niedziela, 3 czerwca 2012

Czy warto było jechać?

Nie liczyłem na sukces, bo nigdy nie byłem specjalistą od blitza :) Chciałem żeby chłopaki sobie pograli i chciałem zrobić "frekwencję". Chciałem również zareklamować turniej, który mam sędziować 16 czerwca. O turnieju najlepiej jak najszybciej zapomnieć. Sala w Aquaparku, która zapowiadała się jako "nowa jakość" okazała się "niewypałem" - jest za mała!  Była taka ciasnota ... szkoda słów. Zdjęcia tego nie oddają ale był wielki ścisk, nie pomagała klimatyzacja. Już chyba lepiej byłoby "pod chmurką". Przyjechało: Gniezno, Rogoźno, Bydgoszcz, Nakło, Trzcianka - generalnie obsada była mocna. Wylądowałem w środku tabeli z połową punktów, tuż za Markiem Koniecznym, z którym przegrałem. Szachy błyskawiczne jednak nie są dla mnie - jak myślałem, to osiągałem lepszą pozycję i ... przegrywałem na czas. Nawet ze zwycięzcą Janem Kujawskim osiągnąłem pozycję, którą w normalnych szachach bym zrealizował (wolny pion więcej, przestrzeń, aktywne figury) a tu - chorągiewka spada i koniec. To zdjęcie z najmłodszym uczestnikiem świetnie oddaje jak wyglądałem tego dnia :)
Całe szczęście, że podstawił wieżę ... jak na przedszkolaka grał naprawdę dobrze. Gdybym zaczął myśleć to kto wie? Nieźle wypadli moi uczniowie Kamil Łochowicz, dla którego był to pierwszy turniej "wyjazdowy" zdobył 7,5 pkt. (tyle co ja), Kamil Sikorski zdobył 7 pkt. - w takiej stawce, to naprawdę dobre wyniki. Mój Jakub tylko 4 ale było to dla niego kolejne doświadczenie. Po stronie zysków można jeszcze dołożyć miłe, wesołe pogawędki wśród wągrowieckich szachistów tj. z Markiem, Krzysztofem, Przemkiem a nawet Lechem, pojawiły się takie ... "dobre fale" :-) może wynikną z tego jakieś korzyści dla wągrowieckich szachów?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza