niedziela, 30 kwietnia 2017

Pierwszy bieg dziadka :)

Od lewej: Jakub Haja, Jacek Haja (fot. Jakub Haja)
Dawno już nie biegałem. A to pogoda była kiepska a to czasu nie było. W końcu jednak trzeba było się ruszyć. Normalnie wystartowałbym w Janowcu (bo to właśnie dzisiaj jest ten bieg w tym roku) ale ze względu na kompletny brak przygotowania i konieczne oszczędności, których muszę szukać na każdym kroku, zdecydowałem pościgać się z synem. Jakub dopiero od niedawna trenuje biegi i nigdy z nim nie biegłem. Chciałem więc sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak dobry jak mówi. Zrobiliśmy sobie bieg na 10 km. Słońce raz wychodziło raz się chowało, wiatr był dość mocny. Przez pierwsze pół kilometra biegliśmy razem, później zaczął mi uciekać. Na pierwszym kilometrze miałem ok. 60-70 m straty. Na drugim już było ponad 100. Na trzecim wydawało mi się, że nie tracę. Później już chyba regularnie te ponad 50 m traciłem. Ostatecznie przybiegł ok. 600-700 m przede mną. Miał czas 54 minuty, ja 58 minut. Był to mój pierwszy bieg od kiedy zostałem dziadkiem, stąd tytuł wpisu.
Biegałem już ten odcinek poniżej 50 minut ale obecnie jestem zbyt ciężki i zbyt mało wytrenowany. Przy okazji okazało się, że te 10 km w istocie ma tylko 9,91 km zatem przez 10 lat się oszukiwałem. (chyba, że Endomondo oszukuje)
--
Jeśli zaglądają tu szachiści, to apeluję o "reklamę" XIX PITS :) Lista startowa już wygląda "godnie" - lepiej niż mistrzostwa niejednego województwa :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza