wtorek, 21 sierpnia 2012

Pół miliona wyświetleń filmów na spryciarze.pl :)

W końcu się doczekałem, pół miliona stuknęło :) To już jest wynik. Na youtube ogłoszono nowy konkurs Google (nextup), który generalnie bardzo by mi pasował ale ... na dzień 17-go sierpnia kanał musiał mieć 5000-100000 subskrybentów a ja mam 30. Przy czym na filmie reklamowym było chyba od 5-100000 ale w tekście regulaminu jest 5000, szczerze mówiąc to trochę dużo. Nawet taki kanał jak DKA ma ok. 4000, czyli się nie łapie. Trzeba by się naprawdę mocno zareklamować, żeby przekroczyć te minimum 5000. Cały czas na kanale, w zakładce "zarobki" ma 0 $ 
Zatem z filmów szachowych, to bym nie wyżył :)

niedziela, 19 sierpnia 2012

44 "Lato na Pałukach"

Do tego turnieju nie mam szczęścia. Zjawiło się 36 szachistek i szachistów, generalnie "stara gwardia". W tym wielu uczestników turnieju w Szubinie. Rozstawiony zostałem na początku drugiej połówki, dzięki czemu już w pierwszej rundzie grałem na pierwszej szachownicy z Pawłem Jarochem. Zagrał obronę francuską, ja wykorzystałem moje doświadczenia z partii z T. Żebrackim i ... poszło ładnie, równa partia, nawet lepszy czas. Tylko za szybko zdecydowałem się na wymianę hetmanów i jego dwa gońce na moje dwa skoczki zaczęły lepiej grać ale partia wzbudziła zainteresowanie. Druga partia z juniorem, spokojnie go wypunktowałem. Trzecia partia z Szopierajem, przegrana bez historii. Czwarta z zawodnikiem z Rogoźna, poszedł na partię włoską i pięknie ją rozegrałem, gdy zszedł z głównego wariantu już czułem, że będzie dobrze ostatecznie poświęciłem nawet wieżę ale uzyskałem atak bez szans na obronę - podobała mi się ta partia. Piąta partia z Adrianem przybylski, który absolutnie mi leży, podkusił mnie na ofiarę figury za atak ale niż z tego atakuje wyszł, później poświęciłem jeszcze jedną figurę ale dwie lekkie figury to jednak więcej niż cztery pionu i przegrałem. W szóstej partii znów niewygodny przeciwnik w niewygodnych debiucie (bodajże Belka) i było nawet nieźle ale wymyśliłem wzięcie piona, tylko nie zauważyłem wtrąconego szachami (a było już równo) i kolejna katastrofa.. Następna partia z juniorem - była znów śliczna  - atak na króla, w normalnej partii bym to wykończył ale ....  zostały mi z 3 minuty, nie znalazłem mata i musiałem zadowolić się wiecznym szachem. Ostatnia runda z juniorką, Zuzanną Szeląg, czułem że będzie ciężko, bo ona się bardzo rozwija. Obrona dwóch skoczków czarnymi, czyli inicjatywa za piona ale grała spokojnie pewnie. Ja traciłem czas. Gdy w końcu doszło do odrobienie piona i lepszej końcówki wieżowiec zostało mi półtorej minuty. To pewnie było do wygrania ale zaprponowałem remis, przyjęła. Ostatecznie 4 punkty, to poniżej 50% niestety. Jakub zdobył dwa punkty ale z gry. Świetnie zagrał Przemek Sydowa, który zdobył 6,5 punkta! Mam nadzieję, że do Mistrzostw Powiatu, trochę poprawię swoją grę w piętnastkach. Smutna informacja, to dowiedziałem się, że dwa miesiące temu odszedł Edziu Wodnicki, miał 71 lat.
---
O dziwo, w poniedziałek pojawiły się wyniki w internecie :)
http://www.chessarbiter.com/turnieje/2012/ti_3282/index.html
---
Teraz jeszcze mi się przypomniało, że miałem sobie robić zapisy partii, przynajmniej debiutu. To byłby niezły materiał szkoleniowy :) ale oczywiście zapomniałem.

piątek, 17 sierpnia 2012

Nowy stary rower

Kupiłem na Allegro używany rower z Holandii za 500 zł. Trochę zachęciło mnie logo firmy Union - takie trochę szachowe - czarny koń :) Pierwsza przejażdżka i ... jest super - jest bardzo wygodny i śmiga, że hej. Będzie szansa, aby poćwiczyć mięśnie nóg bez obciążania stawów :) Dlaczego Polska nie robi takich rowerów (porządnych)? Chociaż przypomniało mi się, że trzydzieści (31?) lat temu, właśnie w Szubinie (!), gdzie był sklep firmowy Rometu (fabryki z Kowalewa) udało mi się namówić ojca na zakup dameczki, odrzutu z eksportu do Kanady (na kartonie było napisane, że miał jechać do Kanady). To był naprawdę dobry rower, jak na polskie warunki to świetny - też miał węższe opony miał bagażnik i przerzutki i był ładny. Długo mi służył i dobrze - był taki tydzień, gdy zrobiłem nim ponad 500 km! Lubiłem nim jeździć - trenowałem właśnie jeżdżąc do Szubina. Przy czym zakładałem, że pokonuję 40 km a teraz widzę, iż w rzeczywistości do tego miejsca było 35 km. Tak to już jest, że człowiek lubi się dowartościować :) W każdym razie myślę, że zrobiłem obecnie dobry zakup.

środa, 15 sierpnia 2012

10 km w 49:53 :)

Musiałem ... wyładować tę porażkę szachową. Było niemal bezwietrznie, pochmurnie, zacząłem dobrze i potem tylko utrzymać tempo. W porównaniu do poniedziałku urwałem tylko dwie sekundy, w tej chwili wydaje mi się, iż stać mnie na urwanie jeszcze 20 sekund (to tylko 2 sekundy na kilometrze). Nie jest to jednak proste ... i trzeba to zrobić przede wszystkim w głowie, tzn. przekonać się wewnętrznie do zwiększenia wysiłku w celu osiągnięcia celu. (tak jak i w szachach)
-
Wrzuciłem na komputer moją dzisiejszą partię z Kroczką i nie robiliśmy błędów. Otrzymałem lekko lepszą, z pewnością niedokładnością było końcowe zagranie pionem na b4, które wręcz wymuszało wymianę wież, zamiast tego pewnie należało zagrać e4, które przy jego odsłoniętym królu a moim ukrytym utrzymywało napięcie ...  i dawało szansę przeciwnikowi na wykonanie kolejnej niedokładności i wtedy można by jeszcze przycisnąć ... ale teraz to już za późno :)

Podsumowanie Mistrzostw KP

Obawy okazały się uzasadnione - nie udało mi się wygrać ostatniej partii, tylko remis. Wygrana dawała 9 miejsce, remis zepchnął mnie aż na 14. Zagrałem tak jak zapowiadałem, spokojnie. Przez moment ok. 20 posunięcia wydawało mi się, że mam już wygraną ale zrobiła się końcówka hetmańska, co prawda z pionem więcej ale bardzo ryzykowna. Podsumowując: nie udało się zrealizować planu (pierwsza dziesiątka), zdobyłem 50% (trochę mało), jedyny zysk to ... trzecia klasa sportowa i lekki zysk rankingowy. Prawda jest taka, że ... nie mam "instynktu zwycięzcy", nie potrafię cisnąć aż do końca, satysfakcjonuje mnie brak porażki, to trochę za mało, by osiągać wyniki. Podejrzewam, że aby rzeczywiście podnieść poziom sportowy, musiałbym grać w ciągu roku w pięciu takich turniejach, na pewno turniej mi się przydał. Gra z przeciwnikiem z krwi i kości, to jednak coś lepszego, niż gra przez internet ...  I to jeszcze nie wiadomo, czy z człowiekiem (czy z komputerem).Dzięki dodadawanemu czasowa udało mi się uniknąć niedoczasów. Żal trochę, że nie wykorzystałem szansy z T.Żebrackim i zbyt pochopnie zagraliśmy ze Śliwickim i Maksymienko. Szkoda, że partia z Lechem wypadła akurat wtedy gdy mi się spieszyło do domu, bo to był przeciwnik do ograna. Turniej "dojazdowych" ma swoje zalety ale pewnie dla wyniku lepiej byłoby wyjechać i żyć tylko szachami, tak jak np.  W Obrze. Na chwilę obecną najbliższy mój turniej szachów klasycznych, to będzie prawdopodobnie Obra ale dopiero w ferie zimowe 2013, dobrze by było, aby tam wprowadzili dodawanym czas. Za 4 dni turniej w Wągrowcu "Lato na Pałukach", może uda mi się przekonać Ewę?

wtorek, 14 sierpnia 2012

Jestem sportowcem

Po dzisiejszej rundzie zdobyłem trzecią klasę sportową, jestem sportowcem! Kojarzenia ósmej rundy pojawiły się bardzo późno, ok. 23-ej. Okazało się, że zagram z kandydatem Markiem Olszewskim, który wczoraj wygrał turniej blitza (3'+2") wyprzedzając między innymi dwóch IM. Dużo myślałem przed tą partią, za dużo. Próbowałem się wyłączyć i zająć się czym innym ale myśl o partii wracała natrętnie. Wiedziałem, że to niedobrze ale nie mogłem sobie poradzić. Nie czułem się idealnie, byłem zestresowany. Dwa lata temu, też na Mistrzostwach KP, grałem już z Markiem Olszewskim partię szachów klasycznych (w pierwszej rundzie) ale wtedy było tempo bez dodawanego czasu. Właściwie uzyskałem wtedy wygraną pozycję ale miałem tylko 3-4 minuty do końca i bałem się, że przegram na czas (przy dodawanym czasie na pewno grałbym). Pół godziny przed rundą czekaliśmy na otwarcie DK i podszedł do mnie i rozmawialiśmy. Podejrzewam, że był przekonany, iż łatwo wygra.  W debiucie osiągnął lepszą, aktywniejszą pozycję ale w odpowiednim momencie zauważyłem kontrę, porobiłem wymiany figur i zostałem z pionem więcej. Mieliśmy po dwie wieże i różnopolowe gońce, zatem zaproponowałem remis. Nie przyjął, po wymianie wież jeszcze raz zapropnowałem i znów odrzucił. Jednak udało mi się znaleźć taką kontrę, że zdobyłem jeszcze jednego piona i wymieniłem wieże i już remis stał się nieodwołalny. Jutro ostatnia runda, teoretycznie trafiłam na zawodnika/juniora z najniższym rankingiem ale widziałem jego partie i ciężko będzie wygrać. Wiem, że gra sycylijską ale ten wariant niezbyt mi się podoba. Wariant zamknięty grałem z Młodzińską i może się przygotować, dlatego dzisiaj jestem nastawiony grać jakieś otwarcie nieregularnie z gatunku Reti/angielska i spróbować go gdzieś złapać na niedokładności. Jeśli uda się wygrać, to jest duża szansa zrealizować plany i wylądowaćw pierwszej dziesiątce.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

10 km w 49:55 :)

W szachach dzień pauzy a w biegach chciałem zrobić dzisiaj 20 km ale dosyć dobrze biegło mi się pierwszy kilometr i postanowiłem spróbować utrzymać tempo. Słońce było znośne, raczej za chmurami, temperatura poniżej 20 stopni, zauważyłem, że kończyć będę z wiatrem, czyli warunki były sprzyjające. Postanowiłem zrobić tylko 10 km ale za to szybko. Udało się, 49:55, to pierwsze zejście w tym roku poniżej 50 minut na 10 km :) Łatwo nie było, musiałem cały czas się mobilizować ale opłaciło się, jest satysfakcja!

niedziela, 12 sierpnia 2012

Po półmetku Mistrzostw KP

Niestety, przegrałem piątą partię, z juniorem T.Żebrackim. Wiedziałem, że zagra obronę francuską i nawet sobie przypomniałem warianty, chociaż do końca nie mogłem się zdecydować, który wariant wybrać. Ostatecznie poszedłem w strukturę Nimsowitsha ale tak sobie ją zapamiętałem, że ... nie wykorzystałem szansy i zamiast w 15. posunięciu zagrać Hf3 i wygrać piona, to zamknąłem pozycję posunięciem f4 . Z pionem więcej miałbym duże szanse a tak męczyłem ponad 60 posunięć i wycisnął mnie ale było ciekawie i adrenalina mocno podskoczyła. Po partii czułem właśnie taki stan jaki powinien być przy każdej partii, taki wyższy stan świadomości. Obserwowałem jeszcze na sali dwie partie, w których grali IM i obaj mieli przegrane partie z jedynkami ale chciałem to zobaczyć do końca. Ojciec mojego pogromcy miał z białoruskim mistrzem skoczka i gońca przeciw wieży, kiepski czas ale chciał wygrać i ... podstawił gońca za darmo i przegrał. W drugiej partii, w krytycznej sytuacji znalazł się K.Żołnierowicz, normalny szachista by się poddał ale on grał i wymyślił pułapkę, ustawił króla w narożniku i udało mu się zrobić "wściekłą" wieżę i uratował jeszcze pól punktu. Jednak najważniejsze, że wtedy byłem właśnie w takim stanie, w jakim chciałbym rozgrywać swoje partie tzn. spokój i pełna jasność ... ale jak to osiągnąć? Myślałem, że po porażce będę pauzować i przyjadę sobie do domu a jednak dostałem szansę. Dostałem zawodnika, z którym normalnie bym walczył ale ... jednak, po dzisiątym posunięciu zapropnowałem kontrolnie remis a przeciwnik zgodził się natychmiast. Zdążyłem jeszcze na imieniny ... ale czasami mogę jutro pauzować.
-
Dopisane w poniedziałek - tak jak się spodziewałem ... pauzuję, ale w klasyfikacji jestem obecnie na 8 (!) miejscu, jednak szkoda że są te pauzy.

sobota, 11 sierpnia 2012

Przed półmetkiem Mistrzostw KP

Ostatecznie wystartowało tylko 19 zawodników (w tym jedna kobieta), ja z numerem 17, czyli trzeci od końca. W takim przypadku zakończenie turnieju w pierwszej dziesiątce nabiera nowego znaczenia. Jestem po czterech rundach, wszystkie grałem na ostatniej desce, z tego 3 czarnymi i ... chyba udało mi się odbić od tego dna. Pierwsza partia z juniorem Śliwickim (Elo1994) gambit szkocki czarnymi, udało mi się równo przejść przez debiut i dopiero gdy wydawało mi się, że przejmę inicjatywę, to właśnie ją straciłem. Walczyłem jeszcze trochę ale właśnie ten "aktywny" ruch mnie zgubił i akurat tej właściwej odpowiedzi nie zauważyłem. Druga partia z jedyną kobietą ale I+ z Elo>1900 Ireną Młodzińską, białymi - na e4 zagrała c5  a ja wybrałem wariant zamknięty, szło cały czas równo bez błędów (sprawdzałem na kompie) ostatecznie uzyskałem ciut lepszą pozycję ale bałem się zaryzykować i całe szczęście, wszelkie ostre warianty były przegrywające, komputer pokazywał jedynie zachowawcze wyczekujące posunięcia, kto by się wychylił, ten by przegrał a nie chciałem żerować na czasie ( miałem lepszy). Zatem remis był sprawiedliwym rozwiązaniem. Trzecia runda z Andrejem Maksimenko Jr. czarnymi zdecydowałem się na obronę Caro-Kann, nie przyjął bicia Sf6, partia rozwijała się spokojnie, proponowałem remis ... i w końcu uzyskałem lepszą pozycję i ... straciłem piona i zrobiła się gorsza ale odrobiłem tego piona i znów się wyrównało, ustawiłem blokadę a on chciał grać na wygraną ale znalazłem taki motyw, że nie miał szans a czas miał kiepski i w końcu zgodził się na remis. Czwarta partia z Piotrem Szybowiczem też Elo>1900 po 10 posunięciach proponuję strategiczny remis, aby nie pauzować jutro, on jest niby gotów ale się pyta, czy mi bardzo zależy, ja ... powiedziałem, że teoretycznie dzisiaj ok, no to zdecydował się grać. Mało tego zdecydował się na wątpliwą ofiarę i ... wygrałem. Jutro gram z juniorem T. Żebrackim - właściwie po zwycięstwie z Szybowiczem, każdy wynik może okazać się dobry. Nawet jeśli przegram, to pewnie będę pauzować w rundzie popołudniowej i będę mógł być na imieninach Maksa.
Pierwsza partia z Śliwickim (fot. P. Szybowicz)

wtorek, 7 sierpnia 2012

Pierwsza 20-ka w 1:50 :)

Pierwsza w tym sezonie oczywiście. W końcu za miesiąc półmaraton w Pile a za dwa maraton w Poznaniu a ja jeszcze nie zacząłem biegać dłuższych dystansów. Było ... nieźle, pierwsza dyszkę w 55 minut i druga tak samo (20 sek. więcej). Trochę mocno wiało, połowę trasy w plecy a połowę w twarz. Nie było problemów ale przypomniało mi się, że już przy takich dystansach warto się posmarować wazeliną, żeby uniknąć obtarć ale udało się. Wypróbowałem koszulkę od Humperta (rowerową) i jestem zadowolony - te kieszenie  z tyłu przydadzą się na żele. Do tej pory musiałem kombinować a ta koszulka rozwiąże mi problem. Od czwartku turniej w Szubinie, w tej chwili 26 zawodników, ja 18-ty na liście. Myślę, że miejsce w pierwszej dziesiątce powinno mnie satysfakcjonować, chociaż oczywiście trzeba chcieć wygrać :)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Obóz kondycyjny w Karpaczu :)

Wczoraj wróciliśmy z Karpacza. Cztery dni bez szachów i bez biegania. W czwartek zaczyna się najważniejszy dla mnie turniej szachowy w tym roku, za miesiąc półmaraton w Pile. Generalnie drogo i jak zwykle po letnich wczasach z ulgą wróciłem do domu.

sobota, 28 lipca 2012

Upały

W ubiegłym roku, w lipcu przebiegłem ... 250 km, w tym roku ledwie przekroczę 100. Tydzień siedzę już w Polsce ... ale upały mnie dobijają. Nie lubię upałów. Mało zrobiłem przez ten tydzień - tylko załatwiłem pobyt w Karpaczu i trochę się do tego wyjazdu przygotowałem. Jednak szachowo i biegowo stoję w miejscu. Kukurydza urosła sąsiadowi niesamowicie. Teść zrobił metalową bramkę dzieciakom na działce. Dowiedziałem się jeszcze, że w nowym roku szkolnym "przejmę" klasy Iwony N., czyli będę miał trochę matematyki w gimnazjum, natomiast moje informatyki z podstawówki przejmie Radosław P.

piątek, 20 lipca 2012

Znów w Niemczech

Tego wyjazdu nie miało  już być a jednak się skusiłem a może zmusiło mnie życie. Byłem tu od 2 lipca, w nocy wracam do Polski. Myślałem, że uda mi się więcej zrobić szachowo i biegowo ale niestety łatwo nie jest. W pokoju mieszkałem z Markiem J. - ten gość po 12-godzinnej pracy ma zamiar wsiąść do samochodu i jechać do Polski. Ja wolę się chociaż trochę przespać. Można by wiele napisać ... wróciły wspomnienia. Pierwszy raz byłem w tych okolicach równo 20 lat temu (w 1992') - niesamowite. Boję się, że te wszystkie odczucia związane z pobytami tutaj ulotnią się z mojej pamięci, jest ich naprawdę wiele. Czasami potrzebna jest taka odskocznia, aby spojrzeć z innej perspektywy na własne życie. Tu przeważnie wiodłem życie samotnika, nawet jak jechałem z kimś. Miałem czas na przemyślenia ... a teraz ... spać ... i za kilka godzin ... do Polski!

sobota, 16 czerwca 2012

Turniej w Wągrowcu


Oj przygrzało ... ostatecznie przyjechało 26 szachistów, 13 szachownic, 13 rund, trochę ta 13 sie ciągnęła, jak wróciłem do domu, to okazało się, że nie mogę otworzyć pliku turniejowego :(
Musiałem ręcznie odtwarzać z kartek (na szczęście nie wyrzuciłem). Było jak w Afryce, na szczęście wykazałem się elastycznością i kazałem przenieść szachownice w cień. Marcin Steczek (ELO <2400) zajął dopiero 3. miejsce.
----
Dopisane 17.06
Wczorajszy dzień był ... taki trochę nieszczęśliwy ale tak to już jest, że takie dni też składają się na życie. Polska przegrała z Czechami w Euro 0:1 i ... trzeba z tym żyć, tylko po co media "pompowały" tak atmosferę przedmeczową?
Ja jako sędzia też dostałem nauczkę (przez pośpiech) nagrodę dla najlepszego juniora dostał drugi (na szczęście najmłodszy) junior. Natomiast raz wydałem jedną nieprawidłową decyzję - juniorka reklamowała wykonanie przez zawodnika nieprawidłowe posunięcie - dojechał do ósmej linii pionem, nie wymienił na figurę i przełączył zegar. Jak później poszukałem w internecie, w partiach błyskawicznych rzeczywiście jest to uznawane za nieprawidłowe posunięcie i w konsekwencji daje punkt stronie reklamującej. Ja nakazałem grać dalej z pionem na 8 linii. Seniorowi udało się zbić wszystkie piony i zostawić juniorkę z "gołym" królem ale spadł mu czas, czyli remis. Jednak gdybym uznał jej reklamację miałaby punkt (z przegranej partii). Oj ten blitz prześladuje mnie nawet w sędziowaniu. Niemniej widzę jak wiele mi brakuje również w sędziowaniu ... tego można się nauczyć tylko przez praktykę. Uszy trzeba mieć "nastawione na słuchanie" :) ... tylko odgłosy dyskusji Nawrocki-Steczek (naprawdę strzępy) zwróciły moją uwagę na tę sytuację i skłoniły do późniejszych poszukiwań. Zawodnicy jednak oficjalnie nie protestowali - w końcu był to taki rekreacyjny turniej. W sprawie juniora też nie dotarły protesty. Lekki kac moralny jest ale najważniejsze, że są też wnioski i zdobyte doświadczenie.
Najważniejsze jest chyba również to, że turniej został bardzo pozytywnie odebrany zarówno przez zawodników jak i przez organizatorów (od jednych i od drugich otrzymałem podziękowania). Nie myli się ten, który nic nie robi. Nawet założenia tj. popularyzacja szachów wypaliły - co prawda tłumów gapiów nie było ale ... pojedynczy przechodnie się zatrzymywali a po zakończeniu przyszła grupka dzieci zapytać się kiedy są zajęcia sekcji szachowej. Widziałem też starostę przy stoliku tłumaczącego coś młodzieży przy szachownicy.

sobota, 9 czerwca 2012

Zielono

Najlepiej w domu.
... Tomek D. chciał żeby zrobić turniej szachowy z okazji 140 lecia LO zgodziłem się, zrobiłem stronkę na chessarbiter.com a on się nie odzywa, a ludzie się zapisują, a nawet były Prezes PZSzach J. Woda przez stronkę złożył życzenia LO a przy okazji dopytuje się o komunikat/regulamin ... no to wstawiłem "tekst zastępczy" :-)  http://www.chessarbiter.com/turnieje/2012/ti_1642/
-
"Co ja pacze?" - właśnie zobaczyłem, że widocznie Tomasz dotarł do strony WZSzach :-) i tam jest reklama i link do strony turniejowej ... i informacje, kto to nie patronuje ... od burmistrza, przez starostę, prymasa do marszałka sejmu ...  no patrz do Prezydenta RP nie dotarli.
Wszyscy patronują ... a Jacku zrób :)

piątek, 8 czerwca 2012

Polska-Grecja 1:1 a ja dyszkę w 51

... i 15 sekund ale to i tak najlepszy mój czas w tym roku, tylko ten czwarty (i 7) km mocno pofałdowany z długim podbiegiem stale wybija mnie z rytmu. Polska w meczu inauguracyjnym miała dużo szczęścia, że skończyło się remisem. Zaczęło się pięknie, prowadzenie, czerwona kartka dla Greka a później wyrównanie, czerwona kartka dla Szczęsnego, karny ...mogło być kiepsko. To jest sport!

czwartek, 7 czerwca 2012

Przymusowa przerwa (paznokciowa)

Przez tydzień musiałem "odpuścić" bieganie, bo sobie paznokieć za mocno przyciąłem. Przez ten czas próbowałem trochę zastąpić bieganie jazdą na rowerze i pompkami oraz brzuszkami. Doszedłem do wniosku, iż jeśli mam zamiar po wakacjach wystartować na półmaratonie w Pile i maratonie w Poznaniu, to powinienem zrzucić ok. 8 kg aby zejść do poziomu 65-66 kg. Wtedy połówka powinna być poniżej 1:50 a cały poniżej 4:00. Do MP zostało 129 dni, ponad 4 miesiące.
Cały czas kusi mnie zakup iMac'a na Allegro - jest taki model 8.1 z końcówki 2008 r. z procesorem 2.8, ekranem 24" za 2000 zł, gdy w stanach taki używany model ma cenę ok. 1000$, na zdjęciach jest faktura z ceną 6700 :). Czasami mi przechodzi ... czasami mam apetyt kupić zwykłego wypasionego laptopa z win, takiego nowego, do 2500 i jeszcze na raty - takie laptopy potrafią już mieć karty grafiki z 1GB. Przy nich ceny Apple są naprawdę jak z kosmosu. Czasami mi przychodzi ochota ... aby nic nie kupować i radzić sobie przy pomocy tego co mam.
Obecnie jestem na etapie, że zrezygnuję z MP we Wrocławiu (całe szczęście, że nie rezerwowałem noclegu) - za to pojawiła się bardzo ciekawa oferta Mistrzostw Województwa Kuj.-Pom. w Szachach Klasycznych, które mają być rozegrane na początku sierpnia i to w Szubinie, czyli spokojnie mógłbym dojeżdżać ... nawet rowerem i to jeszcze z dodawanym czasem, zatem coś naprawdę dla mnie!!!
Na youtube ... nadal mój zarobek wynosi 0$, dzisiaj doszedłem do wniosku, że w nadchodzącym roku szkolnym dla mojej klasy utworzę specjalny blog, na którym będę umieszczał zadania i filmiki - ot taki eksperyment dydaktyczny! Zatem oprócz dziennika elektronicznego  zrobię im elektroniczny podręcznik!
Tak myślę, że to bardzo ... poważna deklaracja.

niedziela, 3 czerwca 2012

Czy warto było jechać?

Nie liczyłem na sukces, bo nigdy nie byłem specjalistą od blitza :) Chciałem żeby chłopaki sobie pograli i chciałem zrobić "frekwencję". Chciałem również zareklamować turniej, który mam sędziować 16 czerwca. O turnieju najlepiej jak najszybciej zapomnieć. Sala w Aquaparku, która zapowiadała się jako "nowa jakość" okazała się "niewypałem" - jest za mała!  Była taka ciasnota ... szkoda słów. Zdjęcia tego nie oddają ale był wielki ścisk, nie pomagała klimatyzacja. Już chyba lepiej byłoby "pod chmurką". Przyjechało: Gniezno, Rogoźno, Bydgoszcz, Nakło, Trzcianka - generalnie obsada była mocna. Wylądowałem w środku tabeli z połową punktów, tuż za Markiem Koniecznym, z którym przegrałem. Szachy błyskawiczne jednak nie są dla mnie - jak myślałem, to osiągałem lepszą pozycję i ... przegrywałem na czas. Nawet ze zwycięzcą Janem Kujawskim osiągnąłem pozycję, którą w normalnych szachach bym zrealizował (wolny pion więcej, przestrzeń, aktywne figury) a tu - chorągiewka spada i koniec. To zdjęcie z najmłodszym uczestnikiem świetnie oddaje jak wyglądałem tego dnia :)
Całe szczęście, że podstawił wieżę ... jak na przedszkolaka grał naprawdę dobrze. Gdybym zaczął myśleć to kto wie? Nieźle wypadli moi uczniowie Kamil Łochowicz, dla którego był to pierwszy turniej "wyjazdowy" zdobył 7,5 pkt. (tyle co ja), Kamil Sikorski zdobył 7 pkt. - w takiej stawce, to naprawdę dobre wyniki. Mój Jakub tylko 4 ale było to dla niego kolejne doświadczenie. Po stronie zysków można jeszcze dołożyć miłe, wesołe pogawędki wśród wągrowieckich szachistów tj. z Markiem, Krzysztofem, Przemkiem a nawet Lechem, pojawiły się takie ... "dobre fale" :-) może wynikną z tego jakieś korzyści dla wągrowieckich szachów?

piątek, 1 czerwca 2012

Jak zarobić?

Już chyba z miesiąc czekam na odpowiedź od M.S. z Apple w sprawie podcastów edukacyjnych. Zaoferowałem się, że zrobię z 20 podcastów na poziomie "Dzielenia pisemnego" a w zamian ... chciałbym np. iMac'a W końcu chodzi mi po głowie, aby Jakubowi sprawić jakiś komputer, na którym mógłby spokojnie grać. Jednak odpowiedzi brak. Dwa tygodnie temu wpadłem na pomysł, aby zarabiać na youtube ... ale jak widać przez dwa tygodnie nie zarobiłem nawet 1 dolara. Akurat jakiś (sądząc po nicku) młokos chciałby, abym oceniał jego partie ... ale kasy nie zaoferował :) Cały czas zastanawiam się, czy jechać do Wrocławia na MP Amatorów, czy też zaoszczędzić tysiączek? Hmmm ...


Pewnie nieźle bym zarobił "sprzedając" w internecie informacje o "ciemnym paznokciu" :-), praktycznie codziennie jest wejście na mój blog właśnie w związku z ciemnym paznokciem :-)
Mój kanał na youtube
Może muszę pomyśleć o np. lekcjach szachowych przez Skype'a i zaoferować je na stronce "Szkółki Plezuro"? Pewnie, że mistrzem nie jestem ale ... początkujących mógłbym jeszcze czegoś nauczyć.
-
W czasie pisania tego posta (ok. pół godziny) przybyło 40 wyświetleń mojego kanału.

Na chess.com w normie

Tylko w szachach Fischera poniżej 2000 ale ... nie mogę narzekać. W niedzielę zagram w Wągrowcu w turnieju błyskawicznym, czyli tam gdzie ... nie mam szans. Jako admin Teamu Poland przyszło mi dzisiaj przyjąć w szeregi teamu Dawida Janaszaka. Podejrzewam, że on nie widzi kto zatwierdza jego aplikację a mnie akurat podkusiło, aby kliknąć w nick aplikującego i tu taka niespodzianka :)

niedziela, 27 maja 2012

Znów akcja

Bieda, bieda, bieda ... kolejny raz muszę "żebrać" ale co mam zrobić, jeśli chcę coś zrobić. Szukam darmowych laptopów dla szkoły http://zswapno.blogspot.com/2012/05/akcja-laptop-w-kazdej-klasie.html

Znów się nie udało

Tak jak pisałem tydzień wcześniej - mogło być różnie. Starty kontrolne pokazywały przeciętną formę i nie dawały złudzeń. Ja nadzieję jeszcze miałem na złamanie 50 minut. Start w południe nie jest dla mnie atrakcyjny, wolę późniejsze godziny. Słońce świeciło też niepotrzebnie. Trasa ze względu na pofałdowanie też nie jest sprzyjająca. Jednak ruszyłem dobrze, może za dobrze - 1 km 4:40 trochę za szybko (chyba), do piątego km się starałem i było po pięciu 25 minut, czyli niby ok. Jednak droga powrotna była pod wiatr i brakowało trochę motywacji, niby biegłem ale systematycznie traciłem, zamiast przyspieszać. Nie znam jeszcze oficjalnych wyników ale spodziewam się 52 minut, czyli jeszcze wolniej jak w roku ubiegłym. Z pewnością powinienem zrzucić jeszcze kilka kilogramów, najlepiej z 10 ale przynajmniej z 5.
Poważnie zastanawiam się nad wyjazdem na MP do Wrocławia, tam pewnie też rewelacji nie będzie a kolejny 1000 zł zniknie. Nawet gotów byłbym "przełknąć" ale na Allegro pojawiła się bardzo ciekawa oferta rocznego iMac'a z dyskiem ssd a Ewa powiedziała "albo, albo". Ja bym może i się obył ale Jakub narzeka, że mu gry nie chodzą ... Jeśli nie będzie chętnego na tego iMac'a, to może się skuszę.

sobota, 19 maja 2012

Jak będzie, tak będzie!

Za tydzień 10 km w Janowcu Wlkp.... Przed tygodniem próbowałem 10 i było 52:20, dzisiaj znów próbowałem i ... 52:38, czyli jeszcze gorzej. Przy czym wtedy wyraźnie wolniej biegłem pierwszą piątkę a druga była prawie po 5 minut, natomiast dzisiaj wystartowałem szybko, miałem po 3 km jeszcze 15 sekund w zapasie ale czwarty km był już ponad 5:30 piąty też kilkanaście sekund ponad 5, szósty i siódmy były z wiatrem ale tylko w normie, bez nadrabiania. Natomiast na końcówce też nic nie mogłem wykrzesać z siebie - tyle że nie przeszedłem do marszu. Zatem nie widać szans na złamanie 50 minut w Janowcu. Dużo będzie jeszcze zależało od pogody, dzisiaj dosyć mocno wiało, w większości z boku. Jednak jakieś tam szanse są, chociaż tam jest na trasie jeszcze więcej górek. Pierwsze 12 minut niewiele się różniło od ubiegłotygodniowego testu Coopera... może trzeba było ciut wolniej zacząć? "Biegacz to nie ten, który szyb­ko biega. To ten, który nie us­ta­je w wal­ce." - Mark Buhl

sobota, 12 maja 2012

Test Coopera - dobry plus

Dzisiaj była w Polsce akcja, nawet przymierzałem się, by jechać do Bydgoszczy ale względy ekonomiczne zdecydowały, że pobiegłem sobie sam. Był dość silny boczny wiatr i moja trasa tak całkiem płaska nie jest. Przed testem zrobiłem sobie 2 km rozgrzewkę. Pierwszy km zrobiłem w 4:50 drugi kilometr też 4:50 ostatecznie przebiegłem przez 12 minut ponad 2400 m (może 2450). Przy moim wieku jest to wynik dobry, ale do bardzo dobrego (+2500) trochę jednak zabrakło. Zgłosiłem się do Maratonu Poznańskiego - numer startowy 263.

środa, 9 maja 2012

Kontrola zarządcza ... i refleksje

Dyrekcja właśnie obarczyła nas (nauczycieli) wypełnianiem idiotycznych formularzy związanych z hasłem w temacie - totalny absurd! To straszne, że w takim kierunku zmierzamy (jako państwo, jako instytucja)! Mam wypełnić tabelkę, na którą składa się ok. 30 pytań, które dotyczą ... funkcjonowania szkolnej księgowości typu: czy prowadzona jest ewidencja wydatków? czy prowadzona jest rzetelnie? czy prowadzona jest... ? MASAKRA! Właściwie ... to odechciewa się wszystkiego.
Całe szczęście, że zmuszony byłem Jakubowi coś przepisać na komputerze i włączyłem sobie nastrojową muzykę i trochę mi przeszło i ... przypomniały się Niemcy tj. praca do której już chyba nie pojadę, bo szkoda zdrowia.
Na chess.com na prośbę ukraińskiego admina o jeden dzień wcześniej puściłem mecz szachów 960 z Ukrainą. Koniecznie chciał uczcić "dzień zwycięstwa" i jeszcze się dopytywał, czy my (w Polsce) też świętujemy? Odpisałem mu, że 20 lat temu to świętowaliśmy a teraz to do pracy chodzę. Już nie wdawałem się w dyskusje, że moim zdaniem to Polska wpadła "z deszczu pod rynnę". Nie było mnie wtedy na świecie nie wiem jak wyglądała ani jedna ani druga okupacja ale wcale nie jestem pewien, która była lepsza ... ale czułem, że Ukrainiec był jeszcze "post sovieticus" i odpuściłem dyskusję, zwłaszcza, że była po angielsku. W szachach 960 znów wróciłem na pozycję lidera, co uratowało mnie przed spotkaniem z ukraińskim arcymistrzem z realu, chociaż nie wiadomo z kim przypadło mi obecnie grać (ma ranking 960 lepszy od tego arcymistrza) po prostu on o sobie nic nie napisał a arcymistrz nie kryje, że wręcz szuka uczniów :)
We wszystkich rodzajach szachów (normalnych, 960 i rozwiązywaniu zadań) jestem obecnie minimalnie poniżej 2000 ... i mam nadzieję, że w ciągu miesiąca uda mi się we wszystkich trzech przekroczyć, te zaklęte 2000 :)
Nie chce mi się pisać komentarzy do blogu Jerzego Konikowskiego, który teraz rozpamiętuje jak kilka lat temu proponował wprowadzenie wirtualnego szkolenia i go wyśmiewano w związku a teraz związek wprowadza i szkolą tam jego dawniejsi oponenci. Właściwie zastanawiam się, czego on oczekuje ... że go przeproszą i powiedzą "miał pan rację"?  To się pewnie nie doczeka. Pamiętam te jego artykuły sprzed ok. 10 lat i dla mnie jako "komputerowca" miał chłop rację. Tylko co z tego ... przy takiej jego postawie ... pozostaje mu walka o zwycięstwo "moralne", które ... niestety i tak nic nie wniesie do polskich szachów oprócz ... niezdrowej, nerwowej atmosfery.
To napisałem, żeby nie zapomnieć ... bo pamięć już nie taka :)
Cóż trzeba posłuchać muzyki ... i się uspokoić.

wtorek, 8 maja 2012

PITS w snach

Tydzień przed turniejem miałem sny a nawet koszmary związane z szachami (np. że w ostatniej chwili zdecydowałem się przeprowadzić turniej w Żninie i tam sobie pojechałem ale ... nie zostawiłem informacji zawodnikom i teraz oni wszyscy pojechali do Wapna a ja sobie spokojnie sam siedzę w Żninie). Tej nocy też miałem sen związany z turniejem ale już dokładnie nie mogę sobie przypomnieć :) Z faktów, o których powinienem pamiętać, to przygotowanie na następną edycję domowego ciasta przez miejscowe panie (podpowiedział Helmut z Kołobrzegu). ...

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

PITS - nie ma lipy :-)

W tym roku nowość - PITS ma swojego bloga :-) Postaram się zrobić turniej na wysokim poziomie, to powinno zmobilizować innych organizatorów a w przyszłości ułatwić negocjacje ze sponsorami :-)
Miałem sobie gdzieś zapisać... to zrobię to tu - tam gdzie ja się udam po wsparcie, będę chciał niewiele ... ale jak do mnie przyjdą, to im ... "zaśpiewam" :-)

niedziela, 29 kwietnia 2012

Wągrowiec "Złota Wieża"

Tydzień przed turniejem miałem sny a nawet koszmary związane z szachami (np. że w ostatniej chwili zdecydowałem się przeprowadzić turniej w Żninie i tam sobie pojechałem ale ... nie zostawiłem informacji zawodnikom i teraz oni wszyscy pojechali do Wapna a ja sobie spokojnie sam siedzę w Żninie). Tej nocy też miałem sen związany z turniejem ale już dokładnie nie mogę sobie przypomnieć :) Z faktów, o których powinienem pamiętać, to przygotowanie na następną edycję domowego ciasta przez miejscowe panie (podpowiedział Helmut z Kołobrzegu). ...
--
Coś nie tak ... gdzie jest ten post? Coś się wykasowało/podmieniło. Dzisiaj (3.06.2012) rozmawiałem o tym wpisie z Krzysztofem i Przemkiem, teraz chciałem sprawdzić co napisałem a tu ... treść z innego wpisu ... co za dzień?

niedziela, 22 kwietnia 2012

Żnin zaliczony na 3+


Nie wiem jaki wpływ na wynik miały imieniny teścia :) Pogoda była dobra, lekki wiaterek, słoneczko. Na starcie prawie dwustu zawodników. Trasa ... no właśnie, bruk i dziurawy asfalt, dwie pętle po 5 km. Pierwszy kilometr dobrze 5:05, zatem postanowiłem tak trzymać, ale okazało się że nie trzymałem, czasami biegnięcie za kimś może być mylące. Pozytywne jest to, że nie musiałem przechodzić do marszu. Na końcówce nawet rozważałem przyspieszenie ale trochę się bałem, że nie wytrzymam. Na mecie zapomniałem wyłączyć stoper ale myślę, że miałem ok. 53 minuty, czyli podobnie jak w roku ubiegłym - bez rewelacji, ale też bez blamażu, ot tak w normie :)