poniedziałek, 9 lutego 2026

Wszędy prądy

 

Wczoraj walczyłem z wnioskiem o umowę na prąd od ENEI i wkurzałem się, że we wniosku miałem wpisywać, rzeczy które ENEA doskonale wiedziała, typu numer licznika (przecież od nich), wielkość zabezpieczenia też od nich, a ja musiałem tego szukać. Rano zgodnie z zaleceniami instalatora całkowicie wyłączyłem magazyn energii. W ciągu dnia przyszedł e-mail z programu Mój Prąd, że mam wniosek uzupełnić, bo jakiegoś protokołu odbioru nie ma i na fakturze panele fotowoltaiczne muszą być osobno i magazyn osobno ( co to da i po co?). W aplikacji Solar cały czas nie widziałem ani produkcji ani zużycia, czyli niby miałem dostęp ale nic z tego nie wynikało. Po powrocie do domu postanowiłem odszukać informacji na temat podłączenia do loggera falownika i znalazłem. Jednak przy pomocy telefonu w garażu, przy jednak mrozie, nie udało mi się (chociaż blisko byłem). Zdobyte jednak doświadczenie wykorzystałem, biorąc laptopa i lokując się już w domu za ścianą z falownikiem. Musiałem przy okazji przypomnieć sobie jakie mam hasło do sieci domowej. Wcześniej na telefonie wpisywałem złe i stąd pewnie były problemy. Po wielu perypetiach w końcu w aplikacji zobaczyłem mój falownik jak pokazywał przepływ energii. Napisałem o tym instalatorowi, to kazał mi znów podłączyć (włączyć) magazyn, żeby coś tam zdalnie ze swojego konta konfigurować. Tyle tylko, że jego działania spowodowały, że cała instalacja przeszła w stan uśpienia. Niby mam czekać do jutra i w dzień panele powinny wybudzić instalację ... no zobaczymy. W każdym razie dzisiaj czułem się z każdej strony atakowany. Jednak chciałem zachować spokój i powściągając nerwy jakoś zacząłem się przebijać przez te wszystkie trudności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz