poniedziałek, 29 października 2012

Ostatnie maliny w tym roku

Wczoraj udało mi się jeszcze zerwać ostatni kubek malin z naszego ogródka i "zmemłać" z cukrem - były pyszne. W nocy był już porządny przymrozek i dzisiaj już by ich nie było.
Pojawiła się informacja, że na Maratonie Poznańskim, wśród zawodników z podium wykryto doping. Jeśli to się potwierdzi, to Maciej Łucyk wskoczy do nagrodzonej pierwszej dziesiątki.
Na Memoriale Czigorina w Petersburgu wszyscy Polacy (i Polka) już bez kompletu punktów ale intuicja mi mówi, że 2 będzie w pierwszej dziesiątce.
Dużo pracy mam przed długim weekendem.

sobota, 27 października 2012

Jesienne porządki

Czas porządków nadszedł - na ogródku, na biurku komputera itd. Właśnie podczas porządkowania plików na kompie wpadło mi zdjęcie powyższe i nie mogę sobie przypomnieć w jakim celu je robiłem? Ten fakt z kolei (że nie mogłem sobie przypomnieć) uświadomił mi, iż moja pamięć już nie taka (i bloga trzeba pisać). Tak - Soyka śpiewa "Cud niepamięci" ... ale ..."... gdy wszystko idzie źle..."
Wzrok już też nie ten - z bliska jest ok, ale już czas rozglądać się za okularami na dal, bo ostrość już nie ta!
Za tydzień turniej w Rogoźnie ale, czy warto jechać? Benzyna, wpisowe, czas i jeszcze mechaniczne zegary?
Wczoraj kupiliśmy ekspres do kawy z Biedronki (kolejny wydatek) i o dziwo kawa dała mi kopa, widocznie mam słabe ciśnienie. Idąc za ciosem wydatków zakupiłem ultradźwiękowy nawilżacz powietrza (kolejny wydatek) z myślą o Jakubie, który ostatnio dużo kaszle. Ewa już tyle jeździ
 z nim do lekarzy, pieniądze idą: na wyjazdy, na lekarstwa, na lekarzy (!) a postępu nie widać.
Wczoraj Ewa opowiadała mi jak to jej koleżanka z pracy opowiadała o pewnej biegaczce z Janowca, która dostawała wsparcie od burmistrza i kiedyś użalała się staroście żnińskiemu, że już nie ma wsparcia i ten starosta zabrał ją do sklepu i kupił jej buty ale miała reprezentować Powiat Żnin. 
Ciekawe czy Michał P. poszedłby na taki układ? Chociaż w mojej przeszłości też pierwsze "porządne" buty biegowe kupiłem sobie za kasę z Agro-Mar-u ale to była kasa za zrobienie stron www :) ... ale gdyby Marek chciał, to mogę biec w barwach Agro-Mar :) Koszulka od Humperta (na zdjęciu w poprzednim wpisie) chociaż niby rowerowa ale bardzo mi pasuje na długie biegi, bo ma kieszenie z tyłu. Zawsze to jakieś oszczędności.

piątek, 26 października 2012

Zadyszka ... finansowa i nie tylko

Dzisiaj, po 12 dniach odpoczynku wreszcie postanowiłem pobiec i ... chciałem zrobić dyszkę ale po 2 km ze względu na bóle w kostkach postanowiłem dobiec tylko do 3 km i tam nawróciłem, zatem wyszło tylko 6 km i to, po prawie 6 min. W zadaniach szachowych od kilku dni mój ranking stoi poniżej 2000, nadchodząca wypłata ledwie pokryje debet ... generalnie ... dołek. Goły etat robi swoje. Na szczęście rysuje się perspektywa nauczania indywidualnego S.K. - jako obywatel uważam, iż jest to wyrzucanie publicznych pieniędzy, jako ja mogę się cieszyć iż rysuje się perspektywa dodatkowych ponad dwóch stówek miesięcznie.
-
Zdjęć z fotomaratonu też nie mam zamiaru kupować ... może w nadchodzącym 2013 r.
Półmaraton w Pile

niedziela, 21 października 2012

Nieszczęścia chodzą parami

Mistrzostwa Powiatu (MP) w Szachach, podobnie jak Maraton Poznański (też MP) niestety nie poszły. W Poznaniu straciłem prawie 5 minut w porównaniu do roku ubiegłego, w Wągrowcu straciłem dwa miejsca - zająłem ostatecznie 5 miejsce (w 2011 byłem trzeci).
Postanowiłem w tym roku prowadzić zapis szachowy, byłem jedynym szachistą który prowadził zapis. Przy czym przy 5 minutach zaprzestawałem. Partie na komputer wrzucę sobie później a teraz szybka analiza.
1. białymi z Majorczykiem (junior) - grał hiszpańską, wariant wymienny i spokojnie go wypunktowałem;
2. czarnymi z Bartoszem Ślusarczykiem (junior) - grał e5, d6, h6  też spokojnie go wypunktowałem ale zrobił duże postępy, dużo widzi i trzeba już na niego uważać;
3. białymi z Krzysztofem Okoniewskim, to jest już mocny zawodnik - graliśmy Sf3, Sf6, d4, d5, Gf4, Gf5, e3, e6 trochę zaryzykowałem i pozwoliłem mu zajść daleko pionami na skrzydle hetmańskim, potrafił to wykorzystać, od 23, posunięcia brakuje mi zapisu ale ostatecznie wyszło na to, że doprowadzał niby piona ale ja łapałem wiecznego szacha, podobno kibice widzieli że nasze hetmany były pod wzajemnym biciem ale żaden z nas tego nie wykorzystał, ostatecznie remis;
4. białymi z Lechem Schneiderem - graliśmy obronę dwóch skoczków z jego patentem 5....Sd4 i było różnie - lepiej, gorzej ale był "boks", zapis tylko do 18-go pos. - ostatecznie uzyskałem wygraną końcówkę ale zostało mi ok. 1 minuty i zaproponowałem remis - przyjął.
5. czarnymi z Przemysławem Hoffmannem (starszy, mocny junior) - poblokowaliśmy się pionami, ja miałem przestrzeń jego figury nie grały ale czasowo zrobiło się nieciekawie, chciał nawet pewnie grać na czas ale przemyślał i wziął remis (on nie miał szans przejść, dla mnie było to zbyt ryzykowne).
6. białym z Krzysztofem Szwonem - graliśmy jego obronę Aljechina, wariant czterech pionów (zapis tylko do 11 pos.), świadomie pozwoliłem mu zostawić aktywną grę na skrzydle hetmańskim i rzuciłem się na jego skrzydło królewskie, otworzyłem linię "h", jego gońce przestały grać (w ubiegłym roku ładnie go ograłem), niestety tym razem nie znalazłem zdecydowanego rozstrzygnięcia i zaczął działać czynnik czasu, trochę spanikowałem tzn. wykonywałem ruchy szybko bez głębszego zastanowienia i mnie wypunktował - to była jedyna moja przegrana partia w tym turnieju ... pewnie była decydującą o moich losach w tym turnieju (można powiedzieć, że "nie ustałem" jej), nie potrafiłem wykorzystać przestrzeni ... niestety.
7. czarnymi z Dariuszem Pijanowskim - tym razem obrona dwóch skoczków czarnymi z 4. Sg5 ale po d5 zagrał Gb3 - przejąłem inicjatywę ale udawało mu się parować moje groźby a nie chciałem ryzykować całkiem i po wymianach zostałem tylko z pionem więcej i mimo gorszego czasu z wiarą w zwycięstwo, grałem na wygraną, bo czułem że się gdzieś pogubi i ostatecznie nawet oddałem wieże za piona zostając z dwoma pionami na wieże  (i nie jestem pewien czy nie mógł znaleźć obrony) ale wziął jednego piona a ja dorobiłem hetmana i nawet ta niecała minuta nie była mi straszna - dałbym radę ale się poddał;
8. białymi z Bednarskim Karolem była miniatura (1. e4 e5 2. Sf3 Sc6 3. Gc4 h6 4. d4 ed4 5. S:d4 Hf6 6. Sb5 Kd8 7. 0-0 Gc5 8. Hd5 a6 9. H:c5 ab5 10. Hf8 X
9. białymi z Przemkiem Sydowem - Przemek liderował przez cały turniej ale miał dzisiaj chyba słabszy dzień np. tylko szczęśliwie udało mu się wygrać z Andrzejem Klinowskim i pechowo w 8-ej rundzie przegrał na czas z wyjątkowo dobrze grającym dzisiaj Wojciechem Mataczyńskim, gdy na sąsiedniej szachownicy Krzysztof Szwon wygrał z Mataczyńskim, to już stracił szansę na wygranie tego turnieju, graliśmy obronę Pirca-Ufimcewa i wydaje mi się, że zacząłem mieć lepszą pozycję (analizy pokażą), ze względu na gorszy czas zaproponowałem jednak remis i go przyjął - on i tak miał tylko drugie miejsce, ja wygrywając prawdopodobnie byłbym trzeci (może przy dobrych układach drugi) ... ale na mechanicznych zegarach bez dodawania czasu miałem bardzo duże szanse przegrać tę partię mimo chwilowej przewagi.
-
Podsumowując - mimo dość dobrej gry ... tylko 5 miejsce, tylko jedna przegrana ze zwycięzcą i tylko w tej partii (no może jeszcze z Krzysztofem Okoniewskim) grałem jak sparaliżowany tzn. bez analizy sytuacji tylko aby zrobić ruch a i tak traciłem czas.
-
Znów rok czekania ... ale teraz mam zapisy, może ... wreszcie ... w przyszłym roku przełamię złą passę 2012 r. ?
===
26 X 2012'
Analizy komputerowe zgodnie z oczekiwaniami pokazały moją lekką przewagę w partiach i z Krzysztofem i z Przemkiem ... zatem trzeba popracować nad ... szybkością tzn. dochodzić do takich pozycji ale ... z moją przewagą czasową albo zacząć grać na elektronicznych zegarach z dodawanym czasem :)



sobota, 20 października 2012

Reminiscencje maratońskie

Niektórzy poprawili swoje wyniki, niektórzy pobiegli słabiej - tak jak np. ja. Cóż nie można liczyć na to że co roku będzie lepiej - teraz było gorzej ale za rok musi być lepiej! Na maratonypolskie.pl wyszła sprawa oszustwa i akurat na tamtym forum się zagotowało. Wiesław D. ponad 50 lat emerytowany żołnierz, podobno prokurator (prawnik!) mający aspiracje do bycia ekspertem biegowym, udzielający się na blogach etc. etc. ... skrócił sobie trasę o kilkanaście km. Przy okazji zgarnął nagrodę za 3 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Nie chce mi się szczegółów opisywać ale dowody na jego oszustwo są przytłaczające.
Jestem ciekaw ... jak ten gość się teraz czuje? Taki wstyd! Wierz tu potem w autorytety! Jednak dla mnie ta historia ma również pewien pozytywny wydźwięk. Nie wszyscy lepsi od ciebie, są tak naprawdę lepsi, bo nie zawsze są uczciwi. Trzeba robić swoje, aby móc czuć się zadowolonym z siebie. Nie warto "iść na skróty" i narażać się na śmieszność. Teraz przypomniał mi się jeszcze pewien szachista  z KP, który na jednym z turniejów kupił kilka partii i wypełnił normę na CM a później na turniejach nawet czwórki go ogrywają. Po co mu był ten tytuł? To już wolę mieć mój zaniżony ranking i widzieć jak niektórzy kandydaci muszą się mocno "tłumaczyć" w partiach ze mną :)
Zdjęcie ... :) o ironio znalezione przy okazji czytania relacji z MP ... autorstwa W
http://maratony24.pl/zdjecia_z_biegow/13_poznan_maraton_2012_10k_5054_min,296,zdjecie,108442.html#photo

wtorek, 16 października 2012

Dwa dni po XIII MP

Rok przygotowań i ... fiasko, a tak miało być ... Jednak postanowiłem napisać, żeby pamiętać, żeby mieć nauczkę. Maraton uczy pokory. Pogoda była ok, może później trochę wiatr mocno wiał ale jeszcze znośny. Ustawiłem się ... przed grupą na 4:00, do startu straciłem tylko 2 minuty, zaczęło się bardzo dobrze. Zapomniałem już na początku o tym, że miałem biec z grupą, nie oglądałem się do tyłu, tylko ... delikatnie wyprzedzałem. Na 10 km miałem niecałe 57 minut, jeśli dodam/odejmę jeszcze te dwie minuty ze startu, to miałem już prawie pięć minut do przodu ale wtedy nie przyjmowałem tego do świadomości. Dopiero po półmetku przypadkowo usłyszałem, że jesteśmy tylko 1,5 minuty za grupą 3:45 ta informacja trochę mnie przestraszyła, zrozumiałem że biegnę za szybko i postanowiłem lekko zwolnić (a może trzeba było się trzymać tej grupy i biec "ostro"?). Miałem nadzieję, że zgromadzę trochę sił. Gdzieś po 30 km dogonił mnie Radek Hęś, trochę biegliśmy razem ale kazałem mu "uciekać" :) Grupa 4:00 wchłonęła nas po 33 km, nie potrafiłem jednak wykrzesać z siebie tyle energii by utrzymać takie tempo ... odpuściłem i wtedy już wiedziałem, że się nie uda. Miało być tak, że do tego miejsca miałem biec z tą grupą a od tego ok. 35 km miałem uciekać, aby coś urwać. Niestety to właśnie wtedy zaczęły się pagórki podmuchy. Jeszcze miałem nadzieję, że uda się chociaż powtórzyć wynik z 2011 r. ale ... zabrakło motywacji, znów pojawiało się dużo maszerujących a to nie zachęca ... dopiero na moście Dworcowym, jak zobaczyłem obok taką starszą babcię (przynajmniej +60), jak mnie mija to się wziąłem, do tego dobili jeszcze pacemakerzy z 4:15 to tempo już potrafiłem utrzymać a końcówkę nawet delikatnie finiszowałem. Ostatecznie 4:14:15, (netto dwie minuty mniej) ale to i tak 5 minut gorzej, niż w roku ubiegłym. Pocieszeniem może być tylko, że Olek D. ledwie się zmieścił w czterech godzinach a taki jeden szachista, który już biegał poniżej 4 a planował 3:30 miał 4:25, czyli nie byłem jedynym którego MP pokonał. Jednak nie załamuję się - po biegu nie miałem żadnych kontuzji, obtarć, no nic! Tak jak bym maratonu nie biegł. Teraz trzeba się brać do roboty i za rok poprawić wynik, no przynajmniej złamć te 4h!
-
Przy okazji jeszcze taka refleksja nad polską rzeczywistością. W pracy dyrekcja zleciła mi przygotowanie dokumentacji do złożenia w ramach projektu "Radosna Szkoła" na plac zabaw.
Opracowałem coś, poświęcając swój czas, wiedząc że i tak z tego nic nie będzie. Dyrekcja chce być "czysta" przed wójtem, że stara się pozyskać środki dla szkoły, zależy jej aby otrzymać na piśmie potwierdzenie wpłynięcia wniosku. Wójt i tak nie złoży tego wniosku dalej, bo ... aby otrzymać dofinansowanie na ten projekt MUSI być wkład własny przynajmniej 50% czyli ok. 63 tys. a gmina nie ma nic, gorzej ... gmina ma duże długi (niedokończona hala sportowa). Przeglądając strony firm oferujących place zabaw, widać że oferta jest ... specjalnie pod ten projekt. Małe place zaczynają się od 128 tys. a duże proporcjonalnie więcej. Wszędzie mowa o specjalnych wykładzinach niebieskich i pomarańczowych w konkretnych numerowanych odcieniach. Ciekawe, czy gdyby niebieski był inny to ... a właśnie bardzo rzuca się w oczy, że zostały powołane specjalne komisje we wszystkich województwach, które będą sprawdzać prawidłowość wykonanie placów zabaw ... no tak gdyby ktoś odważył się wybrać wykładzinę o innym odcieniu albo innej gęstości, to ... Trudno się potem dziwić, że w cennikach firm kosz na śmieci do takiego placu kosztuje ... ponad 700 zł (!) . Zatem szkoła nie będzie miała placu zabaw, do którego państwo gotowe jest dołożyć ok. 63 tys. zł. Podczas gdy ja podejrzewam, że za 30 tys. można by zorganizować całkiem fajny plac. Niestety ... to kolejny dowód na niegospodarność naszego państwa!

sobota, 13 października 2012

Dzień przed XIII MP

Emocje rosną. Odebrałem dzisiaj numer startowy. Widziałem Scota Jurka - wielokrotnego zwycięzcę wielu najtrudniejszych ultramaratonów ale nie rozmawiałem z nim, aczkolwiek widać że miły facet (i taką ma opinię.
Spotkałem kolegę z czasów studenckich Andrzeja Wróbla. Zamierza biec na 3:10 ale on już trochę dłużej w bieganiu siedzi. W końcu był nawet medalistą paraolimpiad. Trochę pogadaliśmy, pożartowaliśmy. Rozejrzałem się po okolicach. Chcę zaparkować na dzikim parkingu obok dworca i najlepiej byłoby zawrócić na moście dworcowym, nie pamiętam czy jest tam zakaz ale plan awaryjny też opracowałem. Później odebrałem rodzinkę z centrum handlowego ... przytłaczają mnie te masy ludzkie, masy samochodów, masy drogich sklepów. Z radością wracałem na moją prowincję.
Koszulka już przygotowana ... teraz tylko ... przespać noc :)


sobota, 6 października 2012

Dzień Nauczyciela

Wczoraj (5X) był Światowy Dzień Nauczyciela, za tydzień nasz polski Dzień Edukacji Narodowej.
W drodze do Żnina tak sobie myślałem - jakim jestem nauczycielem?
Nie jestem nauczycielem ... wymagającym - tak się oceniłem, ale czy to źle?
Natomiast jestem nauczycielem życzliwym, który widząc chęć ucznia chętnie pomoże.
Myślę, że gdy się "sprężę", to potrafię dobrze wytłumaczyć ...
Dosyć dobrze idzie mi wirtualne tłumaczenie - na spryciarze.pl filmiki szachowe już dawno przekroczyły 0,5 mln wyświetleń, na youtube ruszyły ostatnio filmiki z działaniami pisemnymi, szczególnie "dzielenie pisemne" będzie się mnie trzymało jak "ciemny paznokieć" :-)
Cały czas 0$ ale myślę, ... że jeszcze w tym roku ... coś się ruszy. W planie mam filmik o równaniach dla klasy czwartej. (mam nadzieję, że jeszcze w październiku zrobię)

niedziela, 30 września 2012

Napięcie rośnie - za dwa tygodnie XIII MP

Oj ... śniło mi się dzisiaj, że byłem już na starcie ale poszedłem sobie do przodu popatrzeć na trasę. Nagle słyszę, że bieg już wystartował ale ja nie mogę ot tak po prostu biec, bo żeby aktywować czipa muszę przekroczyć start, czyli muszę się wrócić. Niestety przede mną wąska brama a ja słyszę jak biegacze nadciągają i myślę, że będę musiał wszystkich przepuścić ale jednak udaje mi się przejść przez tę bramę (sekundę później i nie dałbym rady). Idę i biegnę zatem na tę linię startu, wszyscy biegną w drugą stronę a ja pod prąd i pod prąd. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że już dawno minąłem ten cholerny start i zaczynam się rozglądać ... i się obudziłem.

sobota, 22 września 2012

Ostatnie długie wybieganie przed XIII MP


Do końca nie byłem pewny, czy biec. W piątek lekko się podziębiłem, ale jak zobaczyłem rano to zachmurzone niebo, to wiedziałem że pobiegnę. Trochę późno wstałem i później zjadłem śniadanie, więc musiałem czekać z potrzebami fizjologicznymi i wystartowałem dopiero o 10-ej. Pierwsza dyszka w godzinę bez piętnastu sekund, druga dyszka w godzinę bez 45 sekund, trzecia dyszka w równą godzinę. Zatem bardzo równe tempo ale ostatnią piątkę już ciężko było utrzymać poniżej 6 minut na km. Gdy naciskałem stoper na końcu miałem nadzieję na pól minuty zapasu, okazało się że były tylko 2 (!) sekundy. Zatem 35 km w 3:29:58 ale plan zrealizowany! 14 października jeśli wbiegnę i będzie 2 sekundy do 4 godzin, czyli 3:59:58 to będę szczęśliwy, może być nawet 3:59:59.
Teraz już tylko treningi szybkości góra 10 km i treningi ogólnorozwojowe. Na szczęście ściany nie było ale szans na przyspieszenie na ostatniej piątce też niestety nie czułem. Niemniej do tego czwartego mojego maratonu jestem chyba najlepiej przygotowany. Szanse są duże, trzeba tylko zachować spokój i nie dać się ponieść. Jestem teraz nastawiony aby trzymać się pacemakerów na 4h.

sobota, 15 września 2012

30 km na luzie

Grzechem byłoby nie biec dzisiaj. Bez słońca, kilkanaście stopni, tylko wiatr mógłby być słabszy. Czas 3:05:45 nie jest może rewelacyjny ale miało być spokojnie i było. Pełen luzik, spokojnie mógłbym biec dalej, ostatnie 3 km biegłem już z prędkością maratońską i mimo, że było pod wiatr, nie było problemu. Za tydzień będę chciał zrobić 35 km, oby pogoda była podobna.

niedziela, 9 września 2012

Półmaraton Piła 2012

Tu - przed startem :-)
Założenie 1:50 i ... właściwie się udało - brutto 1:50:42; netto 1:50:11, miejsce 1027 na ok 2000 czyli w środku stawki. Taki wynik rokuje złamanie 4h w Poznaniu :) Najważniejsze, że nie musiałem przejść do marszu a na końcówce stać mnie było na ładny finisz. Tylko że transparent był mylący i już zwolniłem ale za to Jakub do mnie mógł dołączyć i ostatnią stówkę pobiegliśmy razem i fajnie ... a te kilkanaście sekund ... spokojnie jestem w stanie nadrobić, przecież nie robiłem minimum olimpijskiego :)
Nasze Panie i nasi Panowie przegrali w ostatniej rundzie Olimpiady Szachowej w Istambule, ale zdobyli 3 medale indywidualne. Ostatecznie Panowie 13. , Panie 15.
Panie nie zdobyły medalu, Panowie nie zmieścili się w dziesiątce, ja nie złamałem 1:50 ... wszystkim zabrakło ... szczęścia na finiszu, ... ale jest dobrze, była walka, jest potencjał, trzeba się cieszyć ... a narzekacze... będą narzekać, cóż takie życie :)

niedziela, 2 września 2012

X Memoriał Angeliki Jach

Angelika była uczennicą pierwszego rocznika, który przyszło mi uczyć, gdy rozpoczynałem pracę w Wapnie. Organizatorom pogoda sprzyjała, było ciepło, świeciło słoneczko. Warunki dla zawodów jeździeckich znakomite. Publiczności tłumy, ciężko było znaleźć miejsce parkingowe. Akurat dotarliśmy na pokaz woltyżerki kozackiej Apolinarski Group. Super, mimo że staliśmy tuż obok głośnika, ta muzyka, konie, akrobacje - naprawdę robiły wrażenie.
Jutro rozpoczęcie roku szkolnego - do pracy czas wracać.

sobota, 1 września 2012

Próba przed Piłą

Za osiem dni start w Półmaratonie w Pile ... wystarczy pobiec tak jak dzisiaj, no tylko troszkę szybciej. 20 km w 1:49 - taki czas na 21 km całkowicie mnie satysfakcjonuje. Pierwszą dyszkę zrobiłem w 54 minuty, drugą w 55 minut - takie tempo powinienem mieć w Poznaniu i zejdę poniżej 4 h. Po 10 km wypróbowałem żel, który może pomógł, bo po biegu nie czułem zmęczenia i mogłem biec dalej, ale dobrze że żel wypróbowałem, bo okazało się że strasznie trudno odkręcić zakrętkę i gdy pobiegnę w Pile, to otworzę sobie przed biegiem (w trakcie byłyby niepotrzebne nerwy).
Z dzisiejszego biegu jestem zadowolony, dobrze że słońce było za chmurami, wyszło dopiero trochę w drugiej połówce i może przez to biegłem minutę dłużej :)
Po południu oglądałem relację z Olimpiady Szachowej w Istambule. Najważniejsze, że nasi wygrali - panie z Grecją, panowie z Argentyną. Co ciekawe o zwycięstwie panów przesądziła partia Bartłomieja Maciei, który jak to on wpadł w niedoczas, dostał gorszą i ... wygrał!

sobota, 25 sierpnia 2012

30 km w 2:58 to wciąż mało

W końcu musiałem zrobić jakieś dłuższe wybieganie. Postanowiłem zrobić na początek 30 km. Było trochę za ciepło ale kiedyś trzeba. Pobiegłem tak jak organizm pozwalał ale bez szaleństw. Pierwsza dyszka w 58 minut, druga dyszka w 59 minut a trzecia już tylko w 61 minut. Do tego na ostatniej piątce miałem już poważne obawy, czy dolecę, czy nie będę musiał przejść do marszu? Udało się, dobiegłem, ale dalszy bieg byłby problematyczny. Jednak maraton wymaga pokory, to nie jest takie proste jak się wydaje. Całe szczęście, że wziąłem się za te dłuższe wybiegania. Półmaraton - ok, nie powinno być problemu z dobiegnięciem, chociaż uzyskanie 1:50 też nie będzie proste, ale maraton poniżej 4 h, to cały czas wyzwanie. W ubiegłym roku w sierpniu miałem raz 36 km w 3:38 ale wtedy było tylko 15 stopni, do tego raz 29 km w 3 h i raz 33 km w 3:08 we wrześniu, czyli wcale nie tak dużo. Przed maratonem powinienem jeszcze ze dwa razy zrobić przynajmniej po 35 km, najlepiej tak w 3,5 h ale raczej zrobię to po Pile (9.09). Chciałbym jeszcze do Piły zbić wagę, tak przynajmniej do 66 kg (obecnie 70-71) tylko, że wszyscy już mi mówią, że jestem za chudy ale przecież, gdybym miał 5 kg mniej, to biegło by się lżej:)
Na chess.com ciężkie.czasy, dużo przegranych, niestety. W jednej partii z Anglikiem o rankingu prawie 2100 miałem przewagę i liczyłem na zwycięstwo ale się ... wymigał, wtrącił szacha, wyrównał i została końcówka z hetmanami i pionkami, może trochę lepsza dla mnie ale odechciało mi się i przyjąłem remis. Cóż mam nadzieję, że nastąpi "odbicie od dna" i od września będzie lepiej:), nawet w zadaniach zszedłem z rankingiem poniżej 2000.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Pół miliona wyświetleń filmów na spryciarze.pl :)

W końcu się doczekałem, pół miliona stuknęło :) To już jest wynik. Na youtube ogłoszono nowy konkurs Google (nextup), który generalnie bardzo by mi pasował ale ... na dzień 17-go sierpnia kanał musiał mieć 5000-100000 subskrybentów a ja mam 30. Przy czym na filmie reklamowym było chyba od 5-100000 ale w tekście regulaminu jest 5000, szczerze mówiąc to trochę dużo. Nawet taki kanał jak DKA ma ok. 4000, czyli się nie łapie. Trzeba by się naprawdę mocno zareklamować, żeby przekroczyć te minimum 5000. Cały czas na kanale, w zakładce "zarobki" ma 0 $ 
Zatem z filmów szachowych, to bym nie wyżył :)

niedziela, 19 sierpnia 2012

44 "Lato na Pałukach"

Do tego turnieju nie mam szczęścia. Zjawiło się 36 szachistek i szachistów, generalnie "stara gwardia". W tym wielu uczestników turnieju w Szubinie. Rozstawiony zostałem na początku drugiej połówki, dzięki czemu już w pierwszej rundzie grałem na pierwszej szachownicy z Pawłem Jarochem. Zagrał obronę francuską, ja wykorzystałem moje doświadczenia z partii z T. Żebrackim i ... poszło ładnie, równa partia, nawet lepszy czas. Tylko za szybko zdecydowałem się na wymianę hetmanów i jego dwa gońce na moje dwa skoczki zaczęły lepiej grać ale partia wzbudziła zainteresowanie. Druga partia z juniorem, spokojnie go wypunktowałem. Trzecia partia z Szopierajem, przegrana bez historii. Czwarta z zawodnikiem z Rogoźna, poszedł na partię włoską i pięknie ją rozegrałem, gdy zszedł z głównego wariantu już czułem, że będzie dobrze ostatecznie poświęciłem nawet wieżę ale uzyskałem atak bez szans na obronę - podobała mi się ta partia. Piąta partia z Adrianem przybylski, który absolutnie mi leży, podkusił mnie na ofiarę figury za atak ale niż z tego atakuje wyszł, później poświęciłem jeszcze jedną figurę ale dwie lekkie figury to jednak więcej niż cztery pionu i przegrałem. W szóstej partii znów niewygodny przeciwnik w niewygodnych debiucie (bodajże Belka) i było nawet nieźle ale wymyśliłem wzięcie piona, tylko nie zauważyłem wtrąconego szachami (a było już równo) i kolejna katastrofa.. Następna partia z juniorem - była znów śliczna  - atak na króla, w normalnej partii bym to wykończył ale ....  zostały mi z 3 minuty, nie znalazłem mata i musiałem zadowolić się wiecznym szachem. Ostatnia runda z juniorką, Zuzanną Szeląg, czułem że będzie ciężko, bo ona się bardzo rozwija. Obrona dwóch skoczków czarnymi, czyli inicjatywa za piona ale grała spokojnie pewnie. Ja traciłem czas. Gdy w końcu doszło do odrobienie piona i lepszej końcówki wieżowiec zostało mi półtorej minuty. To pewnie było do wygrania ale zaprponowałem remis, przyjęła. Ostatecznie 4 punkty, to poniżej 50% niestety. Jakub zdobył dwa punkty ale z gry. Świetnie zagrał Przemek Sydowa, który zdobył 6,5 punkta! Mam nadzieję, że do Mistrzostw Powiatu, trochę poprawię swoją grę w piętnastkach. Smutna informacja, to dowiedziałem się, że dwa miesiące temu odszedł Edziu Wodnicki, miał 71 lat.
---
O dziwo, w poniedziałek pojawiły się wyniki w internecie :)
http://www.chessarbiter.com/turnieje/2012/ti_3282/index.html
---
Teraz jeszcze mi się przypomniało, że miałem sobie robić zapisy partii, przynajmniej debiutu. To byłby niezły materiał szkoleniowy :) ale oczywiście zapomniałem.

