sobota, 14 kwietnia 2012
Dyszka przed Żninem
Już za tydzień 10 km w Żninie a ja nie pamiętam kiedy ostatnio przebiegłem taki dystans. Dzisiaj nadarzyła się okazja, więc pobiegłem. Według zegara w kuchni (znów czeka mnie zakup zegarka) wyszło 53 minuty a zacząłem bardzo spokojnie. Jeśli tyle będzie w Żninie, to nie będę płakać, będzie co poprawiać. Najbliższa następna szansa będzie pod koniec maja w Janowcu.
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Napoleon - szachista
Długo myślałem nad tym podcastem ale nagle zrobiło się mało czasu, na horyzoncie pojawiły się inne sprawy np. projekt cyfryzacji szkoły, przygotowania do PITS itd. . Postanowiłem jednak zrobić taką skróconą, okrojoną wersję, może jeszcze kiedyś rozwinę/poprawię ten filmik - chwilowo "lepszy rydz, niż nic" :)
piątek, 6 kwietnia 2012
Zapachów czar
Jadąc dzisiaj rowerem poczułem zapachy, takie charakterystyczne dla wsi, takie jakie zapamiętałem z dzieciństwa. Wczoraj odwiedziłem w szpitalu wuja Teodora i rozmawialiśmy między innymi o wodzie ze studni, gdzie mieszkali Haje. To była bardzo smaczna woda, pamiętam, że jako dziecko lubiłem tam chodzić do sadu na jabłka papierówki i jak wyciągałem ze studni wiadro z wodą i często była tam nabierka a jak nie było to piłem nawet prosto z wiadra. Cały czas "chodzi za mną" zapach kwiatów w ogrodzie Cieślińskich w Mokronosach, gdzie spędzałem wakacje 30-40 lat temu. Pamiętam też zapach owczarni, pamiętam wiele zapachów. Z czasów studenckich podróży po Europie "demoludów" pamiętam zapachy charakterystyczne dla taboru kolejowego danego państwa i zapachy dworców kolejowych, byłem wtedy (tak mi się wydaje) w stanie poznać z zamkniętymi oczami rozpoznać: Polskę, NRD, Czechosłowację, Węgry, czy ZSRR :) Smaki też pamiętam :)
Pamiętam ... ale na wszelki wypadek wolę zapisać. W sobotę pożegnaliśmy Leokadię Kotwicę siostrę mojego dziadka Franciszka, miała prawie 93 lata. Kuzyn Jarek na stypie wspominał ile mu wiedzy informacji przekazała. Wuja Teodor ma już prawie 84 lata i długo trzymał się mocno, praktycznie nie chorował. Pamiętam jak 30-40 lat temu zabierał mnie na ryby, pamiętam jak kiedyś poplątała mi się żyłka i chyba z godzinę ją rozplątywał i rozplątał, już wtedy był dla mnie wiekowy a tyle jeszcze przeżył. Zagadnąłem go nawet kiedy ostatnio strzygł owce i okazało się, że wcale nie tak dawno, bo jeszcze dwa lata temu. Cóż, taki nostalgiczny wpis dziś. Mógłbym jeszcze pisać i pisać ...
Pamiętam ... ale na wszelki wypadek wolę zapisać. W sobotę pożegnaliśmy Leokadię Kotwicę siostrę mojego dziadka Franciszka, miała prawie 93 lata. Kuzyn Jarek na stypie wspominał ile mu wiedzy informacji przekazała. Wuja Teodor ma już prawie 84 lata i długo trzymał się mocno, praktycznie nie chorował. Pamiętam jak 30-40 lat temu zabierał mnie na ryby, pamiętam jak kiedyś poplątała mi się żyłka i chyba z godzinę ją rozplątywał i rozplątał, już wtedy był dla mnie wiekowy a tyle jeszcze przeżył. Zagadnąłem go nawet kiedy ostatnio strzygł owce i okazało się, że wcale nie tak dawno, bo jeszcze dwa lata temu. Cóż, taki nostalgiczny wpis dziś. Mógłbym jeszcze pisać i pisać ...
niedziela, 18 marca 2012
Zużycie materiałów
Pod koniec tygodnia dopadły mnie jakieś wirusy albo alergeny i górne drogi oddechowe zostały zapchane, głowa pęka a jak wróciłem w piątek ze szkoły, to jeszcze się okazało, że poszła grzałka w bojlerze i ciepłej wody nie będzie. W naszym domku mieszkamy już 13 lat i niedawno zmienialiśmy meble, jak już zmieniliśmy to ... trzeba było zmienić telewizor. Pralka miewała problemy ale ponieważ teść zajmuje się naprawą takiego sprzętu, to się kręciło ... jednak niedawno obwieścił że życie pralki dobiega końca, cóż trzeba było kupić nową. W kominku w ubiegłym roku wymieniałem ruszt (bo pękł), oby tylko rury komina się nie przepaliły - celowo braliśmy lepsze, niż wymagała norma. W ubiegłe wakacje zmienialiśmy pokrycie dachu i elewację, pokrycie jeszcze nie przeciekało ale wyglądało nieciekawie. Obecne pokrycie ... mam nadzieję, że wytrzyma już do końca mojego życia. Z bojlerem poszło na szczęście dość dobrze, starczyło jeszcze ciepłej wody na wieczorną toaletę. W sobotę rano spuściłem wodę wykręciliśmy z teściem grzałkę i udało się w Wągrowcu kupić co prawda słabszą ale pasującą i praktycznie nie odczuliśmy braku ciepłej wody. Natomiast wymaga wzmianki, to co było wewnątrz bojlera - mnóstwo osadów, końcówka spuszczanej wody to jakby woda z kałuży a na koniec jeszcze prawie pełna miska kamienia w postaci ... najlepiej określić "płatów kukurydzianych". Taką więc mamy wodę. Zdjęć niestety nie robiłem ale zapisuję, aby pamiętać. Teraz tylko czekać jak odezwie się lodówka :)
Całe szczęście, że człowiek się regeneruje i mam nadzieję, że ... w środę wrócę do treningów biegowych.
Całe szczęście, że człowiek się regeneruje i mam nadzieję, że ... w środę wrócę do treningów biegowych.
Szachowy hardware :)

Ten wpis jest odpowiedzią na wpis z blogu psychologiaiszachy :)
Obecnie w domu mój kontakt z szachami odbywa się głównie przy użyciu komputera a właściwie obecnie najczęściej iPada. Posiadam dużo książek szachowych... ale większości nie przeczytałem. Pierwszą książką była "Wyprawa do krainy szachów" J.Awerbacha i ? Dużo jej zawdzięczam. Później kupowałem książki "na zapas", wierząc że kiedyś będę miał czas i się zabiorę za czytanie, teoretycznie jest to jeszcze możliwe. Natomiast komplet figur, którymi dysponuję w domu, to Stautony nr 5, które kupiłem jeszcze w czasach studenckich (ok. 25 lat) do tego plansza tekturowa pochodząca z NRD oraz drewniany zegar Garde też z NRD. Natomiast w szkole bierki Stautony nr 5, 20 desek drewnianych nr 5, (wszystko z firmy "Węgiel") oprócz tego ponad 20 plansz tekturowych i ponad 30 zegarów Hetman, kilka Garde i kilka Jantar i jeden elektroniczny. Planuję zakup elektronicznych, koniecznie z funkcją dodawania czasu :) tylko nie mam pomysłu skąd pozyskać środki :)
Natomiast wracając do wątku, najczęściej korzystam z wirtualnych szachów i szachownic ... wiedzy szachowej też szukam w świecie wirtualnym :)
sobota, 10 marca 2012
Wreszcie dyszka
Dawno nie było o bieganiu i rzeczywiście biegania było trochę mało, jednak wreszcie się zmobilizowałem i zrobiłem 10 okrążeń, czyli 10 km, zacząłem spokojnie, przyspieszając dopiero w drugiej połowie, nie patrząc na międzyczasy. Okazało się, że zmieściłem się poniżej 55 minut tzn. nie jest najgorzej :)
niedziela, 4 marca 2012
Memoriał F.Dziedzica w Trzciance

Zaczęło się dobrze, co prawda spodziewałem się zagrać z B.Macieją ale nie wszyscy zapisani się pojawili i ostatecznie zagrałem z M.Olszewskim Elo 2539 (na zdjęciu), graliśmy obronę sycylijską wariant zamknięty i kilkanaście posunięć było dobrze, po czym zagrałem ryzykownie i ... prawie by się udało, już arcymistrz miał chwycić gońca i robić korzystną dla niego wymianę, tylko że ja zamiast tej wymiany zrobiłbym mu mata ale w ostatniej chwili zauważył (aż się pośmialiśmy) i wykonał obronne ratujące posunięcie i popłynąłem. (gdybym może tyle nie myślał nad tym posunięciem to by odruchowo wykonał błędne?). W drugiej partii grałem gambit budapesztański z juniorem, który też to znał ale ... podstawił skoczka i doprowadziłem do końcówki mój hetman z wieżą na jego dwie wieże, którą normalnie się wygrywa ale nie ja w niecałe 2 minuty więc wziąłem remis. W trzeciej znów junior i obrona francuska z moim 3.Gd3 i się pokomplikowało ale było ładnie i ... tylko czas zmusił mnie do wzięcia remisu, bo miałem skoczka do przodu, czyli z dodawanym czasem było by ok. Czwarta partia i znów gambit budapesztański, z którego znów udało mi się wyjść obronną ręką ale czas zmusił mnie do trzeciego remisu. W piątej partii Białorusin zaskoczył mnie trochę w obronie dwóch skoczków (muszę sobie odtworzyć ten wariant, bo był inny), w końcu udało mi się zdobyć przewagę, zostaję z królem i wieżą na króla ale mi się czas skończył (zabrakło tak z 10-15 sekund). Szósta partia 1.d4 Sf6 i 2.Sf3 d5 i postanawiam grać symetrycznie bezpiecznie i oszczędzać czas i udaje mi się osiągnąć przewagę 4-5 minut i to jest to, przeciwnik szuka ataku, święci figurę a w ostateczności czas mu spada ale i tak miałem już lepszą a przeciwni okazało się miał jedynkę. Partia siódma z kandydatem (lepiej było nie wiedzieć, zagrałem tragicznie ale się uspokoiło ale straciłem figurę ale odrobiłem figurę i ... był totalny remis ale grał na siłę i mu się opłaciło - miałem minutę do końca i ogarnęła mnie ślepota i pozwoliłem sobie wymienić wieże i przegrałem. (druga i ostatnia porażka). W ósmej znów obrona francuska z 3.Gd3 ale popadam w gorszy czas, w rezultacie decyduję się na oddanie skoczka za piona ale byle grać szybko i komplikować, zmuszać do myślenia przeciwnika i grać na jego czasie i udaje się mimo skoczka więcej bierze remis, bo teraz to on mógł przegrać na czas. Mając tyle remisów pogubiłem się już w moich punktach. Przed ostatnią partią wydawało mi się, że mam punktów 4 a miałem tylko 3,5. Dostaję II+ i ... wychodzimy z debiutu i będąc przekonany, że będę miał 50% proponuję remis a przeciwnik bierze to bez namysłu i tak ... powtórzyłem wynik z przed roku czyli 4 punkty. Jednak jestem przekonany, że przy dodawanym czasie byłoby dużo lepiej. Jakub przegrywał partię po partii, w końcu dostał + za pauzowanie i w ostatnie partii widziałem, że stał fatalnie ale ostatecznie wybrnął i to w pięknym stylu, dał mata. Trochę pogadałem sobie z Jurijem Zezulkinem, któremu szło różnie ale w ostatniej partii poległ z Markowskim i skończył w 4 dziesiątce. (gdyby wygrał byłby w pierwszej dziesiątce. Pogadałem trochę z szachistami z Rogoźna, też poszło im słabo ale w końcu był to bardzo silny, z pewnością jeden z najsilniejszych turniejów jednodniowych w Polsce.
-strona turnieju
sobota, 25 lutego 2012
Turniej w Żninie

Pomyślałem, że będzie to dobra rozgrzewka przed Trzcianką. Na dystansie 7 rund różnie może być, 15 minut to nie jest mój ulubiony czas :) Pierwszą partię ze Steczkiem przegrałem bo podstawiłem figurę, w drugiej z juniorem B. Paliwodą nie było lekko ale się udało, w trzeciej z Szybowiczem było dużo przeoczeń z obu stron, zgodziliśmy się na remis ale gdybym był w formie to była chyba lepsza, w czwartej ze Schmitem poświęcił figurę za 2 piony ale oddałem figurę i było równo ... ale podstawiłem figurę i było po partii, w piątej z juniorem znalazłem plan ale się wyślizgał, zostały różnobarwne gońce i nie było raczej szans na wygraną, w szóstej z Pilarskim było ciekawie i chyba niepoprawnie poświęcił hetmana, miał nacisk ale go stracił został mój hetman przeciw jego gońcowi z wieżą, w normalnej partii pewnie do wygrania ale mi zostało półtorej minuty więc remis, w ostatniej z seniorem ze Żnina dzięki niespodziance w szkockiej zyskałem pionka, później drugiego i ładnie doprowadziłem do wygranej chociaż jeszcze próbował zaostrzyć. Ostatecznie 3,5 czyli 50% ale za to osiągnięty ranking całkiem przyzwoity :)
-
strona turnieju
niedziela, 19 lutego 2012
Podwójne "oczko"

Chodzi o wynik na chess.com w dziale rozwiązywania zadań. Po długich zmaganiach udało mi się wrócić do poziomu powyżej 2100 pkt. i to cieszy. Przy okazji zostałem mianowany adminem Teamu Poland odpowiedzialnym za szachy 960. Wkrótce ruszy mecz z Rosją (w tych szachach i w klasycznych też). Po prawie dwóch miesiącach straciłem jednak pierwsze miejsce wśród polskich szachistów (w szachach 960) na chess.com
MP 2012

Kto wygra, to się okaże. Dla mnie ciekawe zdjęcie: MB kiedyś sponsorował PITS, tylko no właśnie co to było za sponsorowanie skoro fundusze pochodziły z kancelarii marszałka i JKM, do którego kiedyś nawet chciałem się zwrócić w sprawie PITS ale ... nie chciałem upolityczniać PITSa. Chętnie bym popatrzył na partie (szachowe) tych panów :-). W pierwszej rundzie mój imiennik Jacek Tomczak (świeży arcymistrz) uległ nadziei polskich szachów Janowi Krzysztofowi Dudzie. Mam nadzieję, że JT jednak wyląduje w pierwszej piątce :-)
-
strona turnieju
niedziela, 12 lutego 2012
Pierwsza piątka
Mrozy wreszcie trochę odpuściły, dzisiaj było tylko -6 zatem zdecydowałem się wznowić treningi. Biegłem bardzo ostrożnie z Ewą,5 kółek, było trochę śniegu na asfalcie i lepiej było nie ryzykować. Nie mierzyłem nawet czasu ale podejrzewam, że były to kółka po 6 minut. Samopoczucie po biegu bardzo dobre.
iBooks - Szachy moje ...

20 lat temu pewnie bym usiadł i pisał książkę, mając takie narzędzie. Bardzo chciałem napisać książkę i to wcale nie szachową, miałem już pewne pomysły, wyobrażenie, może się jeszcze zepnę :) iBooks wydaje się wymarzonym narzędziem - jest za darmo, każdy może stworzyć książkę a jak się uprze, to nawet sprzedawać ale to już wymaga dogadania się z Apple. Nie trzeba się oglądać na drukarnię, nie trzeba mieć funduszy żeby wydać. Na tym Apple też może nieźle zarobić pod warunkiem, że iPady będą zdobywały rynek.
sobota, 4 lutego 2012
Dzielenie pisemne :-)

Wykorzystując "chwilę" czasu, przygotowałem podcast "Dzielenie pisemne". Filmik trwa 5 minut ... a robiłem go ... 5 godzin, ale obiecałem uczniom i dotrzymam słowa. To śmieszne, gdy ktoś umie dzielić, to dla niego filmik jest trywialny ale filmik jest właśnie dla tych, którzy tego nie rozumieją :-) W tym wypadku uczniów mojej obecnej klasy (4b).
-
film/podcast
poniedziałek, 30 stycznia 2012
niedziela, 8 stycznia 2012
Szachotron :)
W tym roku udało mi się rozegrać (wygrać) 11 partii (o jedną więcej niż w roku 2011) i do tego dołożyłem dyszkę zatem nazbierałem z Szachotronu 32 zł plus datki kibiców. To troszkę więcej niż w roku ubiegłym. JKM jest wrogiem WOŚP, bo JO jest jaki jest a orkiestra wyręcza państwo i trochę racji ma. Jednak trzeba pamiętać o wartości dodanej, ważne jest, że coś się dzieje i chociażby dlatego mimo wszystko WARTO!
-
Link
-
Link
piątek, 6 stycznia 2012
Będzie arcymistrz
W Krakowie zakończył się Festiwal Cracovia '2011, wygrał mój imiennik Jacek Tomczak. W tym turnieju wypełnił brakującą normę arcymistrzowską. Do maja pewnie tytuł zostanie oficjalnie nadany. Jacek już dwa razy wygrał w Wapnie. Jest duża szansa, że w tym roku też przyjedzie, zatem jest szansa że w PITS 2012 zagra wreszcie arcymistrz :) Jacek Tomczak jest nie tylko moim imiennikiem - ma również urodziny piątego marca :)
niedziela, 1 stycznia 2012
Postanowienia noworoczne
Myślałem nad tym postem kilka dni ...
Biegowo: złamać 50 min na dystansie 10 km (w Żninie lub w Janowcu), złamać 1:50 w półmaratonie, prawdopodobnie w Pile, złamać 4h w maratonie w Poznaniu.
Szachowo: zagrać w przynajmniej jednym turnieju szachów klasycznych, prawdopodobnie w Obrze i podnieść Elo przynajmniej do 1800; na chess.com podnieść ranking do poziomu >2000 i w klasycznych i w 960 (myślałem że uda mi się w 960 przeskoczyć 1900 jeszcze w 2011 ale zabrakło 1 punktu i obecnie jest 1899 ale to i tak najlepszy wynik wśród zawodników z Polski), natomiast w rozwiązywaniu zadań zbliżyć się do poziomu 2100
Komputerowo: przenieść serwis PITS na to konto, powalczyć z oprogramowaniem do białych tablic (już zacząłem)
Jest jeszcze trochę do uzupełnienia (stanie na rękach, żonglowanie 4 piłeczkami, salto w tył ...) ale to się uzupełni :)
Biegowo: złamać 50 min na dystansie 10 km (w Żninie lub w Janowcu), złamać 1:50 w półmaratonie, prawdopodobnie w Pile, złamać 4h w maratonie w Poznaniu.
Szachowo: zagrać w przynajmniej jednym turnieju szachów klasycznych, prawdopodobnie w Obrze i podnieść Elo przynajmniej do 1800; na chess.com podnieść ranking do poziomu >2000 i w klasycznych i w 960 (myślałem że uda mi się w 960 przeskoczyć 1900 jeszcze w 2011 ale zabrakło 1 punktu i obecnie jest 1899 ale to i tak najlepszy wynik wśród zawodników z Polski), natomiast w rozwiązywaniu zadań zbliżyć się do poziomu 2100
Komputerowo: przenieść serwis PITS na to konto, powalczyć z oprogramowaniem do białych tablic (już zacząłem)
Jest jeszcze trochę do uzupełnienia (stanie na rękach, żonglowanie 4 piłeczkami, salto w tył ...) ale to się uzupełni :)
piątek, 16 grudnia 2011
Pierwszy na polskiej liście
czwartek, 15 grudnia 2011
Krótkie dni
Już wyjąłem z portfela kartę kredytową aby opłacić złoty abonament na chess.com i móc rozwiązywać więcej zadań i przeglądać bazy otwarć ... Już mam płacić a tam patrzę i ... złote konto już nie ma tych usług, trzeba by wykupić platynowe prawie 2 razy droższe, trochę mnie to wkurzyło i zrezygnowałem, zostaję przy darmowym koncie. Od wczoraj chodzi za mną piosenka Gotye
... jeszcze link do tekstu http://www.tekstowo.pl/piosenka,gotye,somebody_that_i_used_to_know.html
... jeszcze link do tekstu http://www.tekstowo.pl/piosenka,gotye,somebody_that_i_used_to_know.html
Wychowankowie ... przeciętnie
10 grudnia pojechałem wraz z moimi uczniami na finał wojewódzki SZS szachów indywidualnych do Poznania. Niestety nie poszło im za dobrze. Wszyscy zdobyli tylko po 3 punkty (na 9). Magda Wróblewska ostatnio wzięła się do roboty zaczęła grać na chess.com i czuję że stać ją na przyzwoity wynik w granicach 5 punktów ... ale miała pecha. Patryk Bochna spodziewałem się 4,5 bo już dużo widzi ... ale mało trenuje. Adrian Urban - od niego spodziewałem się najmniej bo był to jego debiut i gra ... po swojemu ale jeszcze nie wszystko widzi.
Szkoda.
Szkoda.
niedziela, 20 listopada 2011
Dobry impuls
Zastanawiałem się jak zatytułować ten wpis ... Np. "co nas nie zabije to nas wzmocni ale nie dla wszystkich". Generalnie chodzi o turniej, który przeprowadziłem 18 listopada. Dla mnie wygodna jest formuła grania w jednej grupie i jeszcze większego "podkręcania" poziomu. Jednak tym razem rozdzieliłem rozgrywki dziewcząt i chłopców, zwłaszcza że były ku temu sprzyjające warunki. Turniej a właściwie turnieje wypadły ... świetnie ... młodzież się podkręciła, bo zawsze to co dwa pierwsze miejsca, to nie jedno :) Jak po turnieju rozmawiałem z ojcami zwyciężczyń, to mówili że córki były zachwycone turniejem. Zresztą moje zawodniczki, mimo że zajęły dalsze miejsca też pytały się "kiedy będzie następny turniej?" - takie zachowania bardzo podnoszą moje "morale" i powodują, że człowiekowi zaczyna się chcieć. Jest szansa, iż nastąpi "odbicie od dna" wągrowieckich szachów, że wreszcie coś się ruszy, gdy to pokolenie, z tego turnieju zacznie grać. Prawie połowa z tych zawodników to moi uczniowie. We wtorek jadę do Wągrowca i ... Spodziewam się, że tam będzie właśnie to "dno" o którym pisałem tzn. najniższa frekwencja w dotychczasowej historii tych rozgrywek. O ile w kat. sp wywalczyłem tylko jeden awans, to w gim spodziewam się przynajmniej dwóch, co w rezultacie da normę czyli troje.
poniedziałek, 14 listopada 2011
Apple daje Lwa

Wreszcie Apple zaczyna coś dawać edukatorom. Od godziny 18-ej jest do pobrania Lion. Serwer eduapple prawie już nie działa (jeszcze można przez ftp ściągnąć to co się tam włożyło) poczta na tym serwerze też już ledwie dycha. Jobs już odszedł na zawsze, wczoraj nawet na religia.tv oglądałem program gdzie tłumaczono dzieciom, co jest symbolem grzechu? otóż symbolem grzechu jest ... jabłko a dokładniej nadgryzione jabłko ... hmmm daje do myślenia :) Oprócz Lion'a dają kilka innych programów, miedzy innymi Bento na iPada ale ten program to już zakupiłem i co mi teraz po zakupie. Lion jest pewnie duży, bo przez ponad pół godziny pasek postępu dopiero drgnął. Nie jestem pewien, czy do rana się ściągnie a na wszelki wypadek muszę jeszcze pare dodatkowych GB miejsca przygotować.(a jednak nie - spojrzałem na obrazek i zobaczyłem 3,53GB czyli jeszcze znośnie)
niedziela, 6 listopada 2011
Z Rogoźna "na tarczy"
Dużo sobie obiecywałem po tym turnieju, myślałem że mam formę. Na dodatek na sali nie pojawili się stali bywalcy tzn. Szopieraj, Czech i paru innych. Ostatecznie wystartowało tylko 20 zawodników. Jednak było ciężko. Pierwsza ładnie z Marchwickim, trzymał się długo mocno ale nie wytrzymał i ładnie wygrałem. Druga z juniorem - oddawał piony ja brałem i gdyby się przyłożył to mógłby zdobyć figurę ale zaczął odbijać piony i posypało mu się. Już było dobrze i pierwsza deska i partia z Ruczyńskim Krzysztofem, który gra wyczekująco "na kontrę" ale udało mi się zdobyć inicjatywę, ba udało mi się uzyskać wygraną pozycję i co ... i czasu zwyczajnie zabrakło. Jak to zwykle bywa Caissa się ode mnie odwróciła, w następnej partii, z (starszym) juniorem w partii hiszpańskiej nie biorę piona, którego się bierze bo bałem się ostrego wariantu i po kilku posunięciach daję sobie związać figurę i już tylko 2 z 4. Następna partia z będącym wciąż w świetnej formie ponad 80-letnim Bogdanem Dahlke. Zagrał obronę francuską i skupił się na skrzydle hetmańskim a mata dostał na królewskim. Kolejna partia to mój bardzo niewygodny przeciwnik Pogorzelski - gra moim zdaniem szachy niezbyt ciekawe ale skuteczne, ostatecznie to on wygrał ten turniej, jego regułą jest posiadanie lepszego czasu jeszcze nie widziałem, by z kimkolwiek miał gorszy czas. Myślę że w partii z klasycznym czasem lub przynajmniej z dodawanym czasem ograłbym go spokojnie ale w Rogoźnie przegrałem. Przedostatnia partia z Heniem Abrahamem, zagrał gambit królewski, nawet udało mu się wyjść równo z debiutu i zaproponował remis ale nie przyjąłem i jednak się pogubił. Zatem z seniorami z Rogoźna poszło mi elegancko, wszystkich ograłem. Ostatnia partia z jedynką z Murowanej Gośliny -Szymańskim, zagrał orangutana i grałem swoje niestety nie policzyłem dobrze jednego wariantu a przeciwnik zauważył lukę. Ostatecznie 5 punktów, 8-e miejsce, kiepsko ... a miało być tak dobrze. Moi juniorzy też kiepsko - drugi i trzeci od końca , Adrian 1 punkt, Kamil 2,5 ale przynajmniej się ograli. Za to wieczorny trening biegowy poszedł mi świetnie, biegało mi się bardzo dobrze, 12 km zrobiłem w godzinkę i cztery minuty, ostatnie kółko w 4,5 minuty.
niedziela, 23 października 2011
Tylko trzeci
Kolejny raz zmarnowałem szansę na zwycięstwo w Mistrzostwach Powiatu. Pierwsze dwie partie poszły łatwo -wiadomo ze słabymi zawodnikami. W trzeciej trafiłem na Przemka Hoffmana było równo a nawet miał izolowanego pionka na linii a gdzie stała moja wieża i zanosiło się że go wezmę ale to Przemek zabrał mi wcześniej pionka ostaecznie doszło do wieżówki, która była remisowa ale on koniecznie chciał wygrać i przegrał. W czwartej trafiłem na Żurowskiego z jego skandynawską i zagrałem zbyt pasywnie, dostał inicjatywę i wygrał na czas (ale i tak miał lepszą). Później trafiłem na Krzysztofa Okoniewskiego i w obronie francuskiej widząc groźbę złapania mojego hetmana poszedłem na komplikacje zamiast wykonać spokojny ubezpieczający ruch, w rezultacie oddałem figurę za dwa piony z dużymi szansami na marsz pionów i on pozwolił na to. Trochę za dużo zmarnowałem czasu przy tamtej kombinacji i zaczęło być gorąco ale intuicja podpowiedziała mi jak ustawić końcówkę. On musiał oddać skoczka za piona i mimo że był niby bliżej pionów to okazało się że był dalej bo musiał więcej obchodzić. Ostatecznie udało się wygrać. Następnie był junior Ślusarczyk, który dzielnie stawiał opór ale już w wieżówce z pionem mniej pozwolił sobie zamknąć wieżę w pasywnej pozycji i udało się wygrać. Kolejna partia była moją najlepszą. Krzysztof Szwon tradycyjnie zagrał obronę Aljechina i nie szedł na uproszczenia i udało mi się wygrać w naprawdę pięknym stylu. Wszystko poszło idealnie ale po partii Krzysztof stwierdził że powinien święcić hetmana za gońca i rzeczywiście kto wie. Miałby na pewno przegraną ale ja miałem tylko 3 minuty i kto wie, czy bym się nie pogubił. Jednak moją grę w tej partii oceniam naprawdę bardzo dobrze. W kolejnej rundzie trafiłem na Przemka Sydowa (kolejnego trudnego przeciwnika). Zagrał obronę sycylijską, ja próbowałem upraszczać, on oczywiście uciekał. Ostatecznie znalazłem dobry plan i wyłączyłem jego gońca z gry i moim zdaniem uzyskałem lepszą pozycję. Przemek oczywiście próbował komplikować i udało mu się doprowadzić do mojej przegranej na czas ale na szachownicy nie było źle. Ostatnia runda z Lechem Schneiderem - grał spokojnie ale dość szybko. Pozwolił sobie nawet zdwoić piony w centrum. Za chwilę jednego z nich zdobyłem i zacząłem wymieniać i uzyskałem wygraną pozycję ale na zegarze już tylko resztki. Nie chciał przyjąć remisu - sam mówił że będzie bezczelny i zagra na czas. Jednak w wieżówce pochopnie wymienił wieże i uzyskał już tylko przegraną pozycję. Ja w nerwach jeszcze raz zaproponowałem remis i wtedy przyjął. Szkoda, bo gdyby nie przyjął, to raczej bym zdążył. Ostatecznie 6,5 pkt. (Szwon 7,5 Sydow 7) nawet wygrana dawała mi tylko trzecie miejsce. Kolejny raz nie udało się wygrać tego turnieju ale ... było zupełnie przyzwoicie. Znów rok czekania na szansę na pełny sukces, podobnie jak w maratonie.
wtorek, 18 października 2011
Przypadki
"Odkryłem" Jana Kondraka ... na XII Maratonie Poznańskim, biegłem kilka kilometrów tuż za nim (nie wiedząc kim jest), dopiero oglądając zdjęcia zauważyłem jego numer startowy, sprawdziłem na liście wyników, sprawdziłem w internecie i ... pełne zaskoczenie ... i wielki szacunek. Brawo ... Janie!
niedziela, 16 października 2011
Trochę lepiej ... ale i tak się nie udało


Nie chce mi się teraz opisywać ale sobie zapiszę. Nie pomogły nowinki technologiczne: buty, skarpety, sok z larw szerszenia. Właściwie to było dobrze do 35 km, tam minęli mnie pacemakerzy na 4:00 i niestety nie zdołałem dotrzymać im kroku. Wystartowałem z grupą na 4:00 biegłem z nimi 5 km i ... Postanowiłem ich wyprzedzić, w najlepszym momencie miałem ponad 3 min nadwyżki nad planowanym tempem. Psychicznie "przegrałem" na 35. gdy nic nie zmobilizowało mnie do trzymania tempa biegu. Po biegu wszystko wydaje się proste ale jak się biegnie to inna para kaloszy. Ostatecznie 4:09:04 brutto, 4:07:31 netto, czyli ponad 15 minut lepiej niż w ubiegłym roku ale jeszcze 10 minut zabrakło do pełni szczęścia.
niedziela, 9 października 2011
Tydzień do MP i 2 do MP w Szachach
Do XII Maratonu Poznańskiego został tylko tydzień. Biegałem teraz mało i powoli aby nabierać sił, teraz praktycznie mógłbym zrezygnować całkowicie ale trochę jeszcze może potruchtam z Ewą. Jeszcze "mocy" nie czuję ale już mi przychodzi do głowy aby może spróbować pobiec szybciej tak na 3:45 albo jeszcze lepiej a przecież 3:59 też będzie dużym (olbrzymim) postępem. Maraton rzeczywiście rozgrywa się w głowie i skoro lata już nie te a treningowych lat jeszcze nie za wiele, to trzeba się opamiętać, żeby nie zmarnować tego na co się pracowało praktycznie rok. Cały czas mam nadzieję, że pogoda dopisze. Wiele imprez biegowych w tym roku w Polsce miało kiepską pogodę, to daje szansę, że w Poznaniu będzie ... chociaż przeciętnie - widziałem prognozy o 20 stopniach ale to jeszcze by uszło. Spokój, spokój i jeszcze raz spokój! Za dwa tygodnie Mistrzostwa Powiatu w Szachach (dawniej bywały w okolicy 11.11 ale ze względu na obowiązki reprezentacyjne starosta woli mieć to już za sobą). Tam też potrzebny będzie spokój! Nigdy nie udało mi się wygrać tych mistrzostw, bo nie potrafiłem sobie poradzić z emocjami. Na chess.com długo udawało mi się utrzymać na poziomie powyżyj 2100 ale ostatnio spadłem niestety.
Jednak teraz trzeba myśleć o maratonie, szachy później.
Jednak teraz trzeba myśleć o maratonie, szachy później.
czwartek, 6 października 2011
sobota, 1 października 2011
Ostatnia połówka ... przed XII MP
Właściwie to było nawet 25 km, czas połówki 1:59, czyli tak jak powinno być, chociaż ... sam już nie wiem (a tyle lat biegam). Wszelkie wskazówki taktyczne na maratony, mówią aby pierwszą połówkę zrobić wolniej a na drugiej przyspieszyć, no wyjątkiem są może te teorie, które każą biec cały czas równo np. za peacemakerami. Jednak jak się wejdzie się na stronę kalkulatora, to ... tu, po wpisaniu wyniku widać, że naukowcy przewidują spadek tempa. Teoretycznie biegłem sobie po 5:40 a kalkulator przewiduje, że skoro tak biegłem to skończę z tempem ok 6:05 i bądź tu mądry. Gdy zacząłem to biegło mi się nawet ciężko, pierwszy km zrobiłem w 5:45 a drugi nawet w ponad 6 ... wprawdzie nie miałem problemów by przyspieszyć ale wręcz było dla mnie dziwne to niskie tempo. Ostatecznie pierwszą piątkę zrobiłem w 29:30, drugą w 29:00, trzecią w 28:00, czwartą w 28:00 i piątą w 27:30. Kończąc miałem dobre samopoczucie - gotów byłem kontynuować bieg w takim tempie ale, czy wytrzymałbym do 42 km? To okaże się za 2 tygodnie. Nadchodzący tydzień będzie już wyciszaniem organizmu - góra 40 km (w tym tygodniu) a w ostatnim tygodniu już tylko rozruchy i ładowanie akumulatorów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


