wtorek, 29 września 2015

11 dni do XVI MP

Do startu 11 dni. Dzisiaj był dzień bez biegu. Jutro 7 km a pojutrze 6 km. Niby we wrześniu tego roku mniej biegałem (niż w 2014) ale i tak będzie 222 km zatem tylko minimalnie mniej niż w 2014 r. Już nastawiam się na nadchodzącą dietę niskowęglowodanową, bo to jest dobry patent. Niestety ciężko będzie zrzucić te 2 lub 3 kilogramy ale będę próbował.

niedziela, 27 września 2015

Mój dar dla KORWINa :)


Generalnie jestem obecnie "pod kreską" ale wesprę partię KORWIN :) Na 2 października szykowana jest kolejna "bomba pieniężna". Wszelkie sondaże pokazywane w telewizorowni pokazują oczywiście, że KORWIN nie przekroczy progu wyborczego ... a ja wierzę i będę głosował na kogoś z listy nr 4.

sobota, 26 września 2015

Sprawdzian przed MP - kiepsko

Rano, gdy się obudziłem, pogoda była znakomita. Chłodno, pochmurno i bezwietrznie. Pobiec mogłem jednak dopiero o 10:30. O tej godzinie już całkiem mocno wiało i pojawiło się Słońce. Według rozpiski miałem dzisiaj pobiec 21 km i to jak najszybciej. Przetestowałem nowe spodenki - są OK. Co 5 km kontrolnie spożywałem saszetkę glukozy 1ww - są OK. Wydawało mi się, że w drugiej dyszce przyspieszałem a okazało się, że pobiegłem ją wolniej. Niby czułem się dobrze ale nie chciało mi się "iść na całość". Biegłem ... bez poświęcenia. Pierwotnie miałem zamiar poprawić się w drugiej połówce tego półmaratonu ale ... tak jak pisałem okazało się, że pobiegłem ją wolniej. W ubiegłym roku kilka dni wcześniej miałem miałem czas o pół minuty lepszy a jednak udało mi się złamać 4 godziny. Dzisiejszy wynik daje mi prognozowany czas 4:04 a ja chciałbym 3:55. Niewątpliwie trzeba wziąć poprawkę na wiatr i słońce i brak dopingu i brak zajęcy. Trzeba by jeszcze z 2 kilogramy wagi zrzucić. Przed biegiem miałem 70,6, po biegu 69,5. Pomimo zastosowania wielu środków bezpieczeństwa - wazelina, plastry na sutki, niestety lekkie otarcia pod pachami. Mam jednak nadzieję, że to się zagoi.

piątek, 25 września 2015

Refleksje po lekcji

W środę miałem ... "obserwację", czyli lekcję na której był obserwator. W tym przypadku była to wicedyrektor. Po kilkunastu latach prowadzenia zajęć komputerowych/informatyki w grupach w tym roku organ prowadzący w ramach oszczędności "zarządził" prowadzenie zajęć dla całych klas. Klasa 1b liczy 25 uczniów, jeden był nieobecny. Były to trzecie zajęcia tej klasy. Dzięki Poissonrouge.com moja rola sprowadza się do krótkiego wprowadzenia i pomocy, gdy ktoś się pogubi. Już przed lekcją przygotowałem ponad połowę komputerów (połączyłem się z internetem i ustawiłem stronę). Na początku lekcji Wyświetliłem dzieciom w jakie obszary mają klikać i czego tam mogą się spodziewać. Po prezentacji musiałem pozostałym dzieciom przygotować komputery. Produkowałem się cały czas, bo stojąc przy jednym dziecku, pomagałem jeszcze przynajmniej dwójce. Zabawy są na tyle atrakcyjne, że dzieci bardzo przeżywały i komentowały, to co się działo na ich ekranach. Zatem oczywiście ciszy nie było a ja czasem musiałem się z nimi przekrzykiwać ale nie stwarzało mi to problemu. Co usłyszałem po lekcji od pani wicedyrektor? Otóż stwierdziła, że za dużo było zdrobnień - "kuferek", "rybka", ... Widocznie powinienem mówić "kufer", "ryba". Podobno było za głośno na lekcji, ale jak tu w spokoju siedzieć, gdy tyle się dzieje? Dzieci po prostu przeżywały te "cuda", które się działy :) Zabrakło, podobno ewaluacji. Na końcu lekcji zapytałem się dzieci, czy im się podobało? Wszystkie chórem odpowiedziały, że "taaaak" ale dla pani wicedyrektor to mało, wolałaby jakieś karteczki, ... Ja nie "bawiłem się" w rozbudowaną ewaluację, bo nie chciałem zabierać dzieciom czasu świetnej zabawy. Wystarczyło mi to jedno pytanie na koniec. ("Czy lekcja się podobała?") Hmmm ... kolejna obserwacja w marcu. Można by odnieść wrażenie, iż ... "marny" ze mnie nauczyciel. Na szczęście zupełnie się tym nie przejmuję, co będzie napisane w tych "papierach". Niech sobie dyrekcja po mnie "jedzie", mi wystarczy ... uznanie wśród uczniów :)

środa, 23 września 2015

Pół miliona wyświetleń

Filmy na moim kanale na YT przekroczyły pół miliona wyświetleń. Szybciej niż się spodziewałem! Subskrypcje też mocno przyspieszyły, zatem jest szansa na przekroczenie jeszcze w tym roku magicznego progu 1000. Jakaś tam satysfakcja jest. Dzisiaj rano był komunikat, że "Mnożenie pisemne" osiągnęło w tym tygodniu relatywnie dużo wyświetleń a tak się złożyło, że ja też dzisiaj na lekcji w klasie 5-ej miałem mnożenie pisemne i musiałem wyświetlić mój filmik i wspomniałem dzieciom o przekroczeniu 0,5 mln ... i były długie brawa :) ... i były pytania jak to nagrywałem ...
-
Trzeba będzie jakoś uczcić ten sukces ... po 9 km (szybkim) dzisiejszym treningu :)
-
Wczoraj Robert Lewandowski w meczu Bundesligi strzelił 5 bramek w 9 minut! (ten wyczyn przejdzie do historii piłki nożnej)
-
Radosław Wojtaszek odpadł z Girim w Pucharze Świata w Baku. Grał dobrze i wypełnił plan na dobrym poziomie. Gratulacje!

poniedziałek, 21 września 2015

Mistrzostwa Województwa K-P w Szachach Błyskawicznych

Indywidualne i Drużynowe Mistrzostwa Województwa w Szachach Błyskawicznych, w niedzielę 27.09.2015 r. od godziny 10.00 odbędą się w Restauracji ART Cafe przy ul. Dworcowej 7 w Nakle nad Notecią.

Organizatorami mistrzostw są:

- Kujawsko-Pomorski Związek Szachowy,
- Zespół Obsłługi Oświaty i Rekreacji w Nakle nad Notecią,
- Nakielski Ośrodek Kultury.

Patronat honorowy nad zawodami objął Burmistrz Miasta i Gminy Nakło nad Notecią, a turniej wspomagają także Browary Kujawsko-Pomorskie KRAJAN oraz Cukrownia Nakło n. Not. 

Zawody w najbliższą niedzielę od godziny 10.00 rozpocznie XI rundowy turniej indywidualny z czasem 3 minuty + 2 sekundy za ruch dla zawodnika, a od godziny 15.00 ropocznie się turniej drużynowy (drużyny składają się z 4 zawodników i dopuszcza się mieszane składy z różnych klubów).

Organizatorzy oprócz atrakcyjnej puli nagród rzeczowych oraz finansowych przewidują wyśmienitą zabawę przy szachownicach oraz dużą dawkę szachowej adrenaliny w wydaniu błyskawicznym. 

Szczegóły na serwisach turniejowych:


Informacje również u kierownika zawodów Jarosława Wiśniewskiego pod nr. tel.: 609-912-224

ZAPRASZAMY!!!


P.S. Proszę o poinformowanie o zawodach w miarę możliwości, jak największą liczbę osób, znajomych, przyjaciół, itp. za co z góry dziękuję.

niedziela, 20 września 2015

Za trzy tygodnie start

Dzisiaj nie musiałem biegać ale myśli koncentrują się już tylko wokół XVI Maratonu Poznańskiego. Nie chciało mi się ale ... musiałem jechać do Bydgoszczy. Kupiłem spodenki z kieszonkami, które rozwiążą problem zabrania saszetek z płynną glukozą. Zacząłem jeszcze rozważać, czy nie zmienić glukozy na miód. Znalazłem nawet saszetki miodowe ale ... widocznie pomysł się nie przyjął (były w 2013 r.) bo nigdzie nie są dostępne. Rozważałem również kupno pustych tubek aluminiowych (po 1 zł) i wypełnienia ich miodem ... ale zostanę chyba jednak przy tej glukozie (1ww).
Spodenki nie są "największej urody" ale kieszonki mnie przekonały. W ubiegłym roku biegłem w koszulce od Humperta, która (jako kolarska) miała kieszenie z tyłu ale do biegania nie była idealna. Rozwiązanie z kieszeniami w spodenkach wydaje się lepsze.
_
Gniezno wygrało z "Resztą Świata" :) 
_
Radosław Wojtaszek zremisował pierwszą partią z A. Girim i to bez problemów, czarnymi.

sobota, 19 września 2015

Nowoczesność ... idzie wszędzie

Akcja kładzenia światłowodów dociera właśnie do mojej ulicy. Prawdopodobnie w nadchodzącym tygodniu będą już przy moim domu. Sam jestem ciekaw, jak wpłynie to (te światłowody) na jakość internetu?
Po badaniach UOS została mi pamiątkową chorągiewka. Właśnie takie chorągiewki mieli ustawione co ok. 10 m na przestrzeni wielu kilometrów (w liniach prostych). Następnie przy chorągiewkach były ustawiane urządzenia (wielkości samochodowych akumulatorów) a ostatecznie wzdłuż takiej trasy przejeżdżała kolumna 4-5 specjalnych ciężarówek, które prawdopodobnie robiły mini wstrząsy sejsmiczne, rejestrowane później przez specjalistyczne mierniki. Chorągiewkę pewnie przechwycił jakiś dowcipniś a następnie zostawił w rowie przy drodze. Ja w czasie biegu pozwoliłem sobie zabrać taką samotną chorągiewkę i przynieść ją do domu. Synowie dali się nawet nabrać i gdy zobaczyli chorągiewkę, to zaczęli mnie ostrzegać, że przyjadą "takie samochody" i nam ogródek zniszczą.
-
Dzisiaj kolejne długie wybieganie zgodne z planem treningowym motivato.pl 24 km w tempie 6:40 a ja zrobiłem po 6:15 mam nadzieję, że to nie jest wielki błąd. Nadal nie mogę uwierzyć, że przed tegorocznym maratonem ani razu nie przekroczę na treningu 30 km. Z pewnością jest mniejsze ryzyko kontuzji. Ponadto te 24 km nie są aż tak wyczerpujące.
-
Dzisiaj Szymon B. z Chrobrego Gniezno próbował mnie zwerbować do meczu Gniezno-"Reszta Świata". Bardzo fajna inicjatywa, jednak nie przyjąłem wyzwania, bo wszystko wskazuje, że jutro gdzieś wyruszymy całą rodzinką. Przy tym mecz z tempem 3 min plus 2" na partię to nie jest moja specjalność. Byłbym zbyt "łatwym kąskiem" :) Widać w każdym razie, że coś się dzieje w tym szachowym Gnieźnie. Tak trzymać! Dla młodszych z pewnością jest to atrakcja. 

piątek, 18 września 2015

Wojtaszek przechodzi do 4 rundy

Wczoraj Radosław rozegrał niesamowitą partię (36 posunięć bez bicia) ale tylko remisową a dzisiaj ograł Julio Granda Zunigę w 35 posunięciach. Awans do czwartej rundy poszedł wyjątkowo gładko.
W grze zostali już tylko najlepsi na świecie a przecież odpadli już naprawdę wielcy (Gelfand, Aronian, Ivanchuk, ...)