piątek, 17 sierpnia 2012

Nowy stary rower

Kupiłem na Allegro używany rower z Holandii za 500 zł. Trochę zachęciło mnie logo firmy Union - takie trochę szachowe - czarny koń :) Pierwsza przejażdżka i ... jest super - jest bardzo wygodny i śmiga, że hej. Będzie szansa, aby poćwiczyć mięśnie nóg bez obciążania stawów :) Dlaczego Polska nie robi takich rowerów (porządnych)? Chociaż przypomniało mi się, że trzydzieści (31?) lat temu, właśnie w Szubinie (!), gdzie był sklep firmowy Rometu (fabryki z Kowalewa) udało mi się namówić ojca na zakup dameczki, odrzutu z eksportu do Kanady (na kartonie było napisane, że miał jechać do Kanady). To był naprawdę dobry rower, jak na polskie warunki to świetny - też miał węższe opony miał bagażnik i przerzutki i był ładny. Długo mi służył i dobrze - był taki tydzień, gdy zrobiłem nim ponad 500 km! Lubiłem nim jeździć - trenowałem właśnie jeżdżąc do Szubina. Przy czym zakładałem, że pokonuję 40 km a teraz widzę, iż w rzeczywistości do tego miejsca było 35 km. Tak to już jest, że człowiek lubi się dowartościować :) W każdym razie myślę, że zrobiłem obecnie dobry zakup.

środa, 15 sierpnia 2012

10 km w 49:53 :)

Musiałem ... wyładować tę porażkę szachową. Było niemal bezwietrznie, pochmurnie, zacząłem dobrze i potem tylko utrzymać tempo. W porównaniu do poniedziałku urwałem tylko dwie sekundy, w tej chwili wydaje mi się, iż stać mnie na urwanie jeszcze 20 sekund (to tylko 2 sekundy na kilometrze). Nie jest to jednak proste ... i trzeba to zrobić przede wszystkim w głowie, tzn. przekonać się wewnętrznie do zwiększenia wysiłku w celu osiągnięcia celu. (tak jak i w szachach)
-
Wrzuciłem na komputer moją dzisiejszą partię z Kroczką i nie robiliśmy błędów. Otrzymałem lekko lepszą, z pewnością niedokładnością było końcowe zagranie pionem na b4, które wręcz wymuszało wymianę wież, zamiast tego pewnie należało zagrać e4, które przy jego odsłoniętym królu a moim ukrytym utrzymywało napięcie ...  i dawało szansę przeciwnikowi na wykonanie kolejnej niedokładności i wtedy można by jeszcze przycisnąć ... ale teraz to już za późno :)

Podsumowanie Mistrzostw KP

Obawy okazały się uzasadnione - nie udało mi się wygrać ostatniej partii, tylko remis. Wygrana dawała 9 miejsce, remis zepchnął mnie aż na 14. Zagrałem tak jak zapowiadałem, spokojnie. Przez moment ok. 20 posunięcia wydawało mi się, że mam już wygraną ale zrobiła się końcówka hetmańska, co prawda z pionem więcej ale bardzo ryzykowna. Podsumowując: nie udało się zrealizować planu (pierwsza dziesiątka), zdobyłem 50% (trochę mało), jedyny zysk to ... trzecia klasa sportowa i lekki zysk rankingowy. Prawda jest taka, że ... nie mam "instynktu zwycięzcy", nie potrafię cisnąć aż do końca, satysfakcjonuje mnie brak porażki, to trochę za mało, by osiągać wyniki. Podejrzewam, że aby rzeczywiście podnieść poziom sportowy, musiałbym grać w ciągu roku w pięciu takich turniejach, na pewno turniej mi się przydał. Gra z przeciwnikiem z krwi i kości, to jednak coś lepszego, niż gra przez internet ...  I to jeszcze nie wiadomo, czy z człowiekiem (czy z komputerem).Dzięki dodadawanemu czasowa udało mi się uniknąć niedoczasów. Żal trochę, że nie wykorzystałem szansy z T.Żebrackim i zbyt pochopnie zagraliśmy ze Śliwickim i Maksymienko. Szkoda, że partia z Lechem wypadła akurat wtedy gdy mi się spieszyło do domu, bo to był przeciwnik do ograna. Turniej "dojazdowych" ma swoje zalety ale pewnie dla wyniku lepiej byłoby wyjechać i żyć tylko szachami, tak jak np.  W Obrze. Na chwilę obecną najbliższy mój turniej szachów klasycznych, to będzie prawdopodobnie Obra ale dopiero w ferie zimowe 2013, dobrze by było, aby tam wprowadzili dodawanym czas. Za 4 dni turniej w Wągrowcu "Lato na Pałukach", może uda mi się przekonać Ewę?

wtorek, 14 sierpnia 2012

Jestem sportowcem

Po dzisiejszej rundzie zdobyłem trzecią klasę sportową, jestem sportowcem! Kojarzenia ósmej rundy pojawiły się bardzo późno, ok. 23-ej. Okazało się, że zagram z kandydatem Markiem Olszewskim, który wczoraj wygrał turniej blitza (3'+2") wyprzedzając między innymi dwóch IM. Dużo myślałem przed tą partią, za dużo. Próbowałem się wyłączyć i zająć się czym innym ale myśl o partii wracała natrętnie. Wiedziałem, że to niedobrze ale nie mogłem sobie poradzić. Nie czułem się idealnie, byłem zestresowany. Dwa lata temu, też na Mistrzostwach KP, grałem już z Markiem Olszewskim partię szachów klasycznych (w pierwszej rundzie) ale wtedy było tempo bez dodawanego czasu. Właściwie uzyskałem wtedy wygraną pozycję ale miałem tylko 3-4 minuty do końca i bałem się, że przegram na czas (przy dodawanym czasie na pewno grałbym). Pół godziny przed rundą czekaliśmy na otwarcie DK i podszedł do mnie i rozmawialiśmy. Podejrzewam, że był przekonany, iż łatwo wygra.  W debiucie osiągnął lepszą, aktywniejszą pozycję ale w odpowiednim momencie zauważyłem kontrę, porobiłem wymiany figur i zostałem z pionem więcej. Mieliśmy po dwie wieże i różnopolowe gońce, zatem zaproponowałem remis. Nie przyjął, po wymianie wież jeszcze raz zapropnowałem i znów odrzucił. Jednak udało mi się znaleźć taką kontrę, że zdobyłem jeszcze jednego piona i wymieniłem wieże i już remis stał się nieodwołalny. Jutro ostatnia runda, teoretycznie trafiłam na zawodnika/juniora z najniższym rankingiem ale widziałem jego partie i ciężko będzie wygrać. Wiem, że gra sycylijską ale ten wariant niezbyt mi się podoba. Wariant zamknięty grałem z Młodzińską i może się przygotować, dlatego dzisiaj jestem nastawiony grać jakieś otwarcie nieregularnie z gatunku Reti/angielska i spróbować go gdzieś złapać na niedokładności. Jeśli uda się wygrać, to jest duża szansa zrealizować plany i wylądowaćw pierwszej dziesiątce.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

10 km w 49:55 :)

W szachach dzień pauzy a w biegach chciałem zrobić dzisiaj 20 km ale dosyć dobrze biegło mi się pierwszy kilometr i postanowiłem spróbować utrzymać tempo. Słońce było znośne, raczej za chmurami, temperatura poniżej 20 stopni, zauważyłem, że kończyć będę z wiatrem, czyli warunki były sprzyjające. Postanowiłem zrobić tylko 10 km ale za to szybko. Udało się, 49:55, to pierwsze zejście w tym roku poniżej 50 minut na 10 km :) Łatwo nie było, musiałem cały czas się mobilizować ale opłaciło się, jest satysfakcja!

niedziela, 12 sierpnia 2012

Po półmetku Mistrzostw KP

Niestety, przegrałem piątą partię, z juniorem T.Żebrackim. Wiedziałem, że zagra obronę francuską i nawet sobie przypomniałem warianty, chociaż do końca nie mogłem się zdecydować, który wariant wybrać. Ostatecznie poszedłem w strukturę Nimsowitsha ale tak sobie ją zapamiętałem, że ... nie wykorzystałem szansy i zamiast w 15. posunięciu zagrać Hf3 i wygrać piona, to zamknąłem pozycję posunięciem f4 . Z pionem więcej miałbym duże szanse a tak męczyłem ponad 60 posunięć i wycisnął mnie ale było ciekawie i adrenalina mocno podskoczyła. Po partii czułem właśnie taki stan jaki powinien być przy każdej partii, taki wyższy stan świadomości. Obserwowałem jeszcze na sali dwie partie, w których grali IM i obaj mieli przegrane partie z jedynkami ale chciałem to zobaczyć do końca. Ojciec mojego pogromcy miał z białoruskim mistrzem skoczka i gońca przeciw wieży, kiepski czas ale chciał wygrać i ... podstawił gońca za darmo i przegrał. W drugiej partii, w krytycznej sytuacji znalazł się K.Żołnierowicz, normalny szachista by się poddał ale on grał i wymyślił pułapkę, ustawił króla w narożniku i udało mu się zrobić "wściekłą" wieżę i uratował jeszcze pól punktu. Jednak najważniejsze, że wtedy byłem właśnie w takim stanie, w jakim chciałbym rozgrywać swoje partie tzn. spokój i pełna jasność ... ale jak to osiągnąć? Myślałem, że po porażce będę pauzować i przyjadę sobie do domu a jednak dostałem szansę. Dostałem zawodnika, z którym normalnie bym walczył ale ... jednak, po dzisiątym posunięciu zapropnowałem kontrolnie remis a przeciwnik zgodził się natychmiast. Zdążyłem jeszcze na imieniny ... ale czasami mogę jutro pauzować.
-
Dopisane w poniedziałek - tak jak się spodziewałem ... pauzuję, ale w klasyfikacji jestem obecnie na 8 (!) miejscu, jednak szkoda że są te pauzy.

sobota, 11 sierpnia 2012

Przed półmetkiem Mistrzostw KP

Ostatecznie wystartowało tylko 19 zawodników (w tym jedna kobieta), ja z numerem 17, czyli trzeci od końca. W takim przypadku zakończenie turnieju w pierwszej dziesiątce nabiera nowego znaczenia. Jestem po czterech rundach, wszystkie grałem na ostatniej desce, z tego 3 czarnymi i ... chyba udało mi się odbić od tego dna. Pierwsza partia z juniorem Śliwickim (Elo1994) gambit szkocki czarnymi, udało mi się równo przejść przez debiut i dopiero gdy wydawało mi się, że przejmę inicjatywę, to właśnie ją straciłem. Walczyłem jeszcze trochę ale właśnie ten "aktywny" ruch mnie zgubił i akurat tej właściwej odpowiedzi nie zauważyłem. Druga partia z jedyną kobietą ale I+ z Elo>1900 Ireną Młodzińską, białymi - na e4 zagrała c5  a ja wybrałem wariant zamknięty, szło cały czas równo bez błędów (sprawdzałem na kompie) ostatecznie uzyskałem ciut lepszą pozycję ale bałem się zaryzykować i całe szczęście, wszelkie ostre warianty były przegrywające, komputer pokazywał jedynie zachowawcze wyczekujące posunięcia, kto by się wychylił, ten by przegrał a nie chciałem żerować na czasie ( miałem lepszy). Zatem remis był sprawiedliwym rozwiązaniem. Trzecia runda z Andrejem Maksimenko Jr. czarnymi zdecydowałem się na obronę Caro-Kann, nie przyjął bicia Sf6, partia rozwijała się spokojnie, proponowałem remis ... i w końcu uzyskałem lepszą pozycję i ... straciłem piona i zrobiła się gorsza ale odrobiłem tego piona i znów się wyrównało, ustawiłem blokadę a on chciał grać na wygraną ale znalazłem taki motyw, że nie miał szans a czas miał kiepski i w końcu zgodził się na remis. Czwarta partia z Piotrem Szybowiczem też Elo>1900 po 10 posunięciach proponuję strategiczny remis, aby nie pauzować jutro, on jest niby gotów ale się pyta, czy mi bardzo zależy, ja ... powiedziałem, że teoretycznie dzisiaj ok, no to zdecydował się grać. Mało tego zdecydował się na wątpliwą ofiarę i ... wygrałem. Jutro gram z juniorem T. Żebrackim - właściwie po zwycięstwie z Szybowiczem, każdy wynik może okazać się dobry. Nawet jeśli przegram, to pewnie będę pauzować w rundzie popołudniowej i będę mógł być na imieninach Maksa.
Pierwsza partia z Śliwickim (fot. P. Szybowicz)

wtorek, 7 sierpnia 2012

Pierwsza 20-ka w 1:50 :)

Pierwsza w tym sezonie oczywiście. W końcu za miesiąc półmaraton w Pile a za dwa maraton w Poznaniu a ja jeszcze nie zacząłem biegać dłuższych dystansów. Było ... nieźle, pierwsza dyszkę w 55 minut i druga tak samo (20 sek. więcej). Trochę mocno wiało, połowę trasy w plecy a połowę w twarz. Nie było problemów ale przypomniało mi się, że już przy takich dystansach warto się posmarować wazeliną, żeby uniknąć obtarć ale udało się. Wypróbowałem koszulkę od Humperta (rowerową) i jestem zadowolony - te kieszenie  z tyłu przydadzą się na żele. Do tej pory musiałem kombinować a ta koszulka rozwiąże mi problem. Od czwartku turniej w Szubinie, w tej chwili 26 zawodników, ja 18-ty na liście. Myślę, że miejsce w pierwszej dziesiątce powinno mnie satysfakcjonować, chociaż oczywiście trzeba chcieć wygrać :)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Obóz kondycyjny w Karpaczu :)

Wczoraj wróciliśmy z Karpacza. Cztery dni bez szachów i bez biegania. W czwartek zaczyna się najważniejszy dla mnie turniej szachowy w tym roku, za miesiąc półmaraton w Pile. Generalnie drogo i jak zwykle po letnich wczasach z ulgą wróciłem do domu.

sobota, 28 lipca 2012

Upały

W ubiegłym roku, w lipcu przebiegłem ... 250 km, w tym roku ledwie przekroczę 100. Tydzień siedzę już w Polsce ... ale upały mnie dobijają. Nie lubię upałów. Mało zrobiłem przez ten tydzień - tylko załatwiłem pobyt w Karpaczu i trochę się do tego wyjazdu przygotowałem. Jednak szachowo i biegowo stoję w miejscu. Kukurydza urosła sąsiadowi niesamowicie. Teść zrobił metalową bramkę dzieciakom na działce. Dowiedziałem się jeszcze, że w nowym roku szkolnym "przejmę" klasy Iwony N., czyli będę miał trochę matematyki w gimnazjum, natomiast moje informatyki z podstawówki przejmie Radosław P.

piątek, 20 lipca 2012

Znów w Niemczech

Tego wyjazdu nie miało  już być a jednak się skusiłem a może zmusiło mnie życie. Byłem tu od 2 lipca, w nocy wracam do Polski. Myślałem, że uda mi się więcej zrobić szachowo i biegowo ale niestety łatwo nie jest. W pokoju mieszkałem z Markiem J. - ten gość po 12-godzinnej pracy ma zamiar wsiąść do samochodu i jechać do Polski. Ja wolę się chociaż trochę przespać. Można by wiele napisać ... wróciły wspomnienia. Pierwszy raz byłem w tych okolicach równo 20 lat temu (w 1992') - niesamowite. Boję się, że te wszystkie odczucia związane z pobytami tutaj ulotnią się z mojej pamięci, jest ich naprawdę wiele. Czasami potrzebna jest taka odskocznia, aby spojrzeć z innej perspektywy na własne życie. Tu przeważnie wiodłem życie samotnika, nawet jak jechałem z kimś. Miałem czas na przemyślenia ... a teraz ... spać ... i za kilka godzin ... do Polski!

sobota, 16 czerwca 2012

Turniej w Wągrowcu


Oj przygrzało ... ostatecznie przyjechało 26 szachistów, 13 szachownic, 13 rund, trochę ta 13 sie ciągnęła, jak wróciłem do domu, to okazało się, że nie mogę otworzyć pliku turniejowego :(
Musiałem ręcznie odtwarzać z kartek (na szczęście nie wyrzuciłem). Było jak w Afryce, na szczęście wykazałem się elastycznością i kazałem przenieść szachownice w cień. Marcin Steczek (ELO <2400) zajął dopiero 3. miejsce.
----
Dopisane 17.06
Wczorajszy dzień był ... taki trochę nieszczęśliwy ale tak to już jest, że takie dni też składają się na życie. Polska przegrała z Czechami w Euro 0:1 i ... trzeba z tym żyć, tylko po co media "pompowały" tak atmosferę przedmeczową?
Ja jako sędzia też dostałem nauczkę (przez pośpiech) nagrodę dla najlepszego juniora dostał drugi (na szczęście najmłodszy) junior. Natomiast raz wydałem jedną nieprawidłową decyzję - juniorka reklamowała wykonanie przez zawodnika nieprawidłowe posunięcie - dojechał do ósmej linii pionem, nie wymienił na figurę i przełączył zegar. Jak później poszukałem w internecie, w partiach błyskawicznych rzeczywiście jest to uznawane za nieprawidłowe posunięcie i w konsekwencji daje punkt stronie reklamującej. Ja nakazałem grać dalej z pionem na 8 linii. Seniorowi udało się zbić wszystkie piony i zostawić juniorkę z "gołym" królem ale spadł mu czas, czyli remis. Jednak gdybym uznał jej reklamację miałaby punkt (z przegranej partii). Oj ten blitz prześladuje mnie nawet w sędziowaniu. Niemniej widzę jak wiele mi brakuje również w sędziowaniu ... tego można się nauczyć tylko przez praktykę. Uszy trzeba mieć "nastawione na słuchanie" :) ... tylko odgłosy dyskusji Nawrocki-Steczek (naprawdę strzępy) zwróciły moją uwagę na tę sytuację i skłoniły do późniejszych poszukiwań. Zawodnicy jednak oficjalnie nie protestowali - w końcu był to taki rekreacyjny turniej. W sprawie juniora też nie dotarły protesty. Lekki kac moralny jest ale najważniejsze, że są też wnioski i zdobyte doświadczenie.
Najważniejsze jest chyba również to, że turniej został bardzo pozytywnie odebrany zarówno przez zawodników jak i przez organizatorów (od jednych i od drugich otrzymałem podziękowania). Nie myli się ten, który nic nie robi. Nawet założenia tj. popularyzacja szachów wypaliły - co prawda tłumów gapiów nie było ale ... pojedynczy przechodnie się zatrzymywali a po zakończeniu przyszła grupka dzieci zapytać się kiedy są zajęcia sekcji szachowej. Widziałem też starostę przy stoliku tłumaczącego coś młodzieży przy szachownicy.