sobota, 25 czerwca 2011

10 km w Unisławiu


Zupełnie nieplanowany bieg ... ale tak się złożyło :) Miałem wyjazd do Bydgoszczy po części do orynnowania, odwiedziłem Olę Janicką no i jeszcze pobiegłem. Do końca nie byłem pewien, czy wystartować w półmaratonie czy w dyszce, ostatecznie wybrałem dyszkę i chyba dobrze zrobiłem, bo w półmaratonie, były podobno niezłe górki. Trasa fajna, przyjemna (start wystrzałem z armaty). Biegło się dobrze i zanosiło się bardzo dobrze, długo byłem przekonany że złamię wreszcie na zawodach 50 minut. 6 km niecałe 30 minut na stoperze, 7 km 34:40, 8 km 39:30 czyli ... teoretycznie pół minuty w zapasie, no to sobie biegłem równo, bez przyśpieszania i ... oznaczenia 9 km nie było, dolatuję do mety i ... 50:29 tragedia (!) gdybym wiedział, to bym przyspieszył. Na pewno w tym biegu byłem w stanie złamać to 50 minut. Takie jest życie :). Jak się pojawią zdjęcia z biegu, to może podmienię - chwilowo zdjęcie zrobione przez Jakuba.

---------
Różne opinie czytałem w internecie na temat imprezy w Unisławiu. Osobiście uważam, że jak na tak małą miejscowość i tak małe wpisowe, to impreza była bardzo dobra, natomiast jeśli organizatorzy myślą o zwiększeniu liczby uczestników, to na pewno lepiej powinna zostać rozwiązana rejestracja zawodników i wydawanie numerów startowych - teraz jeszcze się udało ale było to wąskie gardło i ludzie którzy stali w kolejce byli trochę zdezorientowani a takie szczegóły czasami decydują o ocenie.
Gdyby na mojego bloga zajrzał ktoś z Unisławia, to ... na pochwałę zasługuje promocja Waszej imprezy na innych imprezach biegowych (ja zwróciłem uwagę na te koszulki o biegu). Bardzo dużo jak dla mnie zrobił również blog T. Majewskiego "Jest radość" - dla internauty wyglądało to tak - fajny blog =>fajny autor/człowiek =>to i impreza w tej miejscowości musi być fajna. :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza