogonił mnie Radek Hęś, trochę biegliśmy razem ale kazałem mu "uciekać" :) Grupa 4:00 wchłonęła nas po 33 km, nie potrafiłem jednak wykrzesać z siebie tyle energii by utrzymać takie tempo ... odpuściłem i wtedy już wiedziałem, że się nie uda. Miało być tak, że do tego miejsca miałem biec z tą grupą a od tego ok. 35 km miałem uciekać, aby coś urwać. Niestety to właśnie wtedy zaczęły się pagórki podmuchy. Jeszcze miałem nadzieję, że uda się chociaż powtórzyć wynik z 2011 r. ale ... zabrakło motywacji, znów pojawiało się dużo maszerujących a to nie zachęca ... dopiero na moście Dworcowym, jak zobaczyłem obok taką starszą babcię (przynajmniej +60), jak mnie mija to się wziąłem, do tego dobili jeszcze pacemakerzy z 4:15 to tempo już potrafiłem utrzymać a końcówkę nawet delikatnie finiszowałem. Ostatecznie 4:14:15, (netto dwie minuty mniej) ale to i tak 5 minut gorzej, niż w roku ubiegłym. Pocieszeniem może być tylko, że Olek D. ledwie się zmieścił w czterech godzinach a taki jeden szachista, który już biegał poniżej 4 a planował 3:30 miał 4:25, czyli nie byłem jedynym którego MP pokonał. Jednak nie załamuję się - po biegu nie miałem żadnych kontuzji, obtarć, no nic! Tak jak bym maratonu nie biegł. Teraz trzeba się brać do roboty i za rok poprawić wynik, no przynajmniej złamć te 4h!
-
Przy okazji jeszcze taka refleksja nad polską rzeczywistością. W pracy dyrekcja zleciła mi przygotowanie dokumentacji do złożenia w ramach projektu "Radosna Szkoła" na plac zabaw.
Opracowałem coś, poświęcając swój czas, wiedząc że i tak z tego nic nie będzie. Dyrekcja chce być "czysta" przed wójtem, że stara się pozyskać środki dla szkoły, zależy jej aby otrzymać na piśmie potwierdzenie wpłynięcia wniosku. Wójt i tak nie złoży tego wniosku dalej, bo ... aby otrzymać dofinansowanie na ten projekt MUSI być wkład własny przynajmniej 50% czyli ok. 63 tys. a gmina nie ma nic, gorzej ... gmina ma duże długi (niedokończona hala sportowa). Przeglądając strony firm oferujących place zabaw, widać że oferta jest ... specjalnie pod ten projekt. Małe place zaczynają się od 128 tys. a duże proporcjonalnie więcej. Wszędzie mowa o specjalnych wykładzinach niebieskich i pomarańczowych w konkretnych numerowanych odcieniach. Ciekawe, czy gdyby niebieski był inny to ... a właśnie bardzo rzuca się w oczy, że zostały powołane specjalne komisje we wszystkich województwach, które będą sprawdzać prawidłowość wykonanie placów zabaw ... no tak gdyby ktoś odważył się wybrać wykładzinę o innym odcieniu albo innej gęstości, to ... Trudno się potem dziwić, że w cennikach firm kosz na śmieci do takiego placu kosztuje ... ponad 700 zł (!) . Zatem szkoła nie będzie miała placu zabaw, do którego państwo gotowe jest dołożyć ok. 63 tys. zł. Podczas gdy ja podejrzewam, że za 30 tys. można by zorganizować całkiem fajny plac. Niestety ... to kolejny dowód na niegospodarność naszego państwa!
sobota, 13 października 2012
Dzień przed XIII MP
Emocje rosną. Odebrałem dzisiaj numer startowy. Widziałem Scota Jurka - wielokrotnego zwycięzcę wielu najtrudniejszych ultramaratonów ale nie rozmawiałem z nim, aczkolwiek widać że miły facet (i taką ma opinię.
Spotkałem kolegę z czasów studenckich Andrzeja Wróbla. Zamierza biec na 3:10 ale on już trochę dłużej w bieganiu siedzi. W końcu był nawet medalistą paraolimpiad. Trochę pogadaliśmy, pożartowaliśmy. Rozejrzałem się po okolicach. Chcę zaparkować na dzikim parkingu obok dworca i najlepiej byłoby zawrócić na moście dworcowym, nie pamiętam czy jest tam zakaz ale plan awaryjny też opracowałem. Później odebrałem rodzinkę z centrum handlowego ... przytłaczają mnie te masy ludzkie, masy samochodów, masy drogich sklepów. Z radością wracałem na moją prowincję.
Koszulka już przygotowana ... teraz tylko ... przespać noc :)
Spotkałem kolegę z czasów studenckich Andrzeja Wróbla. Zamierza biec na 3:10 ale on już trochę dłużej w bieganiu siedzi. W końcu był nawet medalistą paraolimpiad. Trochę pogadaliśmy, pożartowaliśmy. Rozejrzałem się po okolicach. Chcę zaparkować na dzikim parkingu obok dworca i najlepiej byłoby zawrócić na moście dworcowym, nie pamiętam czy jest tam zakaz ale plan awaryjny też opracowałem. Później odebrałem rodzinkę z centrum handlowego ... przytłaczają mnie te masy ludzkie, masy samochodów, masy drogich sklepów. Z radością wracałem na moją prowincję.
Koszulka już przygotowana ... teraz tylko ... przespać noc :)
sobota, 6 października 2012
Dzień Nauczyciela
Wczoraj (5X) był Światowy Dzień Nauczyciela, za tydzień nasz polski Dzień Edukacji Narodowej.
W drodze do Żnina tak sobie myślałem - jakim jestem nauczycielem?
Nie jestem nauczycielem ... wymagającym - tak się oceniłem, ale czy to źle?
Natomiast jestem nauczycielem życzliwym, który widząc chęć ucznia chętnie pomoże.
Myślę, że gdy się "sprężę", to potrafię dobrze wytłumaczyć ...
Dosyć dobrze idzie mi wirtualne tłumaczenie - na spryciarze.pl filmiki szachowe już dawno przekroczyły 0,5 mln wyświetleń, na youtube ruszyły ostatnio filmiki z działaniami pisemnymi, szczególnie "dzielenie pisemne" będzie się mnie trzymało jak "ciemny paznokieć" :-)
Cały czas 0$ ale myślę, ... że jeszcze w tym roku ... coś się ruszy. W planie mam filmik o równaniach dla klasy czwartej. (mam nadzieję, że jeszcze w październiku zrobię)
W drodze do Żnina tak sobie myślałem - jakim jestem nauczycielem?
Nie jestem nauczycielem ... wymagającym - tak się oceniłem, ale czy to źle?
Natomiast jestem nauczycielem życzliwym, który widząc chęć ucznia chętnie pomoże.
Myślę, że gdy się "sprężę", to potrafię dobrze wytłumaczyć ...
Dosyć dobrze idzie mi wirtualne tłumaczenie - na spryciarze.pl filmiki szachowe już dawno przekroczyły 0,5 mln wyświetleń, na youtube ruszyły ostatnio filmiki z działaniami pisemnymi, szczególnie "dzielenie pisemne" będzie się mnie trzymało jak "ciemny paznokieć" :-)
Cały czas 0$ ale myślę, ... że jeszcze w tym roku ... coś się ruszy. W planie mam filmik o równaniach dla klasy czwartej. (mam nadzieję, że jeszcze w październiku zrobię)
niedziela, 30 września 2012
Napięcie rośnie - za dwa tygodnie XIII MP
Oj ... śniło mi się dzisiaj, że byłem już na starcie ale poszedłem sobie do przodu popatrzeć na trasę. Nagle słyszę, że bieg już wystartował ale ja nie mogę ot tak po prostu biec, bo żeby aktywować czipa muszę przekroczyć start, czyli muszę się wrócić. Niestety przede mną wąska brama a ja słyszę jak biegacze nadciągają i myślę, że będę musiał wszystkich przepuścić ale jednak udaje mi się przejść przez tę bramę (sekundę później i nie dałbym rady). Idę i biegnę zatem na tę linię startu, wszyscy biegną w drugą stronę a ja pod prąd i pod prąd. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że już dawno minąłem ten cholerny start i zaczynam się rozglądać ... i się obudziłem.
sobota, 22 września 2012
Ostatnie długie wybieganie przed XIII MP
Do końca nie byłem pewny, czy biec. W piątek lekko się podziębiłem, ale jak zobaczyłem rano to zachmurzone niebo, to wiedziałem że pobiegnę. Trochę późno wstałem i później zjadłem śniadanie, więc musiałem czekać z potrzebami fizjologicznymi i wystartowałem dopiero o 10-ej. Pierwsza dyszka w godzinę bez piętnastu sekund, druga dyszka w godzinę bez 45 sekund, trzecia dyszka w równą godzinę. Zatem bardzo równe tempo ale ostatnią piątkę już ciężko było utrzymać poniżej 6 minut na km. Gdy naciskałem stoper na końcu miałem nadzieję na pól minuty zapasu, okazało się że były tylko 2 (!) sekundy. Zatem 35 km w 3:29:58 ale plan zrealizowany! 14 października jeśli wbiegnę i będzie 2 sekundy do 4 godzin, czyli 3:59:58 to będę szczęśliwy, może być nawet 3:59:59.
Teraz już tylko treningi szybkości góra 10 km i treningi ogólnorozwojowe. Na szczęście ściany nie było ale szans na przyspieszenie na ostatniej piątce też niestety nie czułem. Niemniej do tego czwartego mojego maratonu jestem chyba najlepiej przygotowany. Szanse są duże, trzeba tylko zachować spokój i nie dać się ponieść. Jestem teraz nastawiony aby trzymać się pacemakerów na 4h.
sobota, 15 września 2012
30 km na luzie
Grzechem byłoby nie biec dzisiaj. Bez słońca, kilkanaście stopni, tylko wiatr mógłby być słabszy. Czas 3:05:45 nie jest może rewelacyjny ale miało być spokojnie i było. Pełen luzik, spokojnie mógłbym biec dalej, ostatnie 3 km biegłem już z prędkością maratońską i mimo, że było pod wiatr, nie było problemu. Za tydzień będę chciał zrobić 35 km, oby pogoda była podobna.
niedziela, 9 września 2012
Półmaraton Piła 2012
Tu - przed startem :-)
Założenie 1:50 i ... właściwie się udało - brutto 1:50:42; netto 1:50:11, miejsce 1027 na ok 2000 czyli w środku stawki. Taki wynik rokuje złamanie 4h w Poznaniu :) Najważniejsze, że nie musiałem przejść do marszu a na końcówce stać mnie było na ładny finisz. Tylko że transparent był mylący i już zwolniłem ale za to Jakub do mnie mógł dołączyć i ostatnią stówkę pobiegliśmy razem i fajnie ... a te kilkanaście sekund ... spokojnie jestem w stanie nadrobić, przecież nie robiłem minimum olimpijskiego :)
Nasze Panie i nasi Panowie przegrali w ostatniej rundzie Olimpiady Szachowej w Istambule, ale zdobyli 3 medale indywidualne. Ostatecznie Panowie 13. , Panie 15.
Panie nie zdobyły medalu, Panowie nie zmieścili się w dziesiątce, ja nie złamałem 1:50 ... wszystkim zabrakło ... szczęścia na finiszu, ... ale jest dobrze, była walka, jest potencjał, trzeba się cieszyć ... a narzekacze... będą narzekać, cóż takie życie :)
Założenie 1:50 i ... właściwie się udało - brutto 1:50:42; netto 1:50:11, miejsce 1027 na ok 2000 czyli w środku stawki. Taki wynik rokuje złamanie 4h w Poznaniu :) Najważniejsze, że nie musiałem przejść do marszu a na końcówce stać mnie było na ładny finisz. Tylko że transparent był mylący i już zwolniłem ale za to Jakub do mnie mógł dołączyć i ostatnią stówkę pobiegliśmy razem i fajnie ... a te kilkanaście sekund ... spokojnie jestem w stanie nadrobić, przecież nie robiłem minimum olimpijskiego :)
Nasze Panie i nasi Panowie przegrali w ostatniej rundzie Olimpiady Szachowej w Istambule, ale zdobyli 3 medale indywidualne. Ostatecznie Panowie 13. , Panie 15.
Panie nie zdobyły medalu, Panowie nie zmieścili się w dziesiątce, ja nie złamałem 1:50 ... wszystkim zabrakło ... szczęścia na finiszu, ... ale jest dobrze, była walka, jest potencjał, trzeba się cieszyć ... a narzekacze... będą narzekać, cóż takie życie :)
niedziela, 2 września 2012
X Memoriał Angeliki Jach
Angelika była uczennicą pierwszego rocznika, który przyszło mi uczyć, gdy rozpoczynałem pracę w Wapnie. Organizatorom pogoda sprzyjała, było ciepło, świeciło słoneczko. Warunki dla zawodów jeździeckich znakomite. Publiczności tłumy, ciężko było znaleźć miejsce parkingowe. Akurat dotarliśmy na pokaz woltyżerki kozackiej Apolinarski Group. Super, mimo że staliśmy tuż obok głośnika, ta muzyka, konie, akrobacje - naprawdę robiły wrażenie.
Jutro rozpoczęcie roku szkolnego - do pracy czas wracać.
Jutro rozpoczęcie roku szkolnego - do pracy czas wracać.
sobota, 1 września 2012
Próba przed Piłą
Za osiem dni start w Półmaratonie w Pile ... wystarczy pobiec tak jak dzisiaj, no tylko troszkę szybciej. 20 km w 1:49 - taki czas na 21 km całkowicie mnie satysfakcjonuje. Pierwszą dyszkę zrobiłem w 54 minuty, drugą w 55 minut - takie tempo powinienem mieć w Poznaniu i zejdę poniżej 4 h. Po 10 km wypróbowałem żel, który może pomógł, bo po biegu nie czułem zmęczenia i mogłem biec dalej, ale dobrze że żel wypróbowałem, bo okazało się że strasznie trudno odkręcić zakrętkę i gdy pobiegnę w Pile, to otworzę sobie przed biegiem (w trakcie byłyby niepotrzebne nerwy).
Z dzisiejszego biegu jestem zadowolony, dobrze że słońce było za chmurami, wyszło dopiero trochę w drugiej połówce i może przez to biegłem minutę dłużej :)
Po południu oglądałem relację z Olimpiady Szachowej w Istambule. Najważniejsze, że nasi wygrali - panie z Grecją, panowie z Argentyną. Co ciekawe o zwycięstwie panów przesądziła partia Bartłomieja Maciei, który jak to on wpadł w niedoczas, dostał gorszą i ... wygrał!
Z dzisiejszego biegu jestem zadowolony, dobrze że słońce było za chmurami, wyszło dopiero trochę w drugiej połówce i może przez to biegłem minutę dłużej :)
Po południu oglądałem relację z Olimpiady Szachowej w Istambule. Najważniejsze, że nasi wygrali - panie z Grecją, panowie z Argentyną. Co ciekawe o zwycięstwie panów przesądziła partia Bartłomieja Maciei, który jak to on wpadł w niedoczas, dostał gorszą i ... wygrał!
sobota, 25 sierpnia 2012
30 km w 2:58 to wciąż mało
W końcu musiałem zrobić jakieś dłuższe wybieganie. Postanowiłem zrobić na początek 30 km. Było trochę za ciepło ale kiedyś trzeba. Pobiegłem tak jak organizm pozwalał ale bez szaleństw. Pierwsza dyszka w 58 minut, druga dyszka w 59 minut a trzecia już tylko w 61 minut. Do tego na ostatniej piątce miałem już poważne obawy, czy dolecę, czy nie będę musiał przejść do marszu? Udało się, dobiegłem, ale dalszy bieg byłby problematyczny. Jednak maraton wymaga pokory, to nie jest takie proste jak się wydaje. Całe szczęście, że wziąłem się za te dłuższe wybiegania. Półmaraton - ok, nie powinno być problemu z dobiegnięciem, chociaż uzyskanie 1:50 też nie będzie proste, ale maraton poniżej 4 h, to cały czas wyzwanie. W ubiegłym roku w sierpniu miałem raz 36 km w 3:38 ale wtedy było tylko 15 stopni, do tego raz 29 km w 3 h i raz 33 km w 3:08 we wrześniu, czyli wcale nie tak dużo. Przed maratonem powinienem jeszcze ze dwa razy zrobić przynajmniej po 35 km, najlepiej tak w 3,5 h ale raczej zrobię to po Pile (9.09). Chciałbym jeszcze do Piły zbić wagę, tak przynajmniej do 66 kg (obecnie 70-71) tylko, że wszyscy już mi mówią, że jestem za chudy ale przecież, gdybym miał 5 kg mniej, to biegło by się lżej:)
Na chess.com ciężkie.czasy, dużo przegranych, niestety. W jednej partii z Anglikiem o rankingu prawie 2100 miałem przewagę i liczyłem na zwycięstwo ale się ... wymigał, wtrącił szacha, wyrównał i została końcówka z hetmanami i pionkami, może trochę lepsza dla mnie ale odechciało mi się i przyjąłem remis. Cóż mam nadzieję, że nastąpi "odbicie od dna" i od września będzie lepiej:), nawet w zadaniach zszedłem z rankingiem poniżej 2000.
Na chess.com ciężkie.czasy, dużo przegranych, niestety. W jednej partii z Anglikiem o rankingu prawie 2100 miałem przewagę i liczyłem na zwycięstwo ale się ... wymigał, wtrącił szacha, wyrównał i została końcówka z hetmanami i pionkami, może trochę lepsza dla mnie ale odechciało mi się i przyjąłem remis. Cóż mam nadzieję, że nastąpi "odbicie od dna" i od września będzie lepiej:), nawet w zadaniach zszedłem z rankingiem poniżej 2000.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










