niedziela, 3 czerwca 2012

Czy warto było jechać?

Nie liczyłem na sukces, bo nigdy nie byłem specjalistą od blitza :) Chciałem żeby chłopaki sobie pograli i chciałem zrobić "frekwencję". Chciałem również zareklamować turniej, który mam sędziować 16 czerwca. O turnieju najlepiej jak najszybciej zapomnieć. Sala w Aquaparku, która zapowiadała się jako "nowa jakość" okazała się "niewypałem" - jest za mała!  Była taka ciasnota ... szkoda słów. Zdjęcia tego nie oddają ale był wielki ścisk, nie pomagała klimatyzacja. Już chyba lepiej byłoby "pod chmurką". Przyjechało: Gniezno, Rogoźno, Bydgoszcz, Nakło, Trzcianka - generalnie obsada była mocna. Wylądowałem w środku tabeli z połową punktów, tuż za Markiem Koniecznym, z którym przegrałem. Szachy błyskawiczne jednak nie są dla mnie - jak myślałem, to osiągałem lepszą pozycję i ... przegrywałem na czas. Nawet ze zwycięzcą Janem Kujawskim osiągnąłem pozycję, którą w normalnych szachach bym zrealizował (wolny pion więcej, przestrzeń, aktywne figury) a tu - chorągiewka spada i koniec. To zdjęcie z najmłodszym uczestnikiem świetnie oddaje jak wyglądałem tego dnia :)
Całe szczęście, że podstawił wieżę ... jak na przedszkolaka grał naprawdę dobrze. Gdybym zaczął myśleć to kto wie? Nieźle wypadli moi uczniowie Kamil Łochowicz, dla którego był to pierwszy turniej "wyjazdowy" zdobył 7,5 pkt. (tyle co ja), Kamil Sikorski zdobył 7 pkt. - w takiej stawce, to naprawdę dobre wyniki. Mój Jakub tylko 4 ale było to dla niego kolejne doświadczenie. Po stronie zysków można jeszcze dołożyć miłe, wesołe pogawędki wśród wągrowieckich szachistów tj. z Markiem, Krzysztofem, Przemkiem a nawet Lechem, pojawiły się takie ... "dobre fale" :-) może wynikną z tego jakieś korzyści dla wągrowieckich szachów?

piątek, 1 czerwca 2012

Jak zarobić?

Już chyba z miesiąc czekam na odpowiedź od M.S. z Apple w sprawie podcastów edukacyjnych. Zaoferowałem się, że zrobię z 20 podcastów na poziomie "Dzielenia pisemnego" a w zamian ... chciałbym np. iMac'a W końcu chodzi mi po głowie, aby Jakubowi sprawić jakiś komputer, na którym mógłby spokojnie grać. Jednak odpowiedzi brak. Dwa tygodnie temu wpadłem na pomysł, aby zarabiać na youtube ... ale jak widać przez dwa tygodnie nie zarobiłem nawet 1 dolara. Akurat jakiś (sądząc po nicku) młokos chciałby, abym oceniał jego partie ... ale kasy nie zaoferował :) Cały czas zastanawiam się, czy jechać do Wrocławia na MP Amatorów, czy też zaoszczędzić tysiączek? Hmmm ...


Pewnie nieźle bym zarobił "sprzedając" w internecie informacje o "ciemnym paznokciu" :-), praktycznie codziennie jest wejście na mój blog właśnie w związku z ciemnym paznokciem :-)
Mój kanał na youtube
Może muszę pomyśleć o np. lekcjach szachowych przez Skype'a i zaoferować je na stronce "Szkółki Plezuro"? Pewnie, że mistrzem nie jestem ale ... początkujących mógłbym jeszcze czegoś nauczyć.
-
W czasie pisania tego posta (ok. pół godziny) przybyło 40 wyświetleń mojego kanału.

Na chess.com w normie

Tylko w szachach Fischera poniżej 2000 ale ... nie mogę narzekać. W niedzielę zagram w Wągrowcu w turnieju błyskawicznym, czyli tam gdzie ... nie mam szans. Jako admin Teamu Poland przyszło mi dzisiaj przyjąć w szeregi teamu Dawida Janaszaka. Podejrzewam, że on nie widzi kto zatwierdza jego aplikację a mnie akurat podkusiło, aby kliknąć w nick aplikującego i tu taka niespodzianka :)

niedziela, 27 maja 2012

Znów akcja

Bieda, bieda, bieda ... kolejny raz muszę "żebrać" ale co mam zrobić, jeśli chcę coś zrobić. Szukam darmowych laptopów dla szkoły http://zswapno.blogspot.com/2012/05/akcja-laptop-w-kazdej-klasie.html

Znów się nie udało

Tak jak pisałem tydzień wcześniej - mogło być różnie. Starty kontrolne pokazywały przeciętną formę i nie dawały złudzeń. Ja nadzieję jeszcze miałem na złamanie 50 minut. Start w południe nie jest dla mnie atrakcyjny, wolę późniejsze godziny. Słońce świeciło też niepotrzebnie. Trasa ze względu na pofałdowanie też nie jest sprzyjająca. Jednak ruszyłem dobrze, może za dobrze - 1 km 4:40 trochę za szybko (chyba), do piątego km się starałem i było po pięciu 25 minut, czyli niby ok. Jednak droga powrotna była pod wiatr i brakowało trochę motywacji, niby biegłem ale systematycznie traciłem, zamiast przyspieszać. Nie znam jeszcze oficjalnych wyników ale spodziewam się 52 minut, czyli jeszcze wolniej jak w roku ubiegłym. Z pewnością powinienem zrzucić jeszcze kilka kilogramów, najlepiej z 10 ale przynajmniej z 5.
Poważnie zastanawiam się nad wyjazdem na MP do Wrocławia, tam pewnie też rewelacji nie będzie a kolejny 1000 zł zniknie. Nawet gotów byłbym "przełknąć" ale na Allegro pojawiła się bardzo ciekawa oferta rocznego iMac'a z dyskiem ssd a Ewa powiedziała "albo, albo". Ja bym może i się obył ale Jakub narzeka, że mu gry nie chodzą ... Jeśli nie będzie chętnego na tego iMac'a, to może się skuszę.

sobota, 19 maja 2012

Jak będzie, tak będzie!

Za tydzień 10 km w Janowcu Wlkp.... Przed tygodniem próbowałem 10 i było 52:20, dzisiaj znów próbowałem i ... 52:38, czyli jeszcze gorzej. Przy czym wtedy wyraźnie wolniej biegłem pierwszą piątkę a druga była prawie po 5 minut, natomiast dzisiaj wystartowałem szybko, miałem po 3 km jeszcze 15 sekund w zapasie ale czwarty km był już ponad 5:30 piąty też kilkanaście sekund ponad 5, szósty i siódmy były z wiatrem ale tylko w normie, bez nadrabiania. Natomiast na końcówce też nic nie mogłem wykrzesać z siebie - tyle że nie przeszedłem do marszu. Zatem nie widać szans na złamanie 50 minut w Janowcu. Dużo będzie jeszcze zależało od pogody, dzisiaj dosyć mocno wiało, w większości z boku. Jednak jakieś tam szanse są, chociaż tam jest na trasie jeszcze więcej górek. Pierwsze 12 minut niewiele się różniło od ubiegłotygodniowego testu Coopera... może trzeba było ciut wolniej zacząć? "Biegacz to nie ten, który szyb­ko biega. To ten, który nie us­ta­je w wal­ce." - Mark Buhl

sobota, 12 maja 2012

Test Coopera - dobry plus

Dzisiaj była w Polsce akcja, nawet przymierzałem się, by jechać do Bydgoszczy ale względy ekonomiczne zdecydowały, że pobiegłem sobie sam. Był dość silny boczny wiatr i moja trasa tak całkiem płaska nie jest. Przed testem zrobiłem sobie 2 km rozgrzewkę. Pierwszy km zrobiłem w 4:50 drugi kilometr też 4:50 ostatecznie przebiegłem przez 12 minut ponad 2400 m (może 2450). Przy moim wieku jest to wynik dobry, ale do bardzo dobrego (+2500) trochę jednak zabrakło. Zgłosiłem się do Maratonu Poznańskiego - numer startowy 263.

środa, 9 maja 2012

Kontrola zarządcza ... i refleksje

Dyrekcja właśnie obarczyła nas (nauczycieli) wypełnianiem idiotycznych formularzy związanych z hasłem w temacie - totalny absurd! To straszne, że w takim kierunku zmierzamy (jako państwo, jako instytucja)! Mam wypełnić tabelkę, na którą składa się ok. 30 pytań, które dotyczą ... funkcjonowania szkolnej księgowości typu: czy prowadzona jest ewidencja wydatków? czy prowadzona jest rzetelnie? czy prowadzona jest... ? MASAKRA! Właściwie ... to odechciewa się wszystkiego.
Całe szczęście, że zmuszony byłem Jakubowi coś przepisać na komputerze i włączyłem sobie nastrojową muzykę i trochę mi przeszło i ... przypomniały się Niemcy tj. praca do której już chyba nie pojadę, bo szkoda zdrowia.
Na chess.com na prośbę ukraińskiego admina o jeden dzień wcześniej puściłem mecz szachów 960 z Ukrainą. Koniecznie chciał uczcić "dzień zwycięstwa" i jeszcze się dopytywał, czy my (w Polsce) też świętujemy? Odpisałem mu, że 20 lat temu to świętowaliśmy a teraz to do pracy chodzę. Już nie wdawałem się w dyskusje, że moim zdaniem to Polska wpadła "z deszczu pod rynnę". Nie było mnie wtedy na świecie nie wiem jak wyglądała ani jedna ani druga okupacja ale wcale nie jestem pewien, która była lepsza ... ale czułem, że Ukrainiec był jeszcze "post sovieticus" i odpuściłem dyskusję, zwłaszcza, że była po angielsku. W szachach 960 znów wróciłem na pozycję lidera, co uratowało mnie przed spotkaniem z ukraińskim arcymistrzem z realu, chociaż nie wiadomo z kim przypadło mi obecnie grać (ma ranking 960 lepszy od tego arcymistrza) po prostu on o sobie nic nie napisał a arcymistrz nie kryje, że wręcz szuka uczniów :)
We wszystkich rodzajach szachów (normalnych, 960 i rozwiązywaniu zadań) jestem obecnie minimalnie poniżej 2000 ... i mam nadzieję, że w ciągu miesiąca uda mi się we wszystkich trzech przekroczyć, te zaklęte 2000 :)
Nie chce mi się pisać komentarzy do blogu Jerzego Konikowskiego, który teraz rozpamiętuje jak kilka lat temu proponował wprowadzenie wirtualnego szkolenia i go wyśmiewano w związku a teraz związek wprowadza i szkolą tam jego dawniejsi oponenci. Właściwie zastanawiam się, czego on oczekuje ... że go przeproszą i powiedzą "miał pan rację"?  To się pewnie nie doczeka. Pamiętam te jego artykuły sprzed ok. 10 lat i dla mnie jako "komputerowca" miał chłop rację. Tylko co z tego ... przy takiej jego postawie ... pozostaje mu walka o zwycięstwo "moralne", które ... niestety i tak nic nie wniesie do polskich szachów oprócz ... niezdrowej, nerwowej atmosfery.
To napisałem, żeby nie zapomnieć ... bo pamięć już nie taka :)
Cóż trzeba posłuchać muzyki ... i się uspokoić.

wtorek, 8 maja 2012

PITS w snach

Tydzień przed turniejem miałem sny a nawet koszmary związane z szachami (np. że w ostatniej chwili zdecydowałem się przeprowadzić turniej w Żninie i tam sobie pojechałem ale ... nie zostawiłem informacji zawodnikom i teraz oni wszyscy pojechali do Wapna a ja sobie spokojnie sam siedzę w Żninie). Tej nocy też miałem sen związany z turniejem ale już dokładnie nie mogę sobie przypomnieć :) Z faktów, o których powinienem pamiętać, to przygotowanie na następną edycję domowego ciasta przez miejscowe panie (podpowiedział Helmut z Kołobrzegu). ...

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

PITS - nie ma lipy :-)

W tym roku nowość - PITS ma swojego bloga :-) Postaram się zrobić turniej na wysokim poziomie, to powinno zmobilizować innych organizatorów a w przyszłości ułatwić negocjacje ze sponsorami :-)
Miałem sobie gdzieś zapisać... to zrobię to tu - tam gdzie ja się udam po wsparcie, będę chciał niewiele ... ale jak do mnie przyjdą, to im ... "zaśpiewam" :-)

niedziela, 29 kwietnia 2012

Wągrowiec "Złota Wieża"

Tydzień przed turniejem miałem sny a nawet koszmary związane z szachami (np. że w ostatniej chwili zdecydowałem się przeprowadzić turniej w Żninie i tam sobie pojechałem ale ... nie zostawiłem informacji zawodnikom i teraz oni wszyscy pojechali do Wapna a ja sobie spokojnie sam siedzę w Żninie). Tej nocy też miałem sen związany z turniejem ale już dokładnie nie mogę sobie przypomnieć :) Z faktów, o których powinienem pamiętać, to przygotowanie na następną edycję domowego ciasta przez miejscowe panie (podpowiedział Helmut z Kołobrzegu). ...
--
Coś nie tak ... gdzie jest ten post? Coś się wykasowało/podmieniło. Dzisiaj (3.06.2012) rozmawiałem o tym wpisie z Krzysztofem i Przemkiem, teraz chciałem sprawdzić co napisałem a tu ... treść z innego wpisu ... co za dzień?

niedziela, 22 kwietnia 2012

Żnin zaliczony na 3+


Nie wiem jaki wpływ na wynik miały imieniny teścia :) Pogoda była dobra, lekki wiaterek, słoneczko. Na starcie prawie dwustu zawodników. Trasa ... no właśnie, bruk i dziurawy asfalt, dwie pętle po 5 km. Pierwszy kilometr dobrze 5:05, zatem postanowiłem tak trzymać, ale okazało się że nie trzymałem, czasami biegnięcie za kimś może być mylące. Pozytywne jest to, że nie musiałem przechodzić do marszu. Na końcówce nawet rozważałem przyspieszenie ale trochę się bałem, że nie wytrzymam. Na mecie zapomniałem wyłączyć stoper ale myślę, że miałem ok. 53 minuty, czyli podobnie jak w roku ubiegłym - bez rewelacji, ale też bez blamażu, ot tak w normie :)

sobota, 14 kwietnia 2012

Dyszka przed Żninem

Już za tydzień 10 km w Żninie a ja nie pamiętam kiedy ostatnio przebiegłem taki dystans. Dzisiaj nadarzyła się okazja, więc pobiegłem. Według zegara w kuchni (znów czeka mnie zakup zegarka) wyszło 53 minuty a zacząłem bardzo spokojnie. Jeśli tyle będzie w Żninie, to nie będę płakać, będzie co poprawiać. Najbliższa następna szansa będzie pod koniec maja w Janowcu.
Internetowe Dzienniki Biegowe

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Napoleon - szachista

Długo myślałem nad tym podcastem ale nagle zrobiło się mało czasu, na horyzoncie pojawiły się inne sprawy np. projekt cyfryzacji szkoły, przygotowania do PITS itd. . Postanowiłem jednak zrobić taką skróconą, okrojoną wersję, może jeszcze kiedyś rozwinę/poprawię ten filmik - chwilowo "lepszy rydz, niż nic" :)

piątek, 6 kwietnia 2012

Zapachów czar

Jadąc dzisiaj rowerem poczułem zapachy, takie charakterystyczne dla wsi, takie jakie zapamiętałem z dzieciństwa. Wczoraj odwiedziłem w szpitalu wuja Teodora i rozmawialiśmy między innymi o wodzie ze studni, gdzie mieszkali Haje. To była bardzo smaczna woda, pamiętam, że jako dziecko lubiłem tam chodzić do sadu na jabłka papierówki i jak wyciągałem ze studni wiadro z wodą i często była tam nabierka a jak nie było to piłem nawet prosto z wiadra. Cały czas "chodzi za mną" zapach kwiatów w ogrodzie Cieślińskich w Mokronosach, gdzie spędzałem wakacje 30-40 lat temu. Pamiętam też zapach owczarni, pamiętam wiele zapachów. Z czasów studenckich podróży po Europie "demoludów" pamiętam zapachy charakterystyczne dla taboru kolejowego danego państwa i zapachy dworców kolejowych, byłem wtedy (tak mi się wydaje) w stanie poznać z zamkniętymi oczami rozpoznać: Polskę, NRD, Czechosłowację, Węgry, czy ZSRR :) Smaki też pamiętam :)
Pamiętam ... ale na wszelki wypadek wolę zapisać. W sobotę pożegnaliśmy Leokadię Kotwicę siostrę mojego dziadka Franciszka, miała prawie 93 lata. Kuzyn Jarek na stypie wspominał ile mu wiedzy informacji przekazała. Wuja Teodor ma już prawie 84 lata i długo trzymał się mocno, praktycznie nie chorował. Pamiętam jak 30-40 lat temu zabierał mnie na ryby, pamiętam jak kiedyś poplątała mi się żyłka i chyba z godzinę ją rozplątywał i rozplątał, już wtedy był dla mnie wiekowy a tyle jeszcze przeżył. Zagadnąłem go nawet kiedy ostatnio strzygł owce i okazało się, że wcale nie tak dawno, bo jeszcze dwa lata temu. Cóż, taki nostalgiczny wpis dziś. Mógłbym jeszcze pisać i pisać ...

niedziela, 18 marca 2012

Zużycie materiałów

Pod koniec tygodnia dopadły mnie jakieś wirusy albo alergeny i górne drogi oddechowe zostały zapchane, głowa pęka a jak wróciłem w piątek ze szkoły, to jeszcze się okazało, że poszła grzałka w bojlerze i ciepłej wody nie będzie. W naszym domku mieszkamy już 13 lat i niedawno zmienialiśmy meble, jak już zmieniliśmy to ... trzeba było zmienić telewizor. Pralka miewała problemy ale ponieważ teść zajmuje się naprawą takiego sprzętu, to się kręciło ... jednak niedawno obwieścił że życie pralki dobiega końca, cóż trzeba było kupić nową. W kominku w ubiegłym roku wymieniałem ruszt (bo pękł), oby tylko rury komina się nie przepaliły - celowo braliśmy lepsze, niż wymagała norma. W ubiegłe wakacje zmienialiśmy pokrycie dachu i elewację, pokrycie jeszcze nie przeciekało ale wyglądało nieciekawie. Obecne pokrycie ... mam nadzieję, że wytrzyma już do końca mojego życia. Z bojlerem poszło na szczęście dość dobrze, starczyło jeszcze ciepłej wody na wieczorną toaletę. W sobotę rano spuściłem wodę wykręciliśmy z teściem grzałkę i udało się w Wągrowcu kupić co prawda słabszą ale pasującą i praktycznie nie odczuliśmy braku ciepłej wody. Natomiast wymaga wzmianki, to co było wewnątrz bojlera - mnóstwo osadów, końcówka spuszczanej wody to jakby woda z kałuży a na koniec jeszcze prawie pełna miska kamienia w postaci ... najlepiej określić "płatów kukurydzianych". Taką więc mamy wodę. Zdjęć niestety nie robiłem ale zapisuję, aby pamiętać. Teraz tylko czekać jak odezwie się lodówka :)
Całe szczęście, że człowiek się regeneruje i mam nadzieję, że ... w środę wrócę do treningów biegowych.

Szachowy hardware :)


Ten wpis jest odpowiedzią na wpis z blogu psychologiaiszachy :)
Obecnie w domu mój kontakt z szachami odbywa się głównie przy użyciu komputera a właściwie obecnie najczęściej iPada. Posiadam dużo książek szachowych... ale większości nie przeczytałem. Pierwszą książką była "Wyprawa do krainy szachów" J.Awerbacha i ? Dużo jej zawdzięczam. Później kupowałem książki "na zapas", wierząc że kiedyś będę miał czas i się zabiorę za czytanie, teoretycznie jest to jeszcze możliwe. Natomiast komplet figur, którymi dysponuję w domu, to Stautony nr 5, które kupiłem jeszcze w czasach studenckich (ok. 25 lat) do tego plansza tekturowa pochodząca z NRD oraz drewniany zegar Garde też z NRD. Natomiast w szkole bierki Stautony nr 5, 20 desek drewnianych nr 5, (wszystko z firmy "Węgiel") oprócz tego ponad 20 plansz tekturowych i ponad 30 zegarów Hetman, kilka Garde i kilka Jantar i jeden elektroniczny. Planuję zakup elektronicznych, koniecznie z funkcją dodawania czasu :) tylko nie mam pomysłu skąd pozyskać środki :)
Natomiast wracając do wątku, najczęściej korzystam z wirtualnych szachów i szachownic ... wiedzy szachowej też szukam w świecie wirtualnym :)

sobota, 10 marca 2012

Wreszcie dyszka

Dawno nie było o bieganiu i rzeczywiście biegania było trochę mało, jednak wreszcie się zmobilizowałem i zrobiłem 10 okrążeń, czyli 10 km, zacząłem spokojnie, przyspieszając dopiero w drugiej połowie, nie patrząc na międzyczasy. Okazało się, że zmieściłem się poniżej 55 minut tzn. nie jest najgorzej :)

niedziela, 4 marca 2012

Memoriał F.Dziedzica w Trzciance



Zaczęło się dobrze, co prawda spodziewałem się zagrać z B.Macieją ale nie wszyscy zapisani się pojawili i ostatecznie zagrałem z M.Olszewskim Elo 2539 (na zdjęciu), graliśmy obronę sycylijską wariant zamknięty i kilkanaście posunięć było dobrze, po czym zagrałem ryzykownie i ... prawie by się udało, już arcymistrz miał chwycić gońca i robić korzystną dla niego wymianę, tylko że ja zamiast tej wymiany zrobiłbym mu mata ale w ostatniej chwili zauważył (aż się pośmialiśmy) i wykonał obronne ratujące posunięcie i popłynąłem. (gdybym może tyle nie myślał nad tym posunięciem to by odruchowo wykonał błędne?). W drugiej partii grałem gambit budapesztański z juniorem, który też to znał ale ... podstawił skoczka i doprowadziłem do końcówki mój hetman z wieżą na jego dwie wieże, którą normalnie się wygrywa ale nie ja w niecałe 2 minuty więc wziąłem remis. W trzeciej znów junior i obrona francuska z moim 3.Gd3 i się pokomplikowało ale było ładnie i ... tylko czas zmusił mnie do wzięcia remisu, bo miałem skoczka do przodu, czyli z dodawanym czasem było by ok. Czwarta partia i znów gambit budapesztański, z którego znów udało mi się wyjść obronną ręką ale czas zmusił mnie do trzeciego remisu. W piątej partii Białorusin zaskoczył mnie trochę w obronie dwóch skoczków (muszę sobie odtworzyć ten wariant, bo był inny), w końcu udało mi się zdobyć przewagę, zostaję z królem i wieżą na króla ale mi się czas skończył (zabrakło tak z 10-15 sekund). Szósta partia 1.d4 Sf6 i 2.Sf3 d5 i postanawiam grać symetrycznie bezpiecznie i oszczędzać czas i udaje mi się osiągnąć przewagę 4-5 minut i to jest to, przeciwnik szuka ataku, święci figurę a w ostateczności czas mu spada ale i tak miałem już lepszą a przeciwni okazało się miał jedynkę. Partia siódma z kandydatem (lepiej było nie wiedzieć, zagrałem tragicznie ale się uspokoiło ale straciłem figurę ale odrobiłem figurę i ... był totalny remis ale grał na siłę i mu się opłaciło - miałem minutę do końca i ogarnęła mnie ślepota i pozwoliłem sobie wymienić wieże i przegrałem. (druga i ostatnia porażka). W ósmej znów obrona francuska z 3.Gd3 ale popadam w gorszy czas, w rezultacie decyduję się na oddanie skoczka za piona ale byle grać szybko i komplikować, zmuszać do myślenia przeciwnika i grać na jego czasie i udaje się mimo skoczka więcej bierze remis, bo teraz to on mógł przegrać na czas. Mając tyle remisów pogubiłem się już w moich punktach. Przed ostatnią partią wydawało mi się, że mam punktów 4 a miałem tylko 3,5. Dostaję II+ i ... wychodzimy z debiutu i będąc przekonany, że będę miał 50% proponuję remis a przeciwnik bierze to bez namysłu i tak ... powtórzyłem wynik z przed roku czyli 4 punkty. Jednak jestem przekonany, że przy dodawanym czasie byłoby dużo lepiej. Jakub przegrywał partię po partii, w końcu dostał + za pauzowanie i w ostatnie partii widziałem, że stał fatalnie ale ostatecznie wybrnął i to w pięknym stylu, dał mata. Trochę pogadałem sobie z Jurijem Zezulkinem, któremu szło różnie ale w ostatniej partii poległ z Markowskim i skończył w 4 dziesiątce. (gdyby wygrał byłby w pierwszej dziesiątce. Pogadałem trochę z szachistami z Rogoźna, też poszło im słabo ale w końcu był to bardzo silny, z pewnością jeden z najsilniejszych turniejów jednodniowych w Polsce.
-
strona turnieju

sobota, 25 lutego 2012

Turniej w Żninie


Pomyślałem, że będzie to dobra rozgrzewka przed Trzcianką. Na dystansie 7 rund różnie może być, 15 minut to nie jest mój ulubiony czas :) Pierwszą partię ze Steczkiem przegrałem bo podstawiłem figurę, w drugiej z juniorem B. Paliwodą nie było lekko ale się udało, w trzeciej z Szybowiczem było dużo przeoczeń z obu stron, zgodziliśmy się na remis ale gdybym był w formie to była chyba lepsza, w czwartej ze Schmitem poświęcił figurę za 2 piony ale oddałem figurę i było równo ... ale podstawiłem figurę i było po partii, w piątej z juniorem znalazłem plan ale się wyślizgał, zostały różnobarwne gońce i nie było raczej szans na wygraną, w szóstej z Pilarskim było ciekawie i chyba niepoprawnie poświęcił hetmana, miał nacisk ale go stracił został mój hetman przeciw jego gońcowi z wieżą, w normalnej partii pewnie do wygrania ale mi zostało półtorej minuty więc remis, w ostatniej z seniorem ze Żnina dzięki niespodziance w szkockiej zyskałem pionka, później drugiego i ładnie doprowadziłem do wygranej chociaż jeszcze próbował zaostrzyć. Ostatecznie 3,5 czyli 50% ale za to osiągnięty ranking całkiem przyzwoity :)
-
strona turnieju

niedziela, 19 lutego 2012

Podwójne "oczko"


Chodzi o wynik na chess.com w dziale rozwiązywania zadań. Po długich zmaganiach udało mi się wrócić do poziomu powyżej 2100 pkt. i to cieszy. Przy okazji zostałem mianowany adminem Teamu Poland odpowiedzialnym za szachy 960. Wkrótce ruszy mecz z Rosją (w tych szachach i w klasycznych też). Po prawie dwóch miesiącach straciłem jednak pierwsze miejsce wśród polskich szachistów (w szachach 960) na chess.com

MP 2012


Kto wygra, to się okaże. Dla mnie ciekawe zdjęcie: MB kiedyś sponsorował PITS, tylko no właśnie co to było za sponsorowanie skoro fundusze pochodziły z kancelarii marszałka i JKM, do którego kiedyś nawet chciałem się zwrócić w sprawie PITS ale ... nie chciałem upolityczniać PITSa. Chętnie bym popatrzył na partie (szachowe) tych panów :-). W pierwszej rundzie mój imiennik Jacek Tomczak (świeży arcymistrz) uległ nadziei polskich szachów Janowi Krzysztofowi Dudzie. Mam nadzieję, że JT jednak wyląduje w pierwszej piątce :-)
-
strona turnieju

niedziela, 12 lutego 2012

Pierwsza piątka

Mrozy wreszcie trochę odpuściły, dzisiaj było tylko -6 zatem zdecydowałem się wznowić treningi. Biegłem bardzo ostrożnie z Ewą,5 kółek, było trochę śniegu na asfalcie i lepiej było nie ryzykować. Nie mierzyłem nawet czasu ale podejrzewam, że były to kółka po 6 minut. Samopoczucie po biegu bardzo dobre.

iBooks - Szachy moje ...


20 lat temu pewnie bym usiadł i pisał książkę, mając takie narzędzie. Bardzo chciałem napisać książkę i to wcale nie szachową, miałem już pewne pomysły, wyobrażenie, może się jeszcze zepnę :) iBooks wydaje się wymarzonym narzędziem - jest za darmo, każdy może stworzyć książkę a jak się uprze, to nawet sprzedawać ale to już wymaga dogadania się z Apple. Nie trzeba się oglądać na drukarnię, nie trzeba mieć funduszy żeby wydać. Na tym Apple też może nieźle zarobić pod warunkiem, że iPady będą zdobywały rynek.

sobota, 4 lutego 2012

Dzielenie pisemne :-)


Wykorzystując "chwilę" czasu, przygotowałem podcast "Dzielenie pisemne". Filmik trwa 5 minut ... a robiłem go ... 5 godzin, ale obiecałem uczniom i dotrzymam słowa. To śmieszne, gdy ktoś umie dzielić, to dla niego filmik jest trywialny ale filmik jest właśnie dla tych, którzy tego nie rozumieją :-) W tym wypadku uczniów mojej obecnej klasy (4b).
-
film/podcast

niedziela, 8 stycznia 2012

Szachotron :)

W tym roku udało mi się rozegrać (wygrać) 11 partii (o jedną więcej niż w roku 2011) i do tego dołożyłem dyszkę zatem nazbierałem z Szachotronu 32 zł plus datki kibiców. To troszkę więcej niż w roku ubiegłym. JKM jest wrogiem WOŚP, bo JO jest jaki jest a orkiestra wyręcza państwo i trochę racji ma. Jednak trzeba pamiętać o wartości dodanej, ważne jest, że coś się dzieje i chociażby dlatego mimo wszystko WARTO!
-
Link

piątek, 6 stycznia 2012

Będzie arcymistrz

W Krakowie zakończył się Festiwal Cracovia '2011, wygrał mój imiennik Jacek Tomczak. W tym turnieju wypełnił brakującą normę arcymistrzowską. Do maja pewnie tytuł zostanie oficjalnie nadany. Jacek już dwa razy wygrał w Wapnie. Jest duża szansa, że w tym roku też przyjedzie, zatem jest szansa że w PITS 2012 zagra wreszcie arcymistrz :) Jacek Tomczak jest nie tylko moim imiennikiem - ma również urodziny piątego marca :)

niedziela, 1 stycznia 2012

Postanowienia noworoczne

Myślałem nad tym postem kilka dni ...
Biegowo: złamać 50 min na dystansie 10 km (w Żninie lub w Janowcu), złamać 1:50 w półmaratonie, prawdopodobnie w Pile, złamać 4h w maratonie w Poznaniu.
Szachowo: zagrać w przynajmniej jednym turnieju szachów klasycznych, prawdopodobnie w Obrze i podnieść Elo przynajmniej do 1800; na chess.com podnieść ranking do poziomu >2000 i w klasycznych i w 960 (myślałem że uda mi się w 960 przeskoczyć 1900 jeszcze w 2011 ale zabrakło 1 punktu i obecnie jest 1899 ale to i tak najlepszy wynik wśród zawodników z Polski), natomiast w rozwiązywaniu zadań zbliżyć się do poziomu 2100
Komputerowo: przenieść serwis PITS na to konto, powalczyć z oprogramowaniem do białych tablic (już zacząłem)

Jest jeszcze trochę do uzupełnienia (stanie na rękach, żonglowanie 4 piłeczkami, salto w tył ...) ale to się uzupełni :)