... przemyśleć można spraw wiele. Dzień zacząłem od udziału w egzaminie zawodowym, jako członek komisji egzaminacyjnej. Praca polegała na ... siedzeniu i patrzeniu przez okno (przez prawie 3 godziny). Za oknem kilka sosen i widok na chodnik od ulicy do szkoły. Ponura pogoda, dość gęsta mgła, temperatura w okolicach zera, brudny, topniejący śnieg. W czasie przerw młodzież wychodziła ze szkoły zapalić papierosy i to mnie tak trochę skłoniło do refleksji (jako nauczyciela). Sam też kiedyś kilka lat paliłem papierosy i to był ... taki trochę "słaby" w moim życiu. Jednak człowiek tracił zdrowie i pieniądze, a jednak wybierał taką drogę. Jak to możliwe? Zabrakło czegoś? Pewnie gdybym był w "zdrowym" otoczeniu, miał coś ciekawego do roboty, miał w swoim otoczeniu innych aktywnych, zdrowych, ciekawych znajomych, to nie byłoby takiego problemu. Z pewnością nie powinno się takich ludzi tępić. Trzeba do nich "wyjść" i pokazać alternatywne życie - bez używek, aktywne, ze sportem, z nauką, z kulturą. Jednak - kto to zrobi? Ja?
Ta poranna refleksja dobrze "ustawiła" dzień. Po egzaminie miałem jeszcze czas załatwić parę spraw. Później znalazłem jeszcze zaginione klucze. Okazało się, że w kieszeni marynarki była mała dziura i klucze przedostały się pod podszewkę, ale były w marynarce i to (znalezienie tych kluczy) już poprawiło mi nastrój. Bo tak to jest "jak nie idzie", to człowiekowi się odechciewa, a "jak idzie", to już zupełnie inna "śpiewka" - wszystko staje się proste, wszystko staje się możliwe.
To był ... dobry dzień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz