Dzisiaj z Maksem byliśmy na zaporze Mőhnesee (wiele lat temu oglądałem film o tym jak alianci bombardowali specjalnymi bombami tę zaporę, aby zalać zagłębie Ruhry). Po powrocie poszedłem biegać na trasę już przed laty oblataną. Jakież było moje zaskoczenie, gdy pierwszy kilometr przebiegłem w 6:47, co prawda był pod górkę ale czas ... prawie 7 minut. Pomyślałem że będę miał kłopoty ze zmieszczeniem się w godzinie. Na szczęście powrotny km był z górki ale to było minimalnie poniżej 6 minut. Później się trochę rozbiegałem i ostatecznie wyszło 58 minut. Dopiero po pewnym czasie przypomniało mi się, iż na tej trasie przeważnie miałem 6 minut pod górkę i 5 minut z górki. Tylko dwa late temu udało mi się zrobić z górki w cztery minuty. Jutro pewnie też pójdę pobiegać.
sobota, 13 lipca 2013
piątek, 5 lipca 2013
Nie wystarczy dobra wola
... potrzebna jest jeszcze praca! Treningów ostatnio było trochę mniej, Ewa "wciskała" mi kola kolacyjki i waga zaraz podskoczyła. Wczoraj było bardzo upalnie ale dzisiaj pojawiły się chmury i temperatura była w miarę znośna. Nawet myślałem o przebiegnięciu 20 km ale ostatecznie postanowiłem popracować nad szybkością :) Hmmm... kilka minut rozgrzewki i ruszyłem. Pierwszy km 4:58, drugi 5 minut, trzeci już 5:20 a dalej już tylko gorzej. Ostatecznie pierwsze 5 km w 27 minut a całość ... w 55:20 Pojutrze wyjazd do Niemiec, tam ... też nie będzie się chciało a do MP zostało równe 100 dni. Jeśli chcę zejść poniżej 4 h, to trzeba naprawdę wziąć się do roboty i kilogramów też trochę zrzucić.
Widziałem dzisiaj Grzegorza P. jak on schudł, ale w jego przypadku to nie jest dobry znak.
środa, 3 lipca 2013
Determinacja daje efekty
Wczoraj udało się rozwiązać problem uschniętego drzewa. Dzisiaj była rada analityczna i ... poddałem pod głosowanie wniosek o wprowadzenie w Wapnie dziennika elektronicznego i ... po krótkim wstępie, po odpowiedziach na kilka pytań doszło w końcu do głosowania. Jedna osoba wstrzymała się (potencjalna dyrektor) wszyscy pozostali, obecni byli "za". To mój duży sukces, nie spodziewałem się, że będzie aż tak. Nawet poproszono mnie, abym się w czasie głosowania odwrócił (siedziałem w pierwszej ławce) i zobaczył te wszystkie ręce w górze. :-)
Teraz trzeba myśleć jak zapewnić sprzęt do tego dziennika elektronicznego.
Dzisiaj otrzymałem link od Weroniki Sydow, do jej relacji z wyjazdu do Lűneburga. Naprawdę ładne zdjęcia i cieszy fakt, że chciało się dziewczynie i w takim przypadku widać, że taki wyjazd miał sens i dał jakieś owoce. Jakże często w takich okazjach są często tylko wielkie słowa o współpracy, o nowych horyzontach etc. etc. a w rzeczywistości kończy się na słowach.
W takim razie, trzeba by się zmobilizować i doprowadzić do stanu, w którym przynajmniej grupa młodzieży, taka "kadra powiatu" ma stworzone jakieś możliwości, aby osiągnąć w miarę wysoki poziom. Mam tu na myśli jakieś turnieje, jakieś wykłady itp.
Poniżej fotka Weroniki, z wcześniej wspomnianego bloga :)
wtorek, 2 lipca 2013
Do 14 Maratonu Poznań 103 dni
Dzisiaj się zebrałem w sobie i zgłosiłem się do Poznania i opłaciłem wpisowe (100zł). Numer startowy 1232 ...gdyby na końcu była czwórka byłoby lepiej ale co tam numer. Zresztą gdy się zgłaszałem, to miałem nadzieję dostać 1188 (bo było opłaconych 1187) ale przecież mają na pewno pulę numerów dla VIP-ów. Stąd numer taki a nie inny. Jeszcze myślę, czy pobiec w Pile? To po wizycie u mechanika, który sugeruje wymianę przynajmniej dwóch amortyzatorów w Swifcie a na to już 500 nie starczy. We wrześniu doszedł jeszcze wyjazd na wesele kuzyna Ewy - w kieleckie, prawie 500 km a tam też trzeba będzie coś ... podarować. Drewno jeszcze nie kupione a już słyszałem, że cena za metr wzrosła. Jakub za mną krąży żeby mu oficjalnego Minecrafta kupić, że rower ma zardzewiały.
poniedziałek, 1 lipca 2013
Profilaktyka bezpieczeństwa
W czasie niedzielnego treningu zwróciły moją uwagę odgłosy trącego suchego drewna. Gdy się przyjrzałem dokładnie drzewom przy drodze, to zauważyłem, że jedno z drzew jest uschnięte i złamane. Tylko bliskość drugiego zdrowego drzewa powoduje, że to uschnięte jeszcze stoi. Na początek zgłosiłem przez adres na stronie damasławskiej OSP miejscowej młodzieży strażackiej (adminom strony). Oni poradzili mi zgłosić oficjalnie na 998. Była już 23-a ale zadzwoniłem i zgłosiłem moją obserwację. Zgłoszenie zostało przyjęte. Rano miałem telefon (chyba z gminy) z pytaniem o to drzewo. Wytłumaczyłem jeszcze raz. Po południu pojechałem sprawdzić, drzewo dalej stoi i zrobiłem powyższe zdjęcia. Dzisiaj w nocy mogą być burze. Podejrzewam, iż przy bocznym mocniejszym podmuchu drzewo może runąć. Oby nikomu nic się nie stało, oby drzewo runęło w stronę pola a nie drogi. Czy mogłem zrobić coś więcej?
-
2 lipca (wtorek),
Wczoraj trochę popadało ale nie było burzy. Burza była dzisiaj po południu, z gradem deszczem i wyładowaniami ale porywów wiatru nie było aż takich. Na szczęście drzewo zostało ścięte już przed burzą.
Tak jest bezpieczniej. Wydaje mi się, że wóz strażacki nawet przejechał koło mojego domu, aby "dać mi znać" ... ale to są tylko moje odczucia.
-
2 lipca (wtorek),
Wczoraj trochę popadało ale nie było burzy. Burza była dzisiaj po południu, z gradem deszczem i wyładowaniami ale porywów wiatru nie było aż takich. Na szczęście drzewo zostało ścięte już przed burzą.
Tak jest bezpieczniej. Wydaje mi się, że wóz strażacki nawet przejechał koło mojego domu, aby "dać mi znać" ... ale to są tylko moje odczucia.
sobota, 29 czerwca 2013
Wakacje 2013
Dzisiaj pierwszy dzień a już właściwie wszystko jest poukładane. Pierwszy tydzień to rozliczanie dzienników, rada i przygotowania do wyjazdu. Od 7 do 27 lipca ... Niemcy (niestety a może stety). Po powrocie krótki wyskok ... nad Bałtyk (prawdopodobnie 4 dni). Od 8-go do 14-go turniej w Nakle nad Notecią (raczej tam a nie w Gnieźnie ani w Poznaniu). Początek drugiej połowy sierpnia to jeszcze nie wiadomo i ostatni tydzień sierpnia, to pewnie układanie planu i przygotowania do szkoły.
Dzisiaj, pierwszy raz w tym roku zrobiłem 20 km, czas 1:57:41 nie jest rewelacyjny ale przynajmniej jest do poprawienia.
Dla potomności - właśnie następuje reforma śmieciowa (a było całkiem dobrze). Rynek pojemników na śmieci rozgrzany do czerwoności.
-
W poprzednim wpisie zapomniałem dodać, że SZACHISTY na YT w Niemczech nie idzie oglądać, jest zablokowany. Podejrzewam że w innych państwach też ... to dranie. Oglądalność mojego kanału oczywiście spada, na razie poniżej 5000 ale pewnie spadnie i poniżej 4000 miesięcznie. Trzeba coś nowego zrobić ... może sztuczkę Coperfielda?
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Wyprawa do Luneburga
Zgodnie z obietnicami :)
Oficjalna relacja (będzie aneks);
Galeria zdjęć (sam nie wiem dlaczego wielu brakuje);
-
Warunkiem ... jest działanie serwera szkolnego :)
-
Oficjalna relacja (będzie aneks);
Galeria zdjęć (sam nie wiem dlaczego wielu brakuje);
-
Warunkiem ... jest działanie serwera szkolnego :)
-
Na początku pojawiła się relacja na fanpage'u Starostwa, później pojawił się wpis na stronie Starostwa, we wtorkowy wieczór umieściłem wpis na stronie szkolnej. Starostwo zastosowało metodę kopiuj/wklej (poznałem po mojej celowej literówce "żródeł"), ponieważ między tekstem były zdjęcia, to zginął nawet fragment tekstu :)
-
Takie wyjazdy zaburzają normalny rytm życia, na szczęście pada i tak nie bardzo jest jak biegać. Do tego zakończenie roku szkolnego i "młyn" w szkole. Dostałem odpowiedź od Humperta i wszystko wskazuje, że od 7-go do 27-go lipca znów pojadę do Niemiec i znów wybiję się z rytmu. Tym razem chcę zabrać Maksa.
-
Wracając do Luneburga ... krąży mi kilka myśli po głowie i nie będę ich zbytnio układać i zostawię takie poplątane. Karol L grał w turnieju zatem został wyłączony z życia, niezbyt mu poszło, zdobył 2,5 z 5, to pewnie go niezbyt satysfakcjonuje. Lothar - nazwałem go dla młodzieży "szczęśliwym człowiekiem", którego nic nie rusza. Wydaje mi się, że nie nosi zegarka i zupełnie nie przejmuje się czasem. Chciał żeby wszystko było dobrze i każdemu gotów był poświęcić swój czas. On sobie wymyślił, że to ja zrobię ten turniej niemiecko-polski ... No to sobie wymyśliłem system Sheveningen, zdawałem sobie sprawę, że to będzie korzystne dla naszych a niekorzystne dla Niemców ale ... ja nie miałem programu CA ze sobą, nie chciało mi się i nie miałem możliwości robienia karteczek i ręcznego kojarzenia szwajcara, było ich trochę za dużo by zrobić normalny kołowy. Zresztą zostałem zostawiony sam sobie i musiałem sam zorganizować sobie: miejsce, stoły i krzesła i szachy i zegary. Sam wymyśliłem sprytne kojarzenie automatyczne. Po 3 rundach postanowiłem Niemcom dać fory bo nasi wygrywali rundy 5,5:0,5 5:1 i 5,5:5; zarządziłem żeby nasi mieli 8 minut przeciw 12 minutom dla Niemców. To dało remis 3:3 w czwartej rundzie ale i tak nasi się zmobilizowali i ostatnią rundę wygrali 6:0 :) Tylko ich najlepszy zawodnik zrezygnował z for i grał normalnie ale i tak zdobył 3 punkty, czyli 50%, czyli mniej niż najsłabszy nasz zawodnik. Zatem gdyby spojrzeć na wyniki indywidualnie, to pierwsze 6 z 12 miejsc dla Polski. Trzeba jednak oddać, że nasi byli reprezentacją powiatu, natomiast strona niemiecka, to grupa z jednej szkoły. Dlatego celowo przyznałem trzeci puchar dla Mathisa, żeby nie było, że wzięliśmy wszystkie puchary (chociaż nasi by się pewnie cieszyli).
Obserwując ten turniej dla dzieci muszę stwierdzić, że albo nie mieli doświadczenia, albo nie mieli wyobraźni albo mają mnóstwo czasu. Zapisy trwały do 10-ej z minutami, początek był ooooo... do tego niepotrzebne sztuczne przerwy ... rozjechał im się ten turniej, że hej. Jeśli chcieli robić ten mecz z RPA, to powinni to lepiej wcześniej przetestować ale i tak się nie przejmowali, że im to nie wyszło. Było tam przynajmniej czterech sędziów (jedna pani przyniosła karteczki, napisali długopisem "schidsrichter" i przykleili taśmami) a i tak nie dawali sobie rady, może przez to że nie wszystkie dzieci umiały grać w szachy. Z obiadem też nie pomyśleli, zamówili pizze późno (jak już wszyscy byli głodni), później niepotrzebnie "chytrzyli" wydając po jednym małym kawałku a później im dużo zostało, to na siłę wciskali (jak wszyscy w inny sposób sobie poradzili). Mógł to już może robić jakiś dorosły a oni wyznaczyli do tego dzieci z niemieckiej drużyny. Dyplomy były ... no były. Oczywiście cały czas "olimpijski" spokój, co właściwie ratowało całą sytuację, bo gdyby przy tej nieporadności doszła irytacja chociaż kilku osób, to by było niemiło a tak było "piknikowo". Miałem "czuja", że poszedłem wieczorem na salę gry, bo akurat wtedy zjawił się Lothar z Elizabeth Pahtz. Trzeba przyznać, że to zawodniczka dużego formatu i do tego nadająca się do właśnie przekazywania wiedzy. Nawet to, iż mówiła do naszych po niemiecku (a nasi niestety nic nie rozumieli) nie przeszkadzało zauważyć, iż była to dobra lekcja. Nie wiem, czy była speszona nami Polakami ale gdy mówiła, to kierowała wszystko do Lothara, co trochę mnie wkurzyło ale nie przejąłem się, że nie dawała czasu na tłumaczenie i zacząłem tłumaczyć dzieciakom na bieżąco, równolegle z jej mówieniem. Tak jak pisałem w oficjalnym sprawozdaniu - moim zdaniem - był to najbardziej atrakcyjny element tej wyprawy do Luneburga. Z ciekawości spytałem później Lothara jakie było honorarium Elizabeth a on bez wahania odpowiedział, że 800 Euro. Szkoda tylko, że nie umieli tego "sprzedać", to my dostaliśmy ten "smaczny kąsek" z niemieckiej drużyny nie było już nikogo. Elizabeth występowała również na otwarciu i w przerwach ale wtedy ciężko jej było cokolwiek przekazać w tym rozgardiaszu, bo organizatorzy nie wpadli na to, żeby zorganizować nagłośnienie, żeby zorganizować projektor ... o rany.
Cóż muszę już kończyć, chociaż miałem jeszcze kilka myśli :)
niedziela, 16 czerwca 2013
Wągrowiecki blitz
Powiało lekkim optymizmem, z naciskiem na "lekkim" :) Do Wągrowca przybyło 28 zawodników, przeważnie stałych bywalców, w większości zaprawionych blitzkarzy. W pierwszej rundzie trafiłem na mojego ucznia Kamila Sikorskiego i punkt. W drugiej rundzie przyszło mi zagrać z Przemkiem Sydowem. Postanowiłem zagrać inaczej niż zwykle i szło nieźle. Przemek się zastanawiał, uzyskałem nawet lepszy czas. Pozycja była już też wygrana i ... nie zauważyłem mata w jednym posunięciu zrobiłem jakiś głupi asekuracyjny ruch i ... sam dostałem mata. Jednak mimo przegranej poczułem się "moralnym zwycięzcą" tej partii. Jednak najbardziej z tego turnieju zapamiętam wygraną z Przybylskim, który nie gra wyszukanych szachów, gra szybkie cwaniackie szachy. Mam z nim bardzo niekorzystny bilans, chociaż w większości partii osiągałem przewagę. Tym razem nie pozwoliłem mu zgrać obrony francuskiej. Miał już lekką przewagę czasową, już zaczynał upraszczanie ale byłem na tyle przytomny, że w serii wymian zauważyłem wtrąconego szacha i zostałem ze skoczkiem więcej w pionkówce. Oczywiście grał do końca ale nie zrobiłem błędu i zamatowałem go. Ta partia była dla mnie ważna. Później była jeszcze rozmowa w szerszym gronie i tam stanęliśmy po przeciwnych stronach barykady. Ja wypowiedziałem się na temat zalet zegarów elektronicznych i dodawanego czasu, on określił się jako przeciwnik dodawanego czasu. Przegrałem jeszcze z Jarkiem Wiśniewskim z Nakła, z Nawrockimi - ojcem i synem starszym (najmłodszego ograłem). Przegrałem z Przemkiem Hoffmanem i juniorem z Gniezna. To były moje typowe przegrane na czas. Naszych juniorów oraz siostry Sydow udało mi się pokonać. Przed ostatnią rundą musiałem jednak uciekać na urodziny mamy. Z 14 rund zgromadziłem 8 punktów. Koledzy chcieli żebym jeszcze został argumentując, że takiego wyniku jeszcze nie miałem :) Generalnie atmosfera była bardzo miła i sympatyczna. Dużo sobie pogadaliśmy. Marek Konieczny wyraził gotowość do pomocy przy powrocie drużyny do rozgrywek ligowych. Jarek Wiśniewski wspominał o pomyśle zrobienia meczu powiatów nakielskiego z wągrowieckim. Naprawdę miło było. Nie znam jeszcze wyników ... ale obstawiam, że wygrał Nawrocki.
-Wygrał ... Nawrocki, drugi był Krzysztof Szwon.
wyniki
sobota, 15 czerwca 2013
"Człowieczy los"
Wczoraj oglądałem trochę Festiwal w Opolu. Atrakcją miał być występ J.Moro w piosence "Człowieczy los" z repertuaru A.German. Nie wierzyłem w to co słyszałem, ... strasznie fałszowała. Miała dużo szczęścia, że jej nie wygwizdano. Dostała jeszcze oklaski. Robert Janowski próbował jeszcze robić dobre wrażenie dziękując za piękne (?) wykonanie. Na szczęście sama wykonawczyni "przyznała się" do porażki.
Podejrzewam, że JM jest w stanie lepiej zaśpiewać ten utwór ... ale ... pewnie i tak nie byłaby w stanie wykonać go tak jak Anna German. Do tego doszedł stres ... i tak podziwiam ją, że dociągnęła do końca. Cóż, nie wszyscy mogą być mistrzami.
-
Dla równowagi filmik o ... równowadze :)
-
Dla równowagi filmik o ... równowadze :)
sobota, 8 czerwca 2013
Nudna czerwcowa sobota
Burza "wisi" od wczoraj. Dzisiaj miałem kłopoty z pamięcią - próbowałem znaleźć na YT utwór, który mi się przypomniał ale nie pamiętałem ani tytułu ani wykonawczyni i tak walczyłem i próbowałem ... chyba z godzinę i ... nic. W końcu poszedłem kosić trawę, ach ta trawa rośnie i rośnie i co tydzień trzeba ją kosić a ona wciąż rośnie. Miałem jednak nadzieję, że może sobie przypomnę jakiś trop, żeby znaleźć ten utwór, który mi chodził po głowie.
Udało się - mózg zadziałał to była Duffy i "Mercy" :-) Na wszelki wypadek dodałem sobie w ulubionych, żeby było łatwiej odnaleźć później. Oczy już nie te (okulary), pamięć już nie ta - często łapię się, że nie mogę sobie przypomnieć np. nazwiska lub tytułu ... cóż ... starość wita :) Przy okazji szukania po YT natknąłem się na piękny, wspaniały koncert YELLO "Touch YELLO" - super!
-
W czwartek byłem w Poznaniu na konferencji rozpoczynającej projekt "eSzkoła Wielkopolska Cyfrowa Dziecięca Encyklopedia Wielkopolan". Zapowiada się ciekawie, jeśli się powiedzie. Szkoła ma szansę na: solidny serwer, osieciowanie budynku szkolnego, dwa laptopy i 3 tablety (to by się przydało do dziennika elektronicznego). Oczywiście sednem projektu jest stworzenie przez dzieci w ramach projektu Encyklopedii Wielkopolan ... ale.
Wykład inaugurujący miał prof. Waldemar Łazuga. Przedstawiał sylwetkę Hipolita Cegielskiego - nawet ładnie mu to szło i mówił do rzeczy. Tłumaczył, że Wielkopolanie to "życiowcy" a nie bohaterzy i może jest w tym dużo racji. Np. że zastanawiano się jak przerobić pomnik Bismarka na Kościuszkę (żeby nie marnować materiału). Ładnie, składnie mówił (gdy nie mówił, to siedział przede mną) ale coś mi nie pasowało. Sprawdziłem w necie ... ot PO-wiec (intuicja mnie nie zawiodła).
sobota, 1 czerwca 2013
Prawo małych liczb
Podobno są trzy rodzaje kłamstw:
- kłamstwa,
- bezczelne kłamstwa,
- statystyki.
Właśnie pojawiają się wyniki sprawdzianu szóstoklasistów, wkrótce pojawią się wyniki egzaminu gimnazjalnego. W prasie lokalnej już mają co pisać ... woj. wielkopolskie jak zwykle "w ogonie", powiat wągrowiecki "w ogonie" tegoż województwa a w ogonie powiatu ... Wapno. Już widziałem cytat jakiegoś przedstawiciela OKE jak to egzaminy zewnętrzne bezlitośnie obnażają ... no właśnie, ... co obnażają? Już widzę te smętne posiedzenia rady pedagogicznej, gdzie będziemy się zastanawiali na przyczynami, szukali nowych rozwiązań itp. itd. Cóż ... dyrektorka "oberwie" od wójta, nauczyciele oberwą od dyrektorki, ... (uczniowie oberwą od nauczycieli?). Najłatwiej stwierdzić, że ... kiepscy nauczyciele, nie potrafią nauczyć, nie radzą sobie.
Pracuję w szkole w Wapnie 19 lat. Są rzeczy, które bym zmienił ale nie chciałbym być nigdy dyrektorem szkoły. Obserwuję sytuację w Polsce właśnie przez pryzmat szkoły. Doświadczam osobiście co to niż demograficzny. Gdy zaczynałem pracę, to na każdym poziomie były trzy oddziały A,B i C. Później długo było stabilnie na poziomie dwóch oddziałów. Teraz wkraczają roczniki, gdzie jest już tylko jedna klasa. Na poziomie szóstoklasistów są formalnie dwie klasy ale można je spokojnie (z perspektywy organu prowadzącego) połączyć, bo jest ich zaledwie 30. Już dochodzę do sedna mojego wywodu. Przy takiej liczbie uczniów kilkoro słabych potrafi naprawdę namieszać w wynikach. W moich klasach (w których byłem wychowawcą) co roku ktoś się wyprowadzał (na ogół w poszukiwaniu pracy), na ogół były to dzieci, które można spokojnie nazwać co najmniej dobrymi (na pewno by poprawiały średnią). Rodziny nazwijmy je "trudne" generalnie nie wykazują tendencji do wybywania z Wapna.
Zatem jeśli spojrzymy na to, iż to w powiecie wągrowieckim (z największym w Polsce wskaźnikiem samobójstw na liczbę mieszkańców) jest największe bezrobocie w woj. wielkopolskim a w tym powiecie, największe bezrobocie jest w gminie Wapno, to dostaniemy troszeczkę inny obraz tej "porażki" na sprawdzianie szóstoklasistów.
Starczy tego pisania ... dzisiaj było uroczyste otwarcie nowej hali sportowej. Byłem tam, nawet występowałem ... ale jestem wrogiem takich imprez. Nie dość, że budowa przebiegała z przebojami, bo wybrana była najtańsza oferta a firma w trakcie budowy zwinęła żagle i w rezultacie wyszło drożej i dłużej. Nie dość, że gmina ma poważny deficyt finansowy (tak przynajmniej "ludzie gadają"), to zgodnie z polską tradycją ... na otwarcie ... trzeba się postawić ... i na to znajdą się pieniądze.
niedziela, 26 maja 2013
Bieg w Janowcu
Wczoraj padało ale dzisiaj było ok, może wiatr trochę za mocny ale generalnie warunki były dobre. Natomiast wynik ... trudno napisać. Gdy spojrzę kilka dni wstecz, to powinienem się cieszyć, bo obawiałem się złamania 55 minut. Natomiast 52:30, to trzy minuty za dużo (cały czas). Podczas biegu nie korzystałem z "wodopoju" (przynajmniej nie straciłem czasu), nie przeszedłem ani razu do marszu (to cieszy) ale z pewnością nie dałem z siebie wszystkiego. Cóż ... podobnie jak z szachami w Barcinie - niby dobrze, ale bez rewelacji. Pewnie przez te 5 kg, których niestety nie udało mi się zrzucić :)
niedziela, 19 maja 2013
Turniej w Barcinie
Wahałem się, czy jechać ale stwierdziłem, że trzeba trochę grać, aby nie wypaść z obiegu. Trzeba oddać, że turniej bardzo fajny! Przede wszystkim ze względu na warunki. Piękna hala, dużo miejsca. Rośnie konkurencja dla PITS, właściwie gdyby organizatorzy dodali w nazwie "Indywidualny", to byłby BITS :-) Formuła taka sama, czyli szwajcar 9-rundowy z czasem 10+5" (gdybym miał zegary elektroniczne, to w Wapnie też bym zrobił takie tempo). W ramach wpisowego był obiad (dwudaniowy w szkolnej stołówce) ale wpisowe wyższe, bo s-30 j-15. Ja w Wapnie nie mógłbym zrobić obiadu w stołówce, bo zabieram ze stołówki stoły na salę gry. Mieli też pamiątkowe gadżety przy wpisowym - breloczki, długopisy i smycze. Bufet mieli płatny, cóż jeśli Pepsi przestanie dawać napoje, to w Wapnie też trzeba będzie przejść na płatny. Stoliki do gry były ok, krzesła z NS (Maks ma takie w pokoju) solidne, wygodne. Sędziów było dwóch i raczej nie robili tego w czynie społecznym.
Wyniki były aktualizowane i tak powinno być!
Prawie się udało, do szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa w ostatniej partii. Słabszych spokojnie ogrywałem, raz nawet podstawiłem hetmana i też jeszcze wygrałem :-) Natomiast z mocniejszymi spokojnie przegrywałem: z IM Sieciechowiczem oddałem piona a on tylko upraszczał, z k+ Kukułą miałem najgorszą partię, tak się dałem podejść w tak podejrzanym debiucie, no zagrałem tragicznie, z k+ K. Jarochem grałem hiszpańską czarnymi i tu zrobiło się ciekawie, tam czegoś nie doliczyłem ale było ok.
Tylko ta ostatnia ... z juniorem z I ale rankingiem zbliżonym do mojego. Zagrał obronę francuską, przeszedłem do lepszej końcówki, wydawało mi się, że remis jest pewny ale pod koniec tej końcówki czegoś nie doliczyłem. Zostaliśmy ostatecznie on z królem i dwoma pionami ja z wieżą i jednak udało mu się dorobić, gdzieś zrobiłem błąd. Po wygraniu byłbym w pierwszej dziesiątce a tak 16. Tragedii nie ma ... ale 5 punktów to za mało. W tym turnieju wypadało zdobyć 6. Jakub zagrał dość dobrze, zdobył 3,5 pkt. wszystko z gry. Wygrał GM A.Maksimenko ze Żnina a drugi był zwycięzca z Wapna IM K. Chojnacki.
sobota, 18 maja 2013
Od dzisiaj jestem ... okularnikiem
Generalnie jeszcze widzę ale dzisiaj odebrałem i nosiłem moje pierwsze okulary -0,75. To niby nie jest dużo jednak różnica w odbiorze świata jest. Bez okularów, wszystko co jest dalej niż 2-3 metry było dla mnie widoczne ale nieostre. Dzięki okularom patrząc na mój ogródek widzę pojedyncze kwiaty i liście, bez ... były to tylko zarysy, żadnych szczegółów.
piątek, 17 maja 2013
Kolory i zapachy maja :-)
Miło jest pobiegać, miłe dla oka kolory. Cały rok czekam na kwitnący rzepak i zapach bzów. Taki miły czas trwa bardzo krótko. Trzeba się nim nacieszyć :) Nawet nie zabierałem zegarka na bieg, żeby się nie stresować :) Kilometrów trochę w tym tygodniu zrobiłem ... ale wagi nie udało się zrzucić ... niestety :)
--
Talk Talk
--
Talk Talk
wtorek, 14 maja 2013
Kontrgambit.pl zauważył "Szachistę" :-)
Bardzo miły akcent na koniec dnia :-) Przeglądając statystyki na YT zauważyłem wśród źródeł wyświetleń "Szachisty" kontrgambit.pl - bardzo sympatyczny blog, bardzo sympatyczny wpis o "Szachiście" ... i tak trzymać, i tak drobnymi kroczkami można budować SIŁĘ SZACHÓW w Polsce.
W szkole też poszło dość dobrze i zebranie rodziców też jakoś przeżyłem i pod wieczór jeszcze zdążyłem pobiec.
W niedzielę zamówiłem sobie okulary (znów poważny wydatek), chociaż teoretycznie jeszcze widzę, z bliska nawet całkiem dobrze ale już kilka metrów starczy, żeby obrazy traciły ostrość. Na drugiej stronie ulicy już nie poznam, czy ktoś się patrzy na mnie a czasami to nawet nie poznam kto to? Tak już czas założyć -0,75 :-)
Dzisiaj przeczytałem artykuł o zatrważającej szkodliwości dla oczów wszelkich LEDów tzn. żarówek i ekranów ... a ja otoczony ledami, wszędzie ledy ... wszystko jasne - to ledy wykończyły mi oczy.
sobota, 11 maja 2013
Biegam jak czołg ...
... tak ciężko i wolno. W końcu wygospodarowałem trochę czasu i przebiegłem moją testową dyszkę. Wyszło 57 minut :( Pierwszą piątkę miałem 29,5 czyli czyli ok. 5:55/km powrotna piątka była 27,5 czyli ok. 5:30/km Przy takich wynikach sukcesem będzie jeśli w Janowcu, za dwa tygodnie zejdę poniżej 55 min. a o 50 min., to mogę sobie pomarzyć. Z ciekawości wszedłem na wagę i 73,5 kg - wypadałoby przynajmniej 5 kg zrzucić na dobry początek.
Znalazłem kostkę Rubika ... potrzebowałem dwa dni (no kilka godzin ale wczoraj nie dałem rady) żeby ją ułożyć ... muszę sobie przypomnieć. Ściana i dwie warstwy ok ale dalej były problemy. Na szczęście jest internet.
niedziela, 5 maja 2013
Przypadki sędziowskie PITS
Później przeniosę sobie na stronę PITS-ów ale chwilowo zapiszę tutaj żeby nie zapomnieć. Praktycznie co roku zdarzają się jakieś trudne sytuacje na turnieju.
Przed dwoma laty w partii IM z Poznania z juniorem mistrzowi międzynarodowemu skończył się czas a juniorowi na szachownicy został król i dwa skoczki. IM żądał remisu z uwagi na brak materiału matującego, junior domagał się zwycięstwa z powodu przekroczenia czasu przez IM. Co zrobić? Uwierzyć doświadczonemu zawodnikowi? Skrzywdzić juniora, któremu udało się "dorwać skalp" mistrzowski? Na szczęście zachowałem olimpijski spokój (przynajmniej mam nadzieję, że tak wyglądało to z zewnątrz) i ... poprosiłem juniora o wskazanie drogi do własnej wygranej. Później po przeszukaniu internetu okazało się, że zdaniem doświadczonych sędziów tak właśnie powinienem postąpić (zawodnik samodzielnie powinien pokazać) tzn. poprosić o pokazanie serii zgodnych z przepisami ruchów, które doprowadzą do mata. Normalnie oczywiście dwoma skoczkami nie można zamatować ale okazuje się, że gdy przeciwnik pomoże to można doprowadzić do samomata. Junior pokazał jak w tej sytuacji można zrobić mata i ja przyznałem punkt juniorowi ale do czasu gdy nie znalazłem komentarza w internecie cały czas miałem w pamięci zarzuty IM, że przecież on nie dałby sobie mata zrobić. Dopiero jak znalazłem omawiany komentarz sprawa dała mi spokój.
W ubiegłym roku też była bardzo problematyczna sytuacja tym razem z nieprawidłowym posunięciem. Dokładnie nie pamiętam na czym polegała ... ale ostatecznie przyznałem rację zawodnikowi M. i w wyniku mojej decyzji zdobył punkt. Jednak pamiętam, że było "gorąco", emocje były duże a ja zakodowałem sobie, iż zawodnik M. jest specyficznym zawodnikiem.
W tym (2013 r.) ostatnia partia, w ostatniej rundzie, zawodnik M. gra z IM (który ma już ranking 2501, czyli normę na GM; kolega klubowy poprzedniego IM) ... słyszę kłótnię, udaję się na salę, gdzie już na mnie czekają ... gdy zobaczyłem, że chodzi o M. to już czułem, że "lekko" nie będzie. Zawodnik ma kłopoty z opanowaniem emocji jest dość "temperamentny" ... i oczekuje ode mnie (wręcz żąda), abym przyznał mu punkt, ponieważ IM-owi spadł czas pierwszemu i on już krzyknął "czas" ... ale IM chciał jeszcze dokończyć posunięcie i przełączył zegar i M. też spadł czas. M. domagał się zwycięstwa, bo gdy krzyczał "czas" to jego chorągiewka jeszcze wisiała a IM spadła. IM trzymał się wersji, że chciał dokończyć swoje posunięcie (a M. podobno mu przeszkadzał). Miałem wrażenie, iż M. kolejny raz ma zamiar na mnie "wymusić" werdykt. Pech chciał, że znów przy olimpijskim spokoju (na zewnątrz) wspomniałem, iż moim zdaniem M. gra trochę nie fair, (mając na uwadze jego uderzanie w zegar i bardzo ... "teatralną" grę). To stwierdzenie jeszcze bardziej rozsierdziło zawodnika M., który zaczął już na mnie krzyczeć, że go pomawiam itp. Nie chcąc przedłużać i eskalować konflikt, opierając się na obu opadniętych chorągiewkach zawyrokowałem remis. Co oczywiście bardzo zbulwersowało M. Kibice ... mieli niezły spektakl i może niektórzy trzymali nawet stronę M. ... Dla mnie pojawił się kolejny problem a do czasu aż nie uzyskam wyjaśnienia, które mnie zadowoli, będzie to za mną chodziło. Na szczęście długo nie musiałem szukać. Na stronie http://pzszach.pl/index.php?idm=4&idm2=125&idm3=187 znalazłem.
Myślę, że sprawa jest jasna ... gdyby M. nie był tak nerwowy i spokojnie wytrzymał do końca posunięcia IM, pozwolił mu wcisnąć zegar następnie zatrzymał zegar i zareklamował przekroczenie czasu przez IM wszystko było by OK - on miałby punkt, ja miałbym spokojne nerwy. Ja w każdym razie mam spokojne sumienie i spokojnie mogę się spotkać z M. ... ciekawe co będzie z jego strony?-
Przed chwilą dopiero (20:40) pojawiły się wyniki z Gniezna. Wygrał ... IM z Poznania, któremu nie poszczęściło się w Wapnie :)
piątek, 3 maja 2013
środa, 1 maja 2013
1-majowa wersja SZACHISTY
Oto nowy polski przebój szachowy :-)
Wersja video może ulec zmianie :-) ... może zostanie wykorzystane coś z XV PITS?
Wersja video może ulec zmianie :-) ... może zostanie wykorzystane coś z XV PITS?
niedziela, 28 kwietnia 2013
Wyleczyłem drukarkę wodą :)
Przygotowania do PITS trwają, od kilku lat wykorzystywałem do sędziowania turnieju prywatną drukarkę. Niestety się popsuła ale przy zakupie zestawu komputerowego dla Jakuba dostałem gratis drukarkę. Wystarczyło kupić tonery i ... rzeczywiście drukuje ale robi to w rekordowo wolnym tempie. Jedną kartkę drukuje kilka minut. Dlatego postanowiłem reanimować szkolną drukarkę laserową, którą otrzymała szkoła razem z pracownią w 2007 r. Od początku były z nią problemy, bo nie chciała "łapać" kartek, trzeba było je specjalnie dopychać a i tak był z tym problem. Dlatego prawie z niej nie korzystałem. Postanowiłem się jej jeszcze raz przyjrzeć i ... dostrzegłem że kartki są "zabierane przez taką niby gąbkę na obracającej się osi i to się właśnie ślizgało po kartce ... wtedy mnie oświeciło ... a gdyby to tworzywo zwilżyć? Nie mam tam łatwego dostępu ale wziąłem mokrą szmatkę i postarałem się pocierać tę "łapkę" i ... SENSACJA ... nie wiem, czy "łapka" spuchła, czy zmieniła współczynnik tarcia? W każdym razie nagle zaczęła pracować tzn. łapać kartki rewelacyjnie, ze 100% skutecznością a drukuje kartkę w kilka sekund. Ot takie genialne proste odkrycie.
-
Wziąłem do domu 3 stare popsute zegary szachowe. Nie wiem jak fachowo nazywają się elementy ale w jednym plastikowym radzieckim wyleciał taki mały metalowy kołeczek przytrzymujący koniec sprężyny. Na szczęście kołeczek był wewnątrz, koniec sprężyny udało się włożyć w otworek i zaklinować kołeczkiem i zegar ruszył. Do następnego plastikowego ledwo udało mi się dostać, tak miał zardzewiałe śrubki ale się udało jednak tam spustoszenie było tak wielkie, że nie byłem w stanie naprawić. Za to przeniosłem plastikowe pokrętło (często ich brakuje w tym modelu) do tego pierwszego, w którym jednego brakowało i tamten jest już kompletny. Trzeci zegar to jeszcze enerdowski, drewniany Garde. W świetnym stanie tylko jeden zegar po kilku sekundach przestaje chodzić. Nic szczególnego nie wykryłem ale mam pewne podejrzenia ... muszę tylko znaleźć WD40 :-)
piątek, 26 kwietnia 2013
Interkl@sa doceniła moje filmiki :)
Wreszcie coś wygrałem ... :-) nie wiem czy ten link http://www.interklasa.pl/portal/index/strony?mainSP=nowosci&mainSRV=interklasa&page=main&action=news&pn_oid=347392 będzie zawsze działać więc zrobiłem sobie zrzut ekranowy :)
-
E-mail przyszedł przed chwilą :)
-
Jeszcze chwilę wcześniej przyszedł miły e-mail od GM Jacka Tomczaka, który chciałby przyjechać do Wapna ... ale nie ma jak. Wstawiłem odpowiedni komentarz, zobaczymy ... może coś wykombinujemy :)
-
E-mail przyszedł przed chwilą :)
-
Jeszcze chwilę wcześniej przyszedł miły e-mail od GM Jacka Tomczaka, który chciałby przyjechać do Wapna ... ale nie ma jak. Wstawiłem odpowiedni komentarz, zobaczymy ... może coś wykombinujemy :)
wtorek, 23 kwietnia 2013
Złota Wieża - finał woj. wielkopolskiego 2013
Wielu internautów trafia na mojego bloga w poszukiwaniu informacji o "Złotej Wieży" ... w tym roku finał woj. wielkopolskiego odbędzie się w Łeknie (koło Wągrowca) 27 kwietnia 2013 r. o godz. 10-ej.
Swoją drogą ... ja też mam tam grać ...
Przy okazji link do turniei w okolicy, w tym czasie
-
Gdyby ktoś chciał zobaczyć zdjęcia Anity Sydow :-) link
Swoją drogą ... ja też mam tam grać ...
Przy okazji link do turniei w okolicy, w tym czasie
-
Gdyby ktoś chciał zobaczyć zdjęcia Anity Sydow :-) link
sobota, 20 kwietnia 2013
Teraz tylko turniej
Najbliższe dwa tygodnie poświęcam na pracę przy 15 PITS :)
Zamachowcami w Bostonie byli czeczeńscy bracia, ... fanatycy.
Dzisiaj rano przebiegłem sobie, moją "normalną" dyszkę ... i czas niezbyt zachwycający 58 minut. Czeka mnie dużo pracy, aby zejść poniżej 50 minut. Nie biegłem jednak na wynik a raczej rekreacyjnie. Do biegu w Janowcu jeszcze ponad miesiąc.
Wczoraj poznaniacy (przynajmniej na chessbombie) grali koło siebie. Marcin Szeląg wygrał swoją partię a Jacek Tomczak i Klaudiusz Urban nie potrafili docisnąć i mimo lepszych przeważnie pozycji tylko zremisowali. Takie już są te nasze wielkopolskie szachy, niby dobre ale jeszcze nie bardzo dobre. Na stronie WZSZach czytałem, że Mikołaj Tomczak, z którym grałem w Trzciance zdobył złoty medal na ... Gier Umysłowych, ale ja pamiętam że w partii ze mną niczym mnie nie zachwycił - grał szybko i prosto licząc tylko na mój błąd. Wracając do MP, to już żaden z Wielkopolan nie załapie się na medal. Ciekawe zatem, czy będzie im się chciało przyjechać do Wapna?
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Bomby w Bostonie
Miałem pisać o mojej nadwadze a tu patrzę - informacje o wybuchach
w Bostonie na mecie najstarszego nowożytnego maratonu.
http://wiadomosci.wp.pl/martykul.html?kat=1356&wid=15496901
Nie są chwilowo znane żadne szczegóły ale nie ma to znaczenia, czy islamiści,
czy Koreańczycy, źle się dzieje.
-
Na MP - zawodnicy Baszty Żnin szybko skończyli pokojowo swoją partię,
obaj pewnie nie odegrają głównych ról w tym finale dlatego każde pół punktu jest
dla nich cenne - rozumiem ale nie popieram.
Jacek Tomczak przycisnął Mateusza Bartla i ... Też skończyło się remisem.
To tak na szybko.
-
Rzeczywiście po zimie zostało mi przynajmniej 5 kg za dużo
i muszę je w miarę szybko zgubić.
-
Na głowie mam już tylko PITS, tzn. moje myśli przeskakują tylko ...
kiedy pisać, kiedy jechać, gdzie zamawiać, do kogo jeszcze uderzać?
Teraz czas iść spać ... o Bostonie poczytam rano ... atakować sportowców,
no tak - masowa impreza, tłumy ludzi ...
w Bostonie na mecie najstarszego nowożytnego maratonu.
http://wiadomosci.wp.pl/martykul.html?kat=1356&wid=15496901
Nie są chwilowo znane żadne szczegóły ale nie ma to znaczenia, czy islamiści,
czy Koreańczycy, źle się dzieje.
-
Na MP - zawodnicy Baszty Żnin szybko skończyli pokojowo swoją partię,
obaj pewnie nie odegrają głównych ról w tym finale dlatego każde pół punktu jest
dla nich cenne - rozumiem ale nie popieram.
Jacek Tomczak przycisnął Mateusza Bartla i ... Też skończyło się remisem.
To tak na szybko.
-
Rzeczywiście po zimie zostało mi przynajmniej 5 kg za dużo
i muszę je w miarę szybko zgubić.
-
Na głowie mam już tylko PITS, tzn. moje myśli przeskakują tylko ...
kiedy pisać, kiedy jechać, gdzie zamawiać, do kogo jeszcze uderzać?
Teraz czas iść spać ... o Bostonie poczytam rano ... atakować sportowców,
no tak - masowa impreza, tłumy ludzi ...
sobota, 13 kwietnia 2013
Mistrzostwa Polski 2013 ruszyły!
Na stronie www.imp2013.pl można przejść do transmisji, która ... mogłaby być lepsza. Na chessbomb.com jest taka jaką wolę ale nie była kompletna. Jednak mniejsza z tym.
Na pierwszej szachownicy niespodzianka Jan Krzysztof Duda wygrywa w pierwszej rundzie z Grzegorzem Gajewskim. Inny junior Kacper Drozdowski, którego znam z chess.com, gdzie jesteśmy adminami Team Poland ogrywa Tomasza Markowskiego w 30 posunięciach - brawo! Wielokrotny uczestnik PITS - Marcin Szeląg remisuje z wielokrotnym Mistrzem Polski Mateuszem Bartlem i to z pozycji siły. Bardzo długo grają inni bywalcy PITSa: Jacek Tomczak i Klaudiusz Urban.
-
Trzeba się ostro zabrać do pracy przy XV PITS :) zostało już tylko 20 dni.
Dzisiaj zrobiłem tam (na blogu XV PITS) 2 nowe wpisy :)
Na pierwszej szachownicy niespodzianka Jan Krzysztof Duda wygrywa w pierwszej rundzie z Grzegorzem Gajewskim. Inny junior Kacper Drozdowski, którego znam z chess.com, gdzie jesteśmy adminami Team Poland ogrywa Tomasza Markowskiego w 30 posunięciach - brawo! Wielokrotny uczestnik PITS - Marcin Szeląg remisuje z wielokrotnym Mistrzem Polski Mateuszem Bartlem i to z pozycji siły. Bardzo długo grają inni bywalcy PITSa: Jacek Tomczak i Klaudiusz Urban.
-
Trzeba się ostro zabrać do pracy przy XV PITS :) zostało już tylko 20 dni.
Dzisiaj zrobiłem tam (na blogu XV PITS) 2 nowe wpisy :)
sobota, 6 kwietnia 2013
Dwa słówka na temat zdrówka
Tak nazywa się konkurs recytatorski, który corocznie odbywa się w mojej szkole. Jednak nie o nim chcę napisać. W poprzednim tygodniu była wizyta u stomatologa - ja 100 zł, Ewa 100 zł. Za dwa tygodnie będzie kolejna wizyta, znów będzie 200 zł. Ot tak gość uprościł stawkę, przy czym uważam że jest naprawdę dobry i w sumie tani, w porównaniu do konkurencji. Jakub niedawno był na basenie i ucho mu się zatkało. Lekarz rodzinny nie potrafił pomóc, odesłał do laryngologa. Na noralną wizytę trzeba by kilka tygodni poczekać. Na początek kupiliśmy krople, dwadzieścia kilka zł, niestety nie pomogły. Wczoraj wizyta prywatna w Wągrowcu, przejazd dwa razy 25 km, koszt wizyty 60 zł do tego leki z recepty 32 zł. Dwie godziny czekania, z benzyną razem grubo ponad 100 zł. W środę była jeszcze wizyta, też w Wągrowcu, prywatnie, wizyta Maksa u okulisty - koszt 80 zł. Zatem w tym krótkim okresie, z benzyną, ponad pół tysiąca. Cały czas wizyty Jakuba u pani alergolog, jedna 80 zł. Tak, taka jest proza życia - niedawno rozliczałem PIT - na fundusz zdrowotny, razem z Ewą przekazaliśmy ponad 6 i pół tysiąca (!!!). Z tamtych pieniędzy mamy tylko wizyty u lekarza rodzinnego, który przy przeziębieniach wyśle do apteki a w innych przypadkach wysyła do specjalisty, gdzie my i tak jedziemy prywatnie, bo czekanie mija się z celem. Moja mama wydaje grube pieniądze na leczenie kolana, które i tak ją dalej boli. Za każdą wizytę płaci ponad sto zł, przekazała już kopertę na konto operacji, której termin i tak jest enigmatyczny i cały czas odsuwany w czasie. Wypróbowała już wszystkie tabletki, maści zastrzyki, środki przeciwbólowe. Wydała naprawdę duże pieniądze a kolano jak bolało, tak boli. Tak to wygląda służba zdrowia w naszym kraju. Dlatego uważam podobnie jak JKM - rozwiązać ten NFZ, sprywatyzować służbę zdrowia i powinno być lepiej, bo "czy ktoś widział konia wręczjącego łapówkę weterynarzowi?" a jakoś w weterynarii nie słychać o aferach i nikt nie narzeka.
To jeszcze trochę o edukacji. Pokazałem Ewie kolejny filmik z mojej lekcji z gimnazjalistami i była załamana (ich arogancją i bezczelnością). To trzeba przeżyć - taki kontakt z "gimbazą"! Łatwo się o tym mówi zza biurka, jako urzędnik. Co z tego, że nawet większość będzie do zniesienia. Wystarczy kilkoro "na fazie" i "jest jazda". Dlatego, mimo iż pracuję w publicznej szkole, uważam że szkolnictwo też należałoby sprywatyzować. Darmowa mogłaby być szkoła podstawowa, gdzie dzieci nauczyłyby się czytać, pisać i liczyć (tak w skrócie) a dalej albo idziesz się uczyć zawodu (i płacisz własną pracą za naukę) albo idziesz do płatnej szkoły "ogólnokształcącej" i płacisz i wymagasz i dostosowujesz się do pewnych zasad albo np. się nie dostosowujesz i wylatujesz. Jak masz pieniądze to idziesz do innej szkoły, bo cię stać. Jak jesteś biedny, to się uczysz jak szalony, aby ewentualnie załapać się na jakieś stypendium (to tak, aby nie zamykać drogi zdolnym a biednym). Mógłbym o tym temacie jeszcze wiele pisać. Teraz sobie sygnalizuję, aby móc w przyszłości się odwołać. Życie nas uczy - JKM może spokojnie się odwoływać do swoich wypowiedzi/wystąpień sprzed dwudziestu lat. Natomiast inni politycy co innego mówią na początku kadencji, później mają już poglądy zupełnie inne. Co innego mówią, co innego czynią.
To jeszcze trochę o edukacji. Pokazałem Ewie kolejny filmik z mojej lekcji z gimnazjalistami i była załamana (ich arogancją i bezczelnością). To trzeba przeżyć - taki kontakt z "gimbazą"! Łatwo się o tym mówi zza biurka, jako urzędnik. Co z tego, że nawet większość będzie do zniesienia. Wystarczy kilkoro "na fazie" i "jest jazda". Dlatego, mimo iż pracuję w publicznej szkole, uważam że szkolnictwo też należałoby sprywatyzować. Darmowa mogłaby być szkoła podstawowa, gdzie dzieci nauczyłyby się czytać, pisać i liczyć (tak w skrócie) a dalej albo idziesz się uczyć zawodu (i płacisz własną pracą za naukę) albo idziesz do płatnej szkoły "ogólnokształcącej" i płacisz i wymagasz i dostosowujesz się do pewnych zasad albo np. się nie dostosowujesz i wylatujesz. Jak masz pieniądze to idziesz do innej szkoły, bo cię stać. Jak jesteś biedny, to się uczysz jak szalony, aby ewentualnie załapać się na jakieś stypendium (to tak, aby nie zamykać drogi zdolnym a biednym). Mógłbym o tym temacie jeszcze wiele pisać. Teraz sobie sygnalizuję, aby móc w przyszłości się odwołać. Życie nas uczy - JKM może spokojnie się odwoływać do swoich wypowiedzi/wystąpień sprzed dwudziestu lat. Natomiast inni politycy co innego mówią na początku kadencji, później mają już poglądy zupełnie inne. Co innego mówią, co innego czynią.
środa, 3 kwietnia 2013
Bieganie czas zacząć
Były święta, był Turniej Kandydatów, jest zimno i nieprzyjemnie ale ... to już kwiecień. W poniedziałek zrobiłem 7 km, dzisiaj 6 km. Muszę powoli nadrabiać zaległości. Trochę mniej biegania i spodnie zrobiły się ciasne.
Przygotowałem już projekty pucharów na PITS.
Jutro sprawdzian szóstoklasistów, pierwotnie zawisła w pokoju rozpiska, z której wynikało, że zostanę sobie w domu i będę do dyspozycji. Przy wyjeździe ze szkoły okazało się, że muszę pojawić się już w trakcie sprawdzianu na dyżur i mam lekcje aż do 15.15 czyli gorzej niż miałbym normalnie. Normalnie mobbing "z deszczu ... w przerębel" (zapisuję sobie, bo może się kiedyś przydać jako argument).
Na zakończenie jeszcze miły akcent - chociaż oglądalność filmików na YT spadła poniżej 5000 miesięcznie (okres świąteczny), to nadal pojawiają się miłe komentarze :)
Przygotowałem już projekty pucharów na PITS.
Jutro sprawdzian szóstoklasistów, pierwotnie zawisła w pokoju rozpiska, z której wynikało, że zostanę sobie w domu i będę do dyspozycji. Przy wyjeździe ze szkoły okazało się, że muszę pojawić się już w trakcie sprawdzianu na dyżur i mam lekcje aż do 15.15 czyli gorzej niż miałbym normalnie. Normalnie mobbing "z deszczu ... w przerębel" (zapisuję sobie, bo może się kiedyś przydać jako argument).
Na zakończenie jeszcze miły akcent - chociaż oglądalność filmików na YT spadła poniżej 5000 miesięcznie (okres świąteczny), to nadal pojawiają się miłe komentarze :)
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)







