niedziela, 11 października 2015

Maratońska precyzja!


Planując w tym roku wynik - 3 godziny i 55 minut, nie spodziewałem się tak precyzyjnej realizacji tego założenia. Pomyliłem się tylko o 3 sekundy a gdyby nie "kombinatorzy" na linii mety, którzy trochę przyblokowali finisz, to mogło być idealnie. Miałem co prawda wydrukowaną opaskę z potrzebnymi międzyczasami ale i tak biegłem ... na intuicję. Biegłem jak pozwalały warunki i inni biegacze. Czasem maruderzy trochę blokowali i trzeba było kombinować, omijać. Jestem przekonany, że bieg na dystansie maratońskim rozgrywany jest tak naprawdę w głowie. Wszystko trzeba sobie poukładać. Nie wolno dać się sprowokować ale też nie można pozwolić sobie na zaspanie. Nie warto tracić sił na rozmowy, no chyba że ktoś chce sobie pogadać. Trzeba patrzeć do przodu, w którą stronę będzie zakręt, aby zbliżyć się do tej krawędzi jezdni, która jest po wewnętrznej. Gdy jest odcinek prosty najlepiej trzymać się środka. Na każdym punkcie odżywczym trochę popić i trochę zjeść, nawet jeśli się nie chce ale przesadzić też nie można. Właściwie mogę być dumny z realizacji planu. Nie był bardzo ambitny, bo chciałem się poprawić tylko o nieco ponad 2 minuty ale zrealizowałem to perfekcyjnie. Zrobiłem to nawet całkiem małym kosztem, bez wyrzeczeń. Motivato.pl dało mi miesięczny darmowy dostęp i ... nie zmusiło mnie do przebiegnięcia ani jednej trzydziestki. Najdłuższy trening, to tylko 24 km. Dawniej robiłem nawet 36 km, po których musiałem solidnie odpoczywać. Teraz nie zdążyłem nawet schudnąć tyle co chciałem. Rano miałem dzisiaj 71 kg, po przyjeździe z poznania miałem 68 kg. W okresie przygotowawczym nie miałem problemów zdrowotnych, tylko w ostatnim tygodniu pojawiło się zagrożenie przeziębieniem ale jakoś się udało (czosnek i miód). 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza