wtorek, 29 kwietnia 2014

Nowy hit na PITS :)

Pomysł był już tuż po SZACHIŚCIE, tekst powstał już w marcu. Wykonawca (chce pozostać anonimowy) był jednak bardzo zapracowany i wyrobił się dopiero teraz (29.04). Niektórzy odbierają ten utwór jako "disco polo" :-) Nie będę ukrywał, że inspiracją był Billy Idol i jego "Sweet sixteen". 
Chwilowo jest inna wersja video. Prawdziwe video powstanie na XVI PITS ... mam nadzieję :-)
... a za rok ... może "17 mgnień wiosny"?

sobota, 26 kwietnia 2014

Złota Wieża - Łekno 2014'

Nie przepadam za LZS-owymi szachami ale pojechałem do Łekna, aby zareklamować XVI PITS i aby przejąć wągrowiecki sprzęt na turniej w Wapnie. Ponadto miałem być takim rezerwowym a okazało się, że przyszło mi grać i to w warcabach. Starosta tak chwalił sędziów (Maćkowiak) ale oni jak zwykle podchodzili do rozgrywek na wielkim luzie a to, że jakaś drużyna jeszcze się nie zgłosiła a potem się okazało, że się zgłosiła tylko została wpisana jako inna i ... oczywiście pół godziny straty na starcie. Miało być pięć rund a zrobiło się siedem i to jeszcze oczywiście z niepotrzebnie długimi przerwami i turniej zakończył się o 15-ej. Oprócz mnie był jeszcze problem z kobietą w drużynie warcabistów ale ostatecznie wzmocniła nas jakaś juniorka z Łekna i całkiem nieźle grała. Obie wągrowieckie drużyny i szachowa i warcabowa zajęły 5 miejsca. Myślę, że to całkiem niezłe miejsca (w pierwszych połowach stawki). Nie zabłysnąłem może wielkim talentem ale przynajmniej dwie partie udało mi się wygrać i jedną zremisować. Wygrałem z zawodnikiem z Gniezna (drużynowo 2 miejsce) i od tej partii "poczułem" warcaby tzn. rozegrałem się. Szachiści wągrowieccy, to rodzina Sydow wzmocniona Lechem Schneiderem. Ich wynik należy uznać za dobry a nie wykorzystali jeszcze szansy w meczu z Piłą, gdzie Anita miała figurę przewagi i przegrała a Przemek co prawda otrzymał gorszą ale nie zauważył, że mata przeciwnik postawił mu już na opadniętej chorągiewce (gdyby zauważył, to miałby punkt). Jednak i tak Przemek może uznać ten turniej za udany - dał mata mistrzowi międzynarodowemu - Krzysztofowi Chojnackiemu :)
Pozycja na zdjęciu poniżej.

FOTO z turnieju

czwartek, 24 kwietnia 2014

16 PITS przyśpiesza

XVI PITS - już generalne odliczanie, już ostateczne przygotowania, już lekkie podenerwowanie :) Już ponad 20 zawodników, jeszcze nie zamknięty budżet. Wiele przemyśleń ale brak czasu na rozpisywanie się - zbyt wiele spraw się dzieje :-)

sobota, 19 kwietnia 2014

Barwy wiosny 2014 :-)


Zdrowych, Radosnych Świąt Wielkanocnych,
pełnych wiary, nadziei i miłości.
Słonecznego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
oraz wesołego „Alleluja” :)

czwartek, 17 kwietnia 2014

15 PM za 177 dni numer startowy: 875

W tym roku 12 października. Numer startowy 875 - kupiłem, nie ma odwrotu. Czasami trzeba śmiało, bez oglądania się i czajenia. Za dwa tygodnie też do Poznania na zaproszenie Macieja Łucyka ale tylko 10. Właściwie to całe szczęście, że tylko 10. Dzisiaj miałem biec i ... się nie chciało. Z Eneą lekko się skomplikowało, bo Enea chce fakturę a Rada Rodziców może dać tylko potwierdzenie darowizny. Na szczęście dostałem sygnał od Olka Dobersztyna, że jakieś gadżety mi przywiezie. Zatem coś tam będzie. 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Trzcianka 2014 za nami

Tak jak zapowiedziałem wcześniej - nie pojechałem w tym roku do Trzcianki. Grało prawie 250 szachistów. Chciałbym mieć taki fundusz nagród http://memorial2014.pl/komunikat-organizacyjny/  a teraz pomyślałem i nie ... taki turniej by mnie przerósł. Starczyłoby 6000 zł - tyle ile było za pierwsze miejsce w Trzciance. Co ciekawe - mimo tak wysokiego wpisowego frekwencja była naprawdę dobra. Wydaje mi się, że było dość znaczne opóźnienie, bo jak zaglądałem na transmisję tuż przed południem to była dopiero druga runda a jak wróciłem o 17-ej z Gniezna to jeszcze trwała 9-ta. Zatem zamiast 5 godzin - 7 godzin. Widziałem, że w ostatniej rundzie Radosław Wojtaszek odpuścił i wziął szybki remis, Naidtisch wygrał i lider polskich szachów spadł na III miejsce. Zatem dwa pierwsze miejsca dla Niemców ... hmmm. Jacek Tomczak był 12 na liście startowej i zajął 12-e miejsce - można powiedzieć, że się wybronił. Oglądałem na transmisji jego partię z Michałem Bartlem i ... oddał piona, oddał jakość; chciałbym przeanalizować tę partię na komputerze, później wydaje mi się że Bartel podstawił wieżę (bo przeskoczyłem na chwilę na inną szachownicę) i Jackowi udało się wygrać ale wydaje mi się, że naprawdę się udało. Prawda jest jednak taka, że zawsze trzeba grać do końca a w szachach szybkich trzeba jeszcze dodatkowo grać szybko!
W pierwszej rundzie z Wojtaszkiem  grał Waldemar Starzyński z Bydgoszczy, miał gorszą ale żeby tak szybko poddawać, przecież każdy może się pomylić :)

sobota, 12 kwietnia 2014

Puchar na XVI PITS :)

To testowy filmik ale już z prawdziwym pucharem z prawdziwego marmuru i prawdziwym królem :)
Inne puchary też będą :)

sobota, 5 kwietnia 2014

PITS-ENEA

Nie chcę zapeszać ... ale jest duża szansa na pozyskanie dużego sponsora dla PITS :) Konkurs "W kontakcie z energią" ruszył - jeśli ktoś to czyta a jest jeszcze kwiecień 2014 to ... proszę o głos :) Gdy się spojrzy ile głosów mają w chwili obecnej inne szkoły, to się odechciewa (Wapno ok.80 a kilka szkół już 500-900) ale trzeba wierzyć w sukces. Gdy się patrzy na filmiki z tamtych szkół, to widać iż to bogate szkoły i jeszcze walczą o tę tablicę. Wapno ma jedną i to też tylko z konkursu. Dla szkoły w Poznaniu filmik robił zawodowiec, który ma swoją stronę jako filmowiec. W sumie jednak i tak jakość filmiku nie ma tu większego znaczenia - ważniejsze jest głosowanie. Naprawdę jestem ciekaw jak niektórym szkołom w ciągu kilku dni udało się zmobilizować tysiąc internautów. Tak to już jest z głosowaniami :)

Sezon koszenia trawy


... uznaję za otwarty :) No tak ... zaczyna się. Przy domu musiałem jeszcze wygrabiać mech. Ewa nie chciała się przekonać do pomysłu, aby zamiast trawnika mieć mechnik :) Przynajmniej z koszeniem byłby spokój. Dla mnie byłoby to naprawdę dobre rozwiązanie. Musiałem trochę ruszyć prace związane z projektami do CDEW. Pojechałem do proboszcza w Srebrnej Górze ale okazało się, że księgi z tamtych lat zostały przekazane do Gniezna. Napisałem do Archiwum w Gnieźnie, odpowiedź była szybka - niby tak ale mam zdobyć zgodę męża i córki. Cóż - poszukałem w internecie znalazłem adresy napisałem i szybko uzyskałem zgodę. Szkoda, że szybciej się za to nie wziąłem - mógłbym chyba więcej osiągnąć ... no ale to miały dzieci robić. Natomiast z Maciejem Łucykiem też nie powinno być najgorzej, bo zawsze jest szansa, że jakieś kontakt z nim mam a ostatnio lekko mnie zawiódł i ma wobec mnie mały "dług wdzięczności" :)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Szachobiegi - nowa dyscyplina sportu!

To nie żart - w czasie dzisiejszego treningu biegowego obmyśliłem zasady tej nowej dyscypliny sportowej - kombinacji szachów i biegów.
Podstawowa wersja tej dyscypliny - w telegraficznym skrócie:

  • w szachy gramy siedem rund systemem szwajcarskim;
  • przed każdą rundą odbywa się bieg na 400 m z elektronicznym pomiarem czasu;
  • rozgrywki szachowe odbywają się z użyciem zegarów elektronicznych, bez dodawania czasu;
  • czas dla zawodnika na partię to 400 sekund - x (x to czas uzyskany w biegu przed rundą);
  • np. zawodnik biegł 120 sekund, to na partię dostaje 400-120=280 sekund (4 min. 40 sek.);
  • w turnieju szachowym zawodnicy są kojarzeni z zwykłym systemie szwajcarskim;
  • kolejne rundy odbywają się co 20 minut;
  • po siedmiu rundach ustalamy tabelę w turnieju szachowym oraz tabelę łącznych czasów w biegu 7x400m;
  • o zwycięstwie decyduje najniższa łączna suma punktów za miejsca w szachach i biegach;
  • np. bezwzględnym zwycięzcą jest zawodnik, który wygrał turniej szachowy i miał najlepszy łączny czas biegu (zdobył 2 punkty za dwa pierwsze miejsca);
  • w przypadku takiej samej sumy uzyskanych punktów o zwycięstwie decyduje lepszy czas biegu, jeśli czas biegu będzie taki sam decyduje wartościowanie szachowe.
Wszystko jasne? Oczywiście zawody powinny być rozgrywane przy stadionie lekkoatletycznym, najlepiej z elektronicznym pomiarem czasu (chipy). Obok stadionu powinna być sala gry z elektronicznymi zegarami. Trzeba by jeszcze dopracować mechanizm odejmowania czasu za bieg. W tej chwili musieli by to robić ludzie ale lepiej gdyby jakiś elektroniczne gadżety wymyślić, że np. przykładamy chip do zegara i zegar sam ustawia odpowiedni czas.
-
Opracował: Jacek Haja :-)

piątek, 28 marca 2014

Polskie piekiełko

Wkrótce ruszy głosowanie w konkursie "W kontakcie z energią". W końcu nagrałem filmik i praktycznie jako pierwszy zgłosiłem inicjatywę do konkursu. Nie mając kompletnie pojęcia co zrobią inne szkoły. Ledwo umieściłem pojawiły się złośliwe komentarze od kolegów uczennicy, która wystąpiła. Dzisiaj pojawiły się komentarze złośliwe od uczniów z zupełnie innej szkoły, która nawet nie będzie rywalizować z Wapnem. Oczywiście poleciały jeszcze łapki w dół. Tak, Polska to taki "dziwny kraj" i trudno się dziwić powstawaniu dowcipów w stylu: Lucyfer wizytuje piekło, w różnych kotłach smażą się grzesznicy, przy wszystkich kotłach straż pełnią diabły i w pewnym momencie Lucyfer zauważa, że przy jednym kotle nie ma strażników, pyta się o powód  a "szef zmiany" odpowiada: "a tam to Polacy się smażą, ich nie trzeba pilnować, oni sami nie pozwolą, aby ktoś z kotła uciekł!" :-)

-
Moje komentarze do filmiku "konkurencji" starałem się utrzymać w łagodnym tonie, życzę im dobrze. Nie rozumiem dlaczego jesteśmy tak nieżyczliwi? Bardzo było to widać w konkursie "Matma mnie kręci". Tu na szczęście reguły są inne i te nieżyczliwe głosy nie będą miały żadnego znaczenia. 
W szkole odczuwam też jakieś "fale" nieżyczliwości. Na ostatniej radzie, w moim krótkim wystąpieniu na temat DE, rzuciłem tylko luźną myśl o przyczynach braków w DE, że "może to sabotaż?". Podobno reszta grona otrzymała maila z paragrafami jakie grożą za pomówienie ... Nie podawałem żadnego nazwiska, nawet w luźnych rozmowach. Chciałem tylko i wyłącznie poprawić jakość pracy. ... Trzeba mieć naprawdę cierpliwość. Dzisiaj została mi zwrócona uwaga, że jako nauczyciel nie powinienem wpisywać uwag typu "uczeń mimo wielu upomnień przeszkadza w prowadzeniu lekcji". Zapytałem - w takim razie jak mam formułować uwagi? Nie otrzymałem odpowiedzi. W luźnej rozmowie z kolegą dodałem sobie później odpowiednią wersję - "przygotowałem tak mało ciekawą lekcję, iż uczeń X nie był nią zainteresowany i musiał zająć się rozmową z uczniem Y, obiecuję że następnym razem przygotuję ciekawszą lekcję".
Dzisiaj oglądałem filmik z JKM, w którym przedstawiciel TR przekonywał, że w niektórych państwach dzietność związków "homo" jest większa niż związków "hetero".
Absurd goni absurd.
Nie pozostało mi nic innego jak wreszcie wrócić do treningów biegowych. Na początek ósemka w 44:44 :-)

niedziela, 16 marca 2014

Koniec zimy?

Wczoraj mocno wiało, chwilami padało, dzisiaj zresztą też. Wszystko wskazuje na to, że już po zimie.
Zostało jeszcze nadspodziewanie dużo drewna. Spodziewałem się, że ta drewutnia za garażem 8m3 nie wystarczy a  tu niespodzianka.
Wczoraj wymieniałem ogumienie w rowerze Ewy. Jak zwykle musiałem mieć przygody. Na oponie było napisane 28x1,5" więc taką kupiłem ale ... . Na początku miałem kłopot, aby zdjąć starą oponę ale ponieważ nie zależało mi na dętce, bo też wymieniałem, więc ostatecznie udało mi się zdjąć. Zakładam nową a tu niespodzianka - za duża, spada z felgi. Zobaczyłem jeszcze dodatkowe oznaczenia a tam na starej było 622 a na nowej 635 (podejrzewam, że to wewnętrzna średnica). Cóż musiałem zdjąć i na nową dętkę założyłem jeszcze starą oponę aby jechać do sprzedawcy i wymienić. Gdy sprzedawca zobaczył, to dał mi teraz 28x1,75 ale teraz te dodatkowe oznaczenia pasowały. Zabrałem się za zdejmowanie ale teraz trzeba było już uważać, bo nie chciałem zniszczyć dętki. Skończyło się na tym, iż przeciąłem starą oponę i w końcu udało się ją zdjąć. Nowa pasowała. Gdy kiedyś bawiłem się z tylnym kołem w tym rowerze, to później miałem duże problemy z ustawieniem biegów. Tym razem poradziłem sobie. Ewa mówiła, że mogłem przecież zawieźć do zakładu i by mi zrobili. Jednak satysfakcja z tego, że zrobiło się coś samodzielnie jest bardzo cenna. 
Po obiedzie pojechałem na ostatni mecz White Tigers do Skoków. Maks chciał wpuścić mniej niż 8 bramek i ... udało mu się - przegrali tylko 1:6, do przerwy było nawet 1:1 i zanosiło się na sensację. W drugiej połowie jednak nie wytrzymali.

sobota, 8 marca 2014

Setny filmik na YT - jednak szachowy ale bez komentarza

Miałem zupełnie inny plan na setny filmik a wyszło tak jak wyszło. Nie odważyłem się opublikować mojej wersji "Szesnasty PITS", chociaż kto wie ... wyniki oglądalności mogłyby mnie czasami zaskoczyć :) Nie zdecydowałem się nawet dodać komentarza, dodałem tylko muzykę. Akurat te zadania udało mi się rozwiązać bezbłędnie. Niewiele brakowało, abym się w pierwszym pomylił (ale dostrzegłem, że białopolowy goniec czarnych może namieszać i trzeba go zbić). Oczywiście filmik może być ciekawy tylko dla przeciętnych szachistów. Dla dobrych, to za łatwe, dla początkujących za trudne a dla laików, to całkowita abstrakcja.

środa, 5 marca 2014

forty-eight, w dzień pokory

Tak, dzisiaj w Środę Popielcową stuknęło mi na liczniku 48 lat. Rzeczywiście cały dzień odczuwam, tę pokorę. Z jednej strony mam wypełnić jakiś wniosek na nagrodę, gdzie mam wymienić swoje zasługi - czego to nie zrobiłem, jaki to ja super? Z drugiej strony, na każdym kroku potykam się o różne drobiazgi zwłaszcza z branży IT, które pokazują jak mało jeszcze umiem, jak wiele jeszcze powinienem się nauczyć. Wiele czasu spędziłem na poszukiwaniu rozwiązań jak rozwiązać problem z macierzą w komputerze w Wapnie. Nie miałem pojęcia ile tam jest różnych niuansów. Wczoraj włożyłem tam kości pamięci, które kupiłem na własne ryzyko i które miały przyspieszyć a jeszcze przed rozpoczęciem lekcji miałem telefon, że komputer się nie uruchamia. W końcu udało mi się uruchomić, gdy powyjmowałem te RAMy ale kontroler RAID zaczął zgłaszać, że jeden z dysków padł. Znów rozebrałem, posprawdzałem taśmy, uruchomiłem i ruszył ale niepewność pozostaje. Okazało się również, iż nie mogę ot tak sobie zainstalować Windowsa, do tego podpiętego już dysku SSD a ja myślałem, że wystarczy wskazać dysk i się instaluje. Na szczęście na drugim komputerze udało mi się rozwiązać problem, który powstał po instalacji nowej aktualizacji SR, gdy program stał się niefunkcjonalny, bo BOSS nie działał. Odinstalowałem tam niepotrzebną Javę, próbowałem uruchomić usługę i nie chciało. Zatem skorzystałem z wczoraj przygotowanej ściągi i skopiowałem msvcr100.dll z pewnego katalogu Javy do innego katalogu ...win32... i następnie odinstalowałem JBoss i zainstalowałem JBoss i teraz gdy spojrzałem w usługach, to już usługa była cały czas uruchomiona ... ale jak zwykły śmiertelnik miałby wpaść, żeby takie jakieś tricki robić? Normalnie Matrix. Cały czas główkuję nad przeniesieniem tej macierzy na SSD ale nawet jak to zrobię, to jeszcze czeka mnie zapewne przeprawa przez BIOS - na samą myśl mam dość. 
Nie pobiegłem dzisiaj ... a mogłem.
Nie zrobiłem wielu rzeczy, które cały czas "wiszą".
Ksiądz też "poszalał" z sypaniem popiołu - jeszcze tyle nie miałem.
Dużo życzeń otrzymałem na FB i NK, mniej SMS. Cóż ... to miłe, ale też traktuję to jako lekcję pokory, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim się odwzajemnię. Mam nadzieję, że nie będą mieć ludzie do mnie pretensji - wszystkim dobrze życzę ... a dla mnie składanie życzeń było zawsze trochę krępujące tzn. zdawkowe tradycyjne, to nie problem ... ale po co takie życzenia?

 Mam jeszcze takie złudzenie, że ludzie telepatycznie wyczują moje życzenia :-) a przynajmniej jak ich faktycznie, fizycznie nie złożę, to wcale nie znaczy, że np. komuś źle życzę. Ot stary już jestem i zaczynam ględzić.

sobota, 1 marca 2014

Podsumowanie Gniezna

Wkrótce może jeszcze rozwinę a teraz, żeby nie zapomnieć>
Pierwsza partia z seniorem (na oko 70 lat), [Kapeliński Zygmunt 74 l.] białymi, przeciwnik grał sycylijską, długo się trzymał, już miałem obawy ale się pogubił i punkt.
Druga partia, jedyna na scenie, czarnymi z mm Marcinem Sieciechowiczem. Zagrałem ... gambit budapesztański a co i to jeszcze ten wariant, w którym Jobava ograł Wojtaszka i ... nawet miałem lepszy czas i długo było dobrze tzn. równo, widać że szukał pomysłu jak to pokonać i znalazł ale na pewno nie miał łatwo.
Trzecia partia z juniorem Kajetanem Żygadło, białymi graliśmy partię włoską, nie zbił skoczkiem piona na e4, zdążyłem zrobić roszadę a od tak się zablokował, że prawie mu hetmana złapałem, musiał oddać figurę i było po partii.
Czwarta partia, czarnymi z juniorem Arturem Hrymowiczem, partia szkocka, wariant z hetmanem na h4. Grał szybko i to mnie trochę niepokoiło. Zostawiał piony pod biciem ale były bardzo "zatrute" i wolałem nie brać. Jednego jednak wywalczyłem, czyli przewagę miałem. Roszady mieliśmy w przeciwne strony. W długiej partii na pewno bym go "rozjechał" ale wybrałem powtórzenie posunięć, bo miał kilka minut przewagi.
Piąta partia z juniorką, Weroniką Momot, białymi. Ona zagrała obronę francuską a ja wybrałem mój "bezpiecznik". Trzeba przyznać, że grała dobrze i długo była napięta sytuacja ale w końcu czegoś nie zauważyła i pozycja zaczęła się jej sypać.
Szósta partia z kandydatem Łukaszem Kałużnym (2100), czarnymi. Zagrał d4 ja skoczek f6 a on Sf3 i ... poszedłem w układ symetryczny. Podobną partię grałem niedawno na chess.com i dlatego śmiało szedłem w ten wariant. Wyszedłem z debiutu bez strat. Pozycja była naprawdę równa. Niestety zacząłem się zastanawiać. Doszliśmy do końcówki pionowej i po jednym skoczku. Nie chciałem niczego przeoczyć i zawsze znalazłem dobre odpowiedzi. Niestety czas się skończył ale przeciwnik sam przyznał, że był tylko remis. Gdybym wytrzymał z czasem i dowiózł remis pewnie byłoby to największe osiągnięcie na tym turnieju.
Siódma partia z juniorem, Marcinem Królem, białymi. Grał obronę sycylijską i był to wariant gdzie skoczek z d4 idzie na b5. Trochę go ścisnąłem, trochę się go bałem, bo widziałem, że zremisował z Adrianem Kurzem, zatem na pewno coś tam potrafił. Jednak udało mi się wcisnąć mu zatrutego piona i stracił figurę. W normalnej, klasycznej partii nie miałby żadnych szans ale zachciało mi się zrobić mu mata, bo zapędził się daleko swoim królem. Jednak została mu jeszcze furtka dla jego wieży i ... zwątpiłem a zostało 20 sekund. Zgodziłem się na remis, bo wypuszczając go z pułapki matowej mógłbym przegrać tę partię na czas, mimo przewagi.
Ósma partia z Marcinem Mullerem, który jeździ z turnieju na turniej, bo gdzie tylko przeglądam listę zapisanych zawodników, to go widzę na liście :) Graliśmy partię czterech skoczków, długo było równo. Jednak kilka pasywnych posunięć z jego strony i udaje mi się zdobyć jakość a właściwie nawet figurę, bo nie odbił od razu i próbował jeszcze skomplikować ale udało mi się sparować groźby i w końcu zostałem z wieżą więcej i punkt.
Nadeszła ostatnia dziewiąta runda a ja miałem 5 punktów - nieźle. W ostatniej rundzie dostaję juniora - Piotra Kamińsiego ... i ... tu błąd już na początku nastawiam się, że muszę wygrać. Błąd, wielki błąd! Ja białymi jak zwykle e4 a on poszedł w sycylijską. Nie miałem pomysłu na grę, ustawiłem się trochę pasywnie, w końcu podstawiłem piona (pojechałem o jedno pole za daleko i zobaczył, niby był broniony ale nie mogłem bić). Pozycja zrobiła się kłopotliwa ale w końcu znalazłem komplikacje i zacząłem wychodzić na prostą. Partia zrobiła się naprawdę ostra i porobiłem takie groźby matowe, że ... przy dodawanym czasie miałbym wygraną, bo jeśli by się przed matem wybronił, to miałby ogromne straty. Już widział, że jest tragicznie ... ale widział, że zostały mi 3 sekundy ... nie zdążyłem (nie chciał remisu).
Zatem zostałem z pięcioma punktami. Niby plan wykonany ale niedosyt zostaje.
Nie czekałem już na zakończenie, nie wiem czy coś wygrałem. Skończyłem grać ok. 17:30, przyjechałem do domu, jest 20:15 a ... serwis turniejowy ... jeszcze nieuaktualniony. Szkoda. Już na starcie mieli pół godziny straty ale się nie przejmowali. Grało ostatecznie 152 zawodników, było już trochę ciasno. Nie korzystali z projektora, przerwy trochę się przedłużały. Koszulki mieli fajne, jeśli wybrałem dobry rozmiar, to przyda się do biegania, bo techniczna :-) Ciasto mieli, wykorzystali mój pomysł :) (upiekły mamy zawodników). Grochówka była dobra ale co ponadto, to trzeba było kupować.
Wczoraj zauważyłem, że w Trzciance będzie jednak IV Memoriał tylko, że w kwietniu. Fundusz nagród będą mieli "kosmiczny" :) ale wpisowe niestety też duże. Trzeba się poważnie zastanowić. W końcu szachy szybkie, to nie jest moja specjalność. Kusi trochę fakt, że będzie jednak dodawany czas ale tyle kilometrów do tej Trzcianki. Jechać, zmarnować cały dzień, trochę kasy i zdobyć ostatecznie 5 punktów? Wątpliwości jest dużo. Jeszcze przemyślę.
---
Wyniki pojawiły się ok. g. 20:35. Ostatecznie 52 miejsce (przy 6 punktach byłbym na +- 31)
---
Pewnie zwyciężył GM Jacek Tomczak, zdobywając komplet punktów
Powyżej fragment z końcówki partii z Kamilem Szadkowskim. Byłem tam, gdy zostało im po trzy minuty (z kawałkiem). Pozycja Jacka na pierwszy rzut oka wcale nie wygląda wesoło, wręcz jest ściśnięta i jest zmuszony do obrony ... ale, ta koncentracja, to widzenie wszystkiego ...
---
Fotki z Gniezna

piątek, 28 lutego 2014

Jutro do Gniezna

Czas ucieka, nawet nie zdążyłem dokonać wpisu od niedzieli. Tydzień minął ... znacznie lepiej niż poprzedni. Trochę pobiegałem, trochę spraw udało się "wyprostować" np. napęd DVD w laptopie i dysk SSD w stacjonarnym w Wapnie. Jutro turniej ... nie spodziewam się cudów. Wynik w granicach 4,5-5 punktów powinien mnie zadowolić.

niedziela, 23 lutego 2014

Słoneczna lutowa niedziela

Ten tydzień był ... trochę ... lepszy. Cały czas wiele spraw na głowie, wiele do zrobienia ale chociaż coś wychodzi. Dużo zależy od najbliższego poniedziałku, jest rada, jak będzie spokojnie, to i tydzień będzie spokojny. Miałem kilka myśli do zapisania ale ... uleciały. Trochę wreszcie pobiegałem i nawet nie było najgorzej. Maksa zawiozłem na mecz, grali z najlepszą drużyną a są niby najgorszą. W pierwszej połowie nawet dwa razy prowadzili i pierwszą połowę zakończyli wynikiem 2:2. Pierwsza połowa była całkiem wyrównana. Niestety w drugiej ... już nie grali, już nie strzeli żadnego a stracili 6. Maks zbytnio się nie przejął i dobrze, bo sam grał dobrze. Cóż ... czasami trzeba przegrywać a z mocnymi, to nawet nie wstyd. Właściwie ... przenosząc się na szachy - nie będzie wstyd przegrać z mistrzem, czy arcymistrzem a jak się człowiek tym nie przejmuje, to nawet namieszać można. W sobotę zagram w Gnieźnie. Podoba mi się podejście z wpisowym wpłacanym wcześniej. Przyjęli wpłaty, zrobili limit i już mają spokój. Muszę to przemyśleć i zastosować w następnej edycji PITS-a, może akurat ktoś wpłaci więcej? Myślę jeszcze, czy nie wprowadzić systemu punktacji 3 za zwycięstwo, 1 za remis. 

niedziela, 16 lutego 2014

Jakie ferie, taki turniej

10 minut, to nie jest mój ulubiony czas. Traktowałem ten turniej jako ... nie zależało mi na tym turnieju, widocznie jeszcze nie byłem całkiem zdrowy. W pierwszej rundzie dałem Jakubowi pół punktu, żeby się cieszył. W drugiej rundzie trafiłem na Bronka i ... zegar był felerny. Niemiecki Garde a taki numer mi zrobił - mi czasu ubywało a Bronkowi nie. Ja patrzyłem się na śmigiełka i one się obracały ale wskazówka się nie przesuwała. Dopiero gdy została mi minuta a Bronkowi dalej 10 to się obudziłem, że mu wcale czasu nie ubyło. Teoretycznie go przycisnąłem zmusiłem do oddania hetmana za wieżę i skoczka ale została mi minuta i już zatrzymałem się tylko na wiecznym szachu. W trzeciej rundzie "spokojnie" pokonałem Przemka Hoffmana, tzn. zanosiło się spokojnie, bo zrobił niedokładność, którą na szczęście zauważyłem i zdobyłem figurę i później jeszcze zwiększałem przewagę ale ... została niecała minuta i na szczęście spiąłem się i zdążyłem zamatować w ostatnich sekundach. W następnej trafiłem na Adriana Urbana i w moim koronnym wariancie obrony dwóch skoczków z rozpędu chwyciłem nie tę figurę i za chwilę podstawiłem figurę ale jeszcze jest słaby i szybko odrobiłem straty i wygrałem. Kolejna partia z Lechem Schneiderem - no ładnie było ale dałem sobie wziąć figurę ale nie przejmując się grałem dalej, co ciekawe bez tej figury stworzyłem takie groźby, że wydawało się, iż remis będzie spokojnie ale czasu zostało mało a Lech znalazł komplikacje uciekając przed wiecznym szachem. Co ciekawe udało mi się jeszcze doprowadzić partię do stanu, że wybiłbym mu piony i zostałby z gołym gońcem ... ale czasu zabrakło i przegrana. Przedostatnia partia z Michałem Kaiserem - wybrał białymi hiszpańską wariant wymienny, osiągnąłem inicjatywę ale dopuściłem do widełek i straty jakości. Grałem oczywiście dalej i za trzy posunięcia on dał sobie zrobić widełki pionem na króla i wieżę i już było po partii. Ostatnia runda z Krzysztofem Szwonem, czarnymi, obrona czterech skoczków. Równo było ale coś mnie podkusiło wziąć zatrutego piona i straciłem figurę ale grałem jednak w trakcie znów za szybko chwyciłem wieżę, co zaowocowało utratą mojego wolniaka, który mógł bardzo namieszać a tak wszystko się rozsypało. Cztery punkty, siódme miejsce ... kiepsko.
____
Zapisuję, żeby nie zapomnieć - opracować system matematycznego zapisu partii szachowej (zamiast .pgn), który pozwoliłby na łatwiejsze porównywanie partii a zwłaszcza pozycji. Teoretycznie może być to macierz o rozmiarze wiersza 64, gdzie kolejne wyrazy będą kolejnymi polami a wartości będą odzwierciedlały stojące figury np. 0-puste 1-biały pion, 2-biały skoczek, itd. czarne mogłyby być liczbami przeciwnymi do białych czyli -1-czarny pion ...

sobota, 15 lutego 2014

Pięć lat na FB :)

FB wykorzystał w filmiku (również) zdjęcia Karola Linetty, które umieściłem po jego debiucie w reprezentacji - oj ta sztuczna inteligencja :) Na szczęście są zdjęcia z biegów i z szachów.

piątek, 14 lutego 2014

Sześć lat na YouTube

Dzisiaj zrobiłem mało ale ... chociaż się udawało. Na YT dominują czerwone strzałki w dół (spadki) ale ... jest szansa na odwrócenie tendencji. Pojechałem do Wapna i przy macierzy RAID zastosowałem manewr, który powinien przyspieszyć komputer, w szkole założyłem nową końcówkę na skrętce i internet "wrócił" do "nowej" pracowni. Dzisiaj Maks gościł swoją dziewczynę w naszym domu, pierwszy raz (zapisuję z "kronikarskiego" obowiązku). Niestety nie odważyłem się jeszcze biegać.

czwartek, 13 lutego 2014

Czarna passa trwa

Drogi oddechowe jeszcze nie całkiem oczyszczone. Instalacji programu FoKa firmy Sputnik nie udało mi się pokonać. Mają instalkę z zaszytą bazą MS SQL 2005, ta baza nie idzie na Win 8 64-bitowym. Natomiast instalacja samego SQL nowego też sprawia problemy i też wyskakuje błąd. Kilka dni się z tym męczyłem ale mam dość i odpuściłem. Sam program wystarczyło "żywcem" skopiować i wkleić na nowym komputerze (a specjalista z działu technicznego kazał instalować) ale ... programem idzie otworzyć bazę na starym komputerze, pod warunkiem że oba są włączone i oba są w sieci. Bardzo możliwe, że błędy przy instalacji samej bazy wynikają z blokowania jakiś portów przez program antywirusowy ale nie mam już cierpliwości (oczywiście próbowałem przy teoretycznie wyłączonym instalować).
Próbowałem również skombinować z dwóch laptopów niesprawnych zrobić jeden sprawny i też się nie udało. W jednym była uszkodzona grafika i płyta główna a w drugim był uszkodzony dysk twardy. Postanowiłem przełożyć dysk twardy (logiczne) ale ... w jednym był dysk SATA a w drugim PATA o rany ... znalazłem na Allegro przejściówkę, która beż żadnych sterowników miała pozwalać podłączyć dysk SATA do starszych laptopów i zamówiłem i ... dysk i owszem można do tej przejściówki włożyć ale tego kompletu ni jak nie szło włożyć do gniazda w laptopie, tzn. wtyczka była ok ale nie było fizycznie miejsca, aby to zrobić. Zacząłem rozkręcać laptopa, akurat był taki, który miał mnóstwo śrubek, śrubka, przy śrubce (akurat tylko klapkę przy dysku miał na jedną śrubkę i ta odstawała). Rozkręcałem, rozkręcałem i ... nie udało się rozkręcić. Miałem nadzieję usunąć plastykową kieszeń i zrobić więcej miejsca ... ale nie udało się ... straszne.
W innym miejscu miałem przyspieszyć pracę komputera i zaproponowałem wymianę dysku twardego na dysk SSD, po moich pozytywnych doświadczeniach z moim laptopem. Zakupiłem profesjonalny, legalny program Acronis, dysk SSD, szyny do dysku, żeby można było zamontować 2,5" w miejscu 3,5". Wcześniej sobie poczytałem, żeby być przygotowanym. Zainstalowałem program, podłączyłem dysk SSD, zacząłem klonowanie, ładnie wszystko szło ale na końcu pojawiły się jakieś komunikaty o błędach ale myślę sobie ... może to nic takiego. Zatem rozkręcam komputer, aby wymienić dysk a tu niespodzianka - patrzę a tam dwa dyski. Co u licha? Już coś mnie tknęło. W takim razie, który odłączyć i czemu nie było widać drugiego (były dwie partycje ale nawet program widział jeden dysk). Profilaktycznie odłączyłem oba. Podłączyłem SSD, uruchamiam komputer a tu komunikat, aby zrestartować, niestety nici. Odłączyłem SSD podłączyłem jeden ze starych dysków. Myślał, myślał wystartował ale ... komunikat o problemach i braku drugiego dysku RAID ... o nie. To już mi wiele wyjaśniało. Na potrzeby bezpieczeństwa były dwa dyski fizyczne spięte w RAID i dlatego nie udało się bezbłędnie sklonować na SSD. Cóż ... odkurzyłem odkurzaczem wnętrze, wykręciłem SSD i poskładałem tak jak było. Teraz jeszcze pomyślę, czy uda się jeśli tylko skopiuję dysk (bez klonowania) a następnie zrobię z niego podstawowy? 
Podjechałem także do szkoły, aby założyć końcówki na skrętkę do nowej pracowni. Poukładałem odpowiednio końcówki, tyle że na jednym z końców włożyłem końcówkę odwrotnie i  nici. Z domu wziąłem dwie końcówki, bo myślałem że mam założyć tylko na jednym końcu kabla a tu zonk.
Do tego jeszcze wyraziłem swoje zdanie na FB w sprawie wyników badań geologicznych Wapna i  ... zaczęła się dyskusja ...

poniedziałek, 10 lutego 2014

P...y poniedziałek

Zdawałem sobie sprawę, że lekko dzisiaj nie będzie ale nie sądziłem, że będzie aż tak. Wszystko, wszystko, wszystko na opak. Nic nie udało się zrobić.
-
Nawet zadania nie udało się rozwiązać ... to chociaż utrwaliłem. Normalnie ... w zugzwangu jestem.

sobota, 8 lutego 2014

Katarstrofa

Katar, katar ... i katar. Wczoraj był wyjazd do Bydgoszczy i ... wydawanie pieniędzy. Dzisiaj próbowałem zacząć robienie filmiku o polach figur ... ale mi nie szło, cały czas nos zapchany.
Zrobiłem tylko wstęp i przeskoczyłem do szachów. Akurat napatoczyło się zadanko, dość ciekawe i akurat udało mi się je rozwiązać, więc postanowiłem je "uwiecznić".

środa, 5 lutego 2014

Pustki pod Wapnem

Dzisiaj odbyła się publiczna prezentacja wyników badań nt. potencjalnych zagrożeń dla Wapna. Było wielu znamienitych gości, urzędników, naukowców i oczywiście mieszkańców. Ja wytrzymałem na spotkaniu tylko godzinę a było prawie trzy. Poniżej niemal dziesięciominutowy fragment wystąpienia dra Marka Rasały, który w mniemaniu wójta jest obecnie największym ekspertem od Wapna (zjawisk geologicznych itp.).

Dziesięć lat temu wykonałem animację, która wyjaśniała powstanie, funkcjonowanie i zamknięcie kopalni soli. To był kawał roboty.

Pytałem później kolegę, jaka była ostateczna diagnoza ... Nie potrafił odpowiedzieć. Moim zdaniem nic nadzwyczajnego raczej się nie wydarzy a na pewno nie będzie to tak drastyczne jak w 1977 r. Owszem pewnie są pustki (największa ma 28 m wysokości), w końcu komory miały ok. 30 m wysokości i potrafię sobie wyobrazić, że niektóre z tych komór nie zostały zalane. Jednak na "chłopski rozum" ta woda, która jest w tych komorach jest pewnie tak zasolona, że już więcej soli nie rozpuści. Natomiast, że gdzieś tam zmienia się zasolenie ... pewnie skoro następuje przepływ wód podziemnych, to i zasolenie będzie się wahało. 
-
Od rana walczyłem dzisiaj z aktualizacjami w GOPSie, miałem już tego serdecznie dosyć. Najwięcej problemów było z dodaniem drukarki sieciowej w nowym komputerze z Win 8. 
Dzisiaj zmarł Tadeusz Mosz, miał 60 lat, próbował opowiadać prostymi słowami o trudnych sprawach ekonomii. 
Wczoraj nie biegłem, chociaż warunki były ale coś poczułem się niepewnie i wolałem nie ryzykować, dzisiaj sytuacja jest dalej niewyjaśniona tzn. ani nie przeszło ani się nie pogłębiło.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Pracowite ferie

Pierwszy dzień i cały czas stres i napięcie. Od rana do obiadu walczyłem z przenoszeniem oprogramowania. Gładko poszła FoKa, wystarczyło przenieść folder i wszystko. JST+ próbowałem i nic czytałem i nic, szukałem i nic, musiałem zadzwonić do firmy i podesłali link do instalki (normalnie na stronie nie było tej instalki, były tylko aktualizacje). W końcu się udało. Nie mogłem dojść jak zarejestrować OO Pro ale to nie było pilne. Wziąłem się za Płatnika, z którym już trochę wcześniej uszykowałem sobie, bo zmiana wersji, zmiana systemu etc. etc. Po drodze była krótka przygoda z bankingiem ale i to się udało, bo znalazłem stronę producenta ze sterownikami do tokena i bank był ok. Jednak przekazu do ZUSu nie udało się zrobić, bo niby podpis elektroniczny był ale nie było odpowiedniej listy CRL no i w końcu nie udało się, chociaż odszukałem program do podpisu ale już w domu odszukałem, że jednak potrzebny będzie inny nowy program do zarządzania tą kartą krypto... zobaczymy jutro.
-
Po powrocie postanowiłem zabrać się za przeczyszczenie obiektywu aparatu, bo jakieś paprochy psuły obraz (co widać np. na filmie ze Skoków). Zabierałem się za to z trzy razy - rozkręcałem, poddawałem się i skręcałem i wkurzałem się i próbowałem kolejny raz i rozkręcałem o kilka śrubek dalej i ... znów się poddawałem, bo takie małe śrubki i jeszcze coś tam, gdzieś tam trzymało i przecierałem ten obiektyw ... i nic. Paprochy cały czas widoczne. Wczoraj na Allegro zalicytowałem nawet podobny aparat za jedyne 54 zł i ... okazało się, że wygrałem i to spowodowało, że zdecydowałem się pójść na całość, postanowiłem się dostać do obiektywu z drugiej strony. W końcu się udało. Skręcanie szło nawet nieźle i ... została jedna śrubka, widocznie gdzieś opuściłem, jednak po włączeniu aparatu ... miła niespodzianka - wreszcie czysty obraz! Miły akcent na koniec dnia, tylko spokoju mi nie daje dzień jutrzejszy ...

sobota, 1 lutego 2014

White Tigers - kolejna porażka

Dzisiaj znów zawiozłem Maksa na mecz do Skoków. Znów miał entuzjazm ale znów przegrali. Tym razem porażka była mniejsza 0:5 ale niestety do zera. Właściwie tygrysy nie stworzyły żadnej groźnej sytuacji i było widać, że oni wcale nie wierzyli chyba, że ten mecz można wygrać. Maks mówił mi, że w szatni zastanawiali się do ilu dostaną a przegrywali po przerwie tylko 0:2, czyli wszystko było do odrobienia ... tylko woli walki nie było. Maks - w połowie pierwszej połowy popisał się całkiem niezłymi interwencjami. Właściwie, to bronił dobrze, miał też trochę szczęścia np. zawodnik nie strzelił do pustej bramki. Wynik mógł być zatem jeszcze gorszy.
-
Nie podsumowałem jeszcze drużynowego finału SZS. Nie udało się zdobyć miejsca w pierwszej dziesiątce. Zajęliśmy 22 miejsce na 47 drużyn. Właściwie długo było dobrze, nawet za dobrze. Pierwsze trzy rundy zremisowali, czwartą wygrali, piątą i szóstą zremisowali. Sześć rund bez porażki, tak dobrze jeszcze nie było. W ostatniej rundzie trafiliśmy jednak na Złotów, który okazał się zbyt mocny (czwarta rankingowo drużyna) ... porażka 0,5:3,5 i spadek o ok. dziesięć miejsc w dół. Te remisy uśpiły trochę moją czujność. Za rok będzie ostatnia szansa powalczenia o pierwszą dziesiątkę. Ciekawe, czy będę potrafił tak pokierować tą drużyną, aby w końcu powalczyć o godne miejsce?

BOKKA, wreszcie ferie.

Zaczęły się ferie ale ... coś jeszcze mnie "gryzie". Pierwszy tydzień jest jeszcze mocno obłożony. Dzisiaj natknąłem się na ciekawy kawałek jak się okazało polskiej (!) grupy BOKKA. Byłem mocno zdziwiony, że to polska grupa. W tym akurat utworze słyszałem jakiś inny utwór, niestety nie mogłem sobie przypomnieć jaki ale w końcu w komentarzach się natknąłem, czyli nie tylko ja to słyszałem :) 
To - "Here comes the rain again" Eurythmics ... ale nie przeszkadza mi to. Podejrzewam, że wszystko co tworzymy ma jakieś tam korzenie. Słuchałem również innych kawałków BOKKI i ... ma swój styl i podobnie jak Alan Parsons Project, nie uchcą ujawniać sojej tożsamości - ot taka metoda.

niedziela, 26 stycznia 2014

CAPro2010 v.36

Prawdopodobnie jestem jednym z nielicznych sędziów szachowych korzystających z CA na Macintoshu (chociaż jest na Windows). Zmiany w regulaminie nadawania kategorii i tytułów szachowych wymusił na autorze programu konieczność aktualizacji, żeby program poprawnie wyliczał zawodnikom normy. Poprawka była zapowiadana na 27 stycznia, ja zainstalowałem ją dzisiaj. Oczywiście nie obyło się bez kombinowania, bo u mnie nic nie może być normalnie, wszystko musi być kombinowane. Jednak nie przejmuję się tym - podejrzewam, że jestem jednym z pierwszych sędziów z wersją 36 :-) Przy okazji sprawdziłem liczbę zgłoszeń na XVI PITS i były już dwa. Nie zaobserwowałem informacji o Memoriale Dziedzica w Trzciance (zawsze był na początku marca), za to jest nowy ciekawy turniej w Gnieźnie 1 marca i ... pewnie się skuszę. Będzie okazja zareklamować PITS, będzie bliżej niż do Trzcianki.

sobota, 25 stycznia 2014

White Tigers :-)

Dzisiaj o futsalu. Zawiozłem Maksa na mecz do Skoków. Jego zadaniem było wzmocnienie na bramce zespołu White Tigers, w którym gra dwóch jego kolegów z klasy. Przeciwnikiem była drużyna z "poprawczaka" w Antoniewie. Dostali niezłe baty - do przerwy przegrywali 2:7 a skończyli 4:11. Maks jechał na mecz przekonany, że wpuści góra 5 bramek. Powyższe zdjęcie dobrze oddaje sytuację w drużynie tzn. zawodnicy którzy stoją - coś tam grali, natomiast reszta drużyny niestety nie miała pomysłu na grę. Przy takiej grze kolegów wynik nie oddaje dobrej postawy Maksa. Bronił naprawdę dobrze, koledzy nie mogą mieć do niego pretensji. Zresztą w drodze powrotnej Maks był w dobrym nastroju, mimo przegranego meczu, bo czuł że grał dobrze. Tygrysy nie miały pomysłu na grę i umiejętności też ... niestety. Jednak tak sobie tam pomyślałem, że to jednak fajnie, iż grają. W końcu ktoś musi przegrywać, ktoś musi być "mięsem armatnim" - sam wynik nie jest nawet najważniejszy, przecież można się cieszyć samą grą. 28-go we wtorek pojadę z moimi uczniami na zawody wojewódzkie do Zbąszynia. Plan zakłada przynajmniej pierwszą dziesiątkę - to będzie sukces. Przy okazji zabieramy drużynę Skoków, sam zresztą też jestem zawodnikiem Plezuro Skoki :)