środa, 16 września 2015

Trzeba umieć się cieszyć ...

... nawet drobiazgami.
W tym roku zmieniłem strategię "robienia kółka szachowego". Zawsze robiłem po lekcjach i w drodze kompromisu starałem się dopasować do klasy, z której ktoś mógł ewentualnie przyjść, do tego mogli również wpaść przypadkowi uczniowie. W tym roku zrobiłem o godzinie 17-ej, gdy już nikogo w szkole nie ma i przyjdą tylko ci, którzy naprawdę chcą. Sam byłem ciekaw, kto się zjawi na pierwszych zajęciach. Kilkoro się zapowiadało i ... się nie pojawiło. Ostatecznie przyszły 3 dziewczyny i jeden chłopak i mimo, że są naprawdę początkującymi, to jest to obiecujący skład :)
Oczywiście dla mnie jest to kłopot, bo muszę specjalnie drugi raz jechać do szkoły ale ... jeśli by coś miało z tego być ... ?
-
Trening biegowy - dzisiaj było 11 km. Na początek 2 km rozgrzewki, następnie 4 km relatywnie szybko, bo po ok 5:10/km, później 4 minuty truchtania (z wyłączonym stoperem) 4 km szybciej niż poprzednie, ja robiłem każdy poniżej 5 min (ostatni nawet 4:43) i ostatni kilometr wolno dla wygaszenia. Podobał mi się ten trening, dobrze się po nim czuję.

wtorek, 15 września 2015

Każdy detal ważny

JKD ... zmarnował szansę na złoty medal. Oczywiście łatwo tak napisać a wygrać to wcale nie było łatwo. Analiza komputerowa pokazuje, żę JKD miał jednak dużą przewagę w tej partii ale nie ... znalazł drogi do zwycięstwa a jego wartościowanie ... okazało się jednak gorsze. Chociaż trzeba by to dokładnie ręcznie policzyć, bo tak nie ufałbym bezgranicznie ... tamtym sędziom.
Na szczęście Radek Wojtaszek awansował do trzeciej rundy Pucharu Świata i robi się ciekawie.
-
Dzisiaj miałem, oprócz nudnego posiedzenia rady pedagogicznej, tylko 4-kilometrowy wolny trening. Nawet zastanawiałem się, czy może odpuścić sobie? Przecież co może dać taki krótki wolny bieg? Jednak, gdy pobiegłem, to wcale tak łatwo nie było. Zatem widocznie jakieś znaczenie miał ten trening. Ja generalnie mam tendencje do ignorowania "drobiazgów" i to pewnie wpływa na to, że często czegoś tam zabraknie ...

poniedziałek, 14 września 2015

Jest dobrze


To nowość od DKA ale dobrze pasuje. "W sumie dobrze jest", co nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej. :)
Dzisiaj był kolejny trening według motivato.pl. Wykonuję je (te treningi) naprawdę z wielką sumiennością. Staram się nie przesadzać tzn. miało byc 11 km, to robię 11, miało być w takim tempie tyle kilometrów, to tak robię. Tylko tych 10 minut rozciągania po treningu, to nie robię. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie żadnego dłuższego biegu ponad te 24 km, które już trzy razy było. Jeśli ten trening zda egzamin i rzeczywiście osiągnę czas 3:55, to będzie to zwycięstwo ... nauki :)
Jutro kolejne posiedzenie rady pedagogicznej.
Jutro JKD gra o złoto i ... ma naprawdę duże szanse, naprawdę niewiele trzeba ... ale trzeba.
Jutro Wojtaszek gra o awans do kolejnej rundy Pucharu Świata i ma naprawdę duże szanse.

sobota, 12 września 2015

Koniec wożenia do WORD-a

Na początku tygodnia zastanawiałem się jak ten tydzień się skończy. Wczoraj była matura Maksa (z matematyki) a dzisiaj ... prawo jazdy Ewy. W końcu zdała. Nie będę pisał ile razy zdawała. W końcu trafiła na ludzkiego egzaminatora. Jeszcze wczoraj nie chciała jechać, chciała odpuścić ale  ... przekonałem ją(że musi). Zatem tydzień był ... naprawdę udany. Według motivato.pl miałem dzisiaj przebiec 24 km i zrobiłem to 10 minut szybciej niż plan. Chwilowo "jest moc".

piątek, 11 września 2015

Koniec matematycznej gehenny Maksa

Dzisiaj było ogłoszenie wyników poprawek maturalnych. Gdy Maks wrócił (wtedy) z tej poprawkowej matury, to był pełen wiary w sukces. Oczywiście ja też chciałem, aby zdał ale ... znając jego zdolności matematyczne wiedziałem, że trzeba poczekać do ogłoszenia i dopiero wtedy się cieszyć. Podobno na dwudziestu poprawiających poprawiła połowa. Maks też tylko minimalnie przekroczył magiczną granicę ale przekroczył i to się liczy. Mogę teraz odetchnąć z ulgą (jako nauczyciel matematyki) i odnieść się do przebiegu edukacji matematycznej syna. Niewątpliwie Maks nie odziedziczył zdolności matematycznych. Natomiast w czasie jego dotychczasowej edukacji, nauczyciele matematyki ... tylko pogarszali stan rzeczy. Mogło to się skończyć ... tragicznie. Mógł być dramat. Czy ja też ponoszę winę? Jako matematyk na pewno nie. Jako rodzic, ... może tak. W gimnazjum trafił na matematyka "podyplomowego" i nie chodzi mi tu o papierek. Moim zdaniem można wcale nie mieć papierka i być świetnym fachowcem. Jednak tam był problem, że matematyk nie potrafił sam wytłumaczyć, sam się gubił a ... wymagał na gotowych sprawdzianach, od wydawnictwa przygotowanych dla dobrych uczniów. Do tego zdarzały się pomyłki w ocenianiu i to zawsze niestety na niekorzyść ucznia. Maks nie chciał wtedy, abym interweniował, więc ograniczałem się do podszkolenia przy ważniejszych sprawdzianach. Niestety już wtedy więcej czasu marnowałem na same przekonywanie Maksa do rozpoczęcia konkretnej pracy, niż na samą pracę z zadaniami. Do tego doszło jego wewnętrzne przekonanie, że nie nauczy się tej matematyki. Został do matematyki totalnie zrażony. Po gimnazjum przyszło liceum a tam ... nauczyciel, którego dużo nie było. Później nastąpiła nieszczęsna moim zdaniem zmiana nauczyciela matematyki. Nieszczęsna dlatego, że nauczyciel postawił sobie ambitne zadanie nadrobienia zaległości ale ... nastąpił nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Naprawdę niewiele brakowało (dobrej woli?) ale dziwnym zbiegiem okoliczności Maks się pogrążał w tej matematyce i niestety czasami wynikało to również z niezbyt rzetelnego oceniania, które w przypadku ucznia dobrego może mogło by mobilizować do lepszej pracy natomiast w przypadku Maksa tylko pogłębiało jego depresję i niską samoocenę. Gdyby wcześniej nastąpił jakiś właśnie pozytywny impuls, to może nastąpiłby zwrot. Natomiast nastąpiło jeszcze pogłębienie tego co było w gimnazjum. Nauczyciel postawił poprzeczkę za wysoko. Jeszcze więcej czasu musiałem marnować na przekonywanie do samego rozpoczęcia nauki. Byle jakie niepowodzenie w procesie tłumaczenia mogło prowadzić do przerywania nauki. Było naprawdę dużo nerwów, natomiast mało pracy i to jeszcze nieefektywnej. Jako człowiek spokojny i bezkonfliktowy musiałem podjąć trudną decyzję interwencji u dyrektora, wbrew woli Maksa. Musiałem się przy tym posunąć naprawdę daleko, właściwie niemal do szantażu. Na szczęście udało się wynegocjować pozytywną ocenę końcową. Przy czym nie było to zwykłe wpisanie oceny ale zaliczenie wiadomości podstawowych. Wtedy Maks wreszcie chwycił trochę wiatru w skrzydła. Już potrafił się zmobilizować do pracy już była to inna jakość pracy. Już zdarzało się, że sam (nie przymuszany) potrafił się zabierać za rozwiązywanie zadań. Oczywiście zaległości był ogrom a do tego dochodziła jego nieuwaga, gdyż potrafił przekręcać liczby przy przepisywaniu tzn. np. ze 114 robił 140 i dalej już ciągnął błędną daną. Niestety nie potrafił naprawdę dłużej przysiąść nad matematyką. Wymyślał sobie jakieś limity, że tyle wystarczy i ani myślał walczyć do końca. Podejrzewam, że gdyby jeszcze trochę przysiedział, to miał szansę zdać przy pierwszym podejściu. Do zdania za pierwszym razem zabrakło mu ... jednego punktu. Gdyby wtedy zdał, to pewnie bym jeszcze napisał do matematyka. Widocznie nie miałem pisać. Teraz już mogę odetchnąć. Dla mnie, jako matematyka, to w końcu też jednak byłby dyshonor, gdyby syn nie zdał matury z ... matematyki. Wtedy idealnie by pasowało przysłowie "szewc bez butów chodzi". Szkoda, że to wszystko potoczyło się tak ... a mogło być zupełnie inaczej. Patrząc na moją przeszłość, to mogła być właśnie dla mnie kolejna nauczka. Na szczęście skończyło się dobrze.
_____
Na YT nastąpiło odrodzenie, dzienne wyświetlenia już zaczynają przekraczać 2 tys. - oby tak dalej.

wtorek, 8 września 2015

Laurka

Czasami się wszystko "wali" a ten tydzień rozwija się bardzo dobrze. Podejrzanie bardzo dobrze. Subskrypcje idą w górę, wyświetlenia idą w górę, komentarze pozytywne się pojawiają.
Dzieci na SKO wpłacają, bank przekazał pełno gadżetów. Problemy z Symantec zbliżają się do rozwiązania tzn. wszystko jest tam na dobrej drodze. Problemy z Pomostem też powinny jutro zostać rozwiązane. Bilety teściom udało się kupić. Na chess.com wygrywam kolejne partie. Internet w szkole zaczyna lepiej chodzić. Projektory podobno wróciły z naprawy. Trening z motivato.pl wydaje się zdawać egzamin. Jan-Krzysztof Duda pewnie wygrywa kolejną partię. Siatkarze też wygrywają. Upały odpuściły, deszczu jest akurat. Kawalerkę w Bydgoszczy dla Maksa udało się, dzięki Oli poszukać. Co będzie dalej?

poniedziałek, 7 września 2015

Rok szkolny ruszył

No nareszcie coś zaczyna się dziać. Wyświetlenia na YT wyraźnie drgnęły. Subskrypcje w końcu dobiły do 800.
JKD elegancko wygrał w Chanty-Mansyjsku z Grigorjanem i wyszedł na czoło tabeli.
Co ciekawe, ktoś czytał mojego bloga właśnie z Chanty-Mansyjska ... może sam JKD? Nawet jeśli, to bardzo dobrze - niech czuje, że są w Polsce ludzie, którzy w niego wierzą. Krzysztof też nie ukrywa, że to nasza wielka, szachowa nadzieja.
Karol Linetty jednak nie zagrał w meczu z Gibraltarem ale nie ma problemu. Polska (w tej chwili) prowadzi już 7:0. (ostatecznie 8:1)
Dzisiejszy trening biegowy poszedł też elegancko. 12 km przebiegłem w świetnym "wykonaniu". Pierwsze 2 km wolno, poźniej 8 km w tempie maratońskim po 5:20, następny kilometr poniżej 5 min i ostatni bardzo wolno.

niedziela, 6 września 2015

Taktychenko - kolejna niespodzianka Ekstraligi

Wczoraj przegrał Wojtaszek, dzisiaj przegra (chyba) Soćko ... Trochę przypadkowo zajrzałem na transmisję a gdy zobaczyłem wskazania komputera, to musiałem sprawdzić - któż to, ten Kacper Polok? Okazuje się, że nawet bawił się w prowadzenie bloga szachowego. Pewnie, że Bartosz Soćko robił w tej partii błędy ale wykorzystać je też trzeba umieć.

sobota, 5 września 2015

Jan-Krzysztof się o(d)bija

Śledzę sobie właśnie zmagania JKD w czwartej rundzie MŚ (do lat 20) i nasz reprezentant właśnie przechyla szalę zwycięstwa na swoją stronę. Raczej wygra tę partię. Przedtem miał dwa remisy ale ... to nie jest tak łatwo wygrywać na zawołanie. Natomiast mam dziwne przeczucie, że teraz już ten turniej będzie pod dyktando JKD. Ot taka intuicja. To co miał zremisować już zremisował a teraz już ... będzie wygrywać.
-
Wczoraj Polska przegrała z Niemcami 1:3 w piłkę nożną. Karol Linetty nie grał, bo na treningu oberwał piłką w głowę od Błaszczykowskiego. Podobno zagra w poniedziałek w meczu z Gibraltarem. Polska przegrała ale ... nie było źle a mogło być całkiem dobrze, chociaż mogło być i gorzej.
_
15:35 JKD wygrał, tak jak się spodziewałem.

Wolniej nie mogę biegać (sam)

Miałem dzisiaj przebiec 24 km w tempie 6:40. Pogoda była całkiem niezła, może trochę za mocno wiało ale w tym przypadku nie miało to większego znaczenia. Biegłem po prostu wolno, czyli pierwszy zakres, czyli mógłbym rozmawiać. Okazało się, że tempo było 6:18 i nic na to nie poradzę. Gdybym biegł z Ewą, to może bym się zmusił do wolniejszego biegu ale sam nie mogłem. Źle bym się czuł psychicznie. Przygotowania do MP w tym roku są ... naprawdę ... "skromne". Cały czas wierzę w naukę tzn. że tyle wystarczy na mój oczekiwany wynik.
_
Waga: przed biegiem 71,5 kg, po biegu 70 kg, czyli trochę więcej niż w ubiegłym roku.

czwartek, 3 września 2015

Trzy siekierki (777) już niegroźne (chyba)

Przed wakacjami już zanosiło się przekroczenie granicy 800 subskrypcji. Prze wakacje generalnie stale był spadek i spadek. Tylko od czasu do czasu pojedyncza subskrypcja. Granicą była magiczna liczba 777, od której kilka razy następowało odbicie. Dopiero jednak dzisiaj poczułem, że kryzys minął a uczniowie ... wrócili do szkół i oglądalność wzrośnie. Czas zatem zabrać się za nowe produkcje.

wtorek, 1 września 2015

1 września - kłopoty ze spaniem

Carlsen pewnie też nie mógł zasnąć ... Nakamura jednak zremisował tę partię. Był taki moment w partii, gdzie dla zachowania przewagi Magnus powinien poświęcić jakość a on tego nie zrobił. Za to pod koniec partii Hikaru mając jakość zauważył motyw, w którym poświęca jakość ale wybija piony Carlsena. Teraz zwycięstwo Aroniana jest już formalnością. 
Ja też miałem dzisiaj kłopoty w nocy, przebudziłem się gdieś ok. 4-ej i ponad półtorej godziny nie mogłem zasnąć. No nie mogłem. Możliwe, że to po wczorajszym intensywnym treningu a może to dzisiejsze rozpoczęcie roku szkolnego? Zaraz wyruszam do Wapna.
Rano udało mi się jeszcze wykonać kilka dobrych posunięć na chess.com, zamatowałem zawodnika, który niedawno mnie przypadkowo ograł. Osiągnąłem lepsze pozycje z Rosjaninem w 2 partiach. Gdy jestem niewyspany, to ... lepiej widzę w szachach.