środa, 19 listopada 2014

Dziadki z PKW

Nie spodziewałem się, że będzie aż tak źle. Kilka dni przed wyborami słyszałem w radio, że trzeba się modlić do św. Rity, bo są małe szanse, aby program zadziałał. W informatyce już podobno tak jest, że jeśli coś może nie zadziałać, to raczej nie zadziała. Sprawdziło się - nie zadziałało. Mamy XXI w. i nie widzę żadnych przeszkód, aby wybory (jeśli już muszą być) odbywały się drogą elektroniczną. Zamiast wydawać olbrzymie pieniądze na pensje dla "dziadków" z Państwowej Komisji Wyborczej (ponad 20 tys. miesięcznie każdy) i organizację tej całej "oprawy" (druki, itp. itd.) napisać porządną aplikację, gdzie loginem będzie PESEL, hasłem nr dowodu osobistego lub coś w tym stylu. Głosuje każdy z domu a jak nie umie, nie potrafi, to w dniu wyborów w każdej gminie organizuje się w lokalu wyborczym dyżur kilku stanowisk komputerowych i wszystko. Wyniki wyborów znane będą zaraz po zakończeniu głosowania, frekwencja będzie większa, tyle pieniędzy publicznych będzie zaoszczędzonych, nie będzie problemów z głosami nieważnymi, bo jak będzie można zaznaczyć tylko jednego, to system nie pozwoli zaznaczyć drugiego, nie będzie problemu z numerami list i układem karty do głosowania. 
Tylko pewnie "dziadki" się nie zgodzą, bo któż by chciał zrezygnować z takich pieniążków?
-
Już pojawiła się informacja o zakupie nowych tabletów (czyt. iPadów) dla posłów a przecież został mniej niż rok kadencji a czy ich nie stać? Dlaczego właściwie Polska ma dwie izby i jeszcze tak liczne? Znów wiele milionów ...
-
Wkrótce druga tura wyborów, znów wiele milionów ...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